Wielkanoc 2014

Opublikowano Copywriting | Otagowano , | Komentowanie nie jest możliwe

Story Cubes – propozycja gry

W poprzednim wpisie obiecałem, że opublikuję wymyśloną przeze mnie propozycję zabawy kostkami Story Cubes. Można w nią grać fizycznymi sześcianami lub wirtualnymi z aplikacji mobilnych.

Zasady gry są proste. Po wykonaniu rzutu gracz/gracze układają kostki w dowolnej kolejności. Następnie rozpoczyna się etap opowiadania. Różni się on od tradycyjnego tym, że należy używać zaprzeczeń – na przykład widząc obrazek śpiącej postaci gracz musi mówić o pobudce, rozbudzeniu, bezsenności itd.

Wprowadzenie negacji urozmaica grę, ale też podwyższa stopień trudności. Jednak po kilku turach gracz nabywa umiejętności, dzięki czemu rozgrywka przebiega sprawnie i szybko.

Spójrzmy jak wygląda rozgrywka z zastosowaniem zaprzeczeń. Ułóżmy historię do poniższego rozkładu ikon.

Zrzut ekranu z aplikacji mobilnej StoryCubes

Każdego dnia [dzień jako zaprzeczenie nocy] tajemniczy [znak zapytania] Tadek Niejadek [chłopiec z ciastkiem] rzucał wszystko [zaprzeczenie ikony spadania] i po cichu [osoba stukająca w ścianę] otwierał [kłódka] maile [przeciwieństwo do obrazka koperty] swojego taty by wymazać [zaprzeczenie ikony rysowania] z nich prawdę [obrazek wagi].

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Opublikowano grywalizacja, rozwój wyobraźni | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

Story Cubes – gra rozwijająca wyobraźnię

Tematem wpisu będzie jedna z najciekawszych gier rozwijających wyobraźnię. Nazywa się Story Cubes. Być może słyszałeś o niej, bo zdobyła już uznanie wielu osób, niekoniecznie związanych ze światem gier, oraz kilka prestiżowych nagród.

Story Cubes składa się jedynie z dziewięciu kostek. To właśnie one służą do budowania tytułowej historii. A jest co opowiadać. Na każdym z sześcianów wytłoczono 6 unikalnych ikonek, które to stanowią 54 niepowtarzalne fragmenty naszych opowieści.

Przejdźmy teraz do zasad. Są takie proste. Należy rzucić kosatkami, spojrzeć i poukładać w odpowiedniej dla siebie kolejności wylosowane obrazki, a następnie zacząć opowiadać historię. Na przykład, z pierwszych trzech obrazków, przedstawiających: domek , księżyc, rękę, możemy ułożyć historię:

Pewnej nocy (księżyc) siedziałem w domu (domek). Z nudów sięgnąłem (ręka) po… itd.[dalszy ciąg opowieści wyniknie z kolejnych sześciu obrazków].

Opowiadać można samemu lub z przyjaciółmi. Trzy najprostsze warianty wieloosobowego trybu gry to:

1) Każdy z graczy, podczas swojej tury, rzuca kostkami i opowiada historię.

2) Gracz1 rzuca kostkami i rozpoczyna opowiadanie historii, następnie Gracz2 rzuca i kontynuuje wątek itd.

3) Gracz1 zaczyna historię posługując się obrazkami z trzech kostek, następnie Gracz2 wybiera kolejne trzy obrazki, a Gracz3 zamyka opowieść.

Kości idealnie sprawdzają się w domu, podróży, spotkaniu z przyjaciółmi oraz jako przerywnik na szkoleniach. Rozbudzają wyobraźnię, wywołują wybuchy śmiechu oraz pozwalają miło spędzić czas z przyjaciółmi. Co więcej, mogą również urozmaicić naukę w szkole. W jaki sposób? Odpowiedź znajduje się W TYM MIEJSCU.

Story Cubes to również dodatki wprowadzające do naszych opowieści elementy świata baśni, dinosaurów, podróży, akcji oraz kryminalnych zagadek. Każdy z nich dodaje do kreatywnej zabawy nowe fragmenty historii.

Istnieje również możliwość zagrania w Story Cube w wirtualnej rzeczywistości. Wystarczy tylko posiadać telefon z Androidem lub któreś z urządzeń z logotypem jabłka. Aplikacje kosztują niewiele, a dają taką samą przyjemność jak gra fizycznymi sześcianami.

