Archiwa tagu: metody

Myśl jak człowiek biznesu – recenzja

Piotr Surdel to autor książek dotyczących wąskiej tematyki – rynku Forex. Jeśli jesteś osobą, która chciałaby zarabiać na giełdzie walutowej, koniecznie zajrzyj na stronę Złotych Myśli (http://www.zlotemysli.pl/a/piotr-surdel.html). Znajdziesz tam pozycje pozwalające w bezpieczny sposób rozpocząć finansową przygodę.

Klikając w powyższy link odkryjesz, że Piotr Surdel jest też autorem książki, która nie wpasowuje się w tematykę handlu walutą. Opowiadającej o tym jak zmienić swoją wewnętrzną postawę, dotychczasowe przekonania i nawyki, by stać się osobą przedsiębiorczą, prowadzącą świadomie własną działalność gospodarczą.

Myśl jak człowiek biznesu, bo o niej mowa, polecam wszystkim przyszłym biznesmenom oraz obecnym przedsiębiorcom, szczególnie tym szczęściarzom płacącym wciąż niski ZUS (a więc stawiającym pierwsze kroki w biznesie). Dlaczego?

Bo jest to książka o tym czego nikt inny, w tak dosadny sposób, nie powiedział.  Założenie własnej działalności gospodarczej to sztuka i sposób myślenia. Sama rejestracja firmy oraz nadanie sobie roli przedsiębiorcy to o wiele za mało.

Biznes to stan umysłu – jak wskazuje w podtytule Surdel. Decydując się na otwarcie działalności należy przeanalizować czy jesteśmy przygotowani do takiej zmiany w naszym życiu, czy damy sobie radę. Jak to zrobić? Odpowiedź znajduje się na 224 kartach.

Myśl jak człowiek biznesu to również książka o coachingu, tym z prawdziwego zdarzenia. Bowiem Surdel jest wychowankiem samego Macieja Bennewicza. W swojej pracy wielokrotnie przytacza  ćwiczenia oraz fragmenty wiedzy, których nauczył się w firmie Norman Benett Group (dowodzi nią Bennewicz).

Powiem szczerze, uwielbiam publikacje przesycone ćwiczeniami, poradami dotyczącymi rozwoju osobistego. A taką jest właśnie omawiana. Godne polecania są fragmenty, w których Surdel przeprowadza Model Diltsa (ćwiczenie, które prowadzi nas od poziomów oczywistych do tych bardziej głębokich, skrywających nasze głębsze przekonania i motywacje), uczy jak planować zadania oraz pokazuje jak badać swój stan zaangażowania (Ćwiczenie FLOW).

Gorąco polecam!

Piotr Surdel Myśl jak człowiek biznesu, Gliwice, 2012, Złote Myśli


Komunikat z NIE

Powróćmy jeszcze do tematu, który pojawił się kilkakrotnie w tym blogu. Jest nim reakcja mózgu na komunikat zawierający słowo „nie”.

Podświadomy umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Na przykład w komunikacie:

Nie idź tam!

zostanie najpierw poddana analizie znaczenie idź tam, a dopiero w następnym kroku do umysł zajmie się zaprzeczeniem. Jaki jest efekt powyższego komunikatu? Przeciwny od jego pierwotnego zadania – w podświadomym umyśle odbiorcy pojawi się rozkaz idź tam.

Jak to wykorzystać? Odpowiedź znajdziesz w poniższej prezentacji.

Halo? Sprzedaż!– recenzja

asienkiewiczhalosprzedazO tej książce usłyszałem z dwóch różnych źródeł. Pierwszym była koleżanka, która narzekała na styl uniemożliwiający pełne wciągniecie się w lekturę. Krótko mówiąc, publikacja nie przypadła do jej gustu. Drugim źródłem był jeden z uczestników mojego szkolenia, który pracował „na słuchawce”. Był odmiennego zdania, wskazując na to, że dzięki książce Aleksandra Sienkiewicza poprawił jakość sprzedaży.

Postanowiłem osobiście sprawdzić o czym jest Halo? Sprzedaż! i… doskonale rozumiem obu moich rozmówców.

Ta książka jest niesamowita! Jeżeli chcesz poprawić jakość swojej sprzedaży, nawiązywania kontaktów z drugą osobą (nieważne czy jest to cold calling, czy też już dobrze znasz swojego klienta), koniecznie kup książkę Aleksandra Sienkiewicza. Znajdziesz w niej mnóstwo informacji, które będziesz musiał tylko wprowadzić do swojej pracy. Naprawdę warto mieć ją w swoim tablecie, czytniku lub na tradycyjnej drewnianej półce.

Co mnie w niej urzekło? Wymienię trzy najważniejsze spostrzeżenia:

1) Podejście i przygotowanie się do pracy

To jak czujemy się wewnętrznie, w jakim stanie emocjonalnym oraz postawie fizycznej podnosimy słuchawkę, ma wpływ na jakość oraz efekt naszej rozmowy. Na klienta działają zarówno ton głosu, jak też postawa w jakiej siedzimy. Sienkiewicz poświęca temu początek książki, a także kilkukrotnie wraca w dalszych częściach.

2) Proces sprzedaży nigdy nie zaczyna się od podniesienia słuchawki, a zasada „Sprzedaj albo zgiń” jest kiepskim wyborem

Zgadzam się z opinią autora Halo? Sprzedaż!, iż w dzisiejszych czasach klient ma mnóstwo możliwości wyboru, często takich samych rozwiązań. Dlatego wynikiem naciskania na zakup może być odrzucenie. Stąd należy przygotować się do rozmowy, stając się doradcą klienta, który pomoże mu sprzedając produkt.

3) Każdy może być dobrym sprzedawcą

Pod warunkiem, że chce sprzedawać i utożsamia się z produktem. Resztę stanowią: przekonania, wiedza i praktyka.

Halo? Sprzedaż! jest książką, którą należy przeczytać spokojnie. Jeżeli rozłożysz lekturę na kilka dni, a do tego będziesz notował wskazówki otrzymane od Sienkiewicza, na pewno będziesz zadowolony z zakupu. W przypadku, czytania „za jednym podejściem”, możesz mieć obiekcje wobec treści.

Wszystko przez styl, który to nie odpowiadał mojej koleżance. Przyznam się, że też musiałem odkładać często książkę, by „ochłonąć”. Publikacja Sienkiewicza wypełniona jest zbyt dużą ilością szczegółów. Z jednej strony to dobrze, bo pozycja nabiera wartości w oczach czytelnika, ale z drugiej źle, bo trochę utrudnia odbiór.

Co więcej, czytając ją miałem wrażenie, że materiał najpierw został nagrany, a następnie wersję audio przepisano i zamieniono w treść książki. Możesz sprawdzić to sam zaglądając do fragmentu Halo? Sprzedaż! umieszczonego na końcu wpisu. Znajdziesz tam między innymi wyjaśnienie czym jest raport, rozpisane w sposób tak szczegółowy, że zajmuje sześć obszernych akapitów. Tendencję do rozciągania i szczegółowości zauważam również w przypadku podawania przykładu. Na stronie 9 fragmentu Sienkiewicz zapowiada, że za chwilę opowie historię. Niestety, aby ją przeczytać należy przebrnąć przez cztery strony – niby niewiele, ale zdążyłem zapomnieć przez ten czas czytania o obietnicy autora.

Skoro jesteśmy przy minusach, w oczy rzucił mi się jeden błąd. W Części 5 Sienkiewicz podaje przykład rozmowy klienta ze sprzedawcą. Ten drugi kończąc komunikat mówi:

(…)proszę dać mi dosłownie trzy minuty, a ja gwarantuję, że nie będzie pan żałował.

Jak pisałem w poprzednim wpisie: umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Ma również problem z zapamiętaniem całego przekazu – zwraca większą uwagę na końcówkę rozbudowanego przekazu, niż na początek.

Na szczęście wie o tym również Aleksander Sienkiewicz. W ostatnim rozdziale przestrzega przed partykułą „nie” wplecioną w wypowiedź.

Mimo tych dwóch minusów, książka Sienkiewicza jest znakomitym poradnikiem. Halo? Sprzedaż!, jak już pisałem, jest pozycją obowiązkową dla każdego sprzedawcy. Gorąco polecam!

Aleksander Sienkiewicz Halo? Sprzedaż!, Gliwice 2013, Złote Myśli

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Jak wygrywać konkursy fotograficzne z atrakcyjnymi nagrodami?

Konkurs jest jedną z najpopularniejszych i najłatwiejszych do zastosowania form grywalizacji (eksperci wyjaśniają ten termin jako przeniesienie mechanizmów znanych z gier do życia publicznego). Nic dziwnego, że tak często spotykamy ją na internetowych stronach i portalach społecznościowych. Odbiorcy kochają walczyć o atrakcyjne nagrody, a jeszcze bardziej je wygrywać.

Jednak jak przygotować pracę, która rozłoży na łopatki konkurencję? O tym w dzisiejszym wpisie. Przyjrzymy się elementom zapewniającym zwycięstwo w konkursach polegających na sfotografowaniu się z produktem organizatora.

nutellaPrzykładem może być trwający konkurs „Pstryknij śniadanie na dzień dobry”, związany z produktem Nutella. Organizatorem jest Brand Place Sp. z o.o., a fundatorem nagród Ferrero Polska Sp. z o.o.

Uważam, że temat konkursu nie wyróżnia się kreatywnością– zadaniem uczestników jest sfotografowanie rodzinnego śniadania razem z Nutellą. Na szczęście Ci mają bujną wyobraźnię i to co pokazują jest naprawdę godne uwagi. Na przykład: przebierają się za słoik Nutelli, malują kremem litery na twarzy oraz pieczywie, czy też piszą wiersze. Swoją pomysłowością jak magnes przyciągają oko odbiorcy.

Jednak sam pomysł nie wystarczy. Dlatego zwróciłem się do ekspertów od zdjęć, wnętrz oraz stylizacji i dobrego wyglądu z pytaniem: na co należy zwrócić uwagę wykonując zdjęcie do amatorskiego konkursu fotograficznego, takiego jak ten Nutelli?

–Moim zdaniem zawsze warto dbać o siebie bez względu na to, czy jest to reklama czy strój dzienny, bo ubrania wiele mówią o nas samych– mówi Justyna Krawczyk, style coach z jakbycszczesliwakobieta.pl.Ubranie zawsze powinno być czyste, uprasowane i nie zniszczone. To taka „oczywistość”, a jednak dla wielu nowość.

Ekspertka od wizerunku podkreśla, że to co zakładamy na siebie powinno dobrze na nas działać, czyli poprawiać nastrój, podnosić samoocenę. Ważne jest dobrze dobrane do sylwetki ubranie, aby ją podkreślić. Jak zrobić to tak, by wyglądać świetnie nie tylko na zdjęciach? Wystarczy zajrzeć na stronę http://www.jakbycszczesliwakobieta.pl/sylwetki-wedlug-autorkiego-programu-jbsk/, gdzie znajduje się autorski program Osobistej Stylistki.

–Na następnej pozycji jest kolor– przyznaje z uśmiechem Justyna Krawczyk.– Dzięki niemu możemy dodać sobie odwagi, podkreślić oraz wydobyć urodę, nadać cerze blasku a oczom wyrazistości. Jednak musimy przy tym uważać, bo źle dobrany może nas przyćmić i sprawić, że będziemy wyglądać na zmęczonych czy nawet chorych.

Istotna jest też biżuteria oraz inne dodatki. Zdaniem Osobistej Stylistki to świetny sposób na nadanie stylizacji charakteru oraz wyrazistości. Do wyboru mamy mocne lub subtelne ozdoby. Jednak najlepszym dodatkiem jest uśmiech, który to rozświetli naszą osobowość na zdjęciu. Jest bezcenny i koniecznie należy o nim pamiętać.

Podobnego zdania jest Joanna Glogaza, jedna z czołowych polskich blogerek, publikująca na styledigger.com– stronie o rozsądnej, etycznej modzie, podróżach oraz stylu życia slow. Jej zdaniem to co mamy na sobie pozując do zdjęcia wpływa na jego odbiór, w takim samym stopniu jak ładne tło czy też estetyczne ułożenie przedmiotów. Zwraca uwagę na to, że pozowanie do fotografii w wymiętym dresie jest adekwatne do sytuacji, w której, w tle, mielibyśmy za sobą nieumyte gary i niewyniesione worki ze śmieciami. Jakże trafne porównanie!

Zawsze dobrze sprawdzają się wyraziste, czyste kolory, unikałabym drobnych wzorów, które mogą się zlewać – tłumaczy blogerka, podkreślając iż warto spotkanie z obiektywem poprzedzić krótką wizytą przed lustrem (pomoże to nam zdecydować w czym wyglądamy najbardziej korzystnie i wyraziście ). – Dokonując wyboru należy zadbać, by ubranie pasowało klimatem do charakteru zdjęcia. Do romantycznej scenerii nie pasują neony, a sielski obrazek gryzie się z zapięta pod szyję białą koszulą i krawatem.

A co z wnętrzem, w którym się fotografują uczestnicy konkursu? Lepiej zrobić je w kuchni, przedpokoju czy salonie? A może w innym miejscu? Z tymi pytaniami zgłosiłem się do białostockiej firmy 3FORM (http://trzyform.pl)– ekspertów od wnętrz.

Uczestnicy biorący udział w tego typu konkursach powinni się zastanowić przede wszystkim nad tym, co danym zdjęciem chcą przekazać odbiorcy. Przytoczę słowa Kartezjusza „Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.”– mówi Marzena Czajkowska z 3FORM.– Dlatego też powinniśmy podjąć decyzję o tym co lub kto będzie „głównym bohaterem” naszego zdjęcia. Aspekty techniczne takie jak sprzęt, otoczenie czy światło schodzą na drugi plan.

Ekspertka podkreśla, że warto zwrócić uwagę na kolory jako element oddziałujący na naszą podświadomość, nastrój oraz emocje. Jej zdaniem używając jasnych barw wywołamy emocje pozytywne – radość, optymizm, satysfakcję. A co z ciemnymi?

Barwy ciemne najczęściej kojarzą się nam ze smutkiem, ale mają one jeszcze jedno zastosowanie. Umiejętnie wykorzystując je możemy osiągnąć na fotografii sferę tajemniczości.

Zdaniem przedstawicielki 3FORM, zdjęcia „domowe zdjęcie ze śniadania” mogą odznaczać się wyjątkowością. Wystarczy tylko, że osoba fotografująca ma dobry pomysł i potrafi odnaleźć się w sytuacji– w taki sposób, aby chwila, którą zamkniemy na zdjęciu długo pozostała w pamięci odbiorcy.

Fotografią (głównie produktową dla e-commerce) zajmuje się mój czwarty rozmówca, Piotr Cierebiej z www.packshotstudio.com.pl. Według niego osoby startujące w konkursach polegających na przesłaniu swojego zdjęcia powinny zwrócić uwagę na ciekawe otoczenie i światło. Ostatnie z wymienionych jest najważniejszym elementem fotografii.

Odnosząc się do tego typu konkursów dla amatorów, proponowałbym robić zdjęcia w jasnych miejscach, przy naturalnym słonecznym oświetleniu, bez żadnych fleszy, żarówek czy innych świecidełek zasilanych prądem¬ – mówi żartobliwie Piotr Cierebiej– Jest to najprostsze i „najbezpieczniejsze” rozwiązanie, ale zarazem zapewniające bardzo dobre efekty.

Rozmówca podkreśla, że wybór otoczenia zależy tylko od naszych upodobań, wyobraźni oraz charakteru konkursu. Każde miejsce może być interesujące (zarówno wnętrza, jak i plener), jeśli mamy dobry pomysł na zdjęcie. A ten znacznie łatwiej rodzi się gdy podczas fotografowania towarzyszą nam dobry humor, naturalność, pozytywne emocje czy też zwariowana ekipa.

Na pytanie: Co należy zrobić by „domowe zdjęcie ze śniadania” zatrzymywało oko odbiorcy? ¬-oprócz elementów wymienionych wcześniej, fotograf wskazuje także na harmonię kolorów fotografowanej postaci i otoczenia

–Wszystko musi ładnie ze sobą współgrać. No i fajnie żeby zdjęcia były ostre.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Wiadomość do przyszłego pracodawcy

O problemie poinformowała mnie Iwona, czytelniczka bloga i mojej ostatniej książki. Wskazała, że portale z ofertami pracy zawierają błędy na poziomie składania aplikacji – jej zdaniem znajdują się one w już gotowych wzorach wiadomości do przyszłego pracodawcy.

portale pracaPostanowiłem sprawdzić nadesłaną informację. W tym celu przyjrzałem się kilku czołowym stronom dedykowanym osobom szukającym zatrudnienia: Pracuj.pl, Ibroker.pl, Praca.Gratka.pl, Gazetapraca.pl oraz GoldenLine.pl.

Szkolenie z copywritingu – dowiedz się więcej

W każdym z portali znalazłem okienko z wiadomością do pracodawcy. Wszystkie zawierały „gotowca” – sugerowaną treść, którą to miała przeczytać osoba rekrutująca na dane stanowisko. Niestety, Iwona miała rację, pojawiły się tam błędy.

Ze szkoły podstawowej oraz liceum pamiętam sytuacje jakie miały miejsce na klasówkach. Gdy jeden z uczniów posiadał większe zasoby wiedzy na dany temat, dzielił się (świadomie lub nieświadomie) z grupą. Czasami jednak informacje źródłowe zawierały błędy lub nabywały ich podczas kolejnego odpisu. Stąd wielokrotnie sprawdzianom towarzyszyły dochodzenia – kto ściągał od kogo.

Podobne śledztwo można byłoby przeprowadzić w przypadku stron internetowych zawierających oferty pracy. Cztery na pięć, które przeanalizowałem, zamieściło identyczną treść, lekko ją modyfikując.

W przypadku portalu Pracuj.pl wygląda ona tak:

Szanowni Państwo

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w portalu Pracuj.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

Ibroker.pl:

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego opublikowanego przez iBroker.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.
Z poważaniem

Praca.gratka.pl:

Szanowni Państwo,

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie Praca.gratka.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

oraz GoldenLine.pl:

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie GoldenLine przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

 

Najlepiej z całej czwórki wypada ostatnia wiadomość. Formuła inicjująca (Szanowni Państwo) zamknięta jest przecinkiem, a kolejny wers otwiera mała litera. Szkoda tylko, że oba elementy rozdzielone są przerwą – gdy stawiamy przecinek warto usunąć linię przerwy.

Reszta ogłoszeń zawiera błąd– pierwsze słowo w wersie po formule powitalnej pisane jest dużą literą. Nie jest to zgodne z zasadami języka polskiego. Rozumiem, że niektórzy Czytelnicy mogą się oburzyć i wskazać jako przykład korespondencję anglojęzyczną, gdzie duża litera występuje. Proszę Ich o spokojne zastanowienie się nad tym, że skoro żyjemy w Polsce, (choć trochę) stosujmy się do zasad naszego języka. Co więcej, większość wiadomości wysyłamy w odpowiedzi na ogłoszenia zapisane w  języku polskim, a nie w angielskim, stąd wiadomo jakich norm należy przestrzegać.

Myślę, że warto też pokusić się o wstawienie dwóch przecinków w jednozdaniowym przekazie do rekrutera, które usprawniłyby przeczytanie komunikatu. Umieściłbym je w tych miejscach:

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego, (…), przesyłam dokumenty aplikacyjne…

Przejdźmy teraz do treści wiadomości zamieszczonej w portalu, który nie ściągał od pozostałych, Gazetapraca.pl:

Szanowni Państwo,

w odpowiedzi na ogłoszenie rekrutacyjne z GazetaPraca.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne. Zapraszam do zapoznania się z nimi oraz rozpatrzenia mojej kandydatury na to stanowisko.

Pozdrawiam serdecznie

Tekst, mimo „innowacyjności” oraz zachowania małej litery, zawiera błędy. Pierwszym jest „zaproszenie do rozpatrzenia kandydatury”. Uważam, że dziwnie brzmi ów zapis. Drugim jest formuła wieńcząca. Jestem zdania, że powinniśmy wstawić w niniejsze miejsce formuły: „z poważaniem” lub „z wyrazami szacunku”. Użycie „Pozdrawiam serdecznie” może zostać potraktowane jako zbyt poufałe.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Co łączy? – ćwiczenie rozwijające kreatywność

Rozwiązanie tego ćwiczenia może przysporzyć trochę kłopotu. Dlatego oceniam je jako trudne.

Do jego wykonania będziemy potrzebowali dwóch kolorowych mazaków, kartki (format A4), długopisu oraz grubej książki.

Zaczynamy od narysowania dwóch okręgów, każdy kreślimy innym kolorem. Zwracamy uwagę by przecinały się wzajemnie, tworząc pole wystarczające do wpisania sześciu wyrazów.

Następnie sięgamy po książkę i losowo wybieramy z niej wyrazy – 2 rzeczowniki, 2 czasowniki oraz 3 przymiotniki (dla przypomnienia, przymiotnik odpowiada na pytanie jaki/a/e?, czyj/a/e? który/a/e?). Całą szóstkę wpisujemy w formie kolumny w pierwszym okręgu. Podkreślamy pierwszą literę każdego z wyrazów.

Teraz przechodzimy do uzupełnienia drugiego okręgu. Tu wpisujemy wyrazy przeciwstawne tym z poprzednio uzupełnionego pola. Na przykład, przeciwieństwem rzeczownika bajka jest autentyk, a rozbieżnością przymiotnika mały będzie duży. Utrudnienie na tym etapie polega na ograniczeniu – pierwsza litera wyrazu przeciwstawnego musi pochodzić ze zbioru wcześniej podkreślonych liter.

Na koniec pozostało najciekawsze działanie. W części wspólnej, stworzonej przez oba okręgi, wypisz wyrazy, które będą w jakikolwiek sposób pośredniczyły/ łączyły przeciwieństwa. Na przykład: bajka i autentyk połączone ze sobą stworzą legendę, a pomiędzy małym i dużym znajduje się zawsze coś średniego.

 

 

Czy copywriter pisząc tekst może popełnić błąd ?

Oczywiście – tak brzmi odpowiedź na powyższe pytanie, przecież potknięcia występują w każdym działaniu człowieka. W tym zawodzie zdarzają się zarówno uchybienia stylistyczne, literówki, a nawet ortografy.

Ważne jest, by w porę wychwycić owe niedoskonałości. W jaki sposób? O tym za chwilę.

Najpierw przyjrzyjmy się kiedy najczęściej jesteśmy narażeni na potknięcia:

Przebywając w niekomfortowym miejscu/sytuacji
Niezwykle trudnym wyzwaniem jest stworzenie tekstu, gdy co pół minuty dzwoni telefon, ktoś krzyczy nad uchem, a z głośników odbiornika radiowego ryczy najnowszy kawałek sezonowego odkrycia muzycznego. Brak skupienia jest najczęstszym źródłem błędów. O tym jak z nim walczyć wspominam w mojej najnowszej książce.

Myśląc o niebieskich migdałach
Często spotykaną sytuacją jest przebywanie w komfortowym miejscu, ale w stanie „totalnego rozkojarzenia”. Myślimy o wszystkim, tylko nie o treści tekstu. A co za tym idzie umykają nam przecinki, słownik edytora tekstu sam zamienia słowa, a szyk zdania ulega przeobrażeniu w kawałki puzzli.

Mierząc zamiary na siły
…a nie siły na zamiary. Wystarczy kilka godzin intensywnej pracy, by pojawiło się zmęczenie, a tekst dosłownie zaczął się sypać. Mam na myśli efekty wspominanego rozkojarzenia, jak też pułapkę niemocy twórczej– przepracowany twórca próbuje zmusić się do pisania, jednak idzie mu to opornie i co chwila czyni uwagi pod swoim adresem, na przykład: „chyba niniejsze zdanie nie powinno być w tym miejscu?”.

 

Jednak wielokrotnie jesteśmy wystawieni na pracę w niekomfortowych warunkach, czując zmęczenie i zaprzątając głowę różnymi myślami. A trzeba pisać. Przecież tekst sam się nie ułoży w linijki. Dlatego po napisaniu tekstu należy:

  • prześledzić materiał od strony wizualnej, szukając czerwonych podkreśleń, które zaznaczył edytor tekstu.
  • przeczytać zawartość dokumentu (minimum) dwa razy.
  • przeczytać tekst od końca, czyli zaczynamy od ostatniego słowa w ostatniej linijce i kończymy na pierwszym. Czytając „łapiemy okiem” dwa-trzy słowa ze sobą sąsiadujące – sprawdzając ich logiczne ułożenie.
  • jeżeli nie goni nas termin oddania tekstu warto powrócić do ponownej analizy / korekty za jakiś czas (na przykład godzinę po drugim sprawdzeniu lub na kolejny dzień)
  • warto pokazać gotowy materiał innej osobie.

Odrzuć szablon. Napisz sam

Właśnie ukazała się moja druga książka Odrzuć szablon. Napisz sam.

Publikacja zawiera porady dotyczące sztuki przekonywania za pomocą słowa pisanego, ćwiczenia pomagające w tworzeniu i rozbudzające wyobraźnię, a także szczegółowe omówienie budowy najpopularniejszych rodzajów tekstów, które piszemy każdego dnia.

Szerzej o książce w jednym z następnych wpisów.

Gorąco zapraszam do lektury!
http://www.cedewu.pl/produkty/profilProduktu/id/9038/

Ćwiczenia rozwijające kreatywność

W tym wpisie przedstawię dwa ćwiczenia, które pobudzają kreatywność.

Pierwsze poznałem w czasie studiów polonistycznych. Jako praktykant w szkole podstawowej miałem za zadanie przygotować ćwiczenie rozbudzające kreatywność. Udałem się do biblioteki, gdzie po przejrzeniu kilku podręczników znalazłem potrzebną instrukcję. Można ją streścić w dwóch zdaniach:

Weź dwie książki, otwórz na dowolnych stronach, a następnie z każdej pozycji wybierz jedno zdanie i zapisz je na oddzielnych, małych kartkach. Weź trzecią, czystą kartkę i zapisz na niej zdanie, które połączy (z sensem) wcześniej zapisane dwa zdania.

Jak widzisz, to nie jest skomplikowane zadanie. Jednak jego poziom trudności można podwyższyć w błyskawiczny sposób. Wystarczy zwiększyć liczbę zdań lub/oraz ich możliwości połączeń. Spróbuj na przykład znaleźć dla dwóch zdań 5- 10 `łączników`, albo postaraj się w logiczny sposób połączyć zdania wybrane z trzech rożnych książek.

Do drugiego ćwiczenia potrzebny będzie cyrkiel oraz gazeta lub książka, czysta kartka A4 i długopis . Otwieramy pozycję na dowolnej stronie i zakreślamy na zadrukowanej kartce okrąg o promieniu 5 cm. Będą nas interesowały wszystkie litery znajdujące się wewnątrz okręgu. Z nich to należy ułożyć najwięcej słów w czasie 3 minut.

Zapisz je na kartce A4, a po upływie czasu oceń według następującej skali punktacji:

2-3 liter – 1 punkt
4-6 liter – 2 punkty
powyżej 6 liter – 5 punktów.

Wykonuj niniejsze ćwiczenie raz dziennie, przez cały tydzień. Efekty będziesz mógł zobaczyć już  czwartego dnia – suma punktów powinna zwiększyć się o około 40-50%.

Trzy najważniejsze rzeczy, które powinieneś wiedzieć o AIDA

aidaKilka miesięcy temu miałem przyjemność poprowadzenia szkolenia na jednej z uczelni wyższych. Wpisując się na listę uczestników należało wypełnić krótki pretest, w którym jedno z pytań dotyczyło rozwinięcia skrótu AIDA.

Najwięcej odpowiedzi na owo zapytanie brzmiało: nie wiem, nie ma pojęcia. Na szczęście okazało się, że studenci posiadali wiedzę, problem tkwił tylko w kłopotliwym rozszyfrowaniu akronimu – wywodzi się on z języka angielskiego i oznacza:

Attention – przyciągnięcie uwagi odbiorcy do czegoś.
Interest –
zainteresowanie odbiorcy  czymś.
Desire – wzbudzenie u odbiorcy pożądania czegoś.
Action – wezwanie do podjęcia akcji związanej z czymś.

Gdy na głos odczytałem do jakich działań odnoszą się poszczególne litery na sali pojawiły się uśmiechy w towarzystwie komentarzy: a więc o to chodziło!, przecież to proste!, nie można tego było zapisać w języku polskim?. Następnie przeszliśmy do dalszej części programu.

O powyższej kolejności działań powiedziano już wiele i napisano mnóstwo książek. Dlatego, w tym wpisie, chciałbym opowiedzieć o trzech rzeczach, które warto wiedzieć o AIDA.

1. AIDA nie jest wymysłem współczesnych marketerów.

Jej początków należy szukać w podstawach pierwszych cywilizacji – kiedy to rodził się handel, pojawiali się architekci oraz artyści i rzemieślnicy. To właśnie oni, wykorzystując wiedzę o postrzeganiu świata przez sobie współczesnych, zarabiali na życie stosując mechanizm AIDA.

Natomiast pierwsze sformułowania na piśmie  poszczególnych kroków pojawiły się dopiero w XIX wieku. Pierwsza wzmianka, anonimowego autorstwa, pochodzi z 1898 roku. Następnie po niej pojawia się teoria Eliasa Elmo Lewisa, przedstawiająca poszczególne działania.

2. AIDA to nie tylko marketing.

Korzystają z niej wszystkie osoby lub grupy osób, które chcą coś przekazać, wezwać do działania, podjęcia akcji.

Co więcej Ty też korzystasz z jej dobrodziejstw. I to od dziecka – myślę o oddziaływaniu na rodziców by pozwolili zjeść jeszcze jednego cukierka, bądź zgodzili się na Twój wakacyjny wyjazd. Wykorzystywałeś również poszczególne kroki AIDA podczas zajęć lekcyjnych, zabaw z rówieśnikami. Wykonujesz je i teraz, będąc na studiach bądź w pracy.

3. Stosujesz AIDA i ponosisz porażkę – to znaczy źle ją stosujesz.

Często słyszę głosy, że im więcej osób zna język perswazji tym mniej nabiera się na wpływowych sprzedawców. Nie zgadzam się z nimi.

Mogą zmieniać się nazwy technik, pojawiać się kolejne narzędzia, jednak mechanizm przyciągnij, zainteresuj, wzbudź pożądane, wezwij do akcji wciąż pozostanie ten sam. I w niezmienny sposób będzie przyciągał kolejne pokolenia konsumentów. Chyba, że uda nam się w jakiś sposób odnaleźć możliwość na inne, nigdy dotąd nieodkryte, postrzeganie świata.

Kolorując litery

Wyobraź sobie salę, w której za chwilę rozpocznie się pisemny egzamin dojrzałości. Wszyscy uczestnicy są ubrani w jednolite ciemne stroje, no prawie wszyscy. W środkowym rzędzie, gdzieś tak w połowie, siedzi dziewczyna w jaskrawej żółtej sukience. Jak sądzisz, na kim najczęściej będzie skupiał się wzrok pilnujących nauczycieli?

Teraz przenieśmy kobietę w owej rażącej oczy sukience do pomieszczenia w urzędzie statystycznym, w którym jej podanie o pracę rozpatruje dyrektor o konserwatywnych poglądach.  Gdy tylko przekracza ona próg, mężczyzna upewnia się, że przyszła ubiegać się o etat.

A co by było, gdybyśmy zmienili lokalizację na agencję organizującą eventy, a dyrektora na młodego mężczyznę cechującego ekstrawertycznym stylem bycia?

Jak zauważyłeś jaskrawy kolor w każdej sytuacji spełnił inną rolę. W pierwszej tylko przyciągał uwagę odbiorcy, w drugiej przyciągał uwagę i mógł zaszkodzić w otrzymaniu pracy, natomiast w ostatniej przyciągał uwagę oraz świadczył na korzyść właścicielki sukienki.

Podobnie jest z tekstem.

Jeżeli w czarno-białym materiale pojawi się wyróżniający się jaskrawym kolorem akapit, na pewno zostanie zauważony przez czytelnika. Analogicznie zadziałają podkreślenia markerem.

Zwrócenie uwagi na dany fragment to nie wszystko.Z pewnością słyszałeś, że barwy wpływają na emocje. Możesz to wykorzystać w doborze ustawień czcionki oraz otaczającego ją tła. Spójrzmy na możliwości jakie dają  najważniejszych najważniejsze kolory.

zielony– uspokaja, stabilizuje wewnętrzny nastrój, pozwala się odprężyć;

niebieski– wycisza i uspokaja, ale też pobudza do pracy;

żółty– pobudza pracę mózgu- wpływa na logiczne myślenia oraz pamięć;

czerwony– energetyzuje i świetnie nadaje się do wzbudzenia emocji;

biały– harmonizuje i uspokaja;

czarny– niesie za sobą stanowczość i pewność siebie.

Rozpoczynając zabawę z kolorowaniem liter i ich otoczenia należy pamiętać o zasadzie- co za dużo to nie zdrowo. Dlatego wystrzegaj się stosowania barw pobudzających lub uspokajających na obszarze całego materiału. Chyba, że celowo chcesz zdenerwować lub uśpić czytelnika.

Ważną rolę odrywają tu walory estetyczne. Tęczowe akapity zamiast zacząć działać, zdekoncentrują odbiorcę (dlatego warto ograniczyć się do 2-3 kolorów na stronę). Podobnie zły dobór barw może spowodować  wtopienie się liter w tło- co bardzo utrudnia przeczytanie nawet krótkiego materiału. Dlatego warto tu kierować się  zmysłem artystycznym oraz zdroworozsądkowym sposobem myślenia.

Przepraszam, czy ten tekst jest trudny?- Gunning Fog Index

Dziś o narzędziu, o którego przydatności przekonałem się do dopiero po pięciu latach.

Pierwszy raz  ze współczynnikiem mglistości spotkałem się w 2005 roku. Wtedy to otrzymałem wiadomość od jednej z redakcji, bym poprawił tekst wykorzystując Fog Index (FI). Podobno materiał był za trudny dla odbiorców.

Nie znałem pojęcia, więc rozpocząłem poszukiwania. Wizyta w bibliotece (mieszkając w akademiku musiałem korzystać z sieci dostępnej na uczelni) rozwiązała wszystko.

Fog Index (autorstwa Roberta Gunning`a) okazał się narzędziem wykorzystywanym do sprawdzania trudności odbioru tekstu. Wystarczyło wykonać kilka obliczeń i już miało się  gotowy wynik. Zadowolony z odkrycia, snułem wielkie plany dotyczące możliwości jego wykorzystania. Rozpocząłem wyliczenia.

Okazało się, że niemal wszystkie moje teksty są zbyt skomplikowane dla przeciętnego czytelnika. Stąd wyżej wymieniony artykuł poprawiłem na oko- starając się wyjaśniać wszystkie zawiłości oraz trudne pojęcia.

Postanowiłem nie zaprzątać głowy czymś co nie jest mi potrzebne, a na dodatek jest  stosowane tylko w anglojęzycznych materiałach.  Jednak współczynnik mglistości nie dał o sobie zapomnieć.

W 2010 roku ponownie musiałem go wykorzystać na prośbę zleceniodawcy- chodziło o doskonałą zrozumiałość tekstu przemówienia. Tym razem poszło lepiej, bo trafiłem na artykuł Anny Seretny (wersja elektroniczna jest tutaj), który uzmysłowił mi, że współczynnik mglistości można (jednak) stosować w tekstach polskojęzycznych. Wystarczy wykonać małą zmianę.

Sprawdziłem. Działało.

Gdzie tkwił mój błąd? W ilości sylab. W anglojęzycznych tekstach przyjmuje się, że trudne słowo zaczyna się od trzech sylab (a tak właśnie liczyłem). Natomiast w naszej mowie złożoność słów zaczyna się dopiero od czterech.

Jeżeli nie znasz tego wzoru, chciałbym Ci o nim opowiedzieć. Możesz go wykorzystać zarówno do pisania artykułów, tekstów internetowych, życzeń, toastów, jak i wypracowań lub prac egzaminacyjnych.

Uwaga, w sieci krąży wiele programów liczących Gunning Fog Index. Zalecam Ci ostrożność w ich stosowaniu, bowiem nie spotkałem się z żadnym przystosowanym do polskojęzycznych tekstów. Dlatego warto policzyć samemu, w niniejszy sposób:

1. Wybierz próbkę tekstu liczącą równo 100 słów.
2. Policz dokładnie słowa badanej próbki tekstu. (A)
3. Policzyć liczbę zdań.(B)
4. Policz średnią liczbę słów w zdaniach (A/B).
5. Policz trudne słowa- czyli liczące więcej niż cztery sylaby- o nich za chwilę. (C)
6. Policz procent słów trudnych.
7. Dodaj wyniki do siebie, a następnie sumę pomnóż przez 0,4.

0,4 x [ (A/B) + 100 x (C/A)]= Współczynnik mglistości

Do trudnych słów nie należą: nazwy własne oraz spójniki. Niektórzy zliczają również słowa wydłużone poprzez dodanie końcówki wynikającej z odmiany przez przypadki– jednak w swoich obliczeniach tego nie praktykuję.

Jak odczytywać wynik?

Im będzie on niższy, tym tekst jest czytelniejszy dla odbiorcy. Najbardziej pożądane są materiały, które nie przekroczą  FI 9.

Warto byś pamiętał, że otrzymana liczna wskazuje przybliżoną liczbę lat szkolnej edukacji- potrzebną do zrozumienia danego tekstu. Przekroczenie wskaźnika powyżej 16 FI  automatycznie zamieszcza tekst w grupy materiałów skierowanych do czytelników z wyższym wykształceniem.

Noworoczne postanowienia? Niezły żart.

No i doczekaliśmy się!

W końcu nadszedł upragniony 2012. Przywitaliśmy go z hukiem petard, postukujących lampek szampana, najczęściej mamrocąco-wyklepanych (co nie znaczy, że nieszczerych!!!) życzeń oraz serią noworocznych postanowień.

Osobiście, jak przeczytałeś w tytule wpisu, traktuję owe sylwestrowe obietnice jako żart. Dlaczego? Pozwól, że opowiem na swoim przykładzie.

Zacznijmy od czasów liceum. Ponieważ uczyłem się tylko tego co uznałem za potrzebne, dlatego pierwsze postanowienie dotyczyło dostosowania stanu wiedzy do kretyńskiego systemu ocen (nawet z fizyki, która do dziś, wraz z przywołanym obrazem nauczycielki, wywołuje na mojej skórze ciarki). Drugim było znalezienie w końcu :) fajnej dziewczyny, a trzecim zarobienie większych pieniędzy na malowaniu graffiti- o czym wspomniałem we wstępie do Podstaw pisania przekonujących tekstów. Następnie prężyłem się z lampką szampana, wybuchające petardy dawały mi sygnał startu, rozpoczynałem sprintem, by nieco zwolnić- przecież miałem na to 365 dni.

Nadchodził kolejny Sylwester i jak co roku okazywało się, że tylko spełniła się ostatnia obietnica. Do dziś śmieję się ze swojej zdziwionej miny.

Dlaczego ponosiłem klęskę z pozostałymi postanowieniami? A jak miałem je zrealizować, jeśli spędzałem czas z puszką farby w ręku, rysując, czytając lub coś pisząc?

Nie lepiej było na studiach, choć licealne postanowienia zmieniły kolejność spełniania. Przestałem malować, wciąż poznawałem fajne dziewczyny, a do tego uczyłem się na wymarzonym kierunku- więc i stan wiedzy uległ błyskawicznemu rozszerzeniu (ba, nawet miałem przyjemność obcowania z przedmiotami ścisłymi, które okazały się niebywale pasjonujące). Co z tego, jeśli nie spełniały się nowe sylwestrowe obietnice.

Nie udawało mi się między innymi: rzucić palenia, czy też kontynuować sumiennie zgłębiania tajników języka angielskiego.

Do czasu…. Od kilku lat nie palę, codziennie mam styczność z mówionymi i pisanymi tekstami w języku angielskim. Jednak wiem, że za tym wynikiem nie kryje się, podobnie jak za uskutecznieniem licealnych obietnic, jedno sylwestrowe postanowienie.

Traktowałem, jak większość „sylwestrowych postanawiaczy”, czas pierwszych chwil Nowego Roku jako wyjątkowy moment, gdy coś się kończy a coś się zaczyna. Wiedziałem, że pora na zmianę.

Jednak było to uczucie wywołane chwilą!

2 stycznia wracałem do swoich obowiązków i zauważałem, że nic się nie zmieniło. Mam te same problemy, pieniądze w portfelu nie chcą ulec cudownemu rozmnożeniu, media wciąż zasypują złymi wiadomościami, a uzależnienie od nikotyny nie uleciało wraz z ostatnią petardą. Stąd, prędzej czy później, piękne postanowienia ulatywały z pamięci.

W celu wprowadzenia zmian potrzebowałem, postanowienia- które wypływało nie z chwili uniesienia, ale z wewnętrznej potrzeby. Musiałem zrozumieć, że tego właśnie chcę, nakazać zmotywowanie się dla umysłu, bo metamorfoza nigdy nie rozpoczyna się samoistnie, z niczego.

Dodatkowo nauczyłem się, że każdy dzień jest dobry na rozpoczęcie samodoskonalenia, nawet Sylwester, jeśli naprawdę tego się chce i potrzebuje tej zmiany (czyli rozumie jej wartość).

Nie ukrywam, że dużą rolę w odkryciu odegrało NLP oraz rozmowy ze znajomymi psychologami i osobami, które podziwiam.

Co więcej, wielokrotnie wykorzystałem tę wiedzę- między innymi do nauki jazdy na unicyklu, w czasie wypraw turystycznych, napisaniu książki, czy też w doskonaleniu zawodowym.

Czy to znaczy, że nie miałem postanowień w minionego Sylwestra?

Wręcz przeciwnie. Podnosząc wczorajszą lampkę szampana miałem ich naprawdę wiele – chyba najwięcej w całym swoim życiu. Jednak nie łudzę się i traktuję je jako marzenia, z których spełnię tylko te, na które będę miał (wewnętrzną potrzebę i ) ochotę.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!

Uwolnij swoją wyobraźnię

Wyobraźnia jest początkiem tworzenia. Wyobrażasz sobie to,
czego pragniesz, chcesz tego, co sobie wyobraziłeś
i w końcu tworzysz to, czego chcesz.
George Bernard Shaw

 

Umiejętne wykorzystanie wyobraźni czyni z niej potężne narzędzie do zmiany rzeczywistości. Dzięki niej, możemy wspinać się po ścieżkach kariery zawodowej, wzmacniać więzy z bliskimi, rozwijać pasje i odkrywać nowe zainteresowania. To również klucz do zdobycia wielkich pieniędzy. Wystarczy tylko uruchomić pokłady wyobraźni.

Zastanów się co łączy artystę, naukowca, biznesmena, polityka i sportowca? To proste, każda z tych osób przystępując do działania posiada w swojej głowie określone idee oraz wizje upragnionego celu. Stając przed zamalowanym płótnem, publikując nowatorskie odkrycie, słysząc brawa szerokiego audytorium, schodząc zwycięsko z ringu, wiedzą, że wszystko zaczęło się od marzenia o tej chwili. Wystarczyło jedynie je chwycić i szybować w stronę sukcesu.

Oczywiście, aby doświadczyć upragnionej satysfakcji, potrzebują sporego nakładu sił fizycznych, wytrzymałości psychicznej, wsparcia ze strony innych osób, jak też odpowiednich zasobów finansowych. Znajdują wszystko, bowiem potrafią „właściwie marzyć”. Posiadając określone wyobrażenie, łatwiej jest im pozytywnie myśleć, otwierać się na otoczenie, poszukiwać nowych rozwiązań, czyli nadawać przyśpieszony kurs ku wygranej. Seria obrazów, które nieustannie tworzą w swoim umyśle, staje się dla nich mapą wskazującą kierunek działań.

Należy zaznaczyć, że każdy człowiek ma predyspozycje do odniesienia sukcesu i czerpania przyjemności ze swojego życia. Jednak nie wszystkim to się udaje. Przyczyna porażki tkwi tylko w jednym – braku uzmysłowienia, a następnie doświadczenia potęgi wyobraźni. Samo czytanie kolejnych książek i artykułów o rozwoju, wysłuchiwanie audycji, okazjonalne uczestnictwo w sympozjach trenerów i coachów, pozwoli wyłącznie miło spędzić czas. Pożądany efekt możliwy jest wyłącznie gdy nastąpi zmiana sposobu myślenia, a uzyskana wiedza zostanie wcielona w życie. A do tego potrzebna jest wyobraźnia.

Rusz głową

Aby rozbudzić wyobraźnię należy zmusić ją do częstego, solidnego treningu.

Pod pojęciem wyobrażenie rozumiem złożony proces poznawczy zachodzący w mózgu, podczas którego człowiek odtwarza doznania zmysłowe, czyli wszystko co może poczuć. To także umiejętność wykreowania dowolnych sytuacji. Ogromną rolę spełniają tu pamięć i doświadczenie, niezbędne przy przywoływaniu „gotowych” i budowaniu „nowych” obrazów. Natomiast pod pojęciem wyobraźni definiuję zdolność do przywoływania i tworzenia w myślach określonych wyobrażeń. Może ona mieć charakter odtwórczy – sięgać do zasobów utrwalonych w pamięci, jak i twórczy, czyli kreować nieistniejące wyobrażenia.

Często porównuję wyobraźnię do nauki chodzenia u małych dzieci. Najpierw raczkują, następnie próbują zrobić kilka kroków na dwóch nóżkach, a na koniec zaczynają samodzielnie iść w dowolnym kierunku. Podobnie jest z naszym procesem kreowania obrazów i sytuacji. Im bardziej udoskonalamy go, tym więcej działań możemy zrealizować.

Podkreślmy, że praca nad wyobraźnią jest nieustannym, złożonym treningiem, którego zaprzestanie prowadzi do obniżenia zdobytych sprawności.  Jednak dzięki systematyczności i odpowiednim ćwiczeniom, można szybko zauważyć zadowalające efekty. Poniżej zamieszczam kilka wskazówek, pomocnych przy rozwoju odtwórczego oraz twórczego charakteru imaginacji. Na koniec zaś przejdę do przedstawienia zestawu interesujących ćwiczeń, które wykorzystuję w mojej pracy zawodowej.

1. Obserwuj otoczenie

Współczesna nam rzeczywistość charakteryzuje się nieustannym pośpiechem. Atakowani setkami informacji z mediów, narzucający wzajemnie zwiększenie efektywności w życiu zawodowym, obarczający się co raz większą ilością obowiązków, zwracamy baczną uwagę jedynie na te rzeczy, które uważamy za najistotniejsze. Stąd nasz język i sposób myślenia nieustannie dopasowują się do otoczenia, a co za tym idzie, dążą do skrócenia i lakoniczności, by usprawnić ludzką komunikację.

Takie życie w pośpiechu, nie przynosi zadowalających efektów. My, uczestnicy „wyścigu szczurów” – mam na myśli zarówno sferę biznesową, jak i życia osobistego, myśląc o wygranej, bezpowrotnie tracimy cenne chwile swego życia. Po drugie, zwracając uwagę tylko na wybrane zagadnienia, dosłownie oduczamy się bacznej obserwacji. A to właśnie ona jest kluczem do rozbudzenia wyobraźni.

Stąd każdego dnia staraj się znaleźć chwilę czasu, by się zatrzymać, spojrzeć na otoczenie i przeanalizować jego detale – kształty, kolory, zapachy. Jeżeli wykonasz to sumiennie, niejednokrotnie poczujesz się zaskoczony szczegółami miejsc, przedmiotów, ludzi, o istnieniu których nie zdawałeś sobie sprawy. Polecam ci, zaczynać każdy dzień od kilku minut takiej obserwacji, np. pijąc poranną kawę spójrz przez okno jak prezentuje się o tej porze twoja ulica, co robią i jak wyglądają znajdujący się na niej ludzie.

2. Opisz uczucia

Przyjrzyj się swojemu wnętrzu. W tym celu staraj się jak najdokładniej opisywać emocje. Zwracaj uwagę na oddech, myśli – porównuj je (np. do kolorów) oraz szukaj słów, które najlepiej oddadzą stan, w którym właśnie się znajdujesz. A to wszystko po to byś zauważył, że poczucie radości, smutku, nostalgii, czy gniewu jest inne za każdym razem i zależy od wielu, określonych czynników. Dzięki temu nauczysz się jak je rozpoznawać, a także w pewnym stopniu kontrolować.

Wskazanym jest tu również dokonywanie oceny minionego dnia, na przykład poprzez chwilę analizy jego przebiegu. Przypomnij sobie co cię ucieszyło, jakie odniosłeś małe i duże sukcesy. Wyznacz sobie skalę, dzięki której dokonasz ostatecznego podsumowania. Dzięki tej czynności, nie tylko zaczniesz dostrzegać dobre strony swojego życia, ale i szybko znajdziesz metody na jego ulepszenie.

Zachęcam Cię także do dzielenia się swoimi uczuciami z bliskimi. Staraj się zarówno słuchać ludzi, jak i opowiadać im o swoich przeżyciach, tych dobrych i złych. Jednak pamiętaj, by skupić się w większości na pierwszym rodzaju emocji. Przecież wszyscy wolą słuchać pozytywnych wiadomości, niż zmagać się ze smutkami innych.

3. Obudź w sobie artystę

Na pewno masz jakieś zainteresowania artystyczne. Być może lubisz rysować, śpiewać, bądź łatwo przychodzi ci układanie poetyckich rymów. Staraj się jak najczęściej wykorzystywać tę zdolność, zarówno gdy pracujesz, czy też masz wolny czas.

Staraj się również obcować z kulturą. Czytanie książek, słuchanie muzyki klasycznej, odwiedzenie raz na pół roku filharmonii, kina, teatru czy też muzeum, odkryje przed tobą zarówno świat sztuki, jak i zaznajomi cię z odmiennymi, bądź zbliżonymi, sposobami odbioru rzeczywistości.

Dlaczego warto ćwiczyć szare komórki? Co to jest freewriting? Na czym polega metoda Zobacz, spróbuj, wyobraź? O tym przeczytasz w dalszej części artykułu. Znajdziesz go pod adresem: http://issuu.com/czytaj-inside/docs/grudzien2011/17