Archiwa kategorii: Storytelling

Jak napisać ofertę „ze staropolską gościnnością”?

jak napisać ofertęNapisanie dobrej oferty reklamowej to niebywała sztuka. Dlatego, chcąc odnieść sukces, warto zainwestować pieniądze, zatrudniając profesjonalistę do napisania tekstu promującego towar lub usługę. Jednak niektórzy przedsiębiorcy, chcąc oszczędzić pieniądze, powierzają prace najtańszym freelancerom lub sami siadają do komputerowej klawiatury i wypuszczają w internetowy świat „gnioty”, które później omawiam na moich szkoleniach.

ALE! Pojawiają się też wyjątki. Czasami zdarza się tak, że napisany przez właściciela tekst  charakteryzuje się najwyższym poziomem. Przykładem może być oferta, którą otrzymałem od właścicieli jednego z gospodarstw agroturystycznych.

Po zapoznaniu się z jej treścią, wybrałem podany w mailu numer telefoniczny i zadzwoniłem do przedsiębiorców. W rozmowie z przemiłą panią, usłyszałem, że treść oferty, od początku do końca, została opracowana samodzielnie, bez zlecania prac copywriterowi. Pogratulowałem jej umiejętności i przystąpiłem do przygotowywania niniejszego wpisu na bloga.

Przyjrzyjmy się zatem wyróżnikom oferty gospodarstwa agroturystycznego.

 Ze staropolską gościnnością – jak napisać ofertę?

Zaczyna się niewinnie od prostego tytułu maila. Autorzy w temacie wpisali: Agroturystyka – Wakacje w Świętokrzyskiem. Nieprzekombinowany, prosty, ale działa – ja zajrzałem.

Otwierając list od razu dostrzegłem cieszącą oko grafikę, obok której znajdował się zapisany pogrubionym fontem komunikat:

Ach, gdyby tak móc się wyrwać z biura na kilka dni! Zapomnieć o pracy i codziennych obowiązkach! Właściwie… Dlaczego by tego nie zrobić?

Pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło się w moich myślach, to nawiązanie do popularnego w sieci hasła, by rzucić wszystko i zamieszkać w Bieszczadach. Wciąż mam takie wrażenie, nawet przy n-tym czytaniu tekstu.

Powyższy fragment jest bardzo mocny, bo buduje w umyśle odbiorcy obrazy. Co ważne, autorzy od samego początku kontrolują przekaz. Piszą o tym, o czym marzy każdy pracujący odbiorca. W drugim zdaniu  „dokładają do pieca” wymieniając kolejne korzyści, by zamknąć pytaniem retorycznym, zachęcającym czytelnika do działania.

Przemyślane jest też użycie wykrzyknika w rozpoczęciu komunikatu. To ach działa wzmacniająco na podświadomy umysł odbiorcy, o czym opowiadam na prowadzonych przeze mnie szkoleniach.

Rewelacja!

Dopiero w drugim akapicie jest wymieniona nazwa miejsca, gdzie można zapomnieć o codzienności, plus krótki jego opis. Zaś w kolejnym scharakteryzowano, co czeka na gości. Wszystko zajęło właścicielom agroturystyki objętość 545 znaków ze spacjami. Krótko i na temat, z wyróżnikami w postaci pogrubienia i czerwonego koloru fontu. Brawo!

Gospodarstwo agroturystyczne  NAZWA położone jest bezpośrednio nad stawami, wśród lasów i lak to, co przyciąga i zapewnia mila rodzinna atmosferę, to otwarte serca gospodarzy na gości i wyśmienita kuchnia oparta na świeżych, zdrowych, ekologicznych  produktach takich jak: jaja, mleko, ser, cielęcina, miód, domowe konfitury oraz przetwory.

Na gości czekają gustowne urządzone pokoje z łazienkami, TV i WI-FI, dzień rozpoczniemy od smacznego śniadania, a zakończymy wyborną obiadokolacją wpatrując sie w zachód słońca nad jeziorkiem.

Oczywiście przyczepię się do braku kreseczek i ogonków zamieniających łąki w laki oraz miłą rodzinną w milę rodzinną, ale można to wybaczyć autorom tekstu. Komu nie zdarzylo sie popelnic takich bledow? :) Drugą rzeczą jest konieczność postawienia kropki po WI-FI. To powinny być dwa zdania.

