Archiwa tagu: pierwsze wrażenie

Jak zwiększyć wiarygodność? Analiza ulotki

Tematem dzisiejszego wpisu będzie wzbudzenie zainteresowania odbiorcy wraz z budową w jego umyśle obrazu wiarygodności. Przykładem niech będzie ta ulotka.

Spójrzmy jak zwiększyć wiarygodność

Mimo jednego błędu (braku znaku interpunkcyjnego po formule inicjującej), uważam że jest to materiał reklamowy na najwyższy poziomie. Wyjmując ze skrzynki maleńką kartkę byłem przekonany, że jest to ogłoszenie napisane odręcznie przez osobę fizyczną. Nierówny zapis, różnorodna wielkość liter oraz wrażenie naniesienie treści za pomocą długopisu, wzbudziły w moim umyśle poczucie wiarygodności – zachęcające do zapoznania się z informacją. Dopiero po dostrzeżeniu pieczątki widniejącej po drugiej stronie, zrozumiałem, że właśnie wkręciła mnie w swoją akcję firma działająca na rynku nieruchomości.

Nazywa się Dobry Dom i mieści się w samym centrum Białegostoku. Mówią o sobie, że nie są agentami nieruchomości, ale doradcami, którzy analizują rynek nieruchomości pod kątem oczekiwań Klienta, negocjują ceny oraz kontaktują z najlepszymi ekspertami finansowymi. Jak widać, znają się również na reklamie.

Udało mi się porozmawiać z przesympatycznym właścicielem, który opowiedział mi o szczegółach kampanii. Zadbano o każdy szczegół, nawet o papier. Bowiem, nie jest to zwykły papier ksero, ale gorszej jakości, grubszy, sprawiający wrażenie kartki wyrwanej z notesu.

Jedną rzeczą, którą osobiście zmieniłbym w ulotce, jest zastąpienie czerwonej pieczątki odręcznym podpisem lub innym elementem typu numer telefonu (z nierównym podkreśleniem cyfr) lub grafiką w postaci strzałki (cel: zmuszenie do odwrócenia kartki).

Jak sprzedać mieszkanie?

Jak reklamuje się sprzedaż mieszkań? Deweloperzy najczęściej sięgają po sprawdzone rozwiązanie – zwracające uwagę hasło połączone z informacjami kontaktowymi oraz grafiką. Niestety, pod względem tematów graficznych ogłoszenia sprzedawców mieszkań wyglądają niemal identycznie. Wystarczy przyjrzeć się banerom reklamowym, by zauważyć powtarzalność trzech motywów: szczęśliwa kilkuosobowa rodzina, zadowolona para z kluczami, wizualizacja budynku.

Szczerze? Wieje nudą.

Jednak nie wszystkie reklamy firm deweloperskich są nieciekawe. Istnieją również takie kreacje, które wyróżniają się na tle pozostałych.

Czytaj dalej

Nie daj się wydoić

Jak skorzystać z możliwości zaprzeczenia, o którym pisałem w ostatnich postach? Pokażę to na przykładzie, który znalazłem w swojej skrzynce mailowej. Zapraszam do lektury! Czytaj dalej

Nie czekaj na podwyżkę cen energii – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Pod koniec stycznia pewien dostawca energii elektrycznej wysłał do mnie ofertę. List wygląda tak:

prąd

Na pierwszy rzut oka skomponowany jest prawidłowo – zawiera akapity, komponenty przyciągające oko, jest zwięzły, pozbawiony zbytecznych elementów graficznych, a do tego hasło wzywające do obniżenia rachunków. Aż chciało mi się czytać! Czytaj dalej

Mistrz sprzedaży – recenzja

Najlepszym świadectwem o wartości książki Arkadiusza Bednarskiego Mistrz Sprzedaży są opinie czytelników – znajdziesz je na oficjalnej stronie książki http://onepress.pl/ksiazki/mistrz-sprzedazy-wydanie-3-poszerzone-arkadiusz-bednarski,mistr3.htm. Odbiorcy opisują ją jako pozycję obowiązkową dla początkujących sprzedawców oraz tych z doświadczeniem, zawierającą najważniejszą wiedzę, czy też jako napisaną zrozumiałym językiem.

Zgadzam się z nimi, Mistrz sprzedaży to książka obowiązkowa dla każdego kto chce zająć się marketingiem, nawet tym wielopoziomowym (MLM). Tym zdaniem mógłbym zamknąć niniejszą recenzję.  Chciałbym jednak zwrócić uwagę na trzy rzeczy, o których nie przeczytasz w powyżej wspomnianych opiniach.

Pierwszą z nich jest aktualność. Arkadiusz Bednarski, od pierwszego wydania w 2009 roku, zdołał rozbudować Mistrza Sprzedaży już trzykrotnie. A to dlatego, że świat marketingu nieustannie się zmienia, a sam autor zyskuje coraz większą wiedzę oraz doświadczenie (rozpoczynając pracę miał już za sobą wieloletni staż jako sprzedawca). Taka aktualizacja poprawia relację w odbiorze treści. Sięgając po książkę wiedziałem, że znajdę w niej najświeższą wiedzę i doskonale opracowaną treść (sprawdzoną przez autora po raz trzeci). Pozwoliło mi to na zwiększenie komfortu czytania.

Drugim wyróżnikiem jest sposób postrzegania sprzedaży przez autora. Zamiast rozpoczynać treść Mistrza sprzedaży od standardowego pytania „jak sprzedawać?” i odpowiedzi na nie, pisarz zastanawia się „Dlaczego nie lubimy sprzedawać i aby nam sprzedawano, a uwielbiamy kupować?” oraz „Co wpływa na nasze decyzje o zakupie”. Dzięki temu zabiegowi czytelnik zaczyna rozumieć na jakich zasadach odbywa się komunikacja sprzedawca– klient, a także dowiaduje się, że o każdej sprzedaży decydują umiejętności wewnętrzne pierwszego z wymienionych i sposób postrzegania świata przez drugiego.

