Archiwa tagu: atrakcyjność

Jak zachęcić do zapisania się na listę mailingową? – analiza przykładu

Lista mailingowa to narzędzie bardzo pomocne w biznesie – chyba każdy wie o tym. Jednak wiele osób wciąż szuka skutecznego rozwiązania na zwiększenie bazy subskrybentów.

Różne są sposoby na zdobycie adresów kontaktowych. Na przykład: ja umieściłem na niniejszym blogu ( po prawej stronie) widget pozwalający zapisać się na darmowy newsletter, wielu internautów organizuje konkursy, stosuje okienka pop up, strony przechwytujące lub mailing.

Stworzenie ostatniego jest niezwykle trudnym zadaniem. Dlaczego? Bo trzeba nieźle napracować się nad treścią , by odbiorca wiadomości przeczytał ją do końca i podjął się działania – czyli udostępnił swój adres mailowy. Czytaj dalej

Sześć poziomów wpływu społecznego– recenzja

Jak bezpłatnie otrzymać od Motoroli dostęp do kodu źródłowego wykorzystanego w najnowszym modelu telefonu? Co zrobić by Klienci wybierali potrawy wegetariańskie zamiast mięsnych? Czy zwierzęta korzystają z zasad perswazji? Jak myślą i działają kibice drużyny futbolu? Między innymi na te pytania uzyska odpowiedź czytelnik Sześciu poziomów wpływu społecznego. Pozycja właśnie ukazała się na polskim rynku.

Ta książka jest niesamowita!

Jej bohaterem jest Robert Cialdini, światowej sławy psycholog społeczny, czołowy ekspert w dziedzinie wpływu i perswazji, autor publikacji Wywieranie wpływu na ludzi: teoria i praktyka, twórca sześciu zasad wywierania wpływu społecznego. Na pewno wielu czytelników tego bloga zna dobrze ową postać, bo jest ona autorytetem zarówno w świecie psychologii, jak też biznesu, przedsiębiorczości oraz ekonomii. Jego badania są wykorzystywane w naukach zajmujących się relacjami społecznymi oraz komunikacją interpersonalną.

Po 40 latach pracy na uczelni Arizona State University Robert Cialdini zakończył karierę akademicką. Jego wychowankowie postanowili uhonorować mistrza, publikując zbiór esejów odwołujących się do wiedzy  otrzymanej od mistrza. Jest nim właśnie Sześć poziomów wpływu społecznego. Nauka, praktyka i psychologia Roberta Cialdiniego.

W książce przedstawiono zarówno klasyczne, jak i nowatorskie przykłady badań opartych na pracach amerykańskiego naukowca. To książka nie tylko o  perswazji, zachowaniach społecznych, normach wyznaczających określone działanie jednostki bądź grupy. To również pozycja o tym, że nie tylko ludzie korzystają z zasad wpływania na siebie. Obecne są one również w świecie zwierząt – pozwalając na tworzenie wewnętrznych hierarchii, regulując życie społeczne, w tym też kwestie narodzin i śmierci.

Sześć poziomów wpływu społecznego jest jak całokształt badań Robert Cialdiniego. Nawet wymagający czytelnik znajdzie w niej temat, który go zafascynuje. Każdy z esejów jest napisany w tak rewelacyjny sposób, że wciąga odbiorcę już od pierwszej linijki.

Jeżeli miałbym wymienić trzy rozdziały, które wywarły na mnie największe wrażenie byłyby to:  Droga najmniejszego oporu (współautorem tekstu jest jeden z najsłynniejszych na świecie hakerów, który to opowiada w jaki sposób manipulował pracownikami Motoroli, aby ci przekazali mu poufne dane), Pławienie się w cudzej chwale i spełnianie próśb podobnych do nas osób (w tym rozdziale zachwycił mnie opis języka i zachowania kibiców po wygranym lub przegranym meczu ukochanej drużyny) oraz Egoizm czy altruizm? (esej jest próbą odpowiedzi na pytanie: co nami kieruje– egoistyczne potrzeby czy czysta chęć niesienia pomocy potrzebującym?)

Osób, które znają Wywieranie wpływu na ludzi: teoria i praktyka nie muszę namawiać do zakupu tej książki, bo na pewno już to zrobiły. Dlatego zwrócę się tylko do tych, którzy nazwisko Cialdini znają jedynie ze słyszenia oraz tych interesujących się zagadnieniami inżynierii społecznej, perswazji, bądź zachowań społecznych. Sześć poziomów wpływu społecznego to doskonała lektura, zawierająca wiedzę z mnóstwa książek i naukowych artykułów, skondensowaną na 238 stronach.

Douglas T. Kenrick, Noah J. Goldstein, Sanford L. Braver, Sześć poziomów wpływu społecznego. Nauka, praktyka i psychologia Roberta Cialdiniego, Gliwice 2014, Helion

Darmowy fragment

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Robimy prąd od początku do choinki

Święta tuż tuż, więc wypadałoby napisać, o którejś z bożonarodzeniowych reklam. Miałem trudny wybór, gdyż ostatnio pojawiło się kilka bardzo ciekawych koncepcji. Wybrałem z nich kreację reklamującą Polską Grupę Energetyczną SA.

Zacznijmy od banneru, który zauroczył mnie od pierwszego spojrzenia. Wygląda on tak:

IMG_1969

Robimy prąd od początku do choinki– znakomite hasło! Jest krótkie, zawiera aliterację, opowiada historię, dzięki czemu zapada w pamięć. Doskonała robota. Moim zdaniem jest o wiele lepsza od swojego źródła (hasło reklamowe jest modyfikacją sloganu Robimy prąd od początku do końca).

Od strony graficznej też jest super. Pięknie ośnieżony las, przez który biegnie linia wysokiego napięcia, a na niej choinkowe lampki. Wszystko to umieszczone w ciekawym kadrze. Jestem zachwycony.

Gorzej jest ze spotami, które również stanowią część świątecznej kreacji. Moim zdaniem, osoba odpowiedzialna za dialogi nie zna albo zapomniała o kilku najważniejszych zasadach rządzących językiem reklamy. Szkoda, ponieważ w tych filmach na pierwszym miejscu jest, nie to co widzi odbiorca, ale to co dociera do jego uszu. A docierają takie perełki:

SPOT 1
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/SDThPAEmq84

Dwukrotnie padające słowo nie szkodzi bardziej niż pojawiające się na końcu głupie. Bowiem powtórzenie zaprzeczenia nastraja negatywnie odbiorcę. Krótko mówiąc, jeżeli słyszymy (w ciągu 5 sekund) nie to nasza podświadomość „nastraja się negatywnie”.

Słowo głupie dopełnia tylko negatywnego odbioru. Co więcej, owa ocena ma swoje drugie „destrukcyjne” dno. Najmłodsi odbiorcy, którzy chłoną każde słowo i powtarzają dostrzeżone zachowania, zaczynają wydawać osądy identyczne jak bohater reklamy.