Nie żegnam się z tematem kostek z obrazkami. Bowiem, w kolejnym wpisie opowiem o wymyślonej przeze mnie zasadzie gry w Story Cubes.

Opublikowane zdjęcia pochodzą z serwisu storycubes.com

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Opublikowano Samorozwój | Otagowano , , , , , , , , | Skomentuj

Ty tu rządzisz – recenzja

Wyobraź sobie, że po całym dniu pracy wchodzisz do domu. To był ciężki dzień, szef krzyczał, telefon dzwonił co minutę, a skrzynka mailowa zapełniła się wiadomościami o najwyższym priorytecie. Mimo to czujesz w głębi serca radość. Jeszcze tylko kilka dni i znajdziesz się w samolocie lecącym do ciepłego kraju, w którym spędzisz dwa tygodnie wakacji. Po otwarciu drzwi do mieszkania napotykasz wzrok swojej drugiej połówki, która oznajmia, że jednak nie pojedziecie na wakacje, bo… w tym miejscu pada „głupi powód”. Co robisz?

A teraz wyobraź sobie, że masz przygotować prezentację, którą zdobędziesz zaufanie nowego klienta. Musisz go namówić do współpracy, by zwiększyć o 50% sprzedaż w swojej firmie. Kłopot w tym, że twój rozmówca jest wielkim egoistą  i niechętnie dzieli się pieniędzmi. Co robisz?

Na koniec ponownie przenieśmy się do Twojego mieszkania. Musisz stworzyć i wysłać odpowiedź na bardzo ważnego maila. Zabierasz się do pisania i… słyszysz ryk kosiarki. To znowu sąsiadowi zechciało się bawić w pielęgnację trawnika. Dźwięk maszyny dekoncentruje Cię. Kłopot w tym, że sąsiad jest osobą upartą, której zwykła prośba nie przekona do zaprzestania strzyżenia trawy. Co robisz?

Uważasz, że każdy z problemów można rozwiązać tradycyjną rozmową? Koniecznie przeczytaj Ty tu rządzisz Marka Olejniczaka. Jeżeli wykorzystasz wiedzę, którą znajdziesz na jej kartach, nauczysz się językowych schematów, gwarantuję w imieniu autora, staniesz się świetnym negocjatorem, sprzedawcą, osobą potrafiącą przekonać tłumy.

To pozycja o wszystkim co związane z podstawami komunikacji werbalnej oraz niewerbalnej. Napisana została językiem prostym, dzięki czemu czyta się ją szybko. Autor starannie tłumaczy każde zagadnienie, popierając je przykładami oraz ćwiczeniami pozwalającymi przetrenować nowo nabytą wiedzę.

Osobiście, jako copywriter i osoba prowadząca szkolenia z zakresu copywritingu, komunikacji interpersonalnej oraz negocjacji, gorąco polecam Ty tu rządzisz wszystkim osobom, które nie miały do czynienia z książkami o języku perswazji, a chciałyby poznać jego podstawy.

Marek Olejniczak Ty tu rządzisz, Gliwice 2011, Złote Myśli

Darmowy fragment

Opublikowano Recenzja | Otagowano , , , , | Skomentuj

Leć po kasę! – Wielkanocny potworek

Im bliżej do Świąt Wielkanocnych, tym więcej ulotek, informujących o czekającym na mnie atrakcyjnym kredycie, znajduję w skrzynce pocztowej lub otrzymuję idąc ulicą. Większość jest zbudowana standardowo – prosta informacja w stylu „ile kasy i w jakim czasie”, wzbogacona grafiką oraz danymi teleadresowymi.

Jednak nie wszystkie są takie. Przykładem może być znaleziony wczoraj „potworek”.

Nie mam pojęcia kto wymyślił ten koncept z sympatycznym ptakiem, ale na pewno nie zastanowił się jaką reakcję wywoła on u odbiorcy.