Trzecią rzeczą, która zwróciła moją uwagę jest zawartość nośnika CD. Taki dodatek do książki to strzał w dziesiątkę. Po przeczytaniu tekstu włożyłem płytę do komputera i przesłuchałem ją dwukrotnie. Byłem zachwycony. Następnego dnia potrzebowałem silnego źródła motywującego. Do ćwiczeń zmuszających mój mózg do pracy dołączyłem trzy nagrania. Doskonale sprawdziły się. Co jest nagrane na tej płycie? Rozmowy z ludźmi takimi jak Ty i ja, którzy odnieśli sukces w sprzedaży. Opowiadają o tym czym jest dla nich szeroko rozumiany marketing, dzielą się doświadczeniem oraz wskazują jak osiągnąć sukces.

Mistrz sprzedaży to znakomita książka. Czytając ją uporządkowałem swoją wiedzę, nabyłem nowe umiejętności, a także zmieniłem kilka przekonań – między innymi na temat marketingu wielopoziomowego oraz istnienia „trudnego klienta”. Dlatego polecam ją wszystkim przyszłym i obecnym sprzedawcom.

Arkadiusz Bednarski Mistrz Sprzedaży, Gliwice 2014, Helion

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Absolutny must have!

Dobrze skomponowana reklama, z atrakcyjnym hasłem, kupuję to . Tak zareagowałem podczas pierwszego spotkania z reklamą Albatross Towers. Jest naprawdę świetna!

Jej twórcy sięgnęli po popularny temat fashion, pokazując, że o budynkach mieszkalnych można rozmawiać jak o sukienkach, spodniach lub elementach garderoby. Łącząc zestawienie graficzne obrazków (wyglądających jakby właśnie wyszły spod pióra projektanta) z naprawdę ciekawie prezentującym się budynkiem.

bb_listopad

Chwyta i przyciąga oko? Oczywiście, że tak!

Do tego dodane jest hasło, zapewniające odbiorcę o prawidłowym odczytaniu warstwy graficznej. Pojęcie „must have” już na dobre zakorzeniło się w naszej rzeczywistości, łącząc w sobie wszystko co związane ze światem projektantów (nie tylko mody) i sprzedając je jako coś co musimy koniecznie posiadać.

Moim zdaniem, wprowadzając do reklamy trzywyrazowy Absolutny must have  twórcy reklamy ograniczyli grupę docelową swojego produktu. To zarówno wada, jak i zaleta. Minusem jest to, że nie zareagują na nią osoby nie znające języka angielskiego oraz te stroniące od „polsko-angielskich połączeń”. Natomiast plusy to: zwrócenie uwagi Klientów, którzy wymagają czegoś więcej niż zwykłego mieszkania oraz  wyróżnienie produktu, jako tego skierowanego tylko do osób ceniących najnowsze trendy i doskonały design.

Jak wygrywać konkursy fotograficzne z atrakcyjnymi nagrodami?

Konkurs jest jedną z najpopularniejszych i najłatwiejszych do zastosowania form grywalizacji (eksperci wyjaśniają ten termin jako przeniesienie mechanizmów znanych z gier do życia publicznego). Nic dziwnego, że tak często spotykamy ją na internetowych stronach i portalach społecznościowych. Odbiorcy kochają walczyć o atrakcyjne nagrody, a jeszcze bardziej je wygrywać.

Jednak jak przygotować pracę, która rozłoży na łopatki konkurencję? O tym w dzisiejszym wpisie. Przyjrzymy się elementom zapewniającym zwycięstwo w konkursach polegających na sfotografowaniu się z produktem organizatora.

nutellaPrzykładem może być trwający konkurs „Pstryknij śniadanie na dzień dobry”, związany z produktem Nutella. Organizatorem jest Brand Place Sp. z o.o., a fundatorem nagród Ferrero Polska Sp. z o.o.

Uważam, że temat konkursu nie wyróżnia się kreatywnością– zadaniem uczestników jest sfotografowanie rodzinnego śniadania razem z Nutellą. Na szczęście Ci mają bujną wyobraźnię i to co pokazują jest naprawdę godne uwagi. Na przykład: przebierają się za słoik Nutelli, malują kremem litery na twarzy oraz pieczywie, czy też piszą wiersze. Swoją pomysłowością jak magnes przyciągają oko odbiorcy.

Jednak sam pomysł nie wystarczy. Dlatego zwróciłem się do ekspertów od zdjęć, wnętrz oraz stylizacji i dobrego wyglądu z pytaniem: na co należy zwrócić uwagę wykonując zdjęcie do amatorskiego konkursu fotograficznego, takiego jak ten Nutelli?

–Moim zdaniem zawsze warto dbać o siebie bez względu na to, czy jest to reklama czy strój dzienny, bo ubrania wiele mówią o nas samych– mówi Justyna Krawczyk, style coach z jakbycszczesliwakobieta.pl.Ubranie zawsze powinno być czyste, uprasowane i nie zniszczone. To taka „oczywistość”, a jednak dla wielu nowość.

Ekspertka od wizerunku podkreśla, że to co zakładamy na siebie powinno dobrze na nas działać, czyli poprawiać nastrój, podnosić samoocenę. Ważne jest dobrze dobrane do sylwetki ubranie, aby ją podkreślić. Jak zrobić to tak, by wyglądać świetnie nie tylko na zdjęciach? Wystarczy zajrzeć na stronę http://www.jakbycszczesliwakobieta.pl/sylwetki-wedlug-autorkiego-programu-jbsk/, gdzie znajduje się autorski program Osobistej Stylistki.

