Archiwa tagu: recenzja

Własna kawiarnia, marzenie czy udręka?

Jeżeli nigdy nie miałeś marzenia by prowadzić własny lokal gastronomiczny, nie czytaj tego tekstu. Jeżeli jednak kiedyś zadałeś sobie pytanie: jak założyć własną kawiarnię?, mam coś dla Ciebie.

Książka o tym jak krok po kroku założyć własną kawiarnię

Kiedy dostałem zapytanie od właściciela portalu rozpisani.pl – czy mam ochotę rzucić okiem na książkę Michała Hellera przeraziłem się, że znany filozof, specjalista od sztuki w równaniach matematycznych, napisał książkę, której tematem jest kawiarniany biznes. Na szczęście, pomyliłem się.

Autorem Własna kawiarnia, marzenie czy udręka? jest młody biznesmen, któremu udało się założyć własną mini sieć punktów gastronomicznych (obecnie funkcjonują trzy lokale TAKE AWAY COFFE. Kawę możemy wypić we Wrocławiu, Szczecinie i Kielcach), a później ją sprzedać dla firmy Wojtex [informację znalazłem pod tym adresem].

Teraz Heller postanowił podzielić się swoją wiedzą z osobami, które marzą o założeniu kawiarni. Stworzył książkę, która jest obowiązkową lekturą dla wszystkich początkujących właścicieli punktów z kawą i osób przymierzających się do otwarcia lokalu gastronomicznego.

Biznes na kawie oparty na kawie

Heller zaczyna od historii kawy, potem przechodzi do szczegółów biznesu. Pisze o najczęściej zadawanych przez Klientów pytaniach, doborze o wystroju lokalu, uzmysławia, że lokalizacja w centrum miasta (większość czytelników tego bloga, w tym i ja, zakładałoby punkt z kawą właśnie w tym miejscu) może okazać się biznesowym samobójstwem. Kolejne fragmenty książki poświęca sprawom takim jak dobór sprzętu, sposoby na oszczędności, czy też jak sprawnie przejść przez kontrolę Sanepidu. Całość zamyka dokumentacją – wzorami pism niezbędnych w prowadzeniu własnej kawiarni.

Gdybym otwierał kawiarnię, wiem, że książka Michała Hellera byłaby obowiązkową pozycją na moim czytniku (nie ma wersji papierowej). Kierując się wskazówkami- nieprzegadanymi, zawierającymi konkrety- na pewno osiągnąłbym sukces.

Własna kawiarnia, marzenie czy udręka? jest spoko – jak mawia młodzież – ale…

Kawa na ławę – ta książka straciła szansę na ocenę 10/10 już na samym początku

Wszystko przez 2 stronę. Znajduje się na niej spis treści, który odrzuca! Rozdziały zapisane są od myślników, bez podania numerów stron, każdy zaczyna się małą literą, nie ma linków odsyłających do konkretnego fragmentu. No i ten nagłówek HISTORIA KAWY, który powinien znajdować się na 3 stronie.

To nie jest mało istotny szczegół. Dobrze złożony spis treści pomógłby czytelnikom w szybszym dotarciu do konkretnych fragmentów, bez przewijania lub wklepywania fraz w czytnikową opcję SZUKAJ.

Mam nadzieję, że ów problem zostanie szybko naprawiony.

Ocena: 9,5/10

Michał Heller Własna kawiarnia, marzenie czy udręka? Rozpisani.pl, 2015

Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach

Trudno jest mi pisać o książce Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach Eryka Mistewicza. Z jednej strony jestem zachwycony publikacją. To perfekcyjnie napisany poradnik, z którego na pewno skorzystają początkujący twittujący oraz osoby posiadające już podstawową wiedzę na temat social media. Z drugiej strony, kilkukrotnie natknąłem się w treści na reklamę Instytutu Nowych Mediów – firmy Mistewicza, co nie bardzo przypadło mi do gustu i zaowocowało odjęciem dwóch punktów w ocenie końcowej. No cóż, nie każdy pisze idealne książki, nawet Eryk Mistewicz, osoba, którą podziwiam i bardzo cenię za wartość, jakość i sposób przekazywanej wiedzy.

Poza wspominaną goryczką promocji, nie mam nic więcej do zarzucenia publikacji.

Uważam, że jest warta każdych pieniędzy. Dlaczego?

Po pierwsze, udowadnia wyższość Twittera nad Facebookiem i Google+. Mistewicz pokazuje, że dzięki serwisowi z ptaszkiem w logotypie możemy zwiększyć sprzedaż, zdobyć nowych klientów, a także odnieść wymarzony sukces. Moc leży w „ćwierkaniu”. To nie tylko najszybsza forma komunikacji, droga do nawiązania znajomości, ale też ucieczka od nienawiści hejterów na rzecz dialogu i wymiany priorytetowych informacji. Całkowicie zgadzam się z autorem.

Po drugie to książka o storytellingu – czyli o tym, co pozwoliło Mistewiczowi wybić się na polskim rynku. Mistrz opowieści przedstawia w swojej książce metody interesującego opowiadania. Robi to na wiele sposobów. A to pisząc samodzielnie, a to posługując się wypowiedziami innych osób – twitterowiczów. Uzyskuje dzięki temu piorunujący efekt, odbiorca czyta Twittera jak dobrą powieść. Należy też zaznaczyć, że jest to poradnik o tym, jak komunikować się z innymi. Autor piętnuje metody wykorzystywane na co dzień przez marketingowców, na rzecz opowieści o produkcie, jego użyteczności oraz zyskach płynących do Klienta.

Po trzecie, Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach to działo skierowane przeciwko wszystkim osobom, które deklarują publicznie (znam kilka takich), że Twitter to narzędzie przeznaczone tylko dla dziennikarzy. Nic bardziej mylnego. Mistewicz prezentuje nam cały przekrój społeczności tego serwisu społecznościowego. Są tam wspomniani dziennikarze, ale obok nich są też politycy, naukowcy, fotografowie, duchowni i wiele innych osób. A opowieść snuta przez każdą z nich jest zupełnie inna, indywidualna, nastawiona na określonych followersów.

Obowiązkowa lektura. Copywriter, sprzedawca internetowy, polityk – każdy musi ją przeczytać

Moim zdaniem, publikacja jest lekturą obowiązkową, dedykowaną każdemu kto zajmuje się reklamą, sprzedażą i polityką. Skorzystają z niej również copywriterzy oraz osoby piszące. Znajdą oni w Twitterze wskazówki jak zmieścić komunikat w 140 znakach i oprzeć swoje opowieści o elementy wizualne.

Publikację uważam za jedną z najważniejszych wydanych w 2015 roku. Na pewno wrócę do niej wielokrotnie.

Ocena: 8/10

Eryk Mistewicz Twitter. Sukces komunikacji w 140 znakach, One Press, 2015

Odkryj siebie na nowo – książka dla osób poszukujących lepszej pracy

Jesteś osobą bezrobotną lub szukasz lepszej pracy? Masz dosyć stanowiska nie zgodnego z Twoim wykształceniem? Nudzisz się w robocie? Uważasz, że w dzisiejszych czasach utrata pracy jest największym problemem, bo ciężko znaleźć nową? Świetnie! Przeczytaj Odkryj siebie na nowo. Jej autorką jest Dorie Clark, doradca Googla, Fundacji Forda, czy Uniwersytetu Yale.

Publikacja odpowiada na dwa pytania, które najczęściej zadają osoby szukające nowego zatrudnienia – Jak to się dzieje, że niektórym ludziom udaje się tak szybko osiągnąć sukces zawodowy i w końcu robią to o czym marzyli? oraz W jaki sposób otworzyć drzwi kariery, za którymi ukryte są spełnienie zawodowe, zarabianie wielkich pieniędzy, czy też praca marzeń?