 Jak napisać ofertę ?– zakończenie tekstu

Poniżej, połowę mniejszym fontem, zapisana jest informacja o lokalnych atrakcjach turystycznych. Bardzo dobry zabieg, gdyż wpierw czytający ma za zadanie zainteresować się miejscem, a nie okolicą. Dlatego musi poznać szczegóły, które zachęcą go do wyboru właśnie tego gospodarstwa agroturystycznego, a dopiero w kolejnym kroku przeczytać o atrakcjach turystycznych.

NAZWA jest doskonałą bazą wypadową dla każdego. Bez względu na to, czy kochasz piękno przyrody, uwielbiasz podążać śladami historii, czy może szukasz rozrywki, na Kielecczyźnie odnajdziesz to, co dla Ciebie najbardziej pociągające. Wśród szeregu okolicznych miejsc wartych odwiedzenia:

  • 1000-letni dąb Bartek

  • łysogórskie szlaki

  • piece dymarskie do wytapiania żelaza pracujące w czasach rzymskich

  • klasztor na Świętym Krzyżu z mumią Jeremiego Wiśniowieckiego

  • pielgrzym z Nowej Słupi

  • pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach

  • skansen wsi kieleckiej w Tokarni

  • dwór Sienkiewicza w Oblęgorku

  • przejazd kolejką wąskotorową po Ponidziu

  • muzeum zegarów słonecznych w Jędrzejowie (trzecia kolekcja pod względem wielkości na świecie, po Nowym Jorku i Londynie)

  • kielecka wystawa gadów i płazów

  • XII-wieczny cysterski zespół klasztorny w Wąchocku

  • zamek królowej Bony w Chęcinach oraz jaskinia „Raj”

  • relikty prastarej Wiślicy oraz urodę zabytkowego Sandomierza

 Jak napisać ofertę ?– formuła zamykająca

Oferta kończy się formułą zamykającą prawie wybijającą z butów. Prawie, bo postawiono po niej przecinek – a tego się nie robi dobrze napisanym tekstom.

Ze staropolską gościnnością zapraszają,

Imiona i nazwisko właścicieli
dane kontaktowe

Staropolska gościnność nie tylko ładnie wygląda, ale też tworzy opowieść w głowie odbiorcy. Wie on, że zajeżdżając do tego gospodarstwa agroturystycznego, znajdzie gościnność wygodę, obfite jedzenie, mnóstwo rozrywki oraz inne atrakcje o jakich pisał Mickiewicz w Panu Tadeuszu oraz Sienkiewicz na kartach swoich książek. Bardzo interesujący zabieg storytellingowy.

Chcesz się nauczyć pisać oferty, które zaciekawią czytelnika? Naucz się tego z moich książek lub zapisz się na szkolenie.

odrzuć szablonPodstawy pisania przekonuyjących tekstów

Dzwonił do nas Twój Facet – hasło reklamowe analiza przypadku

To hasło reklamowe składa się z powyżej siedmiu słów, jednak bije na głowę komunikaty płynące od światowych marek, te nieprzekraczające przyjętej granicy długości.

Dzwonił do nas Twój facet. Powiedział, że możesz kupić co tylko chcesz.

Gdzie tkwi moc przekazu? Szybko można zauważyć, że w magii opowieści. I co ważne, nie jest to storytelling bazujący na prawdziwym zdarzeniu. Wręcz przeciwnie, „myślący” odbiorca uśmiechnie się widząc to hasło reklamowe, potraktuje je jako dobry żart.

Jednak jedna rzecz pozostanie mu w głowie, ostatni fragment komunikatu ( tę część zapamiętuje nasz nieświadomy umysł):

Możesz kupić co tylko chcesz.

I mimo, uśmiechu pod nosem, wywołanego przez zabawne hasło reklamowe, klientki zachodzą do tego sklepu z butami i kupują, co tylko chcą.

Wielkie brawa dla autora komunikatu!

Narratologia – książka o storytellingu

Paweł Tkaczyk to bardzo miły facet – gdy ukazała się jego książka Narratologia, pomógł mi w szybkim dostępie do niej, za co BARDZO DZIĘKUJĘ. Jego sympatyczność widać też podczas wystąpień – można przekonać się o tym zaglądając do filmów umieszczonych w serwisie YouTube. Miły głos i świetnie skomponowane prezentacje naprawdę wciągają oglądającego.

Paweł Tkaczyk to również mistrz opowieści. Dobrych opowieści. Można o tym przekonać się zaglądając do jego książek Zakamarki marki, Grywalizacja oraz Narratologia. Każda z publikacji jest bogatym źródłem wiedzy połączonym ze zbiorem opowieści. Czytają się (same :)) znakomicie.