–Na następnej pozycji jest kolor– przyznaje z uśmiechem Justyna Krawczyk.– Dzięki niemu możemy dodać sobie odwagi, podkreślić oraz wydobyć urodę, nadać cerze blasku a oczom wyrazistości. Jednak musimy przy tym uważać, bo źle dobrany może nas przyćmić i sprawić, że będziemy wyglądać na zmęczonych czy nawet chorych.

Istotna jest też biżuteria oraz inne dodatki. Zdaniem Osobistej Stylistki to świetny sposób na nadanie stylizacji charakteru oraz wyrazistości. Do wyboru mamy mocne lub subtelne ozdoby. Jednak najlepszym dodatkiem jest uśmiech, który to rozświetli naszą osobowość na zdjęciu. Jest bezcenny i koniecznie należy o nim pamiętać.

Podobnego zdania jest Joanna Glogaza, jedna z czołowych polskich blogerek, publikująca na styledigger.com– stronie o rozsądnej, etycznej modzie, podróżach oraz stylu życia slow. Jej zdaniem to co mamy na sobie pozując do zdjęcia wpływa na jego odbiór, w takim samym stopniu jak ładne tło czy też estetyczne ułożenie przedmiotów. Zwraca uwagę na to, że pozowanie do fotografii w wymiętym dresie jest adekwatne do sytuacji, w której, w tle, mielibyśmy za sobą nieumyte gary i niewyniesione worki ze śmieciami. Jakże trafne porównanie!

Zawsze dobrze sprawdzają się wyraziste, czyste kolory, unikałabym drobnych wzorów, które mogą się zlewać – tłumaczy blogerka, podkreślając iż warto spotkanie z obiektywem poprzedzić krótką wizytą przed lustrem (pomoże to nam zdecydować w czym wyglądamy najbardziej korzystnie i wyraziście ). – Dokonując wyboru należy zadbać, by ubranie pasowało klimatem do charakteru zdjęcia. Do romantycznej scenerii nie pasują neony, a sielski obrazek gryzie się z zapięta pod szyję białą koszulą i krawatem.

A co z wnętrzem, w którym się fotografują uczestnicy konkursu? Lepiej zrobić je w kuchni, przedpokoju czy salonie? A może w innym miejscu? Z tymi pytaniami zgłosiłem się do białostockiej firmy 3FORM (http://trzyform.pl)– ekspertów od wnętrz.

Uczestnicy biorący udział w tego typu konkursach powinni się zastanowić przede wszystkim nad tym, co danym zdjęciem chcą przekazać odbiorcy. Przytoczę słowa Kartezjusza „Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie.”– mówi Marzena Czajkowska z 3FORM.– Dlatego też powinniśmy podjąć decyzję o tym co lub kto będzie „głównym bohaterem” naszego zdjęcia. Aspekty techniczne takie jak sprzęt, otoczenie czy światło schodzą na drugi plan.

Ekspertka podkreśla, że warto zwrócić uwagę na kolory jako element oddziałujący na naszą podświadomość, nastrój oraz emocje. Jej zdaniem używając jasnych barw wywołamy emocje pozytywne – radość, optymizm, satysfakcję. A co z ciemnymi?

Barwy ciemne najczęściej kojarzą się nam ze smutkiem, ale mają one jeszcze jedno zastosowanie. Umiejętnie wykorzystując je możemy osiągnąć na fotografii sferę tajemniczości.

Zdaniem przedstawicielki 3FORM, zdjęcia „domowe zdjęcie ze śniadania” mogą odznaczać się wyjątkowością. Wystarczy tylko, że osoba fotografująca ma dobry pomysł i potrafi odnaleźć się w sytuacji– w taki sposób, aby chwila, którą zamkniemy na zdjęciu długo pozostała w pamięci odbiorcy.

Fotografią (głównie produktową dla e-commerce) zajmuje się mój czwarty rozmówca, Piotr Cierebiej z www.packshotstudio.com.pl. Według niego osoby startujące w konkursach polegających na przesłaniu swojego zdjęcia powinny zwrócić uwagę na ciekawe otoczenie i światło. Ostatnie z wymienionych jest najważniejszym elementem fotografii.

Odnosząc się do tego typu konkursów dla amatorów, proponowałbym robić zdjęcia w jasnych miejscach, przy naturalnym słonecznym oświetleniu, bez żadnych fleszy, żarówek czy innych świecidełek zasilanych prądem¬ – mówi żartobliwie Piotr Cierebiej– Jest to najprostsze i „najbezpieczniejsze” rozwiązanie, ale zarazem zapewniające bardzo dobre efekty.

Rozmówca podkreśla, że wybór otoczenia zależy tylko od naszych upodobań, wyobraźni oraz charakteru konkursu. Każde miejsce może być interesujące (zarówno wnętrza, jak i plener), jeśli mamy dobry pomysł na zdjęcie. A ten znacznie łatwiej rodzi się gdy podczas fotografowania towarzyszą nam dobry humor, naturalność, pozytywne emocje czy też zwariowana ekipa.

Na pytanie: Co należy zrobić by „domowe zdjęcie ze śniadania” zatrzymywało oko odbiorcy? ¬-oprócz elementów wymienionych wcześniej, fotograf wskazuje także na harmonię kolorów fotografowanej postaci i otoczenia

–Wszystko musi ładnie ze sobą współgrać. No i fajnie żeby zdjęcia były ostre.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Szef wszystkich szefów

Było sobotnie popołudnie, a ja znajdowałem się pomiędzy połową kubka drugiej kawy a ostatnim akapitem tekstu wystąpienia. Postanowiłem na chwilę oderwać się od przemowy, aby odpocząć przy dźwiękach muzyki. Szybko zalogowałem się na YouTube, wybrałem playlistę, wstałem z fotela, by natychmiast na nim usiąść z wrażenia. Właśnie przemawiał do mnie Szef wszystkich szefów.