Brzmi niesamowicie? Też w to nie wierzyłem. Co więcej śmiałem się czytając informacje o Odkryj siebie na nowo znajdujące się na okładce książki. Do czasu, gdy przeczytałem pierwszy rozdział.

Odkryj siebie na nowo– książka o budowaniu siebie niczym marki produktu

Dorie Clark stworzyła kompendium wiedzy niezbędnej dla młodszych i starszych czytelników, którzy myślą o własnym rozwoju, zdobyciu trudnodostępnych dóbr, awansie na lepsze stanowisko i zastanawiają się jak pokonać konkurencję. Jest to wyjątkowa pozycja. Zamiast przekazywać teorię, jak robi to większość poradników, autorka opisuje przypadki osób, którym się udało osiągnąć zamierzony cel. Pomiędzy te case study wkłada informacje ważne dla czytelnika oraz polecenia i sugestie działań.

Odkrywanie siebie na nowo, zdaniem Clark, musi odbywać się niczym budowanie marki produktu. Należy zadbać o każdy szczegół, tak by Klient (przyszły pracodawca, osoba decyzyjna) szybko przekonał się do nas, uwierzył w naszą moc i kupił, czyli zatrudnił lub awansował. O tym jak to zrobić dowiadujemy się ze wspomnianych powyżej opisów przypadków.

Jeżeli sądzisz, że są to opowieści typu Jan Kowalski pomyślał, od teraz będę miał nową pracę i dostał nową pracę, zaskoczę Cię. To historie o ludziach, którzy walczyli o spełnienie marzeń, ciężko pracowali, ryzykowali całą karierę, tylko po to by ktoś na nich zwrócił uwagę. Bohaterowie Odkryj siebie na nowo to postaci kreatywne, przedsiębiorcze, potrafiące marzyć. To co ich wyróżnia to niekonsekwentnie myślenie i przekształcanie ryzykownych w ścieżkę ku najwyższym szczeblom drabiny kariery.

Odkryj siebie na nowoocena

Moim zdaniem książka jest warta każdych pieniędzy. Jeżeli należysz do grupy osób wymiennych w pierwszym akapicie, koniecznie poznaj jej treść. To prawdziwe 250-stronicowe arcydzieło, które szalenie inspiruje!

Ocena: 10/10

Dorie Clark , Odkryj siebie na nowo, Helion, 2014

Dziękuję Wydawnictwu Helion za możliwość zapoznania się z treścią książki.

Pełna moc możliwości – recenzja książki

Pierwszy raz o Jacku Walkiewiczu usłyszałem kilka miesięcy temu, gdy zobaczyłem film z jego udziałem. To było nagranie wykładu Pełna moc możliwości, wygłoszonego we Wrocławiu na spotkaniu TedxWSB. Pamiętam, że po pierwszym wysłuchaniu mowy wpisałem adres Facebooka i udostępniłem link znajomym, następnie skierowałem komputerową myszkę w stronę przycisku „Powtórz”.

W sierpniu bieżącego roku miałem możliwość ponownego zapoznania się z treścią wykładu oraz rozwinięciem każdej przytoczonej w nim myśli. Skorzystałem z tego dwukrotnie! W jaki sposób? Przeczytałem Pełną moc możliwości, książkę będącą pokłosiem wystąpienia we Wrocławiu.

Bardzo mi się podobała – wiem, że na pewno sięgnę po nią po raz trzeci. Czy ją polecam? To zależy tylko od Ciebie. Jeżeli widziałeś wykład Jacka Walkiewicza i uznałeś go za interesujący (spodobała Ci się treść, narracja lub sama postać mówcy), sięgnij po rozwinięcie przemówienia. Gwarantuję, że będziesz zadowolony z lektury. Jeżeli jeszcze nie widziałeś wspomnianego nagrania, obejrzyj je teraz, a następnie zdecyduj o zakupie.

Wszystko o czym Walkiewicz opowiada znajduje się w tej książce, w maksymalnym rozszerzeniu, ujęte w sposób ciekawy, zachęcający do czytania następujących po sobie rozdziałów. To czyni z Pełnej mocy możliwości wartościową pozycję dla czytelników zainteresowanych rozwojem osobistym. Klasyfikując, umieszczam ją między pozycjami Randyego Gagea a Stephena Coveya.

Pełna moc możliwości to również opowieść o człowieku. Takim jak Ty i ja, który nauczył się jak wykorzystywać to, co go spotyka i cieszyć się z życia. Tak jak w zarejestrowanym wystąpieniu, Walkiewicz opowiada o sobie – podaje przykłady ze swojego życia, a następnie miesza je z teorią i własnymi przemyśleniami. Jaki osiąga efekt? Moim zdaniem piorunujący.

Historia autora to idealny przykład dla niedowiarków, osób wątpiących w osiągnięcie sukcesu po 40-stym roku życia. Mówca opowiada w książce o tym jak odkrył w sobie moc i jak po tym zmieniło się jego życie. Pozwalam sobie zdradzić, że jednym z jego mentorów było plemię Czarnych Stóp z Kanady – Indian chlubiących się mianem jednych z najodważniejszych wojowników.

Pełna moc możliwości– ocena

Na koniec zostawiłem uwagę dotyczącą pożegnania z czytelnikiem. Precyzyjniej mówiąc jego braku. Publikacja kończy się serią odpowiedzi na najczęściej zadawane Walkiewiczowi pytania. Następnie czytelnik znajduje kilka białych stron na notatki. Bardzo mi brakuje pożegnania z czytelnikiem, takiego jak te zamykające w mistyczny sposób nagranie wideo:

Życzę Wam, abyście nigdy nie stracili radości z tego, co robicie, zaufania do samych siebie, gotowości do doświadczania strachu i wchodzenia w to, co nowe i nieznane. Idźcie i bądźcie odważni. Dziękuję bardzo.

Ocena: 10/10

Jacek Walkiewicz, Pełna moc możliwości, Pełna moc możliwości, Helion, 2014

Dziękuję Wydawnictwu Helion za możliwość zapoznania się z treścią książki

Testy A/B. Od kliknięcia do klienta – recenzja książki

Jak wielką moc kryją w sobie testy A/B wiedzą wszystkie osoby pracujące w działach marketingu oraz na stanowiskach związanych z szeroko rozumianą promocją. Jestem przekonany, że posiadają już one Testy A/B. Od kliknięcia do klienta lub planują zakupić tę publikację. Ich nie muszę przekonywać ­– tak pomyślałem stawiając kropkę w ostatnim zdaniu recenzji książki Dana Sirokera i Petea Koomena, po czym skasowałem dokument i napisałem tekst skierowany do zupełnie innego odbiorcy.

Prowadzisz własną działalność gospodarczą wykorzystującą Internet? Zaczynasz interesować się zagadnieniami reklamy? Chcesz dowiedzieć się w jaki sposób zmuszać do działania internautów?

Testy A/B – to książka jest także dla Ciebie!

Na pewno jesteś ciekawy co to są owe testy A/B. Mówiąc w skrócie, jest to porównanie dwóch wersji strony internetowej w celu wybrania tej, która najlepiej spełni wymagania – np. umożliwi większą sprzedaż czy też pomoże zebrać większe datki. Elementem poddanym analizie może być kolorystyka, nagłówek, bądź rozmieszczenie obrazków i formularzy oraz wiele innych.

Tu podkreślę, że wykorzystanie w praktyce wszystkich informacji znalezionych w Testach A/B wymaga dużego nakładu finansowego (w tym nawet zatrudnienia specjalistów). Jednak zachowaj spokój! Mnóstwo zdobytych wiadomości będziesz mógł wykorzystać od razu, modyfikując i łącząc z posiadanym już doświadczeniem. Zapewniam Cię o tym, bo sam przekonałem się już o tym w praktyce.

