Podcast (Odcinek 6) Rozmowa

Zadzwonił telefon. Odstawiłem kubek z herbatą na biurko i sięgnąłem po słuchawkę.

Mieszkanie Państwa Sosnowskich…

Tyle zdążyłem powiedzieć, bo z drugiej strony usłyszałem delikatne zaczerpnięcie powietrza i damski głos zapraszający mnie na prezentację.

W tym miejscu zaznaczę, że kocham rozmowy z akwizytorami, telemarketerami, osobami zbierającymi środki finansowe na szczytny cel oraz innymi pukającymi do drzwi lub kontaktującymi się telefonicznie. Zawsze drążę temat, obserwując ich zachowanie oraz sposób przeprowadzania rozmowy. Badam ich przygotowanie- często nawet je komentując (pozytywnie lub udzielając wskazówek).

Wróćmy do rozmowy.

Poprosiłem o powtórzenie tematu prezentacji. W odpowiedzi usłyszałem krótkie, że co?, więc zmieniłem pytanie na: Czy mogłaby Pani powtórzyć, co zobaczę na tej prezentacji?

Już mówiłam, zestaw pościeli dla osób cierpiących na alergię…. dalej przeczytała listę potencjalnych odbiorców, którą miała na ekranie komputera lub kartce.

A  to ciekawe, powiedziałem, czy mogłaby Pani więcej opowiedzieć o tej pościeli?

To znaczy?

Z czego jest wykonana? Jak to działa? Dlaczego nie gnieżdżą się w niej wspomniane roztocza?

Po drugiej stronie słuchawki zapanowało milczenie. Po chwili nerwowy damski głos odpowiedział: Tego dowie się Pan na prezentacji!

Ponownie zapanowała cisza, która bardzo mocno mnie zaskoczyła, bo liczyłem na konwersację. Poinformowałem rozmówczynię, że liczyłem na wstępne opowiedzenie o produkcie, gdyż lubię chodzić na prezentacje produktów, o których już coś wiem.

Nie mam czasu na `polemizacje` (słowo prawdopodobnie pochodzi od `polemiki` ), odburknęła i odłożyła słuchawkę.

Przez kilka minut siedziałem śmiejąc się z zaistniałej sytuacji oraz zastanawiając się nad przyczynami takiego zachowania dzwoniącej. Stwierdziłem, że będę musiał rozbudować w kilku programach autorskich szkoleń zagadnienie- jak rozmawiać z trudnym klientem. Poszerzę je o podpunkty jak rozmawiać z trudnym klientem w poniedziałkowy poranek oraz wyjście poza skrypt, to nie boli.

Podcast (Odcinek 5) Piszesz? Mówisz? Nie zanudzaj!– Atrakcyjne elementy

Jedną z największych trudności, na które może natrafić copywriter, jest upór ze strony klienta, dotyczący umieszczenia w s z y s t k i c h podanych przez niego informacji w ograniczonej objętości tekstu.

Oczywiście, problem nie pojawia się, gdy dysponujemy ogromną (często nielimitowaną) przestrzenią. Przykładem może być zawartość folderu/katalogu, w której możemy pozwolić sobie na podział materiału na części, rozdziały oraz podrozdziały. Podobnie jest w przypadku wypełnienia rozbudowanych stron WWW.

Natomiast gdy copywriter ma umieścić potężną ilość danych na niewielkiej przestrzeni (ulotki/strony A4), zadanie komplikuje się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza dotyczy strony wizualnej. Widok nośnika zapełnionego od góry do dołu tekstem, wywołuje w umyśle odbiorcy zniechęcające pytanie: Czy ja mam to wszystko teraz przeczytać?, następnie odbiorca zmusza się do lektury lub odkłada na bok materiał. Drugi poziom leży w atrakcyjności tekstu.

Przyjrzyjmy się dokładniej owemu zagadnieniu.

Jeżeli czytelnik/słuchacz otrzyma „za jednym razem” ogromną ilość informacji, zapamięta tylko część z nich. Dokładnie od 5 do 9 informacji. Reszta umknie jego uwadze, w tym nawet te, które mówiący/piszący uważa za istotne.

Dobrym przykładem są tu wystąpienia publiczne osób kochających dużo mówić. Taki nadawca komunikatu, porwany wzniosłością chwili oraz znaczną liczbą odbiorców, dosłownie uwalnia wartki potok myśli. Po jego kilkunastominutowej (skoncentrowanej na jednym zagadnieniu) wypowiedzi słuchacz wie, że coś było powiedziane, zna dokładnie tematykę, ale nie jest w stanie powtórzyć wszystkiego.