Bowiem kura jest symbolem wytrwałości oraz uporu, w przysłowiach jest kojarzona z powodzeniem materialnym, szczęściem i dobrobytem. Ale także jest widziana jako zwiastun strapienia oraz kłopotów (tak na przykład tłumaczą ją senniki). A do tego te porównania, chyba każdy zna takie:

trafiło się… jak ślepej kurze ziarno

pisze jak kura pazurem

ma rozum tam, gdzie kura jajo

głupi jak kura

Stąd połączenie wykrzyczanego nakazu z kurą może zostać źle odebrane. Osoba zapoznająca się z treścią ulotki może stwierdzić, że nadawca utożsamia ją z ptakiem. Myślę, że nie to było zamiarem twórcy pomysłu.

Zastosowanie onomatopei (KO KO KOnsolidacyjny), z jednej strony wprowadza humor i zwraca uwagę odbiorcy. Bardzo fajny zabieg. Jednak, moim zdaniem, szkodzi – potwierdzając  przekonania wywołane na pierwszej stronie ulotki.

Jeszcze jedno, wróćmy do hasła. Jak wiemy kura jest ptakiem nielotem (nie potrafi wzbić się pod niebo i szybować). Stąd zastosowanie nakazu Leć po kasę! uważam za porażkę.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Opublikowano Copywriting, hasło, przykład | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Marketing za przyzwoleniem – recenzja

Uwaga! Po pierwsze, to nie jest książka dla wszystkich miłośników skutecznego marketingu. Po drugie, na pewno będą nią rozczarowane wszystkie osoby ceniące: pozycjonowanie stron, tworzenie treści ofert pod miliony klientów czy też masowy telemarketing. Po trzecie, publikacja powstała w 1999 roku, czyli aż 15 lat temu, a od tego czasu świat marketingu bardzo się zmienił.

Jednak warto sięgnąć po Marketing za przyzwoleniem, by przekonać się o talencie wizjonerskim Setha Godina (wiele z przedstawionych w książce założeń zagościło już we współczesnym świecie sprzedaży).

Tematem, któremu Godin poświecił 232 strony, jest marketing bezpośredni, czyli skierowany do indywidualnego Klienta. Autor udowadnia, że reklama telewizyjna, umieszczana w prasie oraz większość treści (wciąż) obecnych w sieci, muszą odejść do lamusa. Ich miejsce zajmie reklama charakteryzująca się brakiem nachalności. Przekazująca tylko te treści, które zainteresują odbiorcę.

Cały proces „obsługi Klienta” można, zdaniem Godina, porównać do randki z dziewczyną. Tak jak w matrymonialnych działaniach, tak też w nowym podejściu do biznesu obowiązują pewne reguły oraz schematy zachowań przybliżające do celu. Śmiałe porównanie? Tak, ale trafne.

Godin opowiadając o marketingu za przyzwoleniem przytacza wiele przykładów uzmysławiających czytelnikowi nieprawdopodobną siłę narzędzia. Wskazuje zarówno poprawne rozwiązania jego zastosowania, jak też krytykuje sposoby „na komunikację z Klientem” poszczególnych firm.

Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność. Mogę śmiało określić ją mianem doskonałego poradnika, może nieco lekko przegadanego. Jednak czytelnicy pragnący nauczyć się podstaw marketingu bezpośredniego na pewno będą usatysfakcjonowani z zakupu.

Marketing za przyzwoleniem, jak wszystkie książki Setha Godina,największego przedsiębiorcy ery informacyjnej (tytuł nadany przez BuisnessWeek), wydana została w naszym Kraju przez Onepress – imprint Wydawnictwa Helion.

Zapraszam do lektury

Seth Godin Marketing za przyzwoleniem, Gliwice 2014, Helion

Opublikowano Recenzja | Otagowano , , , | Skomentuj

Referencje

W zakładce Referencje pojawiła się rekomendacja od Pana Posła Przemysława Wiplera. Zapraszam do zapoznania się z dokumentem.

Opublikowano referencje | Otagowano | Komentowanie nie jest możliwe

Freakonomia – recenzja

„O życiu”, „O wpływie aborcji na zmniejszenie liczby przestępstw”, a może „O segregacji rasowej i ekonomicznej ukrytej w imionach” – tak brzmiały moje odpowiedzi na pytanie: „O czym właściwie jest Freakonomia?”. Sami jej autorzy,  Steven D. Levitt i Stephen J. Dubner, przyznają, że ciężko jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo jest to książka wielowątkowa.