Narratologia – książka o storytellingu

Narratologia autorstwa Tkaczyka jest odpowiedzią na zapotrzebowanie rynku. „Opowieść” nagle zaczęła królować w działaniach polityków i marketingowców, a raczej została podkreślona jej rola. Podobnie jak kilka lat temu dużo mówiło się o gamefikacji (wówczas autor wydał Grywalizację), teraz zwraca się szczególną uwagę na narrację (i Tkaczyk znów szybko zareagował na trend).

A jaka jest Narratologia?

W moim przekonaniu: Paweł Tkaczyk wygrywa w porównaniu z Storytellingiem Marka Stączka oraz Marketingiem narracyjnym Eryka Mistewicza, ale przegrywa z zagranicznymi tytułami – na przykład: za lepszą uznaję zbiorową publikację Storytelling. Narracja w reklamie i biznesie. Co nie zmienia faktu, że Narratologia jest książką bardzo potrzebną i trafioną dla wszystkich początkujących storytellerów.

Tkaczyk w umiejętny, typowy dla siebie, sposób tłumaczy co to jest storytelling i jak posługiwać się nim, by zyskiwać odbiorców. Jest dużo wiedzy i mnóstwo opowieści. Całość czyta się jak dobrą powieść – i to uznaję za największy sukces książki Pawła Tkaczyka. Odkładając czytnik, myślałem o tym kiedy powrócę do lektury. To jest potwierdzenie wysokiej jakości warsztatu storytellera, jaki posiada autor.

Posiadając „jakąś” wiedzę na temat storytellingu kieruję w stronę autora słowa pochwały za piękne wyjaśnienie zagadnień takich jak: schemat Diltsa oraz archetypów Campbella. Wyróżnia je przejrzystość i zrozumiałość. Szczerze, będę polecał je studentom i uczestnikom szkoleń.

Narratologia – minusy

Dostrzegłem cztery.

Pierwszym jest zbyt wielkie nasycenie rozdziałów wiedzą. Są krótkie i przeładowane informacjami. Z jednej strony, to źle, bo wielu rzeczy czytelnik nie zapamięta po pierwszym przeczytaniu. Z drugiej, skoro nie zapamięta, a więc sięgnie po publikację ponownie – ten minus można przekuć w plus. Mi jednak ta forma przeszkadza.

Drugim minusem jest opowieść o zakładzie Hemingwaya. Dobrze, że autor pisząc o najkrótszym opowiadaniu dopowiada: Tak przynajmniej głosi legenda. Bowiem, jest to powtarzana od kilkunastu lat plotka – więcej tutaj.

Trzeci minus odnosi się do schematu opowieści. Tak, Joseph Campbell pisał o nim w 1949 roku, ale nie mógłby tego zrobić, gdyby nie francuscy strukturaliści. Należący do nich Claude Lévi-Strauss przybliżył światu nauki prace Rosjanina Władimira Proppa, a ten pisał o schemacie już w 1928 roku. Campbell zaczerpnął od badacza ze wschodu, lekko przebudowując schemat (czyt. bardzo go upraszczając).

Narratologia – ocena

Czwartym minusem jest to, że Tkaczyk Narratologią „nie odkrywa Ameryki”– wszystko o czym opowiada można znaleźć w sieci, podręcznikach lub na studiach polonistycznych i kulturoznawczych. Jednak dla osób chcących opowiadać, ta publikacja to ABSOLUTNE MUSISZ PRZECZYTAĆ! Po co tracić godziny, przeczesując sieć, skoro wszystko można otrzymać w jednej publikacji? Narratologia jest fachowym kompendium wiedzy, nieco przeładowane informacjami, o czym pisałem powyżej.

Oceniam publikację na mocne 9,5 i z niecierpliwością czekam na dalsze książki Pawła Tkaczyka.

Paweł Tkaczyk, Narratologia, PWN, 2017

Dziękuję Autorowi i Wydawnictwu PWN za podesłanie książki

Jak napisać flash fiction?

Każdy może stworzyć własne mini opowiadanie. Wystarczy tylko spełnić kilka warunków oraz zastosować się do określonego schematu. Poznaj co musisz zrobić, by zacząć pisać flash fiction.