Na pewno powiesz, przecież tekst pisany różni się od tekstu mówionego tym, że można wrócić do poszczególnych jego fragmentów. Chyba nie ma tu powyższego problemu?

A jednak istnieje. Bowiem, czy czytasz kilkukrotnie artykuły reklamowe w gazecie, zawartość folderów marketingowych, czy też teksty na stronie internetowej? Nie, bo nie masz na to czasu. Mimo to pamiętasz wszystko i działasz pod ich wpływem. Dlaczego?

Odpowiedzialny za to jest przemyślany układ argumentów/informacji.

Wszystkie zamieszczone w materiale informacje dotyczą tego, co zainteresuje konkretnego odbiorcę/ daną grupę docelową. Dlatego, jako konsumenci, czytając tekst o najnowszej paście do zębów, poznajemy korzyści płynące z jej używania. Dane dotyczące produkcji i składu nie są dla nas teraz istotne, a więc dowiemy się o nich dopiero w momencie zakupu.

Co więcej, dobry tekst sprzedający, na pierwszy rzut oka, może wydawać się zwykłym ciągiem zdań. Jednakże, przyglądając mu się bliżej zauważymy, że zawiera w sobie zmyślny schemat przekazania treści.

Informacje są przedstawiane odbiorcy zgodnie z priorytetem istotności. Najpierw wymienione są najważniejsze (dla użytkownika) korzyści, później mniej znaczące elementy, a na końcu te dopełniające całości.

W przypadku reklamy pasty do zębów (skierowanej do osób ceniących bardziej zdrowie, niż wygląd) ów schemat wyglądałby następująco:

  1. Gwarancja ochrony przed bakteriami.
  2. Ochrona szkliwa przed temperaturą.
  3. Ochrona dziąseł.
  4. Wybielanie zębów.
  5. Atrakcyjny uśmiech.
  6. Atrakcyjna cena.

Podcast (Odcinek 4) Piszesz? Mówisz? Nie zanudzaj!- Tematyczność

Wyobraź sobie salę pełną słuchaczy, którzy przyszli na wykład Sekrety średniowiecznych pisarzy. Zaproszony ekspert- prelegent wychodzi na środek auli i zaczyna mówić. Najpierw przedstawia zarys historyczno-literacki oraz elementy wyróżniające twórczość w tym okresie, by później przejść do wątku eposów rycerskich.

I tu pojawia się problem.

Ekspert zatrzymuje się przy motywie konia- wiernego towarzysza każdego wojaka, pozwala sobie na porównanie go z dzisiejszymi samochodami…

…i zaczyna długą, niczym średniowieczna legenda, opowieść o nowo zakupionym aucie. Nie zważając na pojawiające się uśmiechy i pomrukiwania opowiada o: mocy silnika, jakości prowadzenia, opiniach sprzedawców oraz znajomych, a także porównuje pojazd z konkurencyjnymi autami.

W dalszej części wystąpienia poruszony zostaje temat hagiografii, czyli żywotów świętych. Wówczas wykładającemu przypomina się jak bardzo irytuje go niedawny spór między episkopatem a rządem. Poświęca tej kwestii piętnaście minut. Gdy kończy mówić, na sali znajduje się już tylko kilka osób.

Znudzeni słuchacze zaczęli opuszczać spotkanie, bo uznali, że jednak przecenili jego wartość. Z przeświadczeniem o stracie czasu przeszli do kolejnych punktów swoich rozkładów dnia.

Podobnie zakończyłoby się to zdarzenie, gdy wykładowca, choć trzymałby się tematu, rozbudowywałby go o liczne wątki i adnotacje. Wówczas znudzenie szybko opanowałoby te osoby, które choć na chwilę wyłączyły się ze słuchania wypowiedzi- czyli prawie wszystkich obecnych na sali.

W powyższym przykładzie nadawca komunikatu miał kontakt bezpośredni z odbiorcami (widział ich, słyszał, miał okazję podejść do każdego). Mógł, widząc wychodzącą grupę, podbiec do nich, zagrodzić drzwi i obiecywać, że dalsza część wystąpienia będzie już na temat.

Gorzej mają osoby wybierające drogę pisemnego kontaktu z odbiorcą.

Czytelnicy unikają przegadanych tekstów. Jeżeli zauważą, że materiał jest nudny/ za długi / niezrozumiały, odłożą go na bok. Co ważne, nigdy (z własnej woli) nie wrócą do niego. A więc autor tekstu poniesie całkowitą porażkę. Bowiem nie ma najmniejszych szans na zatrzymanie czytelnika.