Przykładem może być komentarz użytkownika Patys, znaleziony w portalu Wirtualne Media (http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dzieciece-lampki-na-choince-w-bozonarodzeniowej-reklamie-pge-wideo). Zachowana oryginalna pisownia:

Od kąd reklama „KABELKIEM PO DRUCIKU” krąży w telewizji moja 3 letnia córka używa brzydkiego słowa GŁUPIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Każdy się dziwi że ona używa takiego słowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale ona twierdzi że tam mała dziewczynka też tak mówi i ona też chce. W buty powinni sobie wsadzic tareklame!!!!!

SPOT 2
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/jH3wXra7y7w

Bardzo mocno zaakcentowane pytanie Nie wysłałeś? i odpowiedź O, kurcze!  stanowią analogiczną barierę w poprawnym przekazie.  Tu również chciałbym zwrócić uwagę, na przekleństwo. Wszyscy wiemy, że Mikołaj istnieje i nie lubi gdy używamy brzydkich słów.

Zatem co mógł tutaj powiedzieć bohater? Na przykład: potwierdzające Pewnie, że tak! lub No jasne!, bądź zażartować: Napisałem, ale tata, jak co roku, pewnie zapomniał wysłać.

SPOT 3
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/59Fvk1NnGdw

Wspominam o tym spocie, by pokazać, że scenarzyście wyszedł również poprawna scenka z chwytliwym dialogiem. Uważam, że jest ciekawy, mimo poruszanego przez dzieci tematu­ – groźnego dla zdrowia i życia działania prądu.  Rozmowa o zagrożeniu jest przeprowadzona w sposób zabawny, dzięki czemu przekaz jest atrakcyjny dla odbiorcy. Gratuluję pomysłu – 1: 2 to też niezły wynik.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Jak wygrywać konkursy fotograficzne z atrakcyjnymi nagrodami?

Konkurs jest jedną z najpopularniejszych i najłatwiejszych do zastosowania form grywalizacji (eksperci wyjaśniają ten termin jako przeniesienie mechanizmów znanych z gier do życia publicznego). Nic dziwnego, że tak często spotykamy ją na internetowych stronach i portalach społecznościowych. Odbiorcy kochają walczyć o atrakcyjne nagrody, a jeszcze bardziej je wygrywać.

Jednak jak przygotować pracę, która rozłoży na łopatki konkurencję? O tym w dzisiejszym wpisie. Przyjrzymy się elementom zapewniającym zwycięstwo w konkursach polegających na sfotografowaniu się z produktem organizatora.

nutellaPrzykładem może być trwający konkurs „Pstryknij śniadanie na dzień dobry”, związany z produktem Nutella. Organizatorem jest Brand Place Sp. z o.o., a fundatorem nagród Ferrero Polska Sp. z o.o.

Uważam, że temat konkursu nie wyróżnia się kreatywnością– zadaniem uczestników jest sfotografowanie rodzinnego śniadania razem z Nutellą. Na szczęście Ci mają bujną wyobraźnię i to co pokazują jest naprawdę godne uwagi. Na przykład: przebierają się za słoik Nutelli, malują kremem litery na twarzy oraz pieczywie, czy też piszą wiersze. Swoją pomysłowością jak magnes przyciągają oko odbiorcy.

Jednak sam pomysł nie wystarczy. Dlatego zwróciłem się do ekspertów od zdjęć, wnętrz oraz stylizacji i dobrego wyglądu z pytaniem: na co należy zwrócić uwagę wykonując zdjęcie do amatorskiego konkursu fotograficznego, takiego jak ten Nutelli?

–Moim zdaniem zawsze warto dbać o siebie bez względu na to, czy jest to reklama czy strój dzienny, bo ubrania wiele mówią o nas samych– mówi Justyna Krawczyk, style coach z jakbycszczesliwakobieta.pl.Ubranie zawsze powinno być czyste, uprasowane i nie zniszczone. To taka „oczywistość”, a jednak dla wielu nowość.

Ekspertka od wizerunku podkreśla, że to co zakładamy na siebie powinno dobrze na nas działać, czyli poprawiać nastrój, podnosić samoocenę. Ważne jest dobrze dobrane do sylwetki ubranie, aby ją podkreślić. Jak zrobić to tak, by wyglądać świetnie nie tylko na zdjęciach? Wystarczy zajrzeć na stronę http://www.jakbycszczesliwakobieta.pl/sylwetki-wedlug-autorkiego-programu-jbsk/, gdzie znajduje się autorski program Osobistej Stylistki.

–Na następnej pozycji jest kolor– przyznaje z uśmiechem Justyna Krawczyk.– Dzięki niemu możemy dodać sobie odwagi, podkreślić oraz wydobyć urodę, nadać cerze blasku a oczom wyrazistości. Jednak musimy przy tym uważać, bo źle dobrany może nas przyćmić i sprawić, że będziemy wyglądać na zmęczonych czy nawet chorych.

Istotna jest też biżuteria oraz inne dodatki. Zdaniem Osobistej Stylistki to świetny sposób na nadanie stylizacji charakteru oraz wyrazistości. Do wyboru mamy mocne lub subtelne ozdoby. Jednak najlepszym dodatkiem jest uśmiech, który to rozświetli naszą osobowość na zdjęciu. Jest bezcenny i koniecznie należy o nim pamiętać.

Podobnego zdania jest Joanna Glogaza, jedna z czołowych polskich blogerek, publikująca na styledigger.com– stronie o rozsądnej, etycznej modzie, podróżach oraz stylu życia slow. Jej zdaniem to co mamy na sobie pozując do zdjęcia wpływa na jego odbiór, w takim samym stopniu jak ładne tło czy też estetyczne ułożenie przedmiotów. Zwraca uwagę na to, że pozowanie do fotografii w wymiętym dresie jest adekwatne do sytuacji, w której, w tle, mielibyśmy za sobą nieumyte gary i niewyniesione worki ze śmieciami. Jakże trafne porównanie!

Zawsze dobrze sprawdzają się wyraziste, czyste kolory, unikałabym drobnych wzorów, które mogą się zlewać – tłumaczy blogerka, podkreślając iż warto spotkanie z obiektywem poprzedzić krótką wizytą przed lustrem (pomoże to nam zdecydować w czym wyglądamy najbardziej korzystnie i wyraziście ). – Dokonując wyboru należy zadbać, by ubranie pasowało klimatem do charakteru zdjęcia. Do romantycznej scenerii nie pasują neony, a sielski obrazek gryzie się z zapięta pod szyję białą koszulą i krawatem.

A co z wnętrzem, w którym się fotografują uczestnicy konkursu? Lepiej zrobić je w kuchni, przedpokoju czy salonie? A może w innym miejscu? Z tymi pytaniami zgłosiłem się do białostockiej firmy 3FORM (http://trzyform.pl)– ekspertów od wnętrz.

Uczestnicy biorący udział w tego typu konkursach powinni się zastanowić przede wszystkim nad tym, co danym zdjęciem chcą przekazać odbiorcy. Przytoczę słowa Kartezjusza „Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.”– mówi Marzena Czajkowska z 3FORM.– Dlatego też powinniśmy podjąć decyzję o tym co lub kto będzie „głównym bohaterem” naszego zdjęcia. Aspekty techniczne takie jak sprzęt, otoczenie czy światło schodzą na drugi plan.