Powyższymi słowami wstępu chciałbym przejść do analizy reklamy, która niedawno pojawiła się w sieci.

Bezsprzecznie, mogę pogratulować twórcom spotu i przyznać, że wykonali świetną robotę – to mocna reklama. Po zapoznaniu się z komunikatem Szefa wszystkich szefów zalogowałem się na stronie internetowej Aleo (platforma handlowa prowadzona przez ING Usługi dla Biznesu S.A.). Nie jako potencjalny Klient, ale jako zainteresowany internauta, w którym reklama rozbudziła ciekawość.

Jednak zauważam drugą stronę medalu, która to znajduje się u podstaw budowy scenariusza. Mężczyzna w garniturze nazywa samego siebie Szefem wszystkich szefów – tytułem, który często pojawia się w języku potocznym, zarówno grup biznesowych, jak też młodzieży. Określenie to, niestety, nie jest nacechowane pozytywnym przekazem. Wręcz odwrotnie, społeczeństwo odbiera je jako ironiczne i prześmiewcze, a nawet wiąże ze środowiskiem gangsterskim.

W celu potwierdzenia tej opinii wpisałem frazę w wyszukiwarkę Google. Wyniki mówiły same za siebie – cztery kierowały mnie do informacji o doskonałej komedii Larsa von Triera, cztery wiązały się z gangsterem Krzysztofem Jarzyną ze Szczecina, postacią z komedii Poranek Kojota, jeden odsyłał do reklamy Aleo, jeden do przeglądarkowej gry o tematyce gangsterskiej.

Podkreślę, zdaję sobie sprawę, że twórcy reklamy zwrócili uwagę by wzbudzała ona uśmiech u odbiorcy – dlatego postać przedstawia się takim tytułem, gestykuluje w określony sposób, wypowiada kwestie odpowiednim tonem głosu, siedzi za ogromnym biurkiem, które znajduje się w przerażająco gigantycznym pomieszczeniu. Rewelacyjnie przemyślane!

ALE co będzie jeśli ktoś tego nie zauważy lub nie zrozumie? Mało prawdopodobne?

Odpowiedź na te dwa pytania uzyskałem pokazując spoty bliskim mi osobom. Przeważały pochlebne opinie, w stylu: „ING znów ma super spoty”, „Zajrzałam, działa!”. Pojawiły się jednak takie, które krytykowały materiał, wskazywały na antybohaterskość postaci – „przypomina Adwokata Diabła”, „Nie chciałabym mieć takiego szefa”, „Ten głos przeraża”. Co najśmieszniejsze, każda z niezadowolonych osób jest klientem Banku ING – a więc należy do grupy, której nie powinny odstraszać te spoty.

Osobiście należę do grona przyklaskujących koncepcji, choć słysząc tytuł „Szef wszystkich szefów” w myślach mam tę scenę:

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Bądź dzielny!

Uwielbiam uczucie, gdy napotykam na reklamę, która zatrzymuje mnie na dłuższą chwilę, każe przyglądać się sobie, analizować hasło, treść, zawartość  graficzną – wtedy to uśmiecham się sam do siebie, wiedząc, że trafiłem na „kreatywną perłę”. Kilka dni  temu znalazłem właśnie taką w skrzynce mailowej.

Jej twórcą jest Mateusz Rosa z gdańskiej drukarni Drukomania.pl. Wygląda ona tak:

KalendarzeDzielne

Zadaniem tej reklamy graficznej jest poinformowanie odbiorcy o usłudze druku kalendarzy trójdzielnych oraz jednodzielnych. Spójrzmy w jaki sposób zostało to zrobione.

Pierwszym elementem, który wpada w oko, jest mężczyzna w krawacie na głowie. Obok biurowego Rambo czają się dwaj inni wojownicy, z których jeden na pewno zna sztuki walki. Widząc taką scenę trudno powstrzymać uśmiech.

Dopełnieniem obrazu jest hasło: Bądź dzielny! Rewelacyjnie wykorzystana gra słów, którą rozumiemy dopiero po przeczytaniu informacji jaką usługę proponuje nadawca maila. Tu chciałbym zwrócić uwagę na siłę hasła. Gdybyśmy pozostawili je samo, razem z tekstem umieszczonym po prawej stronie, kiepsko oddziałałoby na otwierającego maila. Jednak dodanie grafiki, w której tyle się dzieje, nadaje hasłu niesamowitej mocy.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Wiadomość do przyszłego pracodawcy

O problemie poinformowała mnie Iwona, czytelniczka bloga i mojej ostatniej książki. Wskazała, że portale z ofertami pracy zawierają błędy na poziomie składania aplikacji – jej zdaniem znajdują się one w już gotowych wzorach wiadomości do przyszłego pracodawcy.

portale pracaPostanowiłem sprawdzić nadesłaną informację. W tym celu przyjrzałem się kilku czołowym stronom dedykowanym osobom szukającym zatrudnienia: Pracuj.pl, Ibroker.pl, Praca.Gratka.pl, Gazetapraca.pl oraz GoldenLine.pl.

Szkolenie z copywritingu – dowiedz się więcej

W każdym z portali znalazłem okienko z wiadomością do pracodawcy. Wszystkie zawierały „gotowca” – sugerowaną treść, którą to miała przeczytać osoba rekrutująca na dane stanowisko. Niestety, Iwona miała rację, pojawiły się tam błędy.