Ale za to jak się ją czyta! Nic dziwnego, że wydana została w serii „Punkty przełomowe” (należy do niej Punkt przełomowy Gladwella, o którym pisałem tutaj)

Już na samym początku publikacji autorzy ostrzegają, że to co odkryjemy na kartach może kłócić się z naszą moralnością. A jest tego trochę. Oprócz wymienionych w pierwszym akapicie zagadnień, znajdujemy we Freakonomii tematy takie jak:  porównanie sprzedaży cracku do działania sieci McDonald`s, korupcji wśród zawodników sumo, czy wyjaśnienie dlaczego bezpieczniej jest być więźniem żyjącym w celi śmierci niż wolnym gangsterem.

Levitt i Dubner pokazują nam, że ekonomia to nie tylko tabelki, cyferki i czasami jakiś wykresik, ale też nauka o naszym życiu. Bowiem każde nasze zachowanie oraz sposób myślenia są zależne od określonych czynników.

To co piszą o połączeniu imion dzieci ze statusem społecznym rodziców obowiązuje również i w Polsce. Podobnie jest w przypadku sprzedaży domów (agenci nieruchomości mają swój język, którym przekazują komunikaty o stanie domu klienta). A to tylko część tematów poruszonych w materiale.

Tu  należy wspomnieć o drugiej części książki (nie mylić z kontynuacją, o której napiszę za kilka tygodni). Zajmuje ona połowę wydania rozszerzonego i dzieli się na trzy części: tekst z gazety, który zapoczątkował współpracę  Levitta i Dubnera, artykuły z New York Timesa oraz kilka blogowych wpisów (Panowie prowadzą wspólną stronę pod adresem http://freakonomics.com/blog/). Są to krótkie teksty, od których lektury nie sposób się oderwać.

Na koniec mam informację, która ucieszy osoby stroniące od czytania książek. Nie muszą one tracić swego cennego czasu. Bowiem Freakonomia została przeniesiona na ekran.  Można ją obejrzeć w Internecie. Z napisami w języku polskim lub w oryginale. Wystarczy tylko wpisać w wyszukiwarkę Google wpisać frazę `freakonomia film online`

Steven D. Levitt, Stephen J. Dubner, Freakonomia, Kraków 2011, Wydawnictwo ZNAK

Opublikowano Recenzja | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Zgłoś rasizm

Zatrzymując się rowerem na jednym ze skrzyżowań ulic Białegostoku dostrzegłem go. Był wielki, zwracający uwagę kierowców oraz przechodniów, wyróżniający się zwięzłym przekazem. O czym mówię? O plakacie nawołującym do zwalczania zachowań rasistowskich.

Czytaj dalej

Opublikowano Copywriting, Komunikacja, przykład | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Referencje

W zakładce z referencjami pojawił się dokument otrzymany od firmy Razem S.C. – producenta gier towarzyskich.

Zapraszam do zapoznania się z rekomendacją.

Opublikowano referencje | Skomentuj

Wszyscy jesteśmy dziwni – recenzja

Seth Godin to postać, której publikacje oraz wystąpienia publiczne wiele namieszały w świecie marketingu. Jest autorem 13 bestsellerów, które są dosłownie rozchwytywane. W naszym kraju cieszy się on również wielką popularnością. Tematami jego książek są sprzedaż, działania marketingowe, komunikacja interpersonalna oraz plemiona.

Czytelnikom, którzy nie znają poglądów autora recenzowanej dziś publikacji  i nie czytali Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie Randyego Gagea, pozycję polecałem pod koniec ubiegłego roku, śpieszę z wyjaśnieniem pojęcia „plemiona”. Zdaniem Setha Godina nowoczesne media pozwoliły nam jeszcze bardziej zżyć się ze sobą, łącząc w określone grupy. Każdy z nas należy do jakiegoś plemienia, na przykład: użytkowników Androida, maniaków Twittera, zwolenników określonej partii politycznej, czy też obrońców praw zwierząt lub fanów drużyny piłkarskiej. Precyzując, łączymy się wokół jednego celu związanego z finansami, charytatywnymi działaniami lub naszym hobby. A co mają z tym wspólnego media? Łączą nas w te grupy i pomagają w bezpośredniej komunikacji.

Z zagadaniem plemion związana jest książka, która ukazała się niedawno dzięki Wydawnictwu Helion. Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa to manifest skierowany do wszystkich sprzedawców, którzy dążą do zwiększenia siły swojej marki. Do lektury zachęcam również kulturoznawców, ekonomistów i wszystkich pasjonatów marketingu i nowoczesnych mediów.