Ekspertka podkreśla, że warto zwrócić uwagę na kolory jako element oddziałujący na naszą podświadomość, nastrój oraz emocje. Jej zdaniem używając jasnych barw wywołamy emocje pozytywne – radość, optymizm, satysfakcję. A co z ciemnymi?

Barwy ciemne najczęściej kojarzą się nam ze smutkiem, ale mają one jeszcze jedno zastosowanie. Umiejętnie wykorzystując je możemy osiągnąć na fotografii sferę tajemniczości.

Zdaniem przedstawicielki 3FORM, zdjęcia „domowe zdjęcie ze śniadania” mogą odznaczać się wyjątkowością. Wystarczy tylko, że osoba fotografująca ma dobry pomysł i potrafi odnaleźć się w sytuacji– w taki sposób, aby chwila, którą zamkniemy na zdjęciu długo pozostała w pamięci odbiorcy.

Fotografią (głównie produktową dla e-commerce) zajmuje się mój czwarty rozmówca, Piotr Cierebiej z www.packshotstudio.com.pl. Według niego osoby startujące w konkursach polegających na przesłaniu swojego zdjęcia powinny zwrócić uwagę na ciekawe otoczenie i światło. Ostatnie z wymienionych jest najważniejszym elementem fotografii.

Odnosząc się do tego typu konkursów dla amatorów, proponowałbym robić zdjęcia w jasnych miejscach, przy naturalnym słonecznym oświetleniu, bez żadnych fleszy, żarówek czy innych świecidełek zasilanych prądem¬ – mówi żartobliwie Piotr Cierebiej– Jest to najprostsze i „najbezpieczniejsze” rozwiązanie, ale zarazem zapewniające bardzo dobre efekty.

Rozmówca podkreśla, że wybór otoczenia zależy tylko od naszych upodobań, wyobraźni oraz charakteru konkursu. Każde miejsce może być interesujące (zarówno wnętrza, jak i plener), jeśli mamy dobry pomysł na zdjęcie. A ten znacznie łatwiej rodzi się gdy podczas fotografowania towarzyszą nam dobry humor, naturalność, pozytywne emocje czy też zwariowana ekipa.

Na pytanie: Co należy zrobić by „domowe zdjęcie ze śniadania” zatrzymywało oko odbiorcy? ¬-oprócz elementów wymienionych wcześniej, fotograf wskazuje także na harmonię kolorów fotografowanej postaci i otoczenia

–Wszystko musi ładnie ze sobą współgrać. No i fajnie żeby zdjęcia były ostre.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Muzyka pobudzająca kreatywność

Tydzień temu uczestniczyłem w spotkaniu białostockiego klubu Toastmasters (gorąco polecam uczestnictwo w cotygodniowych zebraniach – zwłaszcza osobom pragnącym pokonać strach przed wystąpieniami publicznymi). Jednym z jego elementów były przemówienia improwizowane – czyli wybrana osoba wygłaszała kilkuminutową mowę na usłyszany przed chwilą temat. Zainteresowała mnie wypowiedź jednego z uczestników, który opowiadał co by zrobił wiedząc, że nastąpi koniec świata.

Jednym z priorytetów na jego improwizowanej liście było zrozumienie muzycznego gatunku dubstep. Określił je mianem różnych dziwnych dźwięków, które tworzą jeden wielki hałas. Opowiadał o tym w tak zabawny sposób, że na ustach każdego słuchacza malował się uśmiech. Natomiast ja, śmiejąc się razem z innymi, zastanawiałem się dlaczego jeszcze nie opublikowałem postu, który miałem w tablecie, o muzyce wspomagającej kreatywność.

Po powrocie do domu zabrałem się za czytanie wpisu i nanoszenie poprawek. Jego motywem przewodnim była sytuacja, która spotkała mnie w czerwcu. Zmieniłem to–  pozostawiając najważniejsze wątki, a historię przeniosłem na koniec wpisu.

Pytanie, co ma wspólnego dubstep z muzyką wspomagającą kreatywność? To, że może również pobudzać do pracy.

Nie jestem miłośnikiem tego gatunku muzycznego, ale moi znajomi go ubóstwiają. Rozmowy z nimi oraz obserwacja szeroko rozumianej kultury pozwalają mi ocenić dubstep jako gatunek, który wspomaga dzieła artystów. W jaki sposób? Na przykład, sięgają po niego twórcy filmów.

Tak samo działają inne gatunki muzyczne- disco, dance, techno, rock itp. Wszystko zależy od upodobań słuchacza oraz jego działań. Na pewno doświadczyłeś tego, że lepiej pracujesz słuchając jednego rodzaju muzyki, a do ćwiczeń na siłowni przygotowujesz odmienny zestaw piosenek.

Osobiście wolę do pracy spokojniejsze gatunki muzyki. Gdy potrzebuję osiągnąć najwyższy poziom skupienia lub maksymalną efektywność unikam stacji radiowych, gdzie piosenki są przerywane komentarzem, serwisami reklamowymi lub informacyjnymi.

Korzystam wtedy z zawartości YouTube lub tematycznych internetowych kanałów radiowych. Jak szukam muzyki?

W przypadku pierwszego źródła, wpisuję w wyszukiwarkę serwisu frazę `creative music` i szukam utworów nie zawierających słów, tylko samą melodię. Doskonale sprawdzają się również dźwięki oznaczone jako `lounge music` oraz `chill out`, `muzyka relaksacyjna` oraz niektóre utwory spod znaku muzyki poważnej.

Miedzy innymi lubię pracować przy tych czterech utworach:

Polecam również ten zestaw (doskonale sprawdza się w pracy późnym wieczorem):

Natomiast gotowe kanały radiowe, z których korzystam to: Muzyka Klasyczna z http://www.rmfon.pl/ oraz propozycje użytkowników strony tuba.fm.

Na koniec wpisu chciałbym poruszyć jeszcze jeden problem, który  wiąże się  z muzyką pobudzającą naszą kreatywność. Otóż na prowadzonych przeze mnie szkoleniach pięć razy pojawiły się pytania o słuchanie muzyki podczas pracy, gdy jesteśmy zatrudnieni na etacie. Ostatnio z takim zapytaniem spotkałem się w czerwcu. Brzmiało ono tak:

Jakub, co zrobiłbyś gdyby szef zakazał używania radia z obawy przed ZAIKSem?

Odpowiedź jest prosta. W dobie Internetu można mieć darmową muzykę również w firmie. Wystarczy tylko zajrzeć na stronę radio.wolnemedia.net i wybrać Program 2. Tam właśnie znajduje się muzyka przeznaczona do puszczania w celach komercyjnych.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Szef wszystkich szefów

Było sobotnie popołudnie, a ja znajdowałem się pomiędzy połową kubka drugiej kawy a ostatnim akapitem tekstu wystąpienia. Postanowiłem na chwilę oderwać się od przemowy, aby odpocząć przy dźwiękach muzyki. Szybko zalogowałem się na YouTube, wybrałem playlistę, wstałem z fotela, by natychmiast na nim usiąść z wrażenia. Właśnie przemawiał do mnie Szef wszystkich szefów.

Powyższymi słowami wstępu chciałbym przejść do analizy reklamy, która niedawno pojawiła się w sieci.