Chciałbym byś zapamiętał, iż treść strony WWW, reklamowego folderu, promocyjnej ulotki, czy też wystąpienia to nie nowa powieść Dan`a Brown`a, więc nie może być obszernym czytadłem. Konstruując ją zmyślnie dobieraj wątki, dbaj o precyzyjne przekazanie treści, no i przede wszystkim pisz/mów w sposób zrozumiały i atrakcyjny dla odbiorcy (o czym opowiem w kolejnym wpisie).

Podcast (Odcinek 3) Piszesz? Mówisz? Nie zanudzaj!- Spójność

Kiedyś otrzymałem pytanie : Kuba, dlaczego przed rozpoczęciem każdej pracy nad tekstem zbierasz tyle informacji oraz tworzysz plan? Przecież tracisz na to dużo czasu.

Chodzi o spójność przekazu, odpowiedziałem, tylko w ten sposób mogę ją uzyskać.

Nie potrafię usiąść przed kartką/ekranem komputera, zacząć pisać „na czysto” i zakończyć z pozytywnym efektem. Dotyczy to zarówno moich tekstów zawodowych, jak i tych literackich. Zawsze muszę mieć pod ręką przynajmniej plan treści (często dołączam do niego uprzednio specjalnie sporządzone notatki).

Rozpisując materiał na poszczególne partie wiem, że przekażę czytelnikowi tylko te informacje, które uznam za stosowne, w kolejności od najważniejszych po te z najmniejszym priorytetem. A dodatkowo mam pewność, że tekst nie zostanie przegadany.

Bowiem, zgodzisz się ze mną, że prawdziwym koszmarem jest przebrnięcie przez długie, wielowątkowe artykuły, wystąpienia, czy też zawartości folderów. Szybka dekoncentracja, powroty do początkowych akapitów, niezrozumienie tematu – to najczęstsze efekty konfrontacji z przegadanym materiałem.

Jak więc stworzyć spójny tekst?

To proste. Wystarczy tylko rozplanować szkielet treści, a następnie zwrócić uwagę na ilość zdań w poszczególnych akapitach.
Wiele osób traktuje stworzenie planu pisania jako upokorzenie rodem ze szkolnych lat nauki języka polskiego. Jednak gdy zostają postawione przed zadaniem stworzenia na szybko np. wypowiedzi, zaczynają się gubić w labiryncie wątków.

Nie natrafiłyby na ten problem, gdyby wcześniej przygotowały informacje, posegregowały je według priorytetu, a następnie umieściły w schemacie składającym się z punktów i podpunktów.

Należy pamiętać, że poszczególne rodzaje tekstów charakteryzują się odmiennym planem np. inaczej wygląda rozmieszczenie treści w przemówieniu od skonstruowania atrakcyjnego artykułu prasowego.

Jako drugi wymóg spójności tekstu wymieniłem ilość zdań w akapitach. Zmienia się ona w zależności od rodzaju tekstu. Na przykład: poszczególne fragmenty wpisu w tym blogu liczą nie więcej niż cztery zdania, natomiast gdy piszę artykuł prasowy lub treść wystąpienia stosuję (standardowo)5-7 zdań na akapit.

Należy również powiedzieć o mocy, jak sympatycznie nazywam, atrakcyjnych akapitów. Zabieg sprawdza się w prawie wszystkich rodzajach tekstów mówionych i pisanych. Polega on na mieszaniu ze sobą zdań różnej długości w obrębie jednego akapitu. Dzięki temu pozbywamy się monotonii poszczególnych partii treści. Zapewniamy też czytelnikowi lepszy odbiór naszego komunikatu.

Podcast (Odcinek 2) Piszesz? Mówisz? Nie zanudzaj!

Podstawowa zasada komunikacji werbalnej i niewerbalnej brzmi- nie zanudzaj.

Nadawca (osoba mówiąca/pisząca), zgodnie z powyższą regułą, musi budować komunikat w taki sposób, by zaciekawić odbiorcę (słuchacza/widza/czytelnika) i zmusić go do podjęcia działania.

Tu przypomina mi się historia opowiedziana przez znajomego copywritera. Kilka lat temu zgłosił się do niego Klient z poważnym problemem.  Jako osoba pełniąca kluczową rolę w firmie szukał rozwiązania, które pomoże mu zwiększyć efektywność wystąpień publicznych. Bowiem, odbiorcy jego słów nie tylko się nudzili, ale potrafili dosłownie zasnąć.