Książka ma zaledwie 93 strony, kosztuje około 30 zł, ALE… informacje w niej zawarte są warte fortunę i mogą zmienić każde przedsięwzięcie w dochodowy biznes. Godin pokazuje, jak ważną rolę stanowi odmienność oraz jak powinni widzieć ją sprzedający. Postuluje, że skierowanie produktu dla mas przestaje być dobrym rozwiązaniem, lepiej skierować go do wybranej grupy. W budowie oferty liczy się unikalność i dziwaczność, cechy pozwalające wybić się ponad masy i poszybować ku zadowoleniu konsumentów.

Wszyscy jesteśmy dziwni to kolejna książka, w której Godin przestrzega nas przed masowością i utratą własnej indywidualności. Robi to w bardziej dyskretny sposób niż w Stop Stealing Dreams (manifest dostępny jest w języku angielskim pod tym adresem ), ale na tyle silny by zmusić czytelnika do indywidualnego myślenia.

Pozycja należy do grupy „książki, do których się wraca”. Przekonałem się o tym, bo w ciągu trzech miesięcy zajrzałem do niej trzykrotnie.

 Seth Godin Wszyscy jesteśmy dziwni, Gliwice 2014, Helion

Opublikowano Recenzja | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Jak sprzedać mieszkanie?

Jak reklamuje się sprzedaż mieszkań? Deweloperzy najczęściej sięgają po sprawdzone rozwiązanie – zwracające uwagę hasło połączone z informacjami kontaktowymi oraz grafiką. Niestety, pod względem tematów graficznych ogłoszenia sprzedawców mieszkań wyglądają niemal identycznie. Wystarczy przyjrzeć się banerom reklamowym, by zauważyć powtarzalność trzech motywów: szczęśliwa kilkuosobowa rodzina, zadowolona para z kluczami, wizualizacja budynku.

Szczerze? Wieje nudą.

Jednak nie wszystkie reklamy firm deweloperskich są nieciekawe. Istnieją również takie kreacje, które wyróżniają się na tle pozostałych.

Czytaj dalej

Opublikowano Komunikacja, przykład | Otagowano , , , , , , , , , , , , | 2 komentarzy

Live Your Dreams – recenzja

Sporządzając notatki z Live Your Dreams zaznaczyłem fragment, który uważam za najistotniejszy z całej książki. A to dlatego, że w 109 znakach oddaje to co zostało zapisane na 366 stronach. Brzmi on następująco:

Odniosłeś porażkę?
To nic.
Mieścisz się w normie.
Wiedz, że jutro możesz poprawić swój wynik i znaleźć się wyżej.
(s.126)

Od pierwszej strony Les Brown opowiada czytelnikom o tym jak „znalazł się wyżej”. Jest to historia z serii „od zera do bohatera”, jednak daleka od tej znanej z wyimaginowanych powieści. Bowiem, w rzeczywistości Les Brown z powieściowego kilkunastoletniego łobuziaka stał się dorosłym mężczyzną, posiadającym wiedzę i umiejętności niezbędne do pomocy innym. Niczym bohaterowie z kart Dickensa, Hugo, czy też Archera uwierzył, że jest w stanie spełnić swoje marzenia i osiągnąć sukces.

Opowieść wzbogaca o przykłady innych osób, najczęściej tych poznanych podczas swojej wędrówki do Sukcesu. One, tak samo jak autor książki, wielokrotnie potykały się, traciły nadzieję. Jednak potrafiły znaleźć rozwiązania, które pchnęły je w dalszą życiową podróż ku spełnieniu marzeń.

Snucie owych historii Brown wykorzystuje do tego, by nauczyć czytelników pozytywnego myślenia i uwierzenia w możliwość spełnienia pragnień. Stanowi to pierwszy plan książki. Jednak ważniejszy jest drugi poziom owych historii – wiele z nich to wskazówki jak krok po kroku zrealizować marzenia.

Do tego autor dorzuca własne podpowiedzi, wytyczne oraz ćwiczenia. Na ostatnich kartach Live Your Dreams sporządza „Plan działania”, zbiór poleceń do wykonania. Dzięki czemu czytanie książki przypomina wizytę w gabinecie coacha.

