Archiwa tagu: motywacja

Mistrz sprzedaży – recenzja

Najlepszym świadectwem o wartości książki Arkadiusza Bednarskiego Mistrz Sprzedaży są opinie czytelników – znajdziesz je na oficjalnej stronie książki http://onepress.pl/ksiazki/mistrz-sprzedazy-wydanie-3-poszerzone-arkadiusz-bednarski,mistr3.htm. Odbiorcy opisują ją jako pozycję obowiązkową dla początkujących sprzedawców oraz tych z doświadczeniem, zawierającą najważniejszą wiedzę, czy też jako napisaną zrozumiałym językiem.

Zgadzam się z nimi, Mistrz sprzedaży to książka obowiązkowa dla każdego kto chce zająć się marketingiem, nawet tym wielopoziomowym (MLM). Tym zdaniem mógłbym zamknąć niniejszą recenzję.  Chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy rzeczy, o których nie przeczytasz w powyżej wspomnianych opiniach.

Pierwszą z nich jest aktualność. Arkadiusz Bednarski, od pierwszego wydania w 2009 roku, zdołał rozbudować Mistrza Sprzedaży już trzykrotnie. A to dlatego, że świat marketingu nieustannie się zmienia, a sam autor zyskuje coraz większą wiedzę oraz doświadczenie (rozpoczynając pracę miał już za sobą wieloletni staż jako sprzedawca). Taka aktualizacja poprawia relację w odbiorze treści. Sięgając po książkę wiedziałem, że znajdę w niej najświeższą wiedzę i doskonale opracowaną treść (sprawdzoną przez autora po raz trzeci). Pozwoliło mi to na zwiększenie komfortu czytania.

Drugim wyróżnikiem jest sposób postrzegania sprzedaży przez autora. Zamiast rozpoczynać treść Mistrza sprzedaży od standardowego pytania „jak sprzedawać?” i odpowiedzi na nie, pisarz zastanawia się „Dlaczego nie lubimy sprzedawać i aby nam sprzedawano, a uwielbiamy kupować?” oraz „Co wpływa na nasze decyzje o zakupie”. Dzięki temu zabiegowi czytelnik zaczyna rozumieć na jakich zasadach odbywa się komunikacja sprzedawca– klient, a także dowiaduje się, że o każdej sprzedaży decydują umiejętności wewnętrzne pierwszego z wymienionych i sposób postrzegania świata przez drugiego.

Trzecią rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest zawartość nośnika CD. Taki dodatek do książki to strzał w dziesiątkę. Po przeczytaniu tekstu włożyłem płytę do komputera i przesłuchałem ją dwukrotnie. Byłem zachwycony. Następnego dnia potrzebowałem silnego źródła motywującego. Do ćwiczeń zmuszających mój mózg do pracy dołączyłem trzy nagrania. Doskonale sprawdziły się. Co jest nagrane na tej płycie? Rozmowy z ludźmi takimi jak Ty i ja, którzy odnieśli sukces w sprzedaży. Opowiadają o tym czym jest dla nich szeroko rozumiany marketing, dzielą się doświadczeniem oraz wskazują jak osiągnąć sukces.

Mistrz sprzedaży to znakomita książka. Czytając ją uporządkowałem swoją wiedzę, nabyłem nowe umiejętności, a także zmieniłem kilka przekonań – między innymi na temat marketingu wielopoziomowego oraz istnienia „trudnego klienta”. Dlatego polecam ją wszystkim przyszłym i obecnym sprzedawcom.

Arkadiusz Bednarski Mistrz Sprzedaży, Gliwice 2014, Helion

Jak wygrywać konkursy fotograficzne z atrakcyjnymi nagrodami?

Konkurs jest jedną z najpopularniejszych i najłatwiejszych do zastosowania form grywalizacji (eksperci wyjaśniają ten termin jako przeniesienie mechanizmów znanych z gier do życia publicznego). Nic dziwnego, że tak często spotykamy ją na internetowych stronach i portalach społecznościowych. Odbiorcy kochają walczyć o atrakcyjne nagrody, a jeszcze bardziej je wygrywać.

Jednak jak przygotować pracę, która rozłoży na łopatki konkurencję? O tym w dzisiejszym wpisie. Przyjrzymy się elementom zapewniającym zwycięstwo w konkursach polegających na sfotografowaniu się z produktem organizatora.

nutellaPrzykładem może być trwający konkurs „Pstryknij śniadanie na dzień dobry”, związany z produktem Nutella. Organizatorem jest Brand Place Sp. z o.o., a fundatorem nagród Ferrero Polska Sp. z o.o.

Uważam, że temat konkursu nie wyróżnia się kreatywnością– zadaniem uczestników jest sfotografowanie rodzinnego śniadania razem z Nutellą. Na szczęście Ci mają bujną wyobraźnię i to co pokazują jest naprawdę godne uwagi. Na przykład: przebierają się za słoik Nutelli, malują kremem litery na twarzy oraz pieczywie, czy też piszą wiersze. Swoją pomysłowością jak magnes przyciągają oko odbiorcy.

Jednak sam pomysł nie wystarczy. Dlatego zwróciłem się do ekspertów od zdjęć, wnętrz oraz stylizacji i dobrego wyglądu z pytaniem: na co należy zwrócić uwagę wykonując zdjęcie do amatorskiego konkursu fotograficznego, takiego jak ten Nutelli?

–Moim zdaniem zawsze warto dbać o siebie bez względu na to, czy jest to reklama czy strój dzienny, bo ubrania wiele mówią o nas samych– mówi Justyna Krawczyk, style coach z jakbycszczesliwakobieta.pl.Ubranie zawsze powinno być czyste, uprasowane i nie zniszczone. To taka „oczywistość”, a jednak dla wielu nowość.

Ekspertka od wizerunku podkreśla, że to co zakładamy na siebie powinno dobrze na nas działać, czyli poprawiać nastrój, podnosić samoocenę. Ważne jest dobrze dobrane do sylwetki ubranie, aby ją podkreślić. Jak zrobić to tak, by wyglądać świetnie nie tylko na zdjęciach? Wystarczy zajrzeć na stronę http://www.jakbycszczesliwakobieta.pl/sylwetki-wedlug-autorkiego-programu-jbsk/, gdzie znajduje się autorski program Osobistej Stylistki.

–Na następnej pozycji jest kolor– przyznaje z uśmiechem Justyna Krawczyk.– Dzięki niemu możemy dodać sobie odwagi, podkreślić oraz wydobyć urodę, nadać cerze blasku a oczom wyrazistości. Jednak musimy przy tym uważać, bo źle dobrany może nas przyćmić i sprawić, że będziemy wyglądać na zmęczonych czy nawet chorych.

Istotna jest też biżuteria oraz inne dodatki. Zdaniem Osobistej Stylistki to świetny sposób na nadanie stylizacji charakteru oraz wyrazistości. Do wyboru mamy mocne lub subtelne ozdoby. Jednak najlepszym dodatkiem jest uśmiech, który to rozświetli naszą osobowość na zdjęciu. Jest bezcenny i koniecznie należy o nim pamiętać.

Podobnego zdania jest Joanna Glogaza, jedna z czołowych polskich blogerek, publikująca na styledigger.com– stronie o rozsądnej, etycznej modzie, podróżach oraz stylu życia slow. Jej zdaniem to co mamy na sobie pozując do zdjęcia wpływa na jego odbiór, w takim samym stopniu jak ładne tło czy też estetyczne ułożenie przedmiotów. Zwraca uwagę na to, że pozowanie do fotografii w wymiętym dresie jest adekwatne do sytuacji, w której, w tle, mielibyśmy za sobą nieumyte gary i niewyniesione worki ze śmieciami. Jakże trafne porównanie!

Zawsze dobrze sprawdzają się wyraziste, czyste kolory, unikałabym drobnych wzorów, które mogą się zlewać – tłumaczy blogerka, podkreślając iż warto spotkanie z obiektywem poprzedzić krótką wizytą przed lustrem (pomoże to nam zdecydować w czym wyglądamy najbardziej korzystnie i wyraziście ). – Dokonując wyboru należy zadbać, by ubranie pasowało klimatem do charakteru zdjęcia. Do romantycznej scenerii nie pasują neony, a sielski obrazek gryzie się z zapięta pod szyję białą koszulą i krawatem.

A co z wnętrzem, w którym się fotografują uczestnicy konkursu? Lepiej zrobić je w kuchni, przedpokoju czy salonie? A może w innym miejscu? Z tymi pytaniami zgłosiłem się do białostockiej firmy 3FORM (http://trzyform.pl)– ekspertów od wnętrz.

Uczestnicy biorący udział w tego typu konkursach powinni się zastanowić przede wszystkim nad tym, co danym zdjęciem chcą przekazać odbiorcy. Przytoczę słowa Kartezjusza „Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.”– mówi Marzena Czajkowska z 3FORM.– Dlatego też powinniśmy podjąć decyzję o tym co lub kto będzie „głównym bohaterem” naszego zdjęcia. Aspekty techniczne takie jak sprzęt, otoczenie czy światło schodzą na drugi plan.

Ekspertka podkreśla, że warto zwrócić uwagę na kolory jako element oddziałujący na naszą podświadomość, nastrój oraz emocje. Jej zdaniem używając jasnych barw wywołamy emocje pozytywne – radość, optymizm, satysfakcję. A co z ciemnymi?

Barwy ciemne najczęściej kojarzą się nam ze smutkiem, ale mają one jeszcze jedno zastosowanie. Umiejętnie wykorzystując je możemy osiągnąć na fotografii sferę tajemniczości.

Zdaniem przedstawicielki 3FORM, zdjęcia „domowe zdjęcie ze śniadania” mogą odznaczać się wyjątkowością. Wystarczy tylko, że osoba fotografująca ma dobry pomysł i potrafi odnaleźć się w sytuacji– w taki sposób, aby chwila, którą zamkniemy na zdjęciu długo pozostała w pamięci odbiorcy.

Fotografią (głównie produktową dla e-commerce) zajmuje się mój czwarty rozmówca, Piotr Cierebiej z www.packshotstudio.com.pl. Według niego osoby startujące w konkursach polegających na przesłaniu swojego zdjęcia powinny zwrócić uwagę na ciekawe otoczenie i światło. Ostatnie z wymienionych jest najważniejszym elementem fotografii.

Odnosząc się do tego typu konkursów dla amatorów, proponowałbym robić zdjęcia w jasnych miejscach, przy naturalnym słonecznym oświetleniu, bez żadnych fleszy, żarówek czy innych świecidełek zasilanych prądem¬ – mówi żartobliwie Piotr Cierebiej– Jest to najprostsze i „najbezpieczniejsze” rozwiązanie, ale zarazem zapewniające bardzo dobre efekty.

Rozmówca podkreśla, że wybór otoczenia zależy tylko od naszych upodobań, wyobraźni oraz charakteru konkursu. Każde miejsce może być interesujące (zarówno wnętrza, jak i plener), jeśli mamy dobry pomysł na zdjęcie. A ten znacznie łatwiej rodzi się gdy podczas fotografowania towarzyszą nam dobry humor, naturalność, pozytywne emocje czy też zwariowana ekipa.

Na pytanie: Co należy zrobić by „domowe zdjęcie ze śniadania” zatrzymywało oko odbiorcy? ¬-oprócz elementów wymienionych wcześniej, fotograf wskazuje także na harmonię kolorów fotografowanej postaci i otoczenia

–Wszystko musi ładnie ze sobą współgrać. No i fajnie żeby zdjęcia były ostre.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny oraz jak stać się mądrym, zdrowym i bogatym – recenzja

600x848Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny oraz jak stać się mądrym, zdrowym i bogatym – gdy przeczytałem po raz pierwszy ten tytuł pomyślałem: Kto wymyślił ten tytuł? Przecież on łamie podstawowe zasady copywritingu i nazewnictwa.

Co się okazało, wszelkie normy narusza też zawartość tej publikacji. Już na samym początku autor ostrzega, że książka zawiera treści oraz język przeznaczone dla osób pełnoletnich. Przyznaję, niektórzy czytelnicy mogą poczuć się urażeni tym co znajdą w książce Randyego Gagea.

Co takiego kontrowersyjnego jest w tej treści? Na pewno przekonania autora. Jako wielki przeciwnik instytucji narzucających poglądy, manipulujących nieświadomymi umysłami, sprzeciwia się działaniom rządów, instytucji religijnych oraz światu mediów i rozrywki. Atakuje również osoby wierzące (w Boga, stereotypową drogę do bogactwa, zasadę poświęcenia się na rzecz potrzebujących osób) w sposób narzucony przez innych ludzi. Tu należy podkreślić, że Randy Gage jest osobą głęboko wierzącą (praktykującą) i wspiera finansowo potrzebujących. Robi to jednak w sposób świadomy, bez poddania się regułom i utartym zasadom.

Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny to książka skierowana do wszystkich osób, które chcą zmienić swoje dotychczasowe życie. Gage skupia się zarówno na zdrowiu psychicznym (to co czytamy, oglądamy wpływa na nasze życie), fizycznym (to co jemy wpływa na to jacy jesteśmy). Pokazuje jak zdobyć szczęście w życiu osobistym, zyskać niezależność finansową, a także jak czerpać garściami przyjemności z życia, będąc przy okazji pomocnym dla osób potrzebujących.

Chwila, możesz wykrzyknąć, ale przecież o tym jest książka Gagea, którą recenzowałeś tydzień temu!

Zgadzam się. W Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie znajdziemy te same tematy, ale omówione pod kątem, nazwijmy to skrótem, „jak przetrwać w nadchodzącej przyszłości”. Natomiast Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny oraz jak stać się mądrym, zdrowym i bogatym jest poradnikiem, jak wyrwać się z macek narzuconych poglądów, odzyskać równowagę psychiczną, fizyczną oraz finansową. A to ogromna różnica!

Na koniec chciałbym podzielić się z Tobą trzema rzeczami, na które warto zwrócić uwagę czytając poradnik Gagea:

Świat mediów i rozrywka niszczą nas celowo.
O tym, że to czytamy, słuchamy i oglądamy wpływa na nas samych wiedziałem od dawna. Doświadczam tego na własnej skórze – po zagraniu w grę planszową Talisman (napiszę o niej w przyszłości) mam umysł pobudzony do kreatywnego myślenia, po przeczytaniu dobrej książki odczuwam zadowolenie, a po wysłuchaniu radiowego serwisu informacyjnego odczuwam niepokój.

Gage zwraca jednak uwagę, że wiele materiałów, którymi zachwyca się opinia publiczna, jest nafaszerowanych informacjami, które dosłownie niszczą osobowość człowieka od wewnątrz. A do tego ich twórcy robią to celowo i zarabiają przy tym niezłą sumę pieniędzy. To więcej niż zasada stosowana przez prasę– lepiej sprzedają się złe wiadomości. Autor Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny udowadnia, że to co oglądamy i czytamy czyni nas biednymi. A to za sprawą stereotypowego myślenia – dobrzy bohaterowie zawsze są ubodzy, a źli posiadają bogactwa. Oglądając Spidermana lub Titanica wpuszczamy i zaszczepiamy w sobie wirusa myślowego (mema), że zdobywając bogactwo tracimy na wartości człowieczeństwa.

Podobnie jest z informacjami, które czytamy w prasie, oglądamy w telewizji lub wyszukujemy w sieci. Gage przyznaje, że od kilku lat czyta tylko informacje sportowe i komiksy z Dilbertem. Omija to co serwują mu media, bo jest to strasznie niebezpieczna dawka negatywnych emocji. Dlaczego i w jaki sposób zacząć się bronić? O tym więcej w książce.

Syndrom ofiary to naprawdę przeszkadza w rozwoju.
To, że nie masz pracy, masz długi oraz co chwila znajdujesz się w tarapatach, według Gagea, to nie jest wina innych ludzi czy też kara wymierzona przez Boga. Każdy bowiem ma prawo do szczęścia. Niepowodzenia to wina nas samych, wierzących w wirusowe zasady, o których dowiedzieliśmy od innych osób, którym nie powiódł się biznes, instytucji kontrolujących nasze życie.

(ZAWSZE) opłaca się inwestować swoje dobra.
Dzielenie się tym co się ma (uśmiech do nieznajomej osoby, podzielenie się pieniędzmi, inwestycja w kogoś lub w coś) to się opłaca! Bowiem, w życiu działa prawo dźwigni – to co oddajemy zawsze wraca (zwielokrotnione!), czyniąc nas bogatszymi. Gage w bardzo umiejętny sposób pokazuje jak owo prawo działa, a także daje precyzyjne wskazówki, jak wykorzystać je w naszym życiu.

Gorąco zapraszam do lektury.

Randy Gage Dlaczego jesteś głupi, chory i biedny oraz jak stać się mądrym, zdrowym i bogatym, Gliwice 2013, Złote Myśli

Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie– recenzja

indeksJeżeli dbasz o swój wewnętrzny rozwój i chcesz przygotować się na nadchodzącą przyszłość, obowiązkowo przeczytaj książkę Randyego Gagea. Tym jednym zdaniem mogę zachęcić Cię do sięgnięcia po Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, tym samym tworząc najkrótszą recenzję na tym blogu.

Jednak zanim ją przeczytasz, chciałbym byś zapoznał się z kilkoma wnioskami, które zanotowałem czytając Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie.

Zacznijmy od postaci Randyego Gagea.  Jest profesjonalnym mówcą, specjalistą od rozwoju osobistego, vlogerem tworzącym znakomitą serię Prosperity TV, trenerem biznesu. Czyni to z niego eksperta, który przekazuje posiadaną wiedzę w sposób łatwy i przyjemny. Robi to tak doskonale, że czytelnik zapomina o płynącym czasie oraz obowiązkach (przez Randego Gage`a musiałem jeść spalony obiad).

Przechodząc od rozdziału do rozdziału Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie miałem wrażenie, jakbym czytał list, skierowany tylko do mnie. Autor pisał o przyszłości, konieczności przygotowania się na drastyczne zmiany, które wpłyną na znaną nam rzeczywistość, zabezpieczeniach finansowych, ucieczce od utartych schematów , czy też egoizmie prowadzącym do Sukcesu i wewnętrznej satysfakcji. Tematów, które porusza w swojej książce Gage jest wiele. Wszystkie łączą się w całość, tworząc zarówno przestrogę przed obecnym stylem życia, jak też uświadamiają jak zabezpieczyć się materialnie i duchowo przed nadchodzącą falą zmian.

Bowiem, jak udowadnia Gage, wszystkie reguły uległy zmianie. Dziś nie trzeba posiadać wykształcenia by zarabiać ogromnie pieniądze. Aby zaistnieć na rynku trzeba zadbać o rozwój umiejętności oraz ruszyć „pod prąd”, działać mimo braku przychylności opinii publicznej i ryzykować. Podobnie jest z zachowaniem naszego spokoju duchowego i wewnętrznej satysfakcji. To co uczono nas o pieniądzach (bogactwie oraz walucie), dobrym samopoczuciu, sposobach niesienia pomocy osobom potrzebującym, na nasze szczęście, traci swoje znaczenie. Tu też trzeba zaryzykować, zmieniając sposób myślenia i postępowania. W jaki sposób? O tym, na 176 kartach książki.

Ostatnią myślą, którą zanotowałem po przeczytaniu Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, jest sposób w jaki Randy Gage przekazuje informacje. Po pierwsze, język w książce jest prosty, zrozumiały dla młodego oraz starszego czytelnika. Po drugie, pozycja kipi od ogromnej ilości przykładów, obrazujących każde opisywane założenie, czy też dowód. Po trzecie, autor daje odbiorcy wolną rękę – kilkukrotnie zaznacza w książce, że to czy zgadzamy się z jego opinią oraz przypuszczeniami zależy tylko od nas, jednocześnie prosi o wnikliwe analizowanie treści i „włączenie własnego myślenia”.

Uważam, że pełną satysfakcję z zakupu książki będą czerpać zarówno osoby, które uświadomiły sobie, że już czas zadbać o własny rozwój, pracę dającą spelnienie oraz wewnętrzne szczęście. Drugą grupą odbiorców na pewno stanowią czytelnicy, którzy przeczytali już wiele książek o rozwoju osobistym. Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie potraktują oni jako podsumowanie najważniejszych zasad oraz źródło kilku nowych spostrzeżeń. Trzecią grupę stanowią wszyscy, którzy chcą poczuć jak bardzo groźny może okazać się jutrzejszy dzień.

Randy Gage, Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, Gliwice 2013, Złote Myśli

Darmowy fragment:

Moja druga książka

W czterdziestym drugim wpisie chciałbym umieścić krótkie podsumowanie pracy nad Odrzuć szablon. Napisz sam.

Życie w nieustannym pośpiechu, z przewagą elementów audio-wideo nad słowem pisanym, unikanie dłuższych tekstów na rzecz streszczeń i krótkich przekazów, powoduje u współczesnego Kowalskiego obniżenie kreatywności oraz kłopoty z konstrukcją prostej treści wypowiedzi. Krótko mówiąc, wybierając „pójście na łatwiznę” hamuje swój rozwój.

Jednak wiele osób uświadamia sobie stopień zagrożenia oraz to do czego owo lenistwo może doprowadzić. Zaczynają szukać ćwiczeń poprawiających rozwój własnego umysłu oraz starają się nabyć nowe umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej.

Z myślą o nich wszystkich postanowiłem napisać Odrzuć szablon. Napisz sam.

Poradnik skierowany jest do osób, które chcą zdobyć umiejętność sprawnego posługiwania się słowem pisanym. Głównym zadaniem materiału jest pokazanie, że tworzenie tekstów „codziennego użytku”(podań, podziękowań, życzeń, wypełnianie rubryk opisowych w dokumentach) nie jest trudną sprawą. Jednak wymaga odpowiedniego przygotowania, w tym i zadbania o ćwiczenia rozwijające kreatywność.

Ważne! Choć szczegółowo omawiam konstrukcje poszczególnych tekstów (dokładny spis treści zamieszczam na końcu wpisu), nieustannie wskazuję na konieczność indywidualnego pisania, bez korzystania z szablonów. Bowiem tylko w ten sposób, zyskamy atrakcyjny tekst, który zaciekawi odbiorcę.

Materiał, który otrzymuje do rąk czytelnik rożni się trochę od tego, który zaplanowałem. W efekcie rozmów i dyskusji ze znajomymi, współpracownikami oraz Wydawcą, treść poradnika i jej rozmieszczenie cały czas ulegały ewoluowały. Jednak wprowadzone zmiany są korzystne i czynią treść bardziej zrozumiałą.

Książka pojawiła się już na księgarnianych pólkach. Dostępna jest również na stronie Wydawnictwa CeDeWu – http://www.cedewu.pl/produkty/listaProduktow/kategoria/188/ .

Zapraszam do lektury.

Spis treści:

Rozdział 1
Trzy najważniejsze przekonania. Czynności przygotowujące do pisania. Najważniejsze elementy tekstu.Techniki sprzyjające koncentracji oraz rozbudzeniu wyobraźni.

Rozdział 2
Jak nauczyć się autoprezentacji? Jak pisać o sobie, swoich potrzebach i zainteresowaniach?

 

Rozdział 3
Jak napisać podanie? Jak napisać sprawozdanie i notatkę? Jak wypełniać rubryki opisowe w dokumentach?

 

Rozdział 4
Jak napisać treść ogłoszenia? Jak napisać list tradycyjny, elektroniczny oraz motywacyjny? Jak napisać CV? Jak napisać życzenia, podziękowanie i przeprosiny? Jak ułożyć napis na szarfę żałobną oraz napisać kondolencje?

Odrzuć szablon. Napisz sam

Właśnie ukazała się moja druga książka Odrzuć szablon. Napisz sam.

Publikacja zawiera porady dotyczące sztuki przekonywania za pomocą słowa pisanego, ćwiczenia pomagające w tworzeniu i rozbudzające wyobraźnię, a także szczegółowe omówienie budowy najpopularniejszych rodzajów tekstów, które piszemy każdego dnia.

Szerzej o książce w jednym z następnych wpisów.

Gorąco zapraszam do lektury!
http://www.cedewu.pl/produkty/profilProduktu/id/9038/

Ćwiczenia rozwijające kreatywność

W tym wpisie przedstawię dwa ćwiczenia, które pobudzają kreatywność.

Pierwsze poznałem w czasie studiów polonistycznych. Jako praktykant w szkole podstawowej miałem za zadanie przygotować ćwiczenie rozbudzające kreatywność. Udałem się do biblioteki, gdzie po przejrzeniu kilku podręczników znalazłem potrzebną instrukcję. Można ją streścić w dwóch zdaniach:

Weź dwie książki, otwórz na dowolnych stronach, a następnie z każdej pozycji wybierz jedno zdanie i zapisz je na oddzielnych, małych kartkach. Weź trzecią, czystą kartkę i zapisz na niej zdanie, które połączy (z sensem) wcześniej zapisane dwa zdania.

Jak widzisz, to nie jest skomplikowane zadanie. Jednak jego poziom trudności można podwyższyć w błyskawiczny sposób. Wystarczy zwiększyć liczbę zdań lub/oraz ich możliwości połączeń. Spróbuj na przykład znaleźć dla dwóch zdań 5- 10 `łączników`, albo postaraj się w logiczny sposób połączyć zdania wybrane z trzech rożnych książek.

Do drugiego ćwiczenia potrzebny będzie cyrkiel oraz gazeta lub książka, czysta kartka A4 i długopis . Otwieramy pozycję na dowolnej stronie i zakreślamy na zadrukowanej kartce okrąg o promieniu 5 cm. Będą nas interesowały wszystkie litery znajdujące się wewnątrz okręgu. Z nich to należy ułożyć najwięcej słów w czasie 3 minut.

Zapisz je na kartce A4, a po upływie czasu oceń według następującej skali punktacji:

2-3 liter – 1 punkt
4-6 liter – 2 punkty
powyżej 6 liter – 5 punktów.

Wykonuj niniejsze ćwiczenie raz dziennie, przez cały tydzień. Efekty będziesz mógł zobaczyć już  czwartego dnia – suma punktów powinna zwiększyć się o około 40-50%.

Wystąpienie z notatką

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

We wpisie dotyczącym mowy pogrzebowej napisałem, że warto  zrezygnować z czytania przemówienia, na rzecz wygłoszenia tekstu z pamięci. Dzięki temu Twój tekst szybciej zainteresuje słuchaczy, a także uzyska naturalność oraz nabierze profesjonalizmu. Dlatego po napisaniu przemówienia naucz się go na pamięć.

Podczas uroczystości pogrzebowych nie stawiaj swojego wystąpienia na jedną kartę – stając przed słuchaczami bez nawet najkrótszej notatki. Smutna okoliczność, stres, napięcie emocjonalne po stracie bliskiej bądź dalszej osoby mogą spowodować, że nagle zapomnisz tekstu.

Dlatego staraj się wygłosić całe przemówienie z pamięci, ale miej w ręku kartkę, a w niej:

– Napisaną treść całego przemówienia

Zadbaj o odpowiednie jej przygotowanie –  tak byś szybko znalazł fragment, którego potrzebujesz. Możesz to zrobić za pomocą wyróżnienia poszczególnych zdań, najistotniejszych słów. Drugim wyjściem jest sporządzenie na marginesie krótkich opisów, za pomocą słów kluczy, określających co to znajduje się w danym fragmencie tekstu.

Wybierając jedną z powyższych propozycji zyskujesz pewność, że w razie „zacięcia się” szybko znajdziesz wybrany fragment.

– Sporządzoną notatkę z całości wystąpienia

Wypisz punkty swojej mowy, w każdym z nich  umieść podpunkty opisujące poszczególne zagadnienia. Użyj do tego słów kluczy, na przykład:

1.Wstęp

a) zwrot do słuchaczy

b) podziękowanie

c) kondolencje

 

Możesz również użyć krótkich opisów –  ułożonych w kolejności chronologicznej, określających o czym będziesz mówił, na przykład:

1. Karol był : miły, uprzejmy, rodzinny, zawsze chciał pomóc, pozostanie w naszej pamięci.
2. Anegdota o wyprawie w góry: Wyjście, zagrożenie, ratunek, skromność Karola.

 

Uwaga! Jeżeli znajdziesz się w sytuacji gdy zapomnisz tekstu, odetchnij spokojnie, po czym zajrzyj do kartki. Taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Słuchacze na pewno będą wyrozumiali, przede wszystkim na smutną okoliczność.

Noworoczne postanowienia? Niezły żart.

No i doczekaliśmy się!

W końcu nadszedł upragniony 2012. Przywitaliśmy go z hukiem petard, postukujących lampek szampana, najczęściej mamrocąco-wyklepanych (co nie znaczy, że nieszczerych!!!) życzeń oraz serią noworocznych postanowień.

Osobiście, jak przeczytałeś w tytule wpisu, traktuję owe sylwestrowe obietnice jako żart. Dlaczego? Pozwól, że opowiem na swoim przykładzie.

Zacznijmy od czasów liceum. Ponieważ uczyłem się tylko tego co uznałem za potrzebne, dlatego pierwsze postanowienie dotyczyło dostosowania stanu wiedzy do kretyńskiego systemu ocen (nawet z fizyki, która do dziś, wraz z przywołanym obrazem nauczycielki, wywołuje na mojej skórze ciarki). Drugim było znalezienie w końcu :) fajnej dziewczyny, a trzecim zarobienie większych pieniędzy na malowaniu graffiti- o czym wspomniałem we wstępie do Podstaw pisania przekonujących tekstów. Następnie prężyłem się z lampką szampana, wybuchające petardy dawały mi sygnał startu, rozpoczynałem sprintem, by nieco zwolnić- przecież miałem na to 365 dni.

Nadchodził kolejny Sylwester i jak co roku okazywało się, że tylko spełniła się ostatnia obietnica. Do dziś śmieję się ze swojej zdziwionej miny.

Dlaczego ponosiłem klęskę z pozostałymi postanowieniami? A jak miałem je zrealizować, jeśli spędzałem czas z puszką farby w ręku, rysując, czytając lub coś pisząc?

Nie lepiej było na studiach, choć licealne postanowienia zmieniły kolejność spełniania. Przestałem malować, wciąż poznawałem fajne dziewczyny, a do tego uczyłem się na wymarzonym kierunku- więc i stan wiedzy uległ błyskawicznemu rozszerzeniu (ba, nawet miałem przyjemność obcowania z przedmiotami ścisłymi, które okazały się niebywale pasjonujące). Co z tego, jeśli nie spełniały się nowe sylwestrowe obietnice.

Nie udawało mi się między innymi: rzucić palenia, czy też kontynuować sumiennie zgłębiania tajników języka angielskiego.

Do czasu…. Od kilku lat nie palę, codziennie mam styczność z mówionymi i pisanymi tekstami w języku angielskim. Jednak wiem, że za tym wynikiem nie kryje się, podobnie jak za uskutecznieniem licealnych obietnic, jedno sylwestrowe postanowienie.

Traktowałem, jak większość „sylwestrowych postanawiaczy”, czas pierwszych chwil Nowego Roku jako wyjątkowy moment, gdy coś się kończy a coś się zaczyna. Wiedziałem, że pora na zmianę.

Jednak było to uczucie wywołane chwilą!

2 stycznia wracałem do swoich obowiązków i zauważałem, że nic się nie zmieniło. Mam te same problemy, pieniądze w portfelu nie chcą ulec cudownemu rozmnożeniu, media wciąż zasypują złymi wiadomościami, a uzależnienie od nikotyny nie uleciało wraz z ostatnią petardą. Stąd, prędzej czy później, piękne postanowienia ulatywały z pamięci.

W celu wprowadzenia zmian potrzebowałem, postanowienia- które wypływało nie z chwili uniesienia, ale z wewnętrznej potrzeby. Musiałem zrozumieć, że tego właśnie chcę, nakazać zmotywowanie się dla umysłu, bo metamorfoza nigdy nie rozpoczyna się samoistnie, z niczego.

Dodatkowo nauczyłem się, że każdy dzień jest dobry na rozpoczęcie samodoskonalenia, nawet Sylwester, jeśli naprawdę tego się chce i potrzebuje tej zmiany (czyli rozumie jej wartość).

Nie ukrywam, że dużą rolę w odkryciu odegrało NLP oraz rozmowy ze znajomymi psychologami i osobami, które podziwiam.

Co więcej, wielokrotnie wykorzystałem tę wiedzę- między innymi do nauki jazdy na unicyklu, w czasie wypraw turystycznych, napisaniu książki, czy też w doskonaleniu zawodowym.

Czy to znaczy, że nie miałem postanowień w minionego Sylwestra?

Wręcz przeciwnie. Podnosząc wczorajszą lampkę szampana miałem ich naprawdę wiele – chyba najwięcej w całym swoim życiu. Jednak nie łudzę się i traktuję je jako marzenia, z których spełnię tylko te, na które będę miał (wewnętrzną potrzebę i ) ochotę.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!