Czym zatem charakteryzuje się wypowiedź, która nie ukołysze odbiorcy do snu?
Przede wszystkim musi:

– być spójna,
Materiał nie przekracza stosownej długości (nie jest rozgadany).

– być na temat,
Rozbudowanie tematu o liczne wątki poboczne nigdy nie służy zrozumiałości  tekstu. Z prostej przyczyny, w pewnym momencie odbiorca zaczyna się gubić- dekoncentruje się, traci uwagę, a na koniec przestaje słuchać/czytać.

zawierać  elementy atrakcyjne dla przedstawiciela danej grupy docelowej.
Mieści w sobie elementy istotne dla odbiorcy. Są one pogrupowane pod względem priorytetu-od najważniejszych po te warte podkreślenia.

W najbliższych postach przyjrzymy się bliżej tym cechom.

Ważnym jest również sposób przedstawienia tekstu. W przypadku wystąpienia istotne są: sposób wygłoszenia, ton głosu, język ciała, czy też miejsce prezentacji. Natomiast prezentując materiał  na papierze/ekranie komputera zwraca się uwagę na czcionkę, kolor, wygląd wizualny całości, czy też  cechy fizyczne nośnika.  Jest to również temat, który poruszę w najbliższym czasie.

Skup książek warszawa – czy wiesz, jak łatwo możesz sprzedać lub zamówić wymarzoną książkę?

Chciałbyś tanio kupić książkę, której od dawna szukasz? A może wręcz przeciwnie – chciałbyś sprzedać swoje książki, aby zgromadzić miejsce i fundusze na zakup nowych? Skup książek warszawa umożliwi ci obie te rzeczy. W dodatku bardzo szybko, łatwo i bez większego wysiłku.

1. Skup książek warszawa: jak sprzedać książkę?

2. Dlaczego warto kupić książkę przez internet?

Wciąż mówi się o tym, że Polacy czytają zdecydowanie za mało książek. Są jednak osoby, dla których książki to jedna z pasji, bez której nie wyobrażają sobie życia. Zarówno ci, którzy chcieliby znaleźć nowe, wartościowe i tanie książki, jak i osoby, które chciałyby zdobyć trochę dodatkowych pieniędzy, mogą to zrobić przez skup książek.

1. Skup książek warszawa: jak sprzedać książkę?

Sprzedaż książki jest teraz bardzo prosta i nie wymaga wysiłku. Co ważne, wiele osób nie wie nawet, że posiada możliwość sprzedaży książek, z których już nie korzysta w inną sposób, niż np. korzystając z aukcji internetowej lub idąc osobiście do jednego ze stacjonarnych skupów.

Ktoś może sobie zadać pytanie, po co w ogóle pozbywać się książek. Jednak – chociaż czasem z tego powodu boli serce – są takie sytuacje, że książki trzeba lub zwyczajnie chciałoby się sprzedać. Takie rozwiązanie ma dużo plusów. My zyskujemy przestrzeń i możliwość zakupu nowych książek. To bardzo ważne również dla osób, które np. się przeprowadzają i po prostu nie są w stanie zabrać wszystkich książek z sobą.

Zyskuje również osoba, która dzięki nam może znaleźć wartościową książkę i kupić ją w bardzo atrakcyjnej cenie. Książki mają duszę, a w używanych książkach, takich z antykwariatu lub kupionych właśnie w miejscach typu skup książek warszawa, możemy poczuć tę duszę podwójnie.

Aby sprzedać książkę, wystarczy wpisać jej numer ISBN i wykonać kilka kliknięć, aby zobaczyć wycenę książki. To naprawdę bardzo proste.

2. Dlaczego warto kupić książkę przez internet?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta – książki kupowane przez internet są stosunkowo tanie, w porównaniu z książkami ze stacjonarnych księgarni. Internet umożliwia spokojne przemyślenie zakupu i to, czego bardzo brakuje w dzisiejszym konsumpcjonistycznym świecie – nadanie książce drugiego życia.

Książki zawsze się odwdzięczają. Piękną historią, przekazywaną wiedzą, nauczaniem dzieci, ciekawym zakończeniem, wzbogaceniem słownictwa. To wszystko możemy mieć za kilka, czasem kilkanaście złotych, a więc za bardzo niewielką kwotę. Warto z takiej szansy skorzystać, ale też dać ją kolejnym właścicielom książki.