Bezsprzecznie, mogę pogratulować twórcom spotu i przyznać, że wykonali świetną robotę – to mocna reklama. Po zapoznaniu się z komunikatem Szefa wszystkich szefów zalogowałem się na stronie internetowej Aleo (platforma handlowa prowadzona przez ING Usługi dla Biznesu S.A.). Nie jako potencjalny Klient, ale jako zainteresowany internauta, w którym reklama rozbudziła ciekawość.

Jednak zauważam drugą stronę medalu, która to znajduje się u podstaw budowy scenariusza. Mężczyzna w garniturze nazywa samego siebie Szefem wszystkich szefów – tytułem, który często pojawia się w języku potocznym, zarówno grup biznesowych, jak też młodzieży. Określenie to, niestety, nie jest nacechowane pozytywnym przekazem. Wręcz odwrotnie, społeczeństwo odbiera je jako ironiczne i prześmiewcze, a nawet wiąże ze środowiskiem gangsterskim.

W celu potwierdzenia tej opinii wpisałem frazę w wyszukiwarkę Google. Wyniki mówiły same za siebie – cztery kierowały mnie do informacji o doskonałej komedii Larsa von Triera, cztery wiązały się z gangsterem Krzysztofem Jarzyną ze Szczecina, postacią z komedii Poranek Kojota, jeden odsyłał do reklamy Aleo, jeden do przeglądarkowej gry o tematyce gangsterskiej.

Podkreślę, zdaję sobie sprawę, że twórcy reklamy zwrócili uwagę by wzbudzała ona uśmiech u odbiorcy – dlatego postać przedstawia się takim tytułem, gestykuluje w określony sposób, wypowiada kwestie odpowiednim tonem głosu, siedzi za ogromnym biurkiem, które znajduje się w przerażająco gigantycznym pomieszczeniu. Rewelacyjnie przemyślane!

ALE co będzie jeśli ktoś tego nie zauważy lub nie zrozumie? Mało prawdopodobne?

Odpowiedź na te dwa pytania uzyskałem pokazując spoty bliskim mi osobom. Przeważały pochlebne opinie, w stylu: „ING znów ma super spoty”, „Zajrzałam, działa!”. Pojawiły się jednak takie, które krytykowały materiał, wskazywały na antybohaterskość postaci – „przypomina Adwokata Diabła”, „Nie chciałabym mieć takiego szefa”, „Ten głos przeraża”. Co najśmieszniejsze, każda z niezadowolonych osób jest klientem Banku ING – a więc należy do grupy, której nie powinny odstraszać te spoty.

Osobiście należę do grona przyklaskujących koncepcji, choć słysząc tytuł „Szef wszystkich szefów” w myślach mam tę scenę:

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kontrowersyjna reklama. Kiepskie hasło

W poniedziałek (4 listopada) Internet zawrzał. Pani Dorota Zawadzka na swoim blogu zamieściła wpis dotyczący niezbyt trafnego hasła – Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać, poparty zrobionym z ręki zdjęciem. Z godziny na godzinę link do notki zobaczyło coraz więcej osób, a aktywna blogosfera publikowała kolejne wpisy pełne oburzenia. Krótko mówiąc, kontrowersyjna reklama działała!

W pełni zgadzam się z Panią Dorotą i oburzonymi osobami. Ta reklama obraża i pozostawia niesmak! Jednak nie to jest tematem wpisu.

Chciałbym zauważyć, że jej twórcy zapomnieli o najważniejszej zasadzie obowiązującej przy tworzeniu haseł reklamowych i sloganów. O zachowaniu zwięzłości– tworząc hasła warto skupić się na krótkim przekazie. Najlepiej nie przekroczyć 7 słów.

Hasło widoczne na zdjęciu Pani Doroty to:

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać”.

Dobrze, Zespół Downa, jest jak, na koszuli, nie można  liczymy jako pojedyncze słowa. W ten sposób otrzymamy siedem słów.  Jednak stworzonych kosztem jakich „zlepków”?!

Dalej, na innych plakatach kampanii, nie jest lepiej:

kampania

Podsumowując: twórcy reklamy nie popisali się ani od strony etyki i dobrego smaku, ani od strony poetyckości haseł, ani od strony technicznej (copywritingu). Jednym słowem, kiepsko.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Czy warto tworzyć kontrowersyjne reklamy?

Pewnie! Jeżeli zależy Ci na wyróżnieniu produktu spośród miliona podobnych, szybkim dotarciu do tysięcy klientów, doskonałym wyborem jest postawienie na kontrowersyjny przekaz. Jeśli zrobisz to poprawnie, o Twojej reklamie będzie mówił każdy.

Zanim jednak podejmiesz decyzję, warto byś zastanowił się czy na pewno potrzebujesz kontrowersyjnego spotu radiowego, ostrego wideo lub wzbudzającego emocje plakatu. Dlaczego?

Odpowiedź tkwi w zachowaniu Twoich Klientów. Zauważ, że część z nich byłaby zainteresowana zakupem twojego produktu, ale …

…zostali urażeni, bowiem reklama wzbudziła negatywne uczucia, skonfrontowała się z ich światopoglądem. W ten sposób zdobyłeś ich zainteresowanie, ale jednocześnie zdenerwowałeś lub obraziłeś. Zamiast zachęcić do wydania pieniędzy, udało Ci się tylko odesłać odbiorców do konkurencji. Należą Ci się gratulacje, właśnie wyrzuciłeś pieniądze w reklamowe błoto.

W takim razie co zrobić?

Jeżeli masz jakiekolwiek obawy co do sposobu promocji, boisz się negatywnych reakcji, koniecznie odpuść sobie.  Działając kilka lat na rynku poznałem osoby, które zdecydowały się na kontrowersyjną reklamę (w tym z zastosowaniem szczucia cycem). Część z nich żałuje tego, wskazując na niekorzystny czarny PR i stratę mnóstwa odbiorców.

Pamiętaj, by reklama zapadająca w umyśle odbiorcy nie potrzeba budować w konwencji, która może wszystko zepsuć. Wystarczy stworzyć kreatywną promocję – która zaskoczy, ale nie urazi lub zdenerwuje. Przykładów tak owej znajdziesz wiele. Wystarczy tylko w wyszukiwarkę internetową wpisać frazę `kreatywne reklamy`, a na pewno odkryjesz w wynikach coś co Cię zachwyci.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kreatywna ulotka Stacji Kontroli Pojazdów

Chyba ktoś zgubił dowód rejestracyjny pojazdu– to była pierwsza moja myśl gdy zobaczyłem dokument leżący w skrzynce pocztowej. Następnie pomyślałem, Chwila! Dlaczego ktoś wrzucił „samochodowe papiery” do mojej skrzynki, a nie przekazał właścicielowi?