Zacznij czytać
Gazety, blogi oraz informacje z portali społecznościowych dadzą Ci inspirację. Jednak sam temat nie wystarczy. Trzeba to ubrać w określoną formę. Dlatego priorytetem jest lektura książek. Pamiętaj, im więcej czytasz, tym większy zdobywasz zasób słów i sprawniej operujesz językiem.

Czytasz? A więc zacznij pisać
Chwytaj za pióro, długopis lub klawiaturę i pisz. Ćwiczenie czyni mistrza. Możesz też podzielić się swoimi dziełami ze znajomymi lub rodziną, by poznać opinię. Jeżeli jednak chcesz uniknąć krytyki pisz do szuflady.

Ćwicz
Jednak samo pisanie i czytanie nie wystarczą. Poważnym błędem domorosłych pisarzy i pisarek jest to, że nie wykonują ćwiczeń. Po prostu siadają do pisania, płodzą utwór i jedynie, od czasu do czasu, zabiorą się za edycję kilka akapitów. Na wykonanie ćwiczeń usprawniających pisanie nie mają już czasu. Jakie to ćwiczenia? Możesz je poznać zaglądając do moich książek Podstawy pisania przekonujących tekstów i Odrzuć szablon– napisz sam. W przypadku tekstów flash fiction doskonale rozwijającym warsztat jest poniższe:

Napisz dowolne opowiadanie. Następnie zapisz je w (nie więcej, nie mniej) dziesięciu zdaniach, w dalszej kolejności skróć do 5 zdań, a na koniec spróbuj zapisać je w równo 15 słowach.

Stosuj schematy

O nich opowiadam na przykład na szkoleniach ze storytellingu. Poniżej zamieszczam trzy przykładowe:

Schemat 1
Przedstaw co się dzieje w teraz, a następnie zapowiedz przyszłość.

Schemat 2
Pobaw się grą słów, czytelnicy ją uwielbiają.

Schemat 3
Stwórz opowiadanie, w którym każde zdanie będzie przeciwstawiało się poprzedzającemu.

W sercu Jacquesa de Molay był ogień. Studenckie flash fiction

Flash fiction to forma literacka, która od dawna funkcjonuje w Polskiej literaturze i ma się całkiem nieźle. Najpierw były nowelki (ach ten Prus, Sienkiewicz i Konopnicka), później pojawiły się kilkuzdaniowe krótkie opowieści, by zatrzymać się na wielkich gawędach zawartych w kilku słowach.

Tworząc wpisy na tego bloga o short short stories pomyślałem, że warto sprawdzić jak sobie poradzi z flash fiction pokolenie wchodzące właśnie w dorosłość.  Dlatego poprosiłem o stworzenie krótkich opowiadań słuchaczy z Warszawskiej Szkoły Reklamy. Studenci mogli pisać na każdy temat, warunkiem było zachowanie objętości 15 wyrazów.

Jestem z nich dumny. Flash fictions, które otrzymałem różnią się narracją, podejściem do tematu oraz sposobem zapisu. Wszystkie wyróżniają się pomysłowością – co mnie nie dziwi, w słuchaczach Warszawskiej Szkoły Reklamy drzemią gigantyczne pokłady kreatywności. A oto owe mini-historie:

Rafał Chwalczuk

Wieczór
Zaniemówił, kiedy zachwyciła się bukietem róż. Nie przyznał się, że nie kupił ich dla niej.

Justyna Kamińska

Jechałam metrem, pod które wpadła kobieta.
Każdy był przerażony.
Wieczorem poinformowano w wiadomościach, że przeżyła.

Jakub Dembowski

Ogień i dym. Lot i ciemność. Światła i kształty. Przestrzeń kosmiczna.

Monika Wagner

Piotruś i Agatka bawili się razem w lesie. Piotruś zabił Agatkę. Już nie bawią się razem.

Regina Busygina

W sercu Jacquesa de Molay był ogień. Ogień go spotkał na końcu życia.

Mam cień. A może sam jestem cieniem swojego cienia?

Jestem pilotem. To jest mój ostatni lot. Również dla tych, którzy mnie zwolnili.

Maria Sobińska

Ujrzeli się i zakochali. Poznali się i nigdy już nie chcieli się widzieć.

Magdalena Michalczyk 

Kiedyś żyła dziewczynka, która kochała psy,
ale wściekły pies ją ugryzł i umarła na wściekliznę.

„Wieszcz z Ameryki” w kwartalniku „Fabularie”

Publikacja opowiadania w kwartalniku Fabularie to dla mnie zaszczyt. 17 marca miała miejsce premiera owego czasopisma – jednego z najważniejszych w polskiej kulturze.