Treść książki Lesa Browna to nie tylko tematyka dotycząca rozwoju osobistego. To również opowieść o ubogich ludziach mieszkających w gettach w Miami, ścierających się ze sobą warstwach osób bogatych oraz biednych, a także duchach zmarłych – interweniujących w czasie niebezpieczeństw.

Lektura Live Your Dreams usatysfakcjonuje również osoby, które chcą zostać zawodowymi mówcami. Jednym z marzeń Browna było opanowanie umiejętności przemawiania. Spełnił je. Dziś jest znanym prelegentem, który przyciąga tłumy. To także jeden z najwybitniejszych członków klubu Toast Masters (pisałem o tym zrzeszeniu mówców kilka tygodni temu). W swojej książce wielokrotnie daje wskazówki, które na pewno zwiększą sprawność komunikacyjną czytelników.

Gorąco polecam, bo jest to jedna z najistotniejszych pozycji o podświadomości, rozwoju osobistym i zawodowym oraz budowie szczęśliwego życia.

Les Brown Live Your Dreams, Gliwice 2013, Złote Myśli

Opublikowano Recenzja, Samorozwój | Otagowano , , , , , | Skomentuj

Nie daj się wydoić

Jak skorzystać z możliwości zaprzeczenia, o którym pisałem w ostatnich postach? Pokażę to na przykładzie, który znalazłem w swojej skrzynce mailowej. Zapraszam do lektury! Czytaj dalej

Opublikowano Copywriting, przykład | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Zarabiaj tyle, ile jesteś wart – recenzja

Już niedługo w Polsce wystąpi Brian Tracy – moim zdaniem jedna z najciekawszych postaci, której wiedzę oraz sposób przekazania informacji bardzo cenię. Jego spostrzeżenia i porady z zakresu rozwoju osobistego uznaję za tak samo wartościowe, jak te przekazywane przez Randyego Gagea, Anthonego Robbinsa, czy Stephena Coveya.

Za co uwielbiam książki kanadyjskiego specjalisty od psychologii sukcesu?

Za to, że po przeczytaniu każdej moja motywacja do działania wzrasta kilkukrotnie. Rzadko kiedy spotykam teksty, które tak mocno rozpalają moją aktywność. Szczególnie podobały mi się: Potęga pewności siebie, Wędrówki z Gandalfem, Zjedz tę żabę oraz (od kilku tygodni, bo jest to nowość wydawnicza) Zarabiaj tyle, ile jesteś wart. I tej ostatniej poświęcam niniejszy wpis.

Adresatami publikacji Tracyego są osoby pragnące odmienić swoje życie zawodowe oraz osobiste. Autor udowadnia, że wymarzoną pracę może mieć każdy – podejrzewam, że niektórzy czytelnicy, po przeczytaniu powyższego zdania, pomyśleli: „Bzdura! W dzisiejszych czasach posiadanie wymarzonej pracy graniczy z cudem”. Gorąco zachęcam ich do przeczytania Zarabiaj tyle, ile jesteś wart.

Głównym zadaniem książki jest pokazanie, że wysokość zarobków nie zależy od wyboru zawodu lub firmy, ale od nas samych. To w naszych przekonaniach i wewnętrznym odbiorze świata tkwią „demony”, które zniechęcają nas do działania, podejmowania słusznych decyzji, a także stanowią źródło  porażek w życiu osobistym i zawodowym. O tym jak z nimi walczyć opowiada Zarabiaj tyle, ile jesteś wart.

W dwunastu rozdziałach Brian Tracy pokazuje jak rozpocząć walkę o swoje szczęście, satysfakcję z życia i pracy, a także wskazuje, na które zachowania i sposoby myślenia należy zwrócić szczególną uwagę. Robi to zwięźle, dyktując czytelnikom w jaki sposób mają stawiać małe i większe kroki na drodze do osiągnięcia pełnej satysfakcji.

To wyjątkowa pozycja o rozwoju osobistym. Z jednej strony znajdujemy w niej informacje znane z różnych książek i szkoleń dotyczących „ulepszania samego siebie”. Z drugiej, powiedzmy to sobie szczerze, mało który trener potrafi tak trafnie zebrać wiedzę, a następnie ją przekazać,  jak robi to Brian Tracy.