Szczególną uwagę należy zwrócić na dokonania autorów. Praca w Google oraz dla sztabu wyborczego Baracka Obamy mówią same za siebie. Co więcej autorzy zdradzają najważniejsze tajemnice promocji, które wykorzystywali każdego dnia w swojej pracy.

Publikację oceniam najwyższą notą. Zasługuje na nią!

Ocena: 10/10

Dan Siroker i Pete Koomen Testy A/B. Od kliknięcia do klienta, HELION, 2014

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Helion. Dziękuję bardzo!

Praktyczna improwizacja – recenzja

Dosłownie za chwilę rozpocznie się spotkanie, na przykład biznesowe lub egzamin, na którym musisz zabłysnąć wiedzą. Jednak wiesz, że standardowa prezentacja slajdów nie wchodzi tu w grę. Osoby, z którymi się zobaczysz, nie cierpią jej. Preferują dyskusję, w której zadają mnóstwo zaskakujących pytań. Czujesz, że masz tremę. Co zrobisz by nie utracić kontroli nad przebiegiem spotkania oraz zbudować w ich umysłach przekonanie, że jesteś ekspertem?

Rozwiązanie problemu z powyższej scenki okazuje się bardzo proste. Wymaga tylko spełnienia trzech wymogów: posiadania wiedzy z dziedziny, o której będziesz opowiadał, znajomości kilku zasad pozwalających kontrolować komunikację interpersonalną oraz praktyki improwizacji. Dwóch ostatnich z wymienionych warunków możesz szybko się nauczyć. Musisz tylko sięgnąć do książki

Praktyczna improwizacja

Jej autorzy, Michał Mącznik i Artur Król, to eksperci w dziedzinach komunikacji interpersonalnej. Michał jest trenerem umiejętności miękkich i zajmuje się zawodowo szkoleniem z zakresu improwizacji. Natomiast Artur jest psychologiem i coachem, który pomaga swoim klientom w rozwiązywaniu problemów oraz spełnianiu marzeń. Jeżeli myślisz, że połączenie wiedzy z doświadczeniem obu specjalistów zapowiada coś wybuchowego, potwierdzam, masz rację.

Praktyczna improwizacja jest książką niezwykłą. Zawiera cenną wiedzę na temat skutecznego porozumiewania się oraz pozwala zrozumieć jak chronić się przed wewnętrznymi blokadami w komunikacji i jak wykorzystywać je do własnych celów. To także pozycja opisująca jak nabyć umiejętności takie jak: wnikliwe słuchanie i obserwowanie, podejmowanie szybkich decyzji, wzmocnienie pewności siebie.

Słowo improwizacja może skojarzyć się wielu osobom z wymyślaniem czegoś na poczekaniu, udawaniem lub byciem zabawnym. Nie dziwie się. Taki obraz utrwalili nam nauczyciele podczas okresu edukacji oraz osoby ze środowisk kabaretowych. Autorzy Praktycznej improwizacji starają się zmienić to wyobrażenie. Tłumaczą, że celem improwizacji jest akceptacja danego stanu rzeczy, podejmowanie działań w celu rozwiązania konkretnych problemów, skupienie się na chwili obecnej, nadanie pozytywnego kierunku swoim działaniom, a także nieustanne popełnianie i akceptowanie błędów.

Praktyczna improwizacja– do kogo skierowana jest ta książkaPraktyczna improwizacja ?

Po książkę na pewno sięgną osoby zainteresowane wystąpieniami publicznymi oraz stawiające na rozwój wewnętrzny. To pewne! Zachęcam jednak do uważnego przestudiowania książki Mącznika i Króla kolejne dwie grupy – czytelników walczących z problemem nieśmiałości oraz tych pragnących pozbyć się ze swoich konwersacji momentów, w których zapada krępująca cisza.

Michał Mącznik, Artur Król Praktyczna ­improwizacja, HELION, 2014

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa Helion. Dziękuję bardzo!

Dylemat wagonika– recenzja

Pięć osób w pozbawionym kontroli wagoniku pędzi w paszczę śmierci. Możesz ich uratować. Wystarczy tylko przełożyć dźwignię. Wtedy wagonik zostanie skierowany na boczny tor, na którym znajduje się człowiek. Wolisz by efektem zdarzenia było pięć ofiar śmiertelnych czy jedna? A jaką decyzję podjąłbyś, gdybyś zamiast pociągnięcia dźwigni musiał dokonać zatrzymania wagoniku poprzez wepchnięcie pod koła innej osoby?

Powyższy eksperyment myślowy po raz pierwszy został przedstawiony przez Philippę Foot (w 1967 roku) i doczekał się wielu analiz. Jedną z nich jest książka

Dylemat wagonika Thomasa Cathcarta

W tym miejscu uprzedzam, jeżeli nie lubisz książek filozoficznych, a na zajęcia z filozofii traktowałeś jako najnudniejsze z całego programu studiów, TA KSIĄŻKA JEST WŁAŚNIE DLA CIEBIE. Już od pierwszych stron Dylematu wagonika dostrzeżesz, że o moralności, etyce, postaciach Św. Tomasza z Akwinu, Kanta, Nietzschego, Humea można mówić/pisać w sposób bardzo interesujący.

Cathcart przedstawia na kartach swojej książki problem moralnego wyboru poprzez postawienie przed czytelnikiem problemu Daphne Jones. Kobieta wybrała przestawienie zwrotnicy, przez co otrzymała order od burmistrza oraz zaproszenie na rozprawę sądową w charakterze oskarżonej. W poszczególnych rozdziałach czytelnik spotyka się z osobami, których opinia ma wpływ na ostateczne wydanie wyroku.

Dylemat wagonika to, oprócz ratowania pięciu osób w pojeździe i jednej na bocznym torze, rozważania na tematy takie jak: kiedy aborcja i samobójstwo mogą zostać zaakceptowane przez Kościół Katolicki , poświęcanie narządów jednej (zdrowej) osoby na rzecz potrzebujących przeszczepu organów, walka z terroryzmem, czy też dlaczego w pewnych sytuacjach ratujemy dzieci, a w innych oddajemy je w ręce gangsterów.

Książka Thomasa Cathcarta skierowana jest do każdego myślącego człowieka. Przecież z problem wyboru, który przyniesie określone konsekwencje, dotyczy każdego zawodu. Co więcej, czyż wielokrotnie nie podejmujemy takich decyzji w naszym życiu osobistym?

Sięgnąłem po Dylemat wagonika z dwóch powodów. Pierwszym był artykuł, z którego dowiedziałem się na czym polega ów eksperyment myślowy. Tekst znajdziesz klikając w ten link. Drugim zainteresowanie teorią gier (wyjaśnienie dla osób nie znających terminu: Teoria gier dotyczy podejmowania decyzji w sytuacji konfliktu, przy czym wynik gry zależy od postępowania każdego z uczestników. Oceną decyzji jest wypłata dla każdego gracza. Celem analizy jest wybór strategii optymalnej. Reguła minimaksu nakazuje wybrać strategię, która zapewnia najmniejszą spośród największych strat związanych z wariantami własnego postępowania.– Tomasz Szapiro Co decyduje o decyzji, PWN, 1993). W niej to dylemat wagonika jest priorytetem.

Podsumowując, książkę Cathcarta warto znać. Na pewno spodoba się wszystkim miłośnikom etyki, a także, o czym wspomniałem, zachęci do rozważań osoby unikające owego działu filozofii. Gorąco polecam!

Thomas Cathcart Dylemat wagonika, PWN, 2014

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję bardzo!

Manipulacja neuroperswazyjna – recenzja

Marcowe popołudnie. Autobus snuje się przez ulice Białegostoku. Do domu mam jeszcze co najmniej piętnaście minut. Postanawiam więc zabić ten czas książką. Wyciągam czytnik, wybieram pozycję, na ekranie pojawia się okładka, słyszę głos siedzącego obok mnie mężczyzny: O! „Manipulacja”! Rewelacyjna książka! Tak wiele jej zawdzięczam. Podnoszę głowę i zaczynam rozmowę. Nici z czytania.