Ze szkoły podstawowej oraz liceum pamiętam sytuacje jakie miały miejsce na klasówkach. Gdy jeden z uczniów posiadał większe zasoby wiedzy na dany temat, dzielił się (świadomie lub nieświadomie) z grupą. Czasami jednak informacje źródłowe zawierały błędy lub nabywały ich podczas kolejnego odpisu. Stąd wielokrotnie sprawdzianom towarzyszyły dochodzenia – kto ściągał od kogo.

Podobne śledztwo można byłoby przeprowadzić w przypadku stron internetowych zawierających oferty pracy. Cztery na pięć, które przeanalizowałem, zamieściło identyczną treść, lekko ją modyfikując.

W przypadku portalu Pracuj.pl wygląda ona tak:

Szanowni Państwo

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w portalu Pracuj.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

Ibroker.pl:

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego opublikowanego przez iBroker.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.
Z poważaniem

Praca.gratka.pl:

Szanowni Państwo,

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie Praca.gratka.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

oraz GoldenLine.pl:

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie GoldenLine przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

 

Najlepiej z całej czwórki wypada ostatnia wiadomość. Formuła inicjująca (Szanowni Państwo) zamknięta jest przecinkiem, a kolejny wers otwiera mała litera. Szkoda tylko, że oba elementy rozdzielone są przerwą – gdy stawiamy przecinek warto usunąć linię przerwy.

Reszta ogłoszeń zawiera błąd– pierwsze słowo w wersie po formule powitalnej pisane jest dużą literą. Nie jest to zgodne z zasadami języka polskiego. Rozumiem, że niektórzy Czytelnicy mogą się oburzyć i wskazać jako przykład korespondencję anglojęzyczną, gdzie duża litera występuje. Proszę Ich o spokojne zastanowienie się nad tym, że skoro żyjemy w Polsce, (choć trochę) stosujmy się do zasad naszego języka. Co więcej, większość wiadomości wysyłamy w odpowiedzi na ogłoszenia zapisane w  języku polskim, a nie w angielskim, stąd wiadomo jakich norm należy przestrzegać.

Myślę, że warto też pokusić się o wstawienie dwóch przecinków w jednozdaniowym przekazie do rekrutera, które usprawniłyby przeczytanie komunikatu. Umieściłbym je w tych miejscach:

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego, (…), przesyłam dokumenty aplikacyjne…

Przejdźmy teraz do treści wiadomości zamieszczonej w portalu, który nie ściągał od pozostałych, Gazetapraca.pl:

Szanowni Państwo,

w odpowiedzi na ogłoszenie rekrutacyjne z GazetaPraca.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne. Zapraszam do zapoznania się z nimi oraz rozpatrzenia mojej kandydatury na to stanowisko.

Pozdrawiam serdecznie

Tekst, mimo „innowacyjności” oraz zachowania małej litery, zawiera błędy. Pierwszym jest „zaproszenie do rozpatrzenia kandydatury”. Uważam, że dziwnie brzmi ów zapis. Drugim jest formuła wieńcząca. Jestem zdania, że powinniśmy wstawić w niniejsze miejsce formuły: „z poważaniem” lub „z wyrazami szacunku”. Użycie „Pozdrawiam serdecznie” może zostać potraktowane jako zbyt poufałe.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kontrowersyjna reklama. Kiepskie hasło

W poniedziałek (4 listopada) Internet zawrzał. Pani Dorota Zawadzka na swoim blogu zamieściła wpis dotyczący niezbyt trafnego hasła – Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać, poparty zrobionym z ręki zdjęciem. Z godziny na godzinę link do notki zobaczyło coraz więcej osób, a aktywna blogosfera publikowała kolejne wpisy pełne oburzenia. Krótko mówiąc, kontrowersyjna reklama działała!

W pełni zgadzam się z Panią Dorotą i oburzonymi osobami. Ta reklama obraża i pozostawia niesmak! Jednak nie to jest tematem wpisu.

Chciałbym zauważyć, że jej twórcy zapomnieli o najważniejszej zasadzie obowiązującej przy tworzeniu haseł reklamowych i sloganów. O zachowaniu zwięzłości– tworząc hasła warto skupić się na krótkim przekazie. Najlepiej nie przekroczyć 7 słów.

Hasło widoczne na zdjęciu Pani Doroty to:

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać”.

Dobrze, Zespół Downa, jest jak, na koszuli, nie można  liczymy jako pojedyncze słowa. W ten sposób otrzymamy siedem słów.  Jednak stworzonych kosztem jakich „zlepków”?!

Dalej, na innych plakatach kampanii, nie jest lepiej:

kampania

Podsumowując: twórcy reklamy nie popisali się ani od strony etyki i dobrego smaku, ani od strony poetyckości haseł, ani od strony technicznej (copywritingu). Jednym słowem, kiepsko.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Czy warto tworzyć kontrowersyjne reklamy?

Pewnie! Jeżeli zależy Ci na wyróżnieniu produktu spośród miliona podobnych, szybkim dotarciu do tysięcy klientów, doskonałym wyborem jest postawienie na kontrowersyjny przekaz. Jeśli zrobisz to poprawnie, o Twojej reklamie będzie mówił każdy.

Zanim jednak podejmiesz decyzję, warto byś zastanowił się czy na pewno potrzebujesz kontrowersyjnego spotu radiowego, ostrego wideo lub wzbudzającego emocje plakatu. Dlaczego?

Odpowiedź tkwi w zachowaniu Twoich Klientów. Zauważ, że część z nich byłaby zainteresowana zakupem twojego produktu, ale …

…zostali urażeni, bowiem reklama wzbudziła negatywne uczucia, skonfrontowała się z ich światopoglądem. W ten sposób zdobyłeś ich zainteresowanie, ale jednocześnie zdenerwowałeś lub obraziłeś. Zamiast zachęcić do wydania pieniędzy, udało Ci się tylko odesłać odbiorców do konkurencji. Należą Ci się gratulacje, właśnie wyrzuciłeś pieniądze w reklamowe błoto.