Już w najbliższy czwartek, w każdym Empiku…. najnowszy numer kwartalnika Fabularie. A w nim moje opowiadanie o twórczo…

Opublikowany przez Kuba Sosnowski na 14 marca 2017

Tekst mego autorstwa opowiada o tym, co stało się w leżącej nieopodal Białegostoku wsi. Jest poezja Ginsberga, Żydzi, trochę krwi i dużo polskiego bimbru. Zapraszam do lektury.

Świetną ilustracją wzbogaciła moje #opowiadanie "Wieszcz z Ameryki" Aleksandra M. PerzyńskaPremiera 12. numeru "Fabulariów"

Opublikowany przez Kuba Sosnowski na 17 marca 2017

Short short stories w reklamie

Kontynuując wątek flash fiction, przyjrzyjmy się teraz wykorzystaniu mini-historii w reklamie. Jako copywriter uważam, że umiejętność ułożenia krótkiej dobrej historii to priorytet w tym zawodzie. Scenariusz spotu audio lub reklamy wideo często zawierają w sobie historię, czasami tak bardzo intrygującą, jak książkowe fabuły.

Zadaniem mini-historii jest lepsze przybliżenie odbiorcy tego, co chcą mu powiedzieć twórcy reklamy, czyli:

Przybliżyć temat (historie typu kim jestem)

 

Pokazywać ideę, koncept, związki przyczynowo-skutkowe, rozwiązania, a przy tym budować zaufanie u odbiorcy ( historie typu dlaczego tu jestem)

 

Inspirować do działania (historie typu tworzenie wizji)

 

Pomagać w zapamiętaniu konkretnego elementu (historie uczące)

 

Obrazować abstrakcyjne idee (wartość w akcji), których wartość może być zrozumiana dwuznacznie

 

Identyfikować, a następnie usuwać obiekcje odbiorcy (historie typu: wiem o czym myślisz)


Wymyślenie historii i zapisanie jej w postaci scenariusza reklamy wideo, to podstawa copyeritingu. Prawie każdy może to zrobić, liczy się dobry pomysł. Copywriterski level hard osiągają tylko Ci, którzy zaczynają budować historie w głowach odbiorców za pomocą tekstów, na przykład ulotek:
To nie jest zwykły komunikat typu „kupię mieszkanie”. Treść stanowi określoną opowieść, której zadanie jest proste – dostając ulotkę, odbiorca musi wyobrazić sobie osobę, która szuka lokalu dla klienta. Komunikat wzmacnia odręczne pismo. Więcej o ulotce pisałem tutaj
W reklamie pojawiają się też short short stores, ograniczone do 6 słów, czyli taki rodzaj tekstów, o jakim pisałem na początku cyklu dotyczącego flash fiction. Przykładem może być ta ulotka:

 

 

Storytelling: 6 sposobów na ciekawą opowieść, nie tylko na dobranoc!

Storytelling to nie tylko świat marketingu i kreacji pisarskich, ale też element codzienności każdego z nas. Przecież codziennie opowiadamy oraz słuchamy miliony historii. Dziś kilka słów o nich, a konkretnie o tworzeniu porywających dziecięcą wyobraźnię opowieści.

Zapraszam wszystkich, nie tylko rodziców i dziadków, do zapoznania się z moim tekstem, który pojawił się na portalu Mamawie. Link:

6 sposobów na ciekawą opowieść, i to nie tylko na dobranoc!

A jeśli szukasz książki, która pomoże Ci w pisaniu przekonujących tekstów do codziennego użytku, sięgnij po

odrzuć szablon

Katalog stron internetowych

Mini-historie- flash fiction

Ograniczone do 6 wyrazów opowieści (short short stories), którym poświeciłem wcześniejsze wpisy, to tylko jeden rodzaj krótkich tekstów. Do mini-historii należą też teksty o większej ilości słów. Tworzyli je tacy jak Bolesław Prus, H.P. Lovecraft, Philip K. Dick, czy też Arthur C. Clarke lub Julio Cortazar. Są to krótkie historie (flash stories), ale większość przekracza objętość 500 znaków ze spacjami.