Komu polecam Zarabiaj tyle, ile jesteś wart? Na pewno wszystkim szukającym dobrej pracy, a także wspominanym osobom, które zaśmiały się  po przeczytaniu tytułu i oznajmiły, że to niemożliwe do wykonania. Jestem przekonany , że po zastosowaniu się do rad Tracyego szybko zmienią opinię i zaczną odnosić sukcesy zawodowe oraz osobiste.

Brian Tracy Zarabiaj tyle, ile jesteś wart, Gliwice 2014, Helion

Darmowy fragment

Opublikowano Recenzja, Samorozwój | Otagowano , , , , , , | Skomentuj

Podziękowanie

Dziękuję wszystkim Czytelnikom za udział w ankiecie. Otrzymane od Was informacje pomogą mi tworzyć jeszcze ciekawsze wpisy.

Obiecane 5 książek trafiło już na skrzynki mailowe osób wyłonionych poprzez losowanie.

Opublikowano Copywriting | Skomentuj

Myśl jak człowiek biznesu – recenzja

Piotr Surdel to autor książek dotyczących wąskiej tematyki – rynku Forex. Jeśli jesteś osobą, która chciałaby zarabiać na giełdzie walutowej, koniecznie zajrzyj na stronę Złotych Myśli (http://www.zlotemysli.pl/a/piotr-surdel.html). Znajdziesz tam pozycje pozwalające w bezpieczny sposób rozpocząć finansową przygodę.

Klikając w powyższy link odkryjesz, że Piotr Surdel jest też autorem książki, która nie wpasowuje się w tematykę handlu walutą. Opowiadającej o tym jak zmienić swoją wewnętrzną postawę, dotychczasowe przekonania i nawyki, by stać się osobą przedsiębiorczą, prowadzącą świadomie własną działalność gospodarczą.

Myśl jak człowiek biznesu, bo o niej mowa, polecam wszystkim przyszłym biznesmenom oraz obecnym przedsiębiorcom, szczególnie tym szczęściarzom płacącym wciąż niski ZUS (a więc stawiającym pierwsze kroki w biznesie). Dlaczego?

Bo jest to książka o tym czego nikt inny, w tak dosadny sposób, nie powiedział.  Założenie własnej działalności gospodarczej to sztuka i sposób myślenia. Sama rejestracja firmy oraz nadanie sobie roli przedsiębiorcy to o wiele za mało.

Biznes to stan umysłu – jak wskazuje w podtytule Surdel. Decydując się na otwarcie działalności należy przeanalizować czy jesteśmy przygotowani do takiej zmiany w naszym życiu, czy damy sobie radę. Jak to zrobić? Odpowiedź znajduje się na 224 kartach.

Myśl jak człowiek biznesu to również książka o coachingu, tym z prawdziwego zdarzenia. Bowiem Surdel jest wychowankiem samego Macieja Bennewicza. W swojej pracy wielokrotnie przytacza  ćwiczenia oraz fragmenty wiedzy, których nauczył się w firmie Norman Benett Group (dowodzi nią Bennewicz).

Powiem szczerze, uwielbiam publikacje przesycone ćwiczeniami, poradami dotyczącymi rozwoju osobistego. A taką jest właśnie omawiana. Godne polecania są fragmenty, w których Surdel przeprowadza Model Diltsa (ćwiczenie, które prowadzi nas od poziomów oczywistych do tych bardziej głębokich, skrywających nasze głębsze przekonania i motywacje), uczy jak planować zadania oraz pokazuje jak badać swój stan zaangażowania (Ćwiczenie FLOW).

Gorąco polecam!

Piotr Surdel Myśl jak człowiek biznesu, Gliwice, 2012, Złote Myśli


Opublikowano motywacja, Recenzja, Samorozwój | Otagowano , , , , , , , | Skomentuj

Nie czekaj na podwyżkę cen energii – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Pod koniec stycznia pewien dostawca energii elektrycznej wysłał do mnie ofertę. List wygląda tak:

Na pierwszy rzut oka skomponowany jest prawidłowo – zawiera akapity, komponenty przyciągające oko, jest zwięzły, pozbawiony zbytecznych elementów graficznych, a do tego hasło wzywające do obniżenia rachunków. Aż chciało mi się czytać! Czytaj dalej

Opublikowano Copywriting, Komunikacja, przykład | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , | 3 komentarzy

Mistrz sprzedaży – recenzja

Najlepszym świadectwem o wartości książki Arkadiusza Bednarskiego Mistrz Sprzedaży są opinie czytelników – znajdziesz je na oficjalnej stronie książki http://onepress.pl/ksiazki/mistrz-sprzedazy-wydanie-3-poszerzone-arkadiusz-bednarski,mistr3.htm. Odbiorcy opisują ją jako pozycję obowiązkową dla początkujących sprzedawców oraz tych z doświadczeniem, zawierającą najważniejszą wiedzę, czy też jako napisaną zrozumiałym językiem.