W takim razie co zrobić?

Jeżeli masz jakiekolwiek obawy co do sposobu promocji, boisz się negatywnych reakcji, koniecznie odpuść sobie.  Działając kilka lat na rynku poznałem osoby, które zdecydowały się na kontrowersyjną reklamę (w tym z zastosowaniem szczucia cycem). Część z nich żałuje tego, wskazując na niekorzystny czarny PR i stratę mnóstwa odbiorców.

Pamiętaj, by reklama zapadająca w umyśle odbiorcy nie potrzeba budować w konwencji, która może wszystko zepsuć. Wystarczy stworzyć kreatywną promocję – która zaskoczy, ale nie urazi lub zdenerwuje. Przykładów tak owej znajdziesz wiele. Wystarczy tylko w wyszukiwarkę internetową wpisać frazę `kreatywne reklamy`, a na pewno odkryjesz w wynikach coś co Cię zachwyci.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Szczucie cycem? Nie wypada

Mój znajomy żartuje: reklamy dzielą się na: cnotliwe, grzeczne i na te, które podwyższają ciśnienie. Ma w tym rację. Bowiem, jeden przedmiot można zarekomendować odbiorcom na wiele sposobów, używając różnych form przekazu – akceptowalnych przez społeczeństwo oraz naruszających ogólno przyjęte normy. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się przykładom z ostatniej grupy.

Zacznijmy od najprostszej formy jaką są hasła i slogany. Skupmy się na tworze językowym znanym każdemu kto ogląda telewizję, surfuje po sieci, słucha radia, a także kto przegląda ulotki pozostawione w skrzynce pocztowej, reklamującym sieć sklepów Media Markt.

Nie dla idiotów.

Obraża, osądza, klasyfikuje – czyli robi wszystko co nie wypada sloganom i hasłom. A jednak działa. Owo znieważenie zapada w pamięci odbiorcy.

Mało tego jest to jedno z najpopularniejszych haseł. Skąd to wiem? Od sierpnia do października prosiłem uczestników moich szkoleń o wymienienie haseł oraz sloganów, które pamiętają. Większość wskazała na MediaMarkt. Nie dla idiotów, drugie miejsce zajęło Pij mleko będziesz wielki.

Podobne działanie miało hasło z reklamy Crunchips, nawiązujące do określenia policji w ulicznym slangu. Jeszcze kilka miesięcy po zniknięciu reklamy z anten telewizyjnych, w wypowiedziach młodzieży słyszało się Ci psy przyszły.

Skoro jesteśmy przy spotach wideo, podkreślmy, kontrowersyjne podejście do tematu również sprawdza się i w tej formie reklamy. Z jednym zastrzeżeniem, historia musi być znakomicie opowiedziana. Przykładami mogą być:

Demolujący miś panda narzucający wybranie określonego sera.

Rozwrzeszczane dziecko na zakupach jako zachęcenie do stosowania antykoncepcji.

czy też moja ulubiona (ze względu na pomysłowy scenariusz– te śniegi w sierpniu, Jagiełło z kiełbasą, zachowanie poszczególnych bohaterów) reklama piwa Lech.

Powyższa trójka, w mniejszy lub większy sposób prowokuje, szokuje, zmusza do myślenia. Jednak robi to, moim zdaniem, w sposób inteligentny, z „klasą”.

Niestety brak owej „klasy” widoczny jest we wszystkich reklamach zawierających w treści „szczucie cycem”, fachowo mówiąc „sex sells”. Modelki kuszące piersiami lub pośladkami widoczne są zarówno w spotach wideo, jak też na reklamach statycznych – plakatach, ulotkach, materiałach zamieszczonych w magazynach oraz gazetach.

Niby pokazanie atrakcyjnej kobiety ma zwrócić uwagę odbiorcy, niby wstawienie półnagiej pani nawet „jest na miejscu”(reklama grzejników), jednak nie zmienia to faktu, że jest to niski sposób rekomendowania produktu lub usługi.

Przejdźmy do ostatniego przykładu, zawierającego tyle samo kontrowersyjności co wypinająca biust pani na plakacie. Wykorzystano w nim zagadnienie, które żywiołowo porusza opinię publiczną.

Ale…

sz(1)

Skoro działa w praktyce segregowanie ludzi na idiotów i nie-idiotów, nawiązywanie do zachowań nietolerowanych przez prawo oraz społeczeństwo (bicie drugiego człowieka), sugerowanie, że dzięki stosowaniu prezerwatyw uniknęłoby się sytuacji z rozwrzeszczanym dzieciakiem, nic dziwnego, że twórcy reklam sięgają po temat związany z kościołem (uwaga, nie mam na myśli wiary).

Wpadające w oko pytanie Chcesz wiedzieć więcej…? zestawione z obrazem spowiednika wykonuje swoje zadanie. Przekonałem się na sobie samym, gdy po raz pierwszy zobaczyłem plakat. Stanąłem przed nim i zapoznałem się z zapisaną mniejszą czcionką treścią. Działało. Dlatego postanowiłem porozmawiać o reklamie z właścicielem sklepu z Krakowa.

Opowiedział mi o tym, że niekoniecznie musimy odbierać osobę na plakacie jako postać duchownego. Przecież może być to zazdrosny mąż, który przebrał się za spowiednika– to jest reklama sklepu szpiegowskiego, a w wywiadzie wszystkie chwyty są dozwolone. Rozmówca wyznał mi, że siła reklamy była niesamowita – nawet pojawiły się gromkie głosy protestu od zbulwersowanych mieszkańców Krakowa.

Do tematu kontrowersyjnych reklam powrócę w następnym wpisie.