Mikołaj, tak ma na imię mężczyzna z autobusu, kiedyś miał spore kłopoty. W jednej chwili stracił pracę, pogorszył kontakty z żoną oraz popadł w długi. Jednak miał to szczęście, że do jego rąk trafiła książka Jacka Ponikiewskiego

Manipulacja neuroperswazyjna

Jak wspomina z uśmiechem, to był przełomowy moment w jego życiu. Zastosował się do rad autora i wszystko się zmieniło. Na początku, małymi krokami, testował zdobytą wiedzę w życiu osobistym. Gdy upewnił się, że działa, poszedł na całość. W ciągu trzech kolejnych miesięcy znalazł nową pracę. Mało tego, wyleczył się z nieśmiałości oraz nauczył się bronić swojego zdania.

Zatem co znajduje się w tej książce?

Informacje na temat manipulacji, poparte mnóstwem przykładów, ćwiczeń oraz instrukcjami w jaki sposób stosować tę wiedzę w życiu prywatnym i zawodowym. Autor dzieli się wiadomościami na temat: czytania w myślach, przekazu podprogowego, czy też w jaki sposób sprzedawać każdą swoją myśl.

O mocy książki świadczą również komentarze zamieszczone na stronie Wydawnictwa Złote Myśli. Czytelnicy, tak samo jak Mikołaj, są zachwyceni publikacją.

Podzielam ich opinię, ale…

Rozmowa w autobusie wytworzyła w moim umyśle przekonanie o publikacji doskonałej, takiej biblii dla osób pragnących manipulować światem. Rozczarowałem się.

Manipulacja neuroperswazyjna to ważna i bardzo interesująca książka. Wyróżnia się na tle innych publikacji o tematyce wpływu na jednostkę. Na pewno spodoba się osobom, które lubią poradniki z ćwiczeniami. W książce Ponikiewskiego zajmują one 80 z 200 stron. To całkiem sporo.

Po przeczytaniu Manipulacji czułem niedosyt. Tak wielki, że postanowiłem przeczytać ją drugi raz. Byłbym rad, by w kolejnym wydaniu autor pokusił się o rozbudowanie treści publikacji.

Mimo wspominanego minusa, cieszę się, że posiadam Manipulację neuroperswazyjną. Kilkukrotnie przydała się w mojej pracy. Dlatego gorąco polecam książkę Czytelnikom bloga.

Jacek Ponikiewski Manipulacja neuroperswazyjna, Gliwice 2012, Złote Myśli

Darmowy fragment

 

Władca Słowa – recenzja

Od roku na NapiszTekst pojawiają się recenzje książek, które uważam za godne polecenia. Wiele z dotychczas zaprezentowanych tytułów dotyczyło komunikacji interpersonalnej – tematu, którym interesuję się od strony zawodowej (szkolenia, praca w zawodzie copywritera) oraz prywatnej. Jednak żaden z autorów recenzowanych publikacji nie skupił się tak bardzo na sposobach oddziaływania na odbiorcę, jak uczynił to twórca Władcy Słowa. Jest nim J.D. Fuentes, postać znana miłośnikom psychologii perswazyjnej oraz wywierania wpływu.

Tematem przewodnim książki jest gut talk, czyli mowa skierowana do instynktów słuchacza. Ma ona na celu trafić w jego serce, by zniewolić umysł. Stosując ową metodę tworzymy komunikaty, które oddziałają nie na racjonalną część psychiki odbiorcy, ale na jego emocje.

Władca Słowa to książka,

która uczy jak wzbudzać emocjonalne stany, umiejętnie stosować storytelling, działać słowami na zachowanie i sposób myślenia odbiorcy. Jej lektura ułatwi również komunikację z różnymi typami osobowości odbiorcy, pokaże jak przyciągać ich do siebie, wprawiać w stan „swobody i lekkości konwersacji” a także w jaki sposób skupiać uwagę słuchacza na tym co do niego mówimy.

Książkę polecam wszystkim osobom interesującym się językiem perswazji. Myślę, że nawet czytelnicy mający za sobą lekturę wielu podręczników o wpływie na podświadomość znajdą w niej wiele ciekawych informacji. Zachęcam również do sięgnięcia po Władcę Słowa osoby rozpoczynające prowadzenie wideoblogów oraz wygłaszające kazania. Zapewniam, że po zastosowaniu się do rad J.D. Fuentesa, ich wystąpienia będą pozbawione nudy.

 J.D. Fuentes Władca Słowa, Gliwice 2011, Złote Myśli

Darmowy fragment

Ty tu rządzisz – recenzja

Wyobraź sobie, że po całym dniu pracy wchodzisz do domu. To był ciężki dzień, szef krzyczał, telefon dzwonił co minutę, a skrzynka mailowa zapełniła się wiadomościami o najwyższym priorytecie. Mimo to czujesz w głębi serca radość. Jeszcze tylko kilka dni i znajdziesz się w samolocie lecącym do ciepłego kraju, w którym spędzisz dwa tygodnie wakacji. Po otwarciu drzwi do mieszkania napotykasz wzrok swojej drugiej połówki, która oznajmia, że jednak nie pojedziecie na wakacje, bo… w tym miejscu pada „głupi powód”. Co robisz?

A teraz wyobraź sobie, że masz przygotować prezentację, którą zdobędziesz zaufanie nowego klienta. Musisz go namówić do współpracy, by zwiększyć o 50% sprzedaż w swojej firmie. Kłopot w tym, że twój rozmówca jest wielkim egoistą  i niechętnie dzieli się pieniędzmi. Co robisz?

Na koniec ponownie przenieśmy się do Twojego mieszkania. Musisz stworzyć i wysłać odpowiedź na bardzo ważnego maila. Zabierasz się do pisania i… słyszysz ryk kosiarki. To znowu sąsiadowi zechciało się bawić w pielęgnację trawnika. Dźwięk maszyny dekoncentruje Cię. Kłopot w tym, że sąsiad jest osobą upartą, której zwykła prośba nie przekona do zaprzestania strzyżenia trawy. Co robisz?

Ty tu rządzisz – książka, która może Ci się spodobać

Uważasz, że każdy z problemów można rozwiązać tradycyjną rozmową? Koniecznie przeczytaj Ty tu rządzisz Marka Olejniczaka. Jeżeli wykorzystasz wiedzę, którą znajdziesz na jej kartach, nauczysz się językowych schematów, gwarantuję w imieniu autora, staniesz się świetnym negocjatorem, sprzedawcą, osobą potrafiącą przekonać tłumy.

To pozycja o wszystkim co związane z podstawami komunikacji werbalnej oraz niewerbalnej. Napisana została językiem prostym, dzięki czemu czyta się ją szybko. Autor starannie tłumaczy każde zagadnienie, popierając je przykładami oraz ćwiczeniami pozwalającymi przetrenować nowo nabytą wiedzę.

Osobiście, jako copywriter i osoba prowadząca szkolenia z zakresu copywritingu, komunikacji interpersonalnej oraz negocjacji, gorąco polecam Ty tu rządzisz wszystkim osobom, które nie miały do czynienia z książkami o języku perswazji, a chciałyby poznać jego podstawy.

Marek Olejniczak Ty tu rządzisz, Gliwice 2011, Złote Myśli

Darmowy fragment

Marketing za przyzwoleniem – recenzja

Dziś o książce Marketing za przyzwoleniem

Uwaga! Po pierwsze, to nie jest książka dla wszystkich miłośników skutecznego marketingu. Po drugie, na pewno będą nią rozczarowane wszystkie osoby ceniące: pozycjonowanie stron, tworzenie treści ofert pod miliony klientów czy też masowy telemarketing. Po trzecie, publikacja powstała w 1999 roku, czyli aż 15 lat temu, a od tego czasu świat marketingu bardzo się zmienił.