Pomiędzy nimi znajduje się grupa, do której należą opowiadania o objętości większej niż 6 wyrazów, ale zawarte w kilku zdaniach. Moim ulubionym  jest Knock (Pukanie) Frederica Browna. Opowiada o tym, co spotkało ostatniego człowieka na świecie i brzmi tak:

The last man on Earth sat alone in a room. There was a knock on the door…
(Ostatni człowiek na Ziemi siedział sam w pokoju. Wtedy rozległo się pukanie do drzwi…)

Doskonałe, prawda? Spójrzmy jak inni  pisarze poradzili sobie z mini-historiami

O`Henry
Chauffeur lit a cigarette and bent over the gas tank to see if there was enough gas in there. The deceased was twenty-three.
(Szofer zapalił papierosa i pochylił się nad zbiornikiem, by sprawdzić ile zostało mu paliwa. Nieboszczyk miał dwadzieścia trzy lata)

Lydia Davis Special (Wyjątkowe)
We know we are very special. Yet we keep trying to find out in what way: not this way, not that way, then what way?
(Wiemy, że jesteśmy bardzo wyjątkowe. Mimo to szukamy odpowiedzi w jaki sposób: nie w ten, nie w ten, a więc w jaki?)

Marian Pilot We trzy
Miała kawałek ziemi, krowę, była już starą kobietą: we trzy się one żywiły i wzajemnie wspierały.

Ostatnie z opowiadań pochodzi z najnowszej książki Pilota Niebotyki. Zainteresowanych mini-historiami zachęcam do zajrzenia do publikacji – w pierwszej części znajduje się mnóstwo short short stores.

Na koniec pozostawiłem inne ulubione opowiadanie. Pochodzi ono ze książki Flash fiction, którą można pobrać bezpłatnie w sieci – pod tym adresem. Jego autorem jest Aga Ślaska

Ballada o wnuczku, który był mądrzejszy od dziadka, bo wnuczek miał telefon z internetem, a dziadek miał tylko głowę

Dziadek siedział po turecku na dywanie. Był przerażony ,że już się nie podniesie, bo jak zakładał nogę na nogę, coś potwornie chrupnęło mu w kolanie. Wnuczek siedział na ratanowym fotelu bujanym, nogi miał przykryte wełnianym kocem w kratę. Z porcelanowej filiżanki w róże wystawała plastikowa rurka, przez którą sączył oranżadę.

— Ale pamiętasz, co mi obiecałeś?

Dziadek podniósł się niezgrabnie z podłogi, rozmasowując pospiesznie krzyże, po czym wgramolił się wnuczkowi na kolana.

— Pamiętam, pamiętam…

Wnuczek troskliwie głaskał dziadka po łysiejącej głowie. Rozkołysał delikatnie fotel i przytulił rozemocjonowanego mężczyznę do kruchej piersi. Zapatrzony w niego dziadek dyndał wesoło wystającymi poza oparcie fotela, nękanymi przez reumatyzm nogami.

— Na dobranoc opowiem ci o Wikipedii — wyszeptał wnuczek — a jak jutro ładnie zjesz obiad, to ci pokażę, jak się forwarduje maile.

W kolejnym wpisie przejdziemy do mini-historii w reklamach.

Mini-historie – 6 słów, mnóstwo emocji

Tekstem o krótkiej historii, której autorstwo przypisywane jest Hemingwayowi, rozpocząłem mini-cykl wpisów o mini-historiach (flash fiction, short short stories). W ostatnich latach owa forma stała się tak popularna, że znalazła kolejnych śmiałków, chcących zmierzyć się z doskonałą opowieścią w 6 słowach.

Wśród nich są znani pisarze, jak też amatorzy. Spójrzmy jak radzą sobie z short short stories najbardziej rozpoznawalne w literackim świecie nazwiska:

Dave Eggers:
Found true love. Married someone else.
(Znalazła prawdziwą miłość. Poślubiła kogoś innego)

Stephen Baxter
Big bang. No God. Fadeout. End.
(Wielki wybuch. Brak Boga. Stopniowe wyciszenie. Koniec )

Margaret Atwood
Starlet sex scandal. Giant squid involved.
(Seks-skandal z gwiazdeczką. Wielka przynęta zarzucona.)

Jeffrey Eugenides
Defenestrated baby, methamphetamine, prison, rehab, relapse.
(Wyrzucone przez okno dziecko, metamfetamina, więzienie, odwyk, nawrót.)

Zainteresowani znajdą więcej mini-historii spod piór popularnych pisarzy klikając w link https://www.wired.com/2006/11/very-short-stories/

Jak wspomniałem opowieści zawarte w 