Wszystko wyjaśniło się gdy wyjąłem przedmiot i otworzyłem pierwszą stronę. Okazało się, że jest to ulotka białostockiej Stacji Kontroli Pojazdów. Zaśmiałem sam się sam do siebie. Udało się Im zwrócić moją uwagę, w taki sposób jaki kocham – wykorzystując wzorowo pełny schemat AIDA (więcej informacji o nim tutaj)

Spójrzmy jak bardzo pomysłowi byli jej twórcy.

 stacjakont

Okładka stylizowana jest na dowód rejestracyjny pojazdu. Tło dokumentu, znak w lewym górnym rogu (w gwiazdy UE zamiast „PL” wpisany jest skrót „BI” – nawiązujący do miasta reklamującego się usługodawcy), poszczególne rubryki wywołują w pamięci odbiorcy wrażenie obcowania z oryginalnym dokumentem. Dopiero po przeczytaniu treści okazuje się, że jest to ulotka.

 stacjakont2

Otwierając jej pierwszą stronę napotykamy na dwa ostatnie elementy modelu AIDA:  wezwanie do działania oraz element wzbudzający pożądanie– obietnicę otrzymania prezentu. Tym ostatnim, po kolejnym rozłożeniu papieru, okazują się…

 stk

…kable rozruchowe. Z boku kreatywny projektant umieścił przejrzystą mapę objaśniającą lokalizację obiektu- element zamykający przekaz informacji.

Choć pomysł jest bardzo interesujący, ulotka ma wadę. Jedną! A jest nią niedokładne pocięcie, które trochę psuje estetykę. Jednak można to wybaczyć twórcom reklamówki.

Brąz, srebro, złoto… – kilka słów o randze w nazewnictwie

Dziś będzie o nazewnictwie.

Chciałbym zwrócić Twoją uwagę na to, że nie trzeba kreować fikuśnych nazw, okalać słowa przedrostkami i przyrostkami oraz kaleczyć stopniowaniem. Wystarczy skorzystać z prostej zasady, odwołującej się do wartości wyróżnienia.

Jak dobrze wiesz, medale sportowców, rankingi sprzedaży płyt, karty kredytowe i te upoważniające do zakupowych zniżek, mają swoją rangę. Na początku jest brąz, później srebro, złoto, platyna, a na końcu diament.

Ta metalowo- minerałowa wyliczanka kolorów świetnie się sprawdza w tworzeniu ofert. Przykładami mogą być nazwy kolekcji gier komputerowych lub filmów, a także pakietów abonenckich w sieci kablowej. Przyjrzyjmy się ostatniemu przykładowi.

Już od dłuższego czasu z owego elementu nameingu korzysta firma Vectra. Spójrzmy co znajduje się w ofercie:

  • Pakiet Srebrnysrebro

 

  • Pakiet Złoty zloto 

 

  • Pakiet Platynowyplatyna

Być może zapytasz: co w tym istotnego? Przecież mnóstwo firm stosuje takie nazewnictwo pakietów. Już odpowiadam.

Zauważ, że oferta wielu firm zaczyna się od koloru brązowego. W przypadku Vecrty nazwy pakietów rozpoczynają się od srebra. Doskonały zabieg, pozwalający od samego początku dać satysfakcję Klientom zainteresowanym ofertą firmy.

Bowiem konsument (w którego świadomości najczęściej istnieją trzy pierwsze rangi), odwołując się do wiedzy na temat wartości kolorów odznaczeń, czuje większe zadowolenie z posiadania srebrnego pakietu niż z brązowego.  Nic dziwnego, przecież każdy woli posiadać rzeczy bardziej wartościowe.

(Użyte w tekście materiały pochodzą ze strony http://www.vectra.pl/)

Moja druga książka

W czterdziestym drugim wpisie chciałbym umieścić krótkie podsumowanie pracy nad Odrzuć szablon. Napisz sam.

Życie w nieustannym pośpiechu, z przewagą elementów audio-wideo nad słowem pisanym, unikanie dłuższych tekstów na rzecz streszczeń i krótkich przekazów, powoduje u współczesnego Kowalskiego obniżenie kreatywności oraz kłopoty z konstrukcją prostej treści wypowiedzi. Krótko mówiąc, wybierając „pójście na łatwiznę” hamuje swój rozwój.

Jednak wiele osób uświadamia sobie stopień zagrożenia oraz to do czego owo lenistwo może doprowadzić. Zaczynają szukać ćwiczeń poprawiających rozwój własnego umysłu oraz starają się nabyć nowe umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej.

Z myślą o nich wszystkich postanowiłem napisać Odrzuć szablon. Napisz sam.

Poradnik skierowany jest do osób, które chcą zdobyć umiejętność sprawnego posługiwania się słowem pisanym. Głównym zadaniem materiału jest pokazanie, że tworzenie tekstów „codziennego użytku”(podań, podziękowań, życzeń, wypełnianie rubryk opisowych w dokumentach) nie jest trudną sprawą. Jednak wymaga odpowiedniego przygotowania, w tym i zadbania o ćwiczenia rozwijające kreatywność.

Ważne! Choć szczegółowo omawiam konstrukcje poszczególnych tekstów (dokładny spis treści zamieszczam na końcu wpisu), nieustannie wskazuję na konieczność indywidualnego pisania, bez korzystania z szablonów. Bowiem tylko w ten sposób, zyskamy atrakcyjny tekst, który zaciekawi odbiorcę.

Materiał, który otrzymuje do rąk czytelnik rożni się trochę od tego, który zaplanowałem. W efekcie rozmów i dyskusji ze znajomymi, współpracownikami oraz Wydawcą, treść poradnika i jej rozmieszczenie cały czas ulegały ewoluowały. Jednak wprowadzone zmiany są korzystne i czynią treść bardziej zrozumiałą.

Książka pojawiła się już na księgarnianych pólkach. Dostępna jest również na stronie Wydawnictwa CeDeWu – http://www.cedewu.pl/produkty/listaProduktow/kategoria/188/ .

Zapraszam do lektury.

Spis treści:

Rozdział 1
Trzy najważniejsze przekonania. Czynności przygotowujące do pisania. Najważniejsze elementy tekstu.Techniki sprzyjające koncentracji oraz rozbudzeniu wyobraźni.

Rozdział 2
Jak nauczyć się autoprezentacji? Jak pisać o sobie, swoich potrzebach i zainteresowaniach?

 

Rozdział 3
Jak napisać podanie? Jak napisać sprawozdanie i notatkę? Jak wypełniać rubryki opisowe w dokumentach?

 

Rozdział 4
Jak napisać treść ogłoszenia? Jak napisać list tradycyjny, elektroniczny oraz motywacyjny? Jak napisać CV? Jak napisać życzenia, podziękowanie i przeprosiny? Jak ułożyć napis na szarfę żałobną oraz napisać kondolencje?

Odrzuć szablon. Napisz sam

Właśnie ukazała się moja druga książka Odrzuć szablon. Napisz sam.

Publikacja zawiera porady dotyczące sztuki przekonywania za pomocą słowa pisanego, ćwiczenia pomagające w tworzeniu i rozbudzające wyobraźnię, a także szczegółowe omówienie budowy najpopularniejszych rodzajów tekstów, które piszemy każdego dnia.

Szerzej o książce w jednym z następnych wpisów.