Jednak warto sięgnąć po Marketing za przyzwoleniem, by przekonać się o talencie wizjonerskim Setha Godina (wiele z przedstawionych w książce założeń zagościło już we współczesnym świecie sprzedaży).

Tematem, któremu Godin poświecił 232 strony, jest marketing bezpośredni, czyli skierowany do indywidualnego Klienta. Autor udowadnia, że reklama telewizyjna, umieszczana w prasie oraz większość treści (wciąż) obecnych w sieci, muszą odejść do lamusa. Ich miejsce zajmie reklama charakteryzująca się brakiem nachalności. Przekazująca tylko te treści, które zainteresują odbiorcę.

Cały proces „obsługi Klienta” można, zdaniem Godina, porównać do randki z dziewczyną. Tak jak w matrymonialnych działaniach, tak też w nowym podejściu do biznesu obowiązują pewne reguły oraz schematy zachowań przybliżające do celu. Śmiałe porównanie? Tak, ale trafne.

Marketing za przyzwoleniem. Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność

Godin opowiadając o marketingu za przyzwoleniem przytacza wiele przykładów uzmysławiających czytelnikowi nieprawdopodobną siłę narzędzia. Wskazuje zarówno poprawne rozwiązania jego zastosowania, jak też krytykuje sposoby „na komunikację z Klientem” poszczególnych firm.

Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność. Mogę śmiało określić ją mianem doskonałego poradnika, może nieco lekko przegadanego. Jednak czytelnicy pragnący nauczyć się podstaw marketingu bezpośredniego na pewno będą usatysfakcjonowani z zakupu.

Marketing za przyzwoleniem, jak wszystkie książki Setha Godina,największego przedsiębiorcy ery informacyjnej (tytuł nadany przez BuisnessWeek), wydana została w naszym Kraju przez Onepress – imprint Wydawnictwa Helion.

Zapraszam do lektury

Seth Godin Marketing za przyzwoleniem, Gliwice 2014, Helion

Freakonomia – recenzja

„O życiu”, „O wpływie aborcji na zmniejszenie liczby przestępstw”, a może „O segregacji rasowej i ekonomicznej ukrytej w imionach” – tak brzmiały moje odpowiedzi na pytanie: „O czym właściwie jest Freakonomia?”. Sami jej autorzy,  Steven D. Levitt i Stephen J. Dubner, przyznają, że ciężko jest udzielić jednoznacznej odpowiedzi, bo jest to książka wielowątkowa.

Ale za to jak się ją czyta! Nic dziwnego, że wydana została w serii „Punkty przełomowe” (należy do niej Punkt przełomowy Gladwella, o którym pisałem tutaj)

Już na samym początku publikacji autorzy ostrzegają, że to co odkryjemy na kartach może kłócić się z naszą moralnością. A jest tego trochę. Oprócz wymienionych w pierwszym akapicie zagadnień, znajdujemy we Freakonomii tematy takie jak:  porównanie sprzedaży cracku do działania sieci McDonald`s, korupcji wśród zawodników sumo, czy wyjaśnienie dlaczego bezpieczniej jest być więźniem żyjącym w celi śmierci niż wolnym gangsterem.

Levitt i Dubner pokazują nam, że ekonomia to nie tylko tabelki, cyferki i czasami jakiś wykresik, ale też nauka o naszym życiu. Bowiem każde nasze zachowanie oraz sposób myślenia są zależne od określonych czynników.

To co piszą o połączeniu imion dzieci ze statusem społecznym rodziców obowiązuje również i w Polsce. Podobnie jest w przypadku sprzedaży domów (agenci nieruchomości mają swój język, którym przekazują komunikaty o stanie domu klienta). A to tylko część tematów poruszonych w materiale.

Tu  należy wspomnieć o drugiej części książki (nie mylić z kontynuacją, o której napiszę za kilka tygodni). Zajmuje ona połowę wydania rozszerzonego i dzieli się na trzy części: tekst z gazety, który zapoczątkował współpracę  Levitta i Dubnera, artykuły z New York Timesa oraz kilka blogowych wpisów (Panowie prowadzą wspólną stronę pod adresem http://freakonomics.com/blog/). Są to krótkie teksty, od których lektury nie sposób się oderwać.

Na koniec mam informację, która ucieszy osoby stroniące od czytania książek. Nie muszą one tracić swego cennego czasu. Bowiem Freakonomia została przeniesiona na ekran.  Można ją obejrzeć w Internecie. Z napisami w języku polskim lub w oryginale. Wystarczy tylko wpisać w wyszukiwarkę Google wpisać frazę `freakonomia film online`

Steven D. Levitt, Stephen J. Dubner, Freakonomia, Kraków 2011, Wydawnictwo ZNAK

Wszyscy jesteśmy dziwni – recenzja

Seth Godin to postać, której publikacje oraz wystąpienia publiczne wiele namieszały w świecie marketingu. Jest autorem 13 bestsellerów, które są dosłownie rozchwytywane. W naszym kraju cieszy się on również wielką popularnością. Tematami jego książek są sprzedaż, działania marketingowe, komunikacja interpersonalna oraz plemiona.

Czytelnikom, którzy nie znają poglądów autora recenzowanej dziś publikacji  i nie czytali Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie Randyego Gagea, pozycję polecałem pod koniec ubiegłego roku, śpieszę z wyjaśnieniem pojęcia „plemiona”. Zdaniem Setha Godina nowoczesne media pozwoliły nam jeszcze bardziej zżyć się ze sobą, łącząc w określone grupy. Każdy z nas należy do jakiegoś plemienia, na przykład: użytkowników Androida, maniaków Twittera, zwolenników określonej partii politycznej, czy też obrońców praw zwierząt lub fanów drużyny piłkarskiej. Precyzując, łączymy się wokół jednego celu związanego z finansami, charytatywnymi działaniami lub naszym hobby. A co mają z tym wspólnego media? Łączą nas w te grupy i pomagają w bezpośredniej komunikacji.

Z zagadaniem plemion związana jest książka, która ukazała się niedawno dzięki Wydawnictwu Helion. Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa to manifest skierowany do wszystkich sprzedawców, którzy dążą do zwiększenia siły swojej marki. Do lektury zachęcam również kulturoznawców, ekonomistów i wszystkich pasjonatów marketingu i nowoczesnych mediów.

Książka ma zaledwie 93 strony, kosztuje około 30 zł, ALE… informacje w niej zawarte są warte fortunę i mogą zmienić każde przedsięwzięcie w dochodowy biznes. Godin pokazuje, jak ważną rolę stanowi odmienność oraz jak powinni widzieć ją sprzedający. Postuluje, że skierowanie produktu dla mas przestaje być dobrym rozwiązaniem, lepiej skierować go do wybranej grupy. W budowie oferty liczy się unikalność i dziwaczność, cechy pozwalające wybić się ponad masy i poszybować ku zadowoleniu konsumentów.

Wszyscy jesteśmy dziwni to kolejna książka, w której Godin przestrzega nas przed masowością i utratą własnej indywidualności. Robi to w bardziej dyskretny sposób niż w Stop Stealing Dreams (manifest dostępny jest w języku angielskim pod tym adresem ), ale na tyle silny by zmusić czytelnika do indywidualnego myślenia.

Pozycja należy do grupy „książki, do których się wraca”. Przekonałem się o tym, bo w ciągu trzech miesięcy zajrzałem do niej trzykrotnie.

 Seth Godin Wszyscy jesteśmy dziwni, Gliwice 2014, Helion

Live Your Dreams – recenzja

Sporządzając notatki z Live Your Dreams zaznaczyłem fragment, który uważam za najistotniejszy z całej książki. A to dlatego, że w 109 znakach oddaje to co zostało zapisane na 366 stronach. Brzmi on następująco:

Odniosłeś porażkę?
To nic.
Mieścisz się w normie.
Wiedz, że jutro możesz poprawić swój wynik i znaleźć się wyżej.
(s.126)

Od pierwszej strony Les Brown opowiada czytelnikom o tym jak „znalazł się wyżej”. Jest to historia z serii „od zera do bohatera”, jednak daleka od tej znanej z wyimaginowanych powieści. Bowiem, w rzeczywistości Les Brown z powieściowego kilkunastoletniego łobuziaka stał się dorosłym mężczyzną, posiadającym wiedzę i umiejętności niezbędne do pomocy innym. Niczym bohaterowie z kart Dickensa, Hugo, czy też Archera uwierzył, że jest w stanie spełnić swoje marzenia i osiągnąć sukces.

Opowieść wzbogaca o przykłady innych osób, najczęściej tych poznanych podczas swojej wędrówki do Sukcesu. One, tak samo jak autor książki, wielokrotnie potykały się, traciły nadzieję. Jednak potrafiły znaleźć rozwiązania, które pchnęły je w dalszą życiową podróż ku spełnieniu marzeń.

Snucie owych historii Brown wykorzystuje do tego, by nauczyć czytelników pozytywnego myślenia i uwierzenia w możliwość spełnienia pragnień. Stanowi to pierwszy plan książki. Jednak ważniejszy jest drugi poziom owych historii – wiele z nich to wskazówki jak krok po kroku zrealizować marzenia.

Do tego autor dorzuca własne podpowiedzi, wytyczne oraz ćwiczenia. Na ostatnich kartach Live Your Dreams sporządza „Plan działania”, zbiór poleceń do wykonania. Dzięki czemu czytanie książki przypomina wizytę w gabinecie coacha.

Treść książki Lesa Browna to nie tylko tematyka dotycząca rozwoju osobistego. To również opowieść o ubogich ludziach mieszkających w gettach w Miami, ścierających się ze sobą warstwach osób bogatych oraz biednych, a także duchach zmarłych – interweniujących w czasie niebezpieczeństw.

Lektura Live Your Dreams usatysfakcjonuje również osoby, które chcą zostać zawodowymi mówcami. Jednym z marzeń Browna było opanowanie umiejętności przemawiania. Spełnił je. Dziś jest znanym prelegentem, który przyciąga tłumy. To także jeden z najwybitniejszych członków klubu Toast Masters (pisałem o tym zrzeszeniu mówców kilka tygodni temu). W swojej książce wielokrotnie daje wskazówki, które na pewno zwiększą sprawność komunikacyjną czytelników.

Gorąco polecam, bo jest to jedna z najistotniejszych pozycji o podświadomości, rozwoju osobistym i zawodowym oraz budowie szczęśliwego życia.

Les Brown Live Your Dreams, Gliwice 2013, Złote Myśli

Zarabiaj tyle, ile jesteś wart – recenzja

Już niedługo w Polsce wystąpi Brian Tracy – moim zdaniem jedna z najciekawszych postaci, której wiedzę oraz sposób przekazania informacji bardzo cenię. Jego spostrzeżenia i porady z zakresu rozwoju osobistego uznaję za tak samo wartościowe, jak te przekazywane przez Randyego Gagea, Anthonego Robbinsa, czy Stephena Coveya.

Za co uwielbiam książki kanadyjskiego specjalisty od psychologii sukcesu?

Za to, że po przeczytaniu każdej moja motywacja do działania wzrasta kilkukrotnie. Rzadko kiedy spotykam teksty, które tak mocno rozpalają moją aktywność. Szczególnie podobały mi się: Potęga pewności siebie, Wędrówki z Gandalfem, Zjedz tę żabę oraz (od kilku tygodni, bo jest to nowość wydawnicza) Zarabiaj tyle, ile jesteś wart. I tej ostatniej poświęcam niniejszy wpis.

Adresatami publikacji Tracyego są osoby pragnące odmienić swoje życie zawodowe oraz osobiste. Autor udowadnia, że wymarzoną pracę może mieć każdy – podejrzewam, że niektórzy czytelnicy, po przeczytaniu powyższego zdania, pomyśleli: „Bzdura! W dzisiejszych czasach posiadanie wymarzonej pracy graniczy z cudem”. Gorąco zachęcam ich do przeczytania Zarabiaj tyle, ile jesteś wart.

Głównym zadaniem książki jest pokazanie, że wysokość zarobków nie zależy od wyboru zawodu lub firmy, ale od nas samych. To w naszych przekonaniach i wewnętrznym odbiorze świata tkwią „demony”, które zniechęcają nas do działania, podejmowania słusznych decyzji, a także stanowią źródło  porażek w życiu osobistym i zawodowym. O tym jak z nimi walczyć opowiada Zarabiaj tyle, ile jesteś wart.

W dwunastu rozdziałach Brian Tracy pokazuje jak rozpocząć walkę o swoje szczęście, satysfakcję z życia i pracy, a także wskazuje, na które zachowania i sposoby myślenia należy zwrócić szczególną uwagę. Robi to zwięźle, dyktując czytelnikom w jaki sposób mają stawiać małe i większe kroki na drodze do osiągnięcia pełnej satysfakcji.

To wyjątkowa pozycja o rozwoju osobistym. Z jednej strony znajdujemy w niej informacje znane z różnych książek i szkoleń dotyczących „ulepszania samego siebie”. Z drugiej, powiedzmy to sobie szczerze, mało który trener potrafi tak trafnie zebrać wiedzę, a następnie ją przekazać,  jak robi to Brian Tracy.

Komu polecam Zarabiaj tyle, ile jesteś wart? Na pewno wszystkim szukającym dobrej pracy, a także wspominanym osobom, które zaśmiały się  po przeczytaniu tytułu i oznajmiły, że to niemożliwe do wykonania. Jestem przekonany , że po zastosowaniu się do rad Tracyego szybko zmienią opinię i zaczną odnosić sukcesy zawodowe oraz osobiste.

Brian Tracy Zarabiaj tyle, ile jesteś wart, Gliwice 2014, Helion

Darmowy fragment

Myśl jak człowiek biznesu – recenzja

Piotr Surdel to autor książek dotyczących wąskiej tematyki – rynku Forex. Jeśli jesteś osobą, która chciałaby zarabiać na giełdzie walutowej, koniecznie zajrzyj na stronę Złotych Myśli (http://www.zlotemysli.pl/a/piotr-surdel.html). Znajdziesz tam pozycje pozwalające w bezpieczny sposób rozpocząć finansową przygodę.

Klikając w powyższy link odkryjesz, że Piotr Surdel jest też autorem książki, która nie wpasowuje się w tematykę handlu walutą. Opowiadającej o tym jak zmienić swoją wewnętrzną postawę, dotychczasowe przekonania i nawyki, by stać się osobą przedsiębiorczą, prowadzącą świadomie własną działalność gospodarczą.

Myśl jak człowiek biznesu, bo o niej mowa, polecam wszystkim przyszłym biznesmenom oraz obecnym przedsiębiorcom, szczególnie tym szczęściarzom płacącym wciąż niski ZUS (a więc stawiającym pierwsze kroki w biznesie). Dlaczego?

Bo jest to książka o tym czego nikt inny, w tak dosadny sposób, nie powiedział.  Założenie własnej działalności gospodarczej to sztuka i sposób myślenia. Sama rejestracja firmy oraz nadanie sobie roli przedsiębiorcy to o wiele za mało.

Biznes to stan umysłu – jak wskazuje w podtytule Surdel. Decydując się na otwarcie działalności należy przeanalizować czy jesteśmy przygotowani do takiej zmiany w naszym życiu, czy damy sobie radę. Jak to zrobić? Odpowiedź znajduje się na 224 kartach.

Myśl jak człowiek biznesu to również książka o coachingu, tym z prawdziwego zdarzenia. Bowiem Surdel jest wychowankiem samego Macieja Bennewicza. W swojej pracy wielokrotnie przytacza  ćwiczenia oraz fragmenty wiedzy, których nauczył się w firmie Norman Benett Group (dowodzi nią Bennewicz).

Powiem szczerze, uwielbiam publikacje przesycone ćwiczeniami, poradami dotyczącymi rozwoju osobistego. A taką jest właśnie omawiana. Godne polecania są fragmenty, w których Surdel przeprowadza Model Diltsa (ćwiczenie, które prowadzi nas od poziomów oczywistych do tych bardziej głębokich, skrywających nasze głębsze przekonania i motywacje), uczy jak planować zadania oraz pokazuje jak badać swój stan zaangażowania (Ćwiczenie FLOW).

Gorąco polecam!

Piotr Surdel Myśl jak człowiek biznesu, Gliwice, 2012, Złote Myśli


Mistrz sprzedaży – recenzja

Najlepszym świadectwem o wartości książki Arkadiusza Bednarskiego Mistrz Sprzedaży są opinie czytelników – znajdziesz je na oficjalnej stronie książki http://onepress.pl/ksiazki/mistrz-sprzedazy-wydanie-3-poszerzone-arkadiusz-bednarski,mistr3.htm. Odbiorcy opisują ją jako pozycję obowiązkową dla początkujących sprzedawców oraz tych z doświadczeniem, zawierającą najważniejszą wiedzę, czy też jako napisaną zrozumiałym językiem.

Zgadzam się z nimi, Mistrz sprzedaży to książka obowiązkowa dla każdego kto chce zająć się marketingiem, nawet tym wielopoziomowym (MLM). Tym zdaniem mógłbym zamknąć niniejszą recenzję.  Chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy rzeczy, o których nie przeczytasz w powyżej wspomnianych opiniach.

Pierwszą z nich jest aktualność. Arkadiusz Bednarski, od pierwszego wydania w 2009 roku, zdołał rozbudować Mistrza Sprzedaży już trzykrotnie. A to dlatego, że świat marketingu nieustannie się zmienia, a sam autor zyskuje coraz większą wiedzę oraz doświadczenie (rozpoczynając pracę miał już za sobą wieloletni staż jako sprzedawca). Taka aktualizacja poprawia relację w odbiorze treści. Sięgając po książkę wiedziałem, że znajdę w niej najświeższą wiedzę i doskonale opracowaną treść (sprawdzoną przez autora po raz trzeci). Pozwoliło mi to na zwiększenie komfortu czytania.

Drugim wyróżnikiem jest sposób postrzegania sprzedaży przez autora. Zamiast rozpoczynać treść Mistrza sprzedaży od standardowego pytania „jak sprzedawać?” i odpowiedzi na nie, pisarz zastanawia się „Dlaczego nie lubimy sprzedawać i aby nam sprzedawano, a uwielbiamy kupować?” oraz „Co wpływa na nasze decyzje o zakupie”. Dzięki temu zabiegowi czytelnik zaczyna rozumieć na jakich zasadach odbywa się komunikacja sprzedawca– klient, a także dowiaduje się, że o każdej sprzedaży decydują umiejętności wewnętrzne pierwszego z wymienionych i sposób postrzegania świata przez drugiego.

Trzecią rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest zawartość nośnika CD. Taki dodatek do książki to strzał w dziesiątkę. Po przeczytaniu tekstu włożyłem płytę do komputera i przesłuchałem ją dwukrotnie. Byłem zachwycony. Następnego dnia potrzebowałem silnego źródła motywującego. Do ćwiczeń zmuszających mój mózg do pracy dołączyłem trzy nagrania. Doskonale sprawdziły się. Co jest nagrane na tej płycie? Rozmowy z ludźmi takimi jak Ty i ja, którzy odnieśli sukces w sprzedaży. Opowiadają o tym czym jest dla nich szeroko rozumiany marketing, dzielą się doświadczeniem oraz wskazują jak osiągnąć sukces.

Mistrz sprzedaży to znakomita książka. Czytając ją uporządkowałem swoją wiedzę, nabyłem nowe umiejętności, a także zmieniłem kilka przekonań – między innymi na temat marketingu wielopoziomowego oraz istnienia „trudnego klienta”. Dlatego polecam ją wszystkim przyszłym i obecnym sprzedawcom.

Arkadiusz Bednarski Mistrz Sprzedaży, Gliwice 2014, Helion

Praca dla absolwenta – recenzja

Jeżeli zaczynasz szukać pracy, zajrzyj do książki Anny Tabisz. Jeżeli szukasz pracy od kilku miesięcy, koniecznie przeczytaj ten poradnik. Jeżeli masz dosyć obecnej, nudnej, z wrednym szefem na czele roboty, Praca dla absolwenta jest napisana specjalnie z myślą o Tobie.

Książka Tabisz to majstersztyk wydawniczy, nie tyle wprowadzający czytelnika do świata kariery, co tłumaczący pewne zjawiska i prawa nim rządzące. Autorka wyjaśnia czym jest proces poszukiwania pracy, dlaczego nie jest nim wysyłanie tysiąca CV oraz listów motywacyjnych oraz jak przetrwać psychicznie proces rekrutacji.

Pamiętam, jak zaczynałem czytać Pracę dla absolwenta. Zastanawiałem się co to za książka, dlaczego Wydawnictwo Złote Myśli wypuszcza na rynek kolejną pozycję dla poszukujących pracy, skoro jest ich tak wiele. W połowie lektury, uzyskałem odpowiedzi na wszystkie dręczące moje myśli kwestie.

To pozycja, która pokazuje, że proces poszukiwania pracy nie polega na ciągłym wysyłaniu CV i umawianiu się na spotkania z rekruterami. Punktem startu jest poddanie analizie doświadczenia oraz swoich umiejętności, a także zmiana wewnętrznych przekonań. Jak to zrobić? Odpowiedź w Pracy dla absolwenta.

W książce najbardziej spodobał mi się dialog jaki Tabisz prowadzi z czytelnikiem. Na pierwszy rzut oka, uczestniczymy w wykładzie o tym jak krok po kroku zdobyć najcenniejsza nagrodę – dostać się na rozmowę z rekruterem i wyjść z niej z wygranym stanowiskiem. Jednak po pewnym czasie, można szybko poczuć, że rozmawiamy z dobrą przyjaciółką. Wielokrotnie łapałem się na tym, że w mojej głowie pojawiało się pytanie, a za chwilę odkrywałem odpowiedź w treści książki.

Do plusów również zaliczę wnikliwość autorki. Każde zagadnienie jest omówione szczegółowo, poparte przykładami. Dlatego nie dziwię się objętości książki.

Gorąco polecam wszystkim osobom szukającym pracy.

Anna Tabisz Praca dla absolwenta, Gliwice 2013, Złote Myśli

Sześć poziomów wpływu społecznego– recenzja

Jak bezpłatnie otrzymać od Motoroli dostęp do kodu źródłowego wykorzystanego w najnowszym modelu telefonu? Co zrobić by Klienci wybierali potrawy wegetariańskie zamiast mięsnych? Czy zwierzęta korzystają z zasad perswazji? Jak myślą i działają kibice drużyny futbolu? Między innymi na te pytania uzyska odpowiedź czytelnik Sześciu poziomów wpływu społecznego. Pozycja właśnie ukazała się na polskim rynku.

Ta książka jest niesamowita!

Jej bohaterem jest Robert Cialdini, światowej sławy psycholog społeczny, czołowy ekspert w dziedzinie wpływu i perswazji, autor publikacji Wywieranie wpływu na ludzi: teoria i praktyka, twórca sześciu zasad wywierania wpływu społecznego. Na pewno wielu czytelników tego bloga zna dobrze ową postać, bo jest ona autorytetem zarówno w świecie psychologii, jak też biznesu, przedsiębiorczości oraz ekonomii. Jego badania są wykorzystywane w naukach zajmujących się relacjami społecznymi oraz komunikacją interpersonalną.

Po 40 latach pracy na uczelni Arizona State University Robert Cialdini zakończył karierę akademicką. Jego wychowankowie postanowili uhonorować mistrza, publikując zbiór esejów odwołujących się do wiedzy  otrzymanej od mistrza. Jest nim właśnie Sześć poziomów wpływu społecznego. Nauka, praktyka i psychologia Roberta Cialdiniego.

W książce przedstawiono zarówno klasyczne, jak i nowatorskie przykłady badań opartych na pracach amerykańskiego naukowca. To książka nie tylko o  perswazji, zachowaniach społecznych, normach wyznaczających określone działanie jednostki bądź grupy. To również pozycja o tym, że nie tylko ludzie korzystają z zasad wpływania na siebie. Obecne są one również w świecie zwierząt – pozwalając na tworzenie wewnętrznych hierarchii, regulując życie społeczne, w tym też kwestie narodzin i śmierci.

Sześć poziomów wpływu społecznego jest jak całokształt badań Robert Cialdiniego. Nawet wymagający czytelnik znajdzie w niej temat, który go zafascynuje. Każdy z esejów jest napisany w tak rewelacyjny sposób, że wciąga odbiorcę już od pierwszej linijki.

Jeżeli miałbym wymienić trzy rozdziały, które wywarły na mnie największe wrażenie byłyby to:  Droga najmniejszego oporu (współautorem tekstu jest jeden z najsłynniejszych na świecie hakerów, który to opowiada w jaki sposób manipulował pracownikami Motoroli, aby ci przekazali mu poufne dane), Pławienie się w cudzej chwale i spełnianie próśb podobnych do nas osób (w tym rozdziale zachwycił mnie opis języka i zachowania kibiców po wygranym lub przegranym meczu ukochanej drużyny) oraz Egoizm czy altruizm? (esej jest próbą odpowiedzi na pytanie: co nami kieruje– egoistyczne potrzeby czy czysta chęć niesienia pomocy potrzebującym?)

Osób, które znają Wywieranie wpływu na ludzi: teoria i praktyka nie muszę namawiać do zakupu tej książki, bo na pewno już to zrobiły. Dlatego zwrócę się tylko do tych, którzy nazwisko Cialdini znają jedynie ze słyszenia oraz tych interesujących się zagadnieniami inżynierii społecznej, perswazji, bądź zachowań społecznych. Sześć poziomów wpływu społecznego to doskonała lektura, zawierająca wiedzę z mnóstwa książek i naukowych artykułów, skondensowaną na 238 stronach.

Douglas T. Kenrick, Noah J. Goldstein, Sanford L. Braver, Sześć poziomów wpływu społecznego. Nauka, praktyka i psychologia Roberta Cialdiniego, Gliwice 2014, Helion

Darmowy fragment

Halo? Sprzedaż!– recenzja

asienkiewiczhalosprzedazO tej książce usłyszałem z dwóch różnych źródeł. Pierwszym była koleżanka, która narzekała na styl uniemożliwiający pełne wciągniecie się w lekturę. Krótko mówiąc, publikacja nie przypadła do jej gustu. Drugim źródłem był jeden z uczestników mojego szkolenia, który pracował „na słuchawce”. Był odmiennego zdania, wskazując na to, że dzięki książce Aleksandra Sienkiewicza poprawił jakość sprzedaży.

Postanowiłem osobiście sprawdzić o czym jest Halo? Sprzedaż! i… doskonale rozumiem obu moich rozmówców.

Ta książka jest niesamowita! Jeżeli chcesz poprawić jakość swojej sprzedaży, nawiązywania kontaktów z drugą osobą (nieważne czy jest to cold calling, czy też już dobrze znasz swojego klienta), koniecznie kup książkę Aleksandra Sienkiewicza. Znajdziesz w niej mnóstwo informacji, które będziesz musiał tylko wprowadzić do swojej pracy. Naprawdę warto mieć ją w swoim tablecie, czytniku lub na tradycyjnej drewnianej półce.

Co mnie w niej urzekło? Wymienię trzy najważniejsze spostrzeżenia:

1) Podejście i przygotowanie się do pracy

To jak czujemy się wewnętrznie, w jakim stanie emocjonalnym oraz postawie fizycznej podnosimy słuchawkę, ma wpływ na jakość oraz efekt naszej rozmowy. Na klienta działają zarówno ton głosu, jak też postawa w jakiej siedzimy. Sienkiewicz poświęca temu początek książki, a także kilkukrotnie wraca w dalszych częściach.

2) Proces sprzedaży nigdy nie zaczyna się od podniesienia słuchawki, a zasada „Sprzedaj albo zgiń” jest kiepskim wyborem

Zgadzam się z opinią autora Halo? Sprzedaż!, iż w dzisiejszych czasach klient ma mnóstwo możliwości wyboru, często takich samych rozwiązań. Dlatego wynikiem naciskania na zakup może być odrzucenie. Stąd należy przygotować się do rozmowy, stając się doradcą klienta, który pomoże mu sprzedając produkt.

3) Każdy może być dobrym sprzedawcą

Pod warunkiem, że chce sprzedawać i utożsamia się z produktem. Resztę stanowią: przekonania, wiedza i praktyka.

Halo? Sprzedaż! jest książką, którą należy przeczytać spokojnie. Jeżeli rozłożysz lekturę na kilka dni, a do tego będziesz notował wskazówki otrzymane od Sienkiewicza, na pewno będziesz zadowolony z zakupu. W przypadku, czytania „za jednym podejściem”, możesz mieć obiekcje wobec treści.

Wszystko przez styl, który to nie odpowiadał mojej koleżance. Przyznam się, że też musiałem odkładać często książkę, by „ochłonąć”. Publikacja Sienkiewicza wypełniona jest zbyt dużą ilością szczegółów. Z jednej strony to dobrze, bo pozycja nabiera wartości w oczach czytelnika, ale z drugiej źle, bo trochę utrudnia odbiór.

Co więcej, czytając ją miałem wrażenie, że materiał najpierw został nagrany, a następnie wersję audio przepisano i zamieniono w treść książki. Możesz sprawdzić to sam zaglądając do fragmentu Halo? Sprzedaż! umieszczonego na końcu wpisu. Znajdziesz tam między innymi wyjaśnienie czym jest raport, rozpisane w sposób tak szczegółowy, że zajmuje sześć obszernych akapitów. Tendencję do rozciągania i szczegółowości zauważam również w przypadku podawania przykładu. Na stronie 9 fragmentu Sienkiewicz zapowiada, że za chwilę opowie historię. Niestety, aby ją przeczytać należy przebrnąć przez cztery strony – niby niewiele, ale zdążyłem zapomnieć przez ten czas czytania o obietnicy autora.

Skoro jesteśmy przy minusach, w oczy rzucił mi się jeden błąd. W Części 5 Sienkiewicz podaje przykład rozmowy klienta ze sprzedawcą. Ten drugi kończąc komunikat mówi:

(…)proszę dać mi dosłownie trzy minuty, a ja gwarantuję, że nie będzie pan żałował.

Jak pisałem w poprzednim wpisie: umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Ma również problem z zapamiętaniem całego przekazu – zwraca większą uwagę na końcówkę rozbudowanego przekazu, niż na początek.

Na szczęście wie o tym również Aleksander Sienkiewicz. W ostatnim rozdziale przestrzega przed partykułą „nie” wplecioną w wypowiedź.

Mimo tych dwóch minusów, książka Sienkiewicza jest znakomitym poradnikiem. Halo? Sprzedaż!, jak już pisałem, jest pozycją obowiązkową dla każdego sprzedawcy. Gorąco polecam!

Aleksander Sienkiewicz Halo? Sprzedaż!, Gliwice 2013, Złote Myśli