 

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kreatywna ulotka Stacji Kontroli Pojazdów

Chyba ktoś zgubił dowód rejestracyjny pojazdu– to była pierwsza moja myśl gdy zobaczyłem dokument leżący w skrzynce pocztowej. Następnie pomyślałem, Chwila! Dlaczego ktoś wrzucił „samochodowe papiery” do mojej skrzynki, a nie przekazał właścicielowi?

Wszystko wyjaśniło się gdy wyjąłem przedmiot i otworzyłem pierwszą stronę. Okazało się, że jest to ulotka białostockiej Stacji Kontroli Pojazdów. Zaśmiałem sam się sam do siebie. Udało się Im zwrócić moją uwagę, w taki sposób jaki kocham – wykorzystując wzorowo pełny schemat AIDA (więcej informacji o nim tutaj)

Spójrzmy jak bardzo pomysłowi byli jej twórcy.

 stacjakont

Okładka stylizowana jest na dowód rejestracyjny pojazdu. Tło dokumentu, znak w lewym górnym rogu (w gwiazdy UE zamiast „PL” wpisany jest skrót „BI” – nawiązujący do miasta reklamującego się usługodawcy), poszczególne rubryki wywołują w pamięci odbiorcy wrażenie obcowania z oryginalnym dokumentem. Dopiero po przeczytaniu treści okazuje się, że jest to ulotka.

 stacjakont2

Otwierając jej pierwszą stronę napotykamy na dwa ostatnie elementy modelu AIDA:  wezwanie do działania oraz element wzbudzający pożądanie– obietnicę otrzymania prezentu. Tym ostatnim, po kolejnym rozłożeniu papieru, okazują się…

 stk

…kable rozruchowe. Z boku kreatywny projektant umieścił przejrzystą mapę objaśniającą lokalizację obiektu- element zamykający przekaz informacji.

Choć pomysł jest bardzo interesujący, ulotka ma wadę. Jedną! A jest nią niedokładne pocięcie, które trochę psuje estetykę. Jednak można to wybaczyć twórcom reklamówki.

Moja druga książka

W czterdziestym drugim wpisie chciałbym umieścić krótkie podsumowanie pracy nad Odrzuć szablon. Napisz sam.

Życie w nieustannym pośpiechu, z przewagą elementów audio-wideo nad słowem pisanym, unikanie dłuższych tekstów na rzecz streszczeń i krótkich przekazów, powoduje u współczesnego Kowalskiego obniżenie kreatywności oraz kłopoty z konstrukcją prostej treści wypowiedzi. Krótko mówiąc, wybierając „pójście na łatwiznę” hamuje swój rozwój.

Jednak wiele osób uświadamia sobie stopień zagrożenia oraz to do czego owo lenistwo może doprowadzić. Zaczynają szukać ćwiczeń poprawiających rozwój własnego umysłu oraz starają się nabyć nowe umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej.

Z myślą o nich wszystkich postanowiłem napisać Odrzuć szablon. Napisz sam.

Poradnik skierowany jest do osób, które chcą zdobyć umiejętność sprawnego posługiwania się słowem pisanym. Głównym zadaniem materiału jest pokazanie, że tworzenie tekstów „codziennego użytku”(podań, podziękowań, życzeń, wypełnianie rubryk opisowych w dokumentach) nie jest trudną sprawą. Jednak wymaga odpowiedniego przygotowania, w tym i zadbania o ćwiczenia rozwijające kreatywność.

Ważne! Choć szczegółowo omawiam konstrukcje poszczególnych tekstów (dokładny spis treści zamieszczam na końcu wpisu), nieustannie wskazuję na konieczność indywidualnego pisania, bez korzystania z szablonów. Bowiem tylko w ten sposób, zyskamy atrakcyjny tekst, który zaciekawi odbiorcę.

Materiał, który otrzymuje do rąk czytelnik rożni się trochę od tego, który zaplanowałem. W efekcie rozmów i dyskusji ze znajomymi, współpracownikami oraz Wydawcą, treść poradnika i jej rozmieszczenie cały czas ulegały ewoluowały. Jednak wprowadzone zmiany są korzystne i czynią treść bardziej zrozumiałą.

Książka pojawiła się już na księgarnianych pólkach. Dostępna jest również na stronie Wydawnictwa CeDeWu – http://www.cedewu.pl/produkty/listaProduktow/kategoria/188/ .

Zapraszam do lektury.

Spis treści:

Rozdział 1
Trzy najważniejsze przekonania. Czynności przygotowujące do pisania. Najważniejsze elementy tekstu.Techniki sprzyjające koncentracji oraz rozbudzeniu wyobraźni.

Rozdział 2
Jak nauczyć się autoprezentacji? Jak pisać o sobie, swoich potrzebach i zainteresowaniach?

 

Rozdział 3
Jak napisać podanie? Jak napisać sprawozdanie i notatkę? Jak wypełniać rubryki opisowe w dokumentach?

 

Rozdział 4
Jak napisać treść ogłoszenia? Jak napisać list tradycyjny, elektroniczny oraz motywacyjny? Jak napisać CV? Jak napisać życzenia, podziękowanie i przeprosiny? Jak ułożyć napis na szarfę żałobną oraz napisać kondolencje?

Odrzuć szablon. Napisz sam

Właśnie ukazała się moja druga książka Odrzuć szablon. Napisz sam.

Publikacja zawiera porady dotyczące sztuki przekonywania za pomocą słowa pisanego, ćwiczenia pomagające w tworzeniu i rozbudzające wyobraźnię, a także szczegółowe omówienie budowy najpopularniejszych rodzajów tekstów, które piszemy każdego dnia.

Szerzej o książce w jednym z następnych wpisów.