Zgadzam się z nimi, Mistrz sprzedaży to książka obowiązkowa dla każdego kto chce zająć się marketingiem, nawet tym wielopoziomowym (MLM). Tym zdaniem mógłbym zamknąć niniejszą recenzję.  Chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy rzeczy, o których nie przeczytasz w powyżej wspomnianych opiniach.

Pierwszą z nich jest aktualność. Arkadiusz Bednarski, od pierwszego wydania w 2009 roku, zdołał rozbudować Mistrza Sprzedaży już trzykrotnie. A to dlatego, że świat marketingu nieustannie się zmienia, a sam autor zyskuje coraz większą wiedzę oraz doświadczenie (rozpoczynając pracę miał już za sobą wieloletni staż jako sprzedawca). Taka aktualizacja poprawia relację w odbiorze treści. Sięgając po książkę wiedziałem, że znajdę w niej najświeższą wiedzę i doskonale opracowaną treść (sprawdzoną przez autora po raz trzeci). Pozwoliło mi to na zwiększenie komfortu czytania.

Drugim wyróżnikiem jest sposób postrzegania sprzedaży przez autora. Zamiast rozpoczynać treść Mistrza sprzedaży od standardowego pytania „jak sprzedawać?” i odpowiedzi na nie, pisarz zastanawia się „Dlaczego nie lubimy sprzedawać i aby nam sprzedawano, a uwielbiamy kupować?” oraz „Co wpływa na nasze decyzje o zakupie”. Dzięki temu zabiegowi czytelnik zaczyna rozumieć na jakich zasadach odbywa się komunikacja sprzedawca– klient, a także dowiaduje się, że o każdej sprzedaży decydują umiejętności wewnętrzne pierwszego z wymienionych i sposób postrzegania świata przez drugiego.

Trzecią rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest zawartość nośnika CD. Taki dodatek do książki to strzał w dziesiątkę. Po przeczytaniu tekstu włożyłem płytę do komputera i przesłuchałem ją dwukrotnie. Byłem zachwycony. Następnego dnia potrzebowałem silnego źródła motywującego. Do ćwiczeń zmuszających mój mózg do pracy dołączyłem trzy nagrania. Doskonale sprawdziły się. Co jest nagrane na tej płycie? Rozmowy z ludźmi takimi jak Ty i ja, którzy odnieśli sukces w sprzedaży. Opowiadają o tym czym jest dla nich szeroko rozumiany marketing, dzielą się doświadczeniem oraz wskazują jak osiągnąć sukces.

Mistrz sprzedaży to znakomita książka. Czytając ją uporządkowałem swoją wiedzę, nabyłem nowe umiejętności, a także zmieniłem kilka przekonań – między innymi na temat marketingu wielopoziomowego oraz istnienia „trudnego klienta”. Dlatego polecam ją wszystkim przyszłym i obecnym sprzedawcom.

Arkadiusz Bednarski Mistrz Sprzedaży, Gliwice 2014, Helion

Opublikowano Recenzja, Samorozwój | Otagowano , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

Komunikat z NIE

Powróćmy jeszcze do tematu, który pojawił się kilkakrotnie w tym blogu. Jest nim reakcja mózgu na komunikat zawierający słowo „nie”.

Podświadomy umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Na przykład w komunikacie:

Nie idź tam!

zostanie najpierw poddana analizie znaczenie idź tam, a dopiero w następnym kroku do umysł zajmie się zaprzeczeniem. Jaki jest efekt powyższego komunikatu? Przeciwny od jego pierwotnego zadania – w podświadomym umyśle odbiorcy pojawi się rozkaz idź tam.

Jak to wykorzystać? Odpowiedź znajdziesz w poniższej prezentacji.

Opublikowano Copywriting, Komunikacja | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , | 1 komentarz