Gorąco zapraszam do lektury!
http://www.cedewu.pl/produkty/profilProduktu/id/9038/

Sztuka pisania perswazyjnych tekstów – recenzja

spptSkoro postanowiłem wprowadzić do mojego bloga opinie o książkach, pierwsza powinna dotyczyć pozycji wyjątkowej. Publikacji, która wywarła na mnie niezwykły wpływ  – dała do myślenia, namówiła do postawienia kilku kroków, zmotywowała do samorozwoju. Tak wartościowej, że po zagubieniu pierwszego egzemplarza (lipiec 2009, pociąg relacji Warszawa Centralna-Białystok), musiałem kupić drugi.

O jakim mówię tytule?

O Sztuce pisania perswazyjnych tekstów autorstwa Piotra Michalaka i Jakuba Woźniaka.

Licząca niecałe 200 stron pozycja jest niesamowitym kompendium wiedzy skierowanej do … no właśnie do kogo? Na pewno do copywriterów, osób szukających sprawdzonej wiedzy dotyczącej tworzenia mocnych ofert, biznesmenów, specjalistów od marketingu internetowego, a także szkoleniowców oraz wszystkich miłośników skutecznej reklamy.

Uwaga! Osobom, które już jakiś czas zajmują się marketingiem oraz promocją, książka może wydać się nudna (informacja sprawdzona na moich znajomych). Nie znajdą bowiem w niej „nowych dla siebie” wiadomości. Zachęcam również i te osoby do zakupu –Sztuka pisania jest bowiem wielką pigułką tego co najważniejsze w perswazyjnych tekstach, niezwykle pomocną do utrwalenia posiadanej już wiedzy.

Całość jest napisana prostym i zrozumiałym językiem, wzbogacona licznymi przykładami. Autorzy omawiają podstawy (od przekonań, przez elementarną wiedzę, po strategie) skutecznego copywritingu oraz uczą jak pozyskać zainteresowanie i zaufanie klientów (NOA -– najbardziej oczekiwana akcja).

Doskonale napisaną częścią książki jest ta ostatnia – Studium przypadku: nasza własna oferta copywritingu. Panowie dzieląc strony na dwie kolumny omawiają szczegółowo tekst swojej oferty. Zdanie po zdaniu, w sposób tak dokładny, że za każdym razem, gdy czytam ów rozdział, czuję się jakbym był na szkoleniu.

Gorąco polecam.

Piotr R. Michalak, Jakub Woźniak, Sztuka pisania perswazyjnych tekstów, Gliwice 2008, Złote Myśli

Wystąpienie z notatką

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

We wpisie dotyczącym mowy pogrzebowej napisałem, że warto  zrezygnować z czytania przemówienia, na rzecz wygłoszenia tekstu z pamięci. Dzięki temu Twój tekst szybciej zainteresuje słuchaczy, a także uzyska naturalność oraz nabierze profesjonalizmu. Dlatego po napisaniu przemówienia naucz się go na pamięć.

Podczas uroczystości pogrzebowych nie stawiaj swojego wystąpienia na jedną kartę – stając przed słuchaczami bez nawet najkrótszej notatki. Smutna okoliczność, stres, napięcie emocjonalne po stracie bliskiej bądź dalszej osoby mogą spowodować, że nagle zapomnisz tekstu.

Dlatego staraj się wygłosić całe przemówienie z pamięci, ale miej w ręku kartkę, a w niej:

– Napisaną treść całego przemówienia

Zadbaj o odpowiednie jej przygotowanie –  tak byś szybko znalazł fragment, którego potrzebujesz. Możesz to zrobić za pomocą wyróżnienia poszczególnych zdań, najistotniejszych słów. Drugim wyjściem jest sporządzenie na marginesie krótkich opisów, za pomocą słów kluczy, określających co to znajduje się w danym fragmencie tekstu.

Wybierając jedną z powyższych propozycji zyskujesz pewność, że w razie „zacięcia się” szybko znajdziesz wybrany fragment.

– Sporządzoną notatkę z całości wystąpienia

Wypisz punkty swojej mowy, w każdym z nich  umieść podpunkty opisujące poszczególne zagadnienia. Użyj do tego słów kluczy, na przykład:

1.Wstęp

a) zwrot do słuchaczy

b) podziękowanie

c) kondolencje

 

Możesz również użyć krótkich opisów –  ułożonych w kolejności chronologicznej, określających o czym będziesz mówił, na przykład:

1. Karol był : miły, uprzejmy, rodzinny, zawsze chciał pomóc, pozostanie w naszej pamięci.
2. Anegdota o wyprawie w góry: Wyjście, zagrożenie, ratunek, skromność Karola.

 

Uwaga! Jeżeli znajdziesz się w sytuacji gdy zapomnisz tekstu, odetchnij spokojnie, po czym zajrzyj do kartki. Taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Słuchacze na pewno będą wyrozumiali, przede wszystkim na smutną okoliczność.

Mowa pożegnalna

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

Mowa pożegnalna nie jest tekstem trudnym do napisania. Jednak nie należy do materiałów, których treści komponuje się błyskawicznie. Poniżej przedstawiam najważniejsze informacje, które mogą pomóc Ci w napisaniu takiej przemowy.

Zacznijmy od przygotowania materiału. Zastanów się jak wspominasz zmarłego. Poświęć jak najwięcej czasu na owe chwile refleksji. Warto byś notował myśli i spostrzeżenia, które uznasz za ważne. Dodatkowo, skup się na przywołaniu miłych(!!!) historii, mniej czy bardziej ciepłych wspomnień.

Pamiętaj, w mowie pożegnalnej nie ma miejsca na „złe słowa o zmarłym”. To nie jest zgodne z etyką. Czemu o tym piszę? Bowiem, byłem uczestnikiem uroczystości gdy osoba, uznawana za wykształconego humanistę, wspomniała, że zmarły miał problemy ze skuteczną komunikacją z otoczeniem. Do tego dochodzą relacje z pogrzebów, których uczestnikami byli moi przyjaciele oraz znajomi.

Istotny jest również czas przygotowania. Jeżeli chcesz rzetelnie opracować materiał, nie zostawiaj napisania słów ostatniego pożegnania na ostatnią chwilę.

Wygłoszenie mowy pożegnalnej nie może zająć więcej niż 3 – 5 minut. W innym przypadku słuchacze mogą poczuć się znudzeni. Wymóg ograniczenia czasowego możesz również tłumaczyć tym, że pochówek zmarłego nie jest uroczystością, na której mają wyróżniać się żyjący uczestnicy.

A więc jak obszerne ma być Twoje przemówienie? Proponuję dostosować objętość do 2500 znaków ze spacjami, czyli około półtora strony A4.

Oczywistym jest przećwiczenie wygłoszenia mowy – minimum trzykrotne przeczytanie na głos tekstu. Zaniedbanie tego kroku może spowodować sytuację, gdy słuchacze uznają, że zabierający głos nie jest autorem prezentowanych myśli.

Zanim przejdę do omówienia propozycji komponowania treści, jeszcze jedna uwaga. Zalecam Ci zrezygnowanie z czytania mowy bezpośrednio z kartki. Naucz się jej zawartości na pamięć. Nada to naturalności oraz profesjonalizmu Twojemu wystąpieniu. Przystępując do wygłoszenia trzymaj wydrukowany tekst przed sobą, z zaznaczonymi poszczególnymi częściami, o których przeczytasz w tym wpisie. Tak łatwiej, gdy przez przypadek zapomnisz tekstu, znajdziesz właściwy moment.

Mowa pożegnalna najczęściej składa się z dwóch części – podziękowania uczestnikom uroczystości za pamięć oraz wspomnienia odchodzącej osoby. Kolejność części może być zmieniona, ale osobiście doradzam zachowanie powyższej – słowa o zmarłym współgrają i stanowią pewnego rodzaju wyraźne przejście do ostatniej części pochówku, złożenia trumny do grobu.

Pierwsza część charakteryzuje się zwięzłością. Wystarczy tylko byś wypowiedział kilka zdań, w których dziękujesz za pamięć i przybycie W zależności od okoliczności i stopnia Twojej bliskości z osobą odchodzącą i jej rodziną, możesz dziękować wybranym jednostkom lub bez wyszczególnień, wszystkim jednocześnie.

W przypadku gdy jesteś osobą nienależącą do bliskiej rodziny zmarłego, warto byś na tym etapie przemowy złożył też kondolencje.

By uniknąć rozpoczęcia wystąpienia od standardowego:

Szanowni Państwo,
dziękuję Wam za pamięć o …

możesz poprzedzić słowa z drugiej linii jednym z poniższych zdań:

zgromadziliśmy się tutaj by pożegnać wyjątkową osobę – męża, ojca, dziadka, żołnierza Powstania Warszawskiego. Dziękuje Wam za pamięć o…

dziś towarzyszymy Janowi Kowalskiego w jego ostatniej drodze. Dziękuję Wam za pamięć o ….

w chwili tak bolesnej jak ta, ciężko jest być samemu. Dziękuję Wam za pamięć o moim Tacie, a także za to, że wyciągnęliście do mojej rodziny pomocną dłoń.

Tekst w drugiej części charakteryzuje się indywidualną treścią – dostosowaną do relacji nadawcy (wygłaszającego mowę) z odbiorcą (osobą zmarłą). Co w nich może się znaleźć? Słowa podsumowujące życie odchodzącego, krótka anegdota (stosowna do sytuacji), ciepłe wspomnienie.

Z obserwacji wielu mów pogrzebowych wiem, że budowanie wyraźnego zakończenia, jako trzeciego elementu, nie sprawdza się za każdym razem. Lepszy efekt osiągniemy zamykając tekst już w drugiej części. Robimy to dosłownie za pomocą kilku zdań, które zgrabnie łączymy ze wspomnieniem. Najlepiej by było to zapewnienie o pamięci o zmarłym oraz pożegnanie jego osoby.

Jeżeli jednak zdecydujesz się na wprowadzenie trzeciego elementu, zwróć uwagę na jego objętość. Nie może przekraczać on jednej czwartej objętości całego materiału. Komponując go nie powtarzaj informacji z dwóch pozostałych części oraz pilnuj by nie pojawiła się kolejna anegdota lub wspomnienie.

Reklamowe historie z życia wzięte

W poprzednich wpisach dowiedziałeś się o sposobach pozyskiwania pomysłów do krótszych i dłuższych form prozatorskich.

Dziś chciałbym opowiedzieć o źródłach koncepcji tematów w reklamie– a dokładniej o tym, jak wiele  łączy je z zamysłami na ciekawe opowiadanie lub książkę.

Uwaga! Nie będę tu mówił o sposobach tworzenia scenariuszy, prawidłach perswazji, zasadach prezentacji, regułach tworzenia tekstów ofert oraz wielu innych rzeczach związanych z dźwiękiem, obrazem i słowem pisanym w reklamie. Informacje o nich zamieszczę w innych wpisach.

Często Zleceniodawcy zgłaszają się do mnie z prośbą o „podkręcenie już istniejącego tekstu”. Narzekają, że niby jest coś napisane, ale chyba nie interesuje odbiorców, bo nie korzystają z przedstawionej propozycji, dlatego potrzebny jest tu copywriter. Na tym poziomie współpracy przeglądam nadesłany materiał i badam go pod względem naniesienia poprawek (o stosowanej tu zasadzie – jak jest, jak powinno być, jak należy zmienić opowiem niebawem). Następnie omawiam z Klientem możliwości wzmocnienia materiału. Zazwyczaj jednym z rozwiązań jest dodanie historii, która zainteresuje czytelnika.

Historia– co mam na myśli pod tym pojęciem?

Każda reklama potrzebuje jakieś formy przedstawienia. Samo pokazanie obrazu produktu wraz ze zwrotem do konsumenta: Masz to NATYCHMIAST kupić!, nie dadzą oczekiwanego efektu. Dlatego należy budować przekaz z wykorzystaniem odpowiednich reguł i metod-  jedną z nich jest stworzenie przekazu w taki sposób, by odbiorca zidentyfikował swoje potrzeby z produktem. I tu właśnie do gry wchodzi historia.

Jej trzy najważniejsze wyznaczniki można krótko scharakteryzować:

  • Opowiada o sytuacji związanej z reklamowanym produktem;
  • Odwołuje się do doświadczeń dobrze znanych odbiorcy z życia codziennego  (często tego z naszych marzeń, wyidealizowanego);
  • Przebieg wydarzeń i następstw jest skonstruowany w taki sposób, by konsument mógł z łatwością przypisać produkt do (rozwiązania) swoich potrzeb.

Opcji na jej wykorzystanie jest wiele.  Można uczynić ją tematem przewodnim tekstu (budować wokół niej  ofertę, odwołując się do „wydarzenia”), lub stosować jako popierający przykład.

Spójrzmy jak to wygląda we fragmencie prac z zakresu copywritingu.

Jeżeli piszę ofertę dla sprzedawcy akcesoriów do aktywnej turystyki, zwykły tekst o sklepie z nożami, butami,  sprzętem do paintballu i kurtkami moro mogę zacząć w ten sposób:

O  wyjątkowości sklepu zadecydowało zdarzenie z 2008 roku, gdy jeszcze jako grupa rozentuzjazmowanych miłośników wypraw w głąb serca natury, postanowiliśmy założyć własny sklep. Miało to być miejsce dla osób takich jak my, rozumiejących, iż bezpieczeństwo aktywnego wypoczynku w dużym stopniu zależy od sprzętu turysty.

 

To był strzał w dziesiątkę!

To minimalistyczne wprowadzenie pozwoliło mi uzyskać dwie rzeczy. Pierwszą jest zgrabna możliwość przejścia  do dalszych etapów oferty, gdzie opowiadam o produktach, bonusach, płatnościach itd. Drugą, o wiele ważniejszą z punktu widzenia sprzedawcy, jest opowiedzenie krótkiej historii powstania sklepu. Mającej na celu pokazanie czytającym jego ofertę Klientom, że posiada stosowną wiedzę o produktach oraz zna ich potrzeby, bo żyje i myśli (o sposobach bezpieczeństwa) tak jak oni.

Podobną funkcję możemy zaobserwować w opiniach i komentarzach zamieszczanych w serwisach e-comerce,  listach sprzedażowych i innych miejscach, w których można zaprezentować zdanie klienta/użytkownika. Wystarczy tylko, że szukający dobrej wiertarki konsument trafi na kilka wypowiedzi typu:

Od dwudziestu lat pracuję w branży budowlanej, więc znam się na wytrzymałości sprzętu. Jednak praca z tą wiertarką przerosła moje oczekiwania. Ten mechanizm chłodzący jest niesamowity! Gdy  skończyłem wiercić nią 50 otworów pod kołki fi 10 w blokowej płycie betonowej, była zaledwie lekko ciepła.

a już jest zainteresowany ofertą. Wszystko to dzięki przykładom popierającym niezawodność produktu.

Odwołanie się do problemów znanych z codziennego życia odbiorcy sprawdza się w każdym rodzaju przekonujących tekstów. Jednak szukając historii, należy zwrócić uwagę na to, do jakiej grupy docelowej ją kierujemy.

Bowiem logicznym jest, że sprzedając powyższą wiertarkę inna historia przemówi do majsterkowicza, a inna do gospodyni domowej.

Dlatego zalecam, przed przystąpieniem do pracy, dokładne wybadanie potrzeb społeczności, która przeczyta nasz tekst. W tym celu należy zajrzeć na fora i strony internetowe, które odwiedza potencjalny odbiorca, aby poznać jego problemy, sposób myślenia oraz język. Szybko przekonasz się, że to także rzetelny informator o potrzebach danej grupy docelowej, o których rozwiązaniu można opowiedzieć nie tylko w tekście, ale i w reklamach radiowych oraz telewizyjnych.

O nich wkrótce.

Szukając pomysłu

Co łączy ciekawy spot reklamowy z najnowszą powieścią Chucka Palahniuka lub zaskakującą płytą Metalliki i Lou Reeda?  Odpowiedź brzmi: pomysł.

Każdy z autorów, zanim rozpoczął pracę nad dziełem, musiał wpaść na pomysł o czym i w jaki sposób opowie swoim odbiorcom. Dobrze wiedział, że interesujący temat to połowa sukcesu (drugą jest proces realizacji). Dlatego nieustannie szukał go, wykorzystując do tego sprawdzone metody. Następnie przystąpił do pracy.

W kilku najbliższych postach przyjrzę się bliżej sposobom wyszukiwania pomysłów. Zacznę od koncepcji zawartych w tekstach literackich, by następnie przejść do tych ze świata reklamy.

Jak powstają pomysły na książkę i opowiadanie?

Każdy z pisarzy ma swoje metody na znalezienie weny. Jedni spędzają czas na wertowaniu gazet i oglądaniu wiadomości, inni wolą poddać się mocy drzemiącej w ich umyśle wyobraźni.  Przykładem takiego pisarza jest Jeffery Deaver.  Autor thrillerów opowiedział w jednym z wywiadów, iż lubi odciąć się od zewnętrznych źródeł. Kiedy rozpoczyna pracę, siada w ciemnym pokoju i stara się wykreować zarys dzieła- pasujący do konwencji typowej dla jego powieści (między innymi stwarza odpowiednich bohaterów, ustala krótkie granice czasu akcji, rozplanowuje wątki).

Dość intrygujący sposób na poszukiwanie inspiracji miała Agatha Christie. Pisarka żartobliwie przyznała się kiedyś, że pomysły swoich książek znajduje… podczas zmywania. Jest to zajęcie tak głupie, powiedziała, że zawsze rodzi we mnie myśl o zabójstwie. Doskonale ją rozumiem.

Jednak większość pisarzy, jak deklarują w wywiadach czy autobiografiach, szuka tematów swoich książek w prawdziwym życiu. Obserwują bacznie własne zachowanie i emocje, przyglądają się poczynaniom znajomych, jak i odkrywają inspirujące materiały w radiowych audycjach, telewizyjnych programach, czy też artykułach zamieszczonych w gazecie lub sieci. Nic dziwnego, życie dostarcza najlepszych tematów.

Również i ja w ten sposób szukam inspiracji.

Prozę, którą popełniłem :) od 2004 roku, wypełniają wydarzenia/sytuacje z mego życia lub bliskich znajomych. Oczywiście, nie opisuję ich wprost, ale umiejętnie wplatam wybrane wątki w świat fikcji.

Dużą dawkę inspiracji odnajduję w gazetach. Szczególnie cenię lokalną prasę. Zawiera ona mnóstwo historii mieszkańców mego miasta i okolicy- opowiadających o radościach i smutkach zwykłych ludzi.

Zdradzę Ci również tajemnicę, uwielbiam podglądać i podsłuchiwać. Mało tego, wszystko to nagrywam…. na dyktafon.

Pierwszy sprzęt pożyczyłem od Taty. Potrzebowałem go do nauki języka oraz nagrywania wykładów na studiach (zamiast notować wolałem słuchać prowadzących). Szybko jednak zacząłem rejestrować nim (na kasetach) wszystkie myśli, pomysły, a nawet fragmenty utworów, które rodziły się w mojej głowie, gdy nie miałem pod ręką kartki oraz długopisu.

Tak pokochałem tę metodę, że dziś, zanim wyjdę z domu, sprawdzam czy mam wystarczająco dużo miejsca na nagranie w komórce. Wykorzystuję ją również w pracy zawodowej- ale o tym w jednym z kolejnych wpisów.

Na pewno dziwnie wyglądają chwile, gdy idę ulicą lub siedzę w autobusie opowiadając komórce historię lub opisując otaczającą mnie rzeczywistość. Lecz czego się nie robi dla utrwalenia dobrego pomysłu.

Od dawna wiadomo, że ulica jest kopalnią tematów. Korzystają z niej zarówno pisarze, dziennikarze, jaki i wielu innych twórców. Bowiem, wystarczy tylko bacznie ją obserwować i przysłuchiwać się dobiegającym z niej dźwiękom. Jeśli zrobi się to umiejętnie, pozyskanie dobrego tematu to tylko kwestia czasu.

Właśnie, baczne obserwowanie i słuchanie…,  im poświęcę kolejny wpis.

Zapowiedź: Jakub Sosnowski „Podstawy pisania przekonujących tekstów”

Wkrótce nakładem Wydawnictwa Złote Myśli ukaże się moja książka- Podstawy pisania przekonujących tekstów. Gorąco zapraszam do lektury.

(Z notki wydawniczej:)

Tematem publikacji będzie copywriting – dokładniej nauka pisania tekstów, które sprzedają. Na warsztat wezmę i dokładnie omówię: treść stron WWW, teksty folderów, list reklamowy, list zapraszający do współpracy, zawartość ulotki. Opowiem o ich konstrukcji, sposobie jak pisać, jak uniknąć błędów.

Pozycja kierowana jest do osób mających problemy z napisaniem dobrego tekstu na własne potrzeby lub firmy, tych rozpoczynających pisanie tekstów reklamowych, a także czytelników, którzy chcą pracować w przyszłości jako copywriterzy. Z niej to: – nauczą się pisać poprawne pod względem konstrukcji teksty – dowiedzą się o błędach popełnianych często przez niedoświadczonych ”pisarzy” – nauczą omijać się czyhające przed nimi tekstowe przeszkody i zasadzki

Po pozycję mogą również sięgnąć osoby pracujące już jako copywriter.

Data premiery: 29 XI 2011