Gorąco zapraszam do lektury!
http://www.cedewu.pl/produkty/profilProduktu/id/9038/

Nie boję się mówić!- recenzja

i-nie-boje-sie-mowic-e-bookJeżeli myślisz o rozpoczęciu kariery mówcy, szukasz książki wyjaśniającej podstawy wystąpień publicznych, koniecznie sięgnij po Nie boję się mówić!.

Jej twórca, Robert Ważyński, rewelacyjnie wyjaśnia tajniki komunikacji z otoczeniem – skupia się na werbalnej, ale też zwraca uwagę na mowę ciała, kwestię oceny własnej osoby, czy też posiadanych umiejętności. Robi to w taki sposób, że śmiało nazwę jego książkę, obowiązkową lekturą każdego (początkującego) mówcy.

Autor, jako doświadczony orator, podzielił treść dzieła na sześć części. Dotyczą one w kolejności: radzenia sobie z tremą i sposobów na spędzenie czasu „przed wystąpieniem”, nawiązywania kontaktu z odbiorcami, „trudnych chwil”, technik ułatwiających odpowiedzenie na pytania, moderowania spotkań oraz języka ciała. Co ważne, każdą z partii materiału można czytać oddzielnie, jednak zalecam zapoznanie się z całością.

Najbardziej podobają mi się fragmenty poświęcone rozpoczęciu prezentacji, pacyfikacji rozmawiających uczestników oraz technik ułatwiających odpowiadanie na pytania. Robert Ważyński  opowiada o nich w taki sposób, że po przeczytaniu kilku zdań czułem się jakbym dostawał rady od osoby mi bliskiej, dobrze znanej. Autor żartuje, podaje przykłady,  zgrabnie posługuje się stylem lekkim, wprawiającym w…

No właśnie. Na szczególną uwagę zasługuje uczucie jakie wywołuje treść na odbiorcę tekstu. Rzadko kiedy spotykam się poradniki, które wraz z przekazem wiedzy potrafią wywołać odprężenie. Ta książka należy do takich. Ilekroć po nią sięgam zawsze mam to uczucie – a co za tym idzie szybciej powtarzam materiał.

Gorąco polecam!

Robert Ważyński, Nie boję się mówić!, Gliwice 2009,  Złote Myśli

Wystąpienie z notatką

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

We wpisie dotyczącym mowy pogrzebowej napisałem, że warto  zrezygnować z czytania przemówienia, na rzecz wygłoszenia tekstu z pamięci. Dzięki temu Twój tekst szybciej zainteresuje słuchaczy, a także uzyska naturalność oraz nabierze profesjonalizmu. Dlatego po napisaniu przemówienia naucz się go na pamięć.

Podczas uroczystości pogrzebowych nie stawiaj swojego wystąpienia na jedną kartę – stając przed słuchaczami bez nawet najkrótszej notatki. Smutna okoliczność, stres, napięcie emocjonalne po stracie bliskiej bądź dalszej osoby mogą spowodować, że nagle zapomnisz tekstu.

Dlatego staraj się wygłosić całe przemówienie z pamięci, ale miej w ręku kartkę, a w niej:

– Napisaną treść całego przemówienia

Zadbaj o odpowiednie jej przygotowanie –  tak byś szybko znalazł fragment, którego potrzebujesz. Możesz to zrobić za pomocą wyróżnienia poszczególnych zdań, najistotniejszych słów. Drugim wyjściem jest sporządzenie na marginesie krótkich opisów, za pomocą słów kluczy, określających co to znajduje się w danym fragmencie tekstu.

Wybierając jedną z powyższych propozycji zyskujesz pewność, że w razie „zacięcia się” szybko znajdziesz wybrany fragment.

– Sporządzoną notatkę z całości wystąpienia

Wypisz punkty swojej mowy, w każdym z nich  umieść podpunkty opisujące poszczególne zagadnienia. Użyj do tego słów kluczy, na przykład:

1.Wstęp

a) zwrot do słuchaczy

b) podziękowanie

c) kondolencje

 

Możesz również użyć krótkich opisów –  ułożonych w kolejności chronologicznej, określających o czym będziesz mówił, na przykład:

1. Karol był : miły, uprzejmy, rodzinny, zawsze chciał pomóc, pozostanie w naszej pamięci.
2. Anegdota o wyprawie w góry: Wyjście, zagrożenie, ratunek, skromność Karola.

 

Uwaga! Jeżeli znajdziesz się w sytuacji gdy zapomnisz tekstu, odetchnij spokojnie, po czym zajrzyj do kartki. Taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Słuchacze na pewno będą wyrozumiali, przede wszystkim na smutną okoliczność.

Zapowiedź: Jakub Sosnowski „Podstawy pisania przekonujących tekstów”

Wkrótce nakładem Wydawnictwa Złote Myśli ukaże się moja książka- Podstawy pisania przekonujących tekstów. Gorąco zapraszam do lektury.

(Z notki wydawniczej:)

Tematem publikacji będzie copywriting – dokładniej nauka pisania tekstów, które sprzedają. Na warsztat wezmę i dokładnie omówię: treść stron WWW, teksty folderów, list reklamowy, list zapraszający do współpracy, zawartość ulotki. Opowiem o ich konstrukcji, sposobie jak pisać, jak uniknąć błędów.

Pozycja kierowana jest do osób mających problemy z napisaniem dobrego tekstu na własne potrzeby lub firmy, tych rozpoczynających pisanie tekstów reklamowych, a także czytelników, którzy chcą pracować w przyszłości jako copywriterzy. Z niej to: – nauczą się pisać poprawne pod względem konstrukcji teksty – dowiedzą się o błędach popełnianych często przez niedoświadczonych ”pisarzy” – nauczą omijać się czyhające przed nimi tekstowe przeszkody i zasadzki

Po pozycję mogą również sięgnąć osoby pracujące już jako copywriter.

Data premiery: 29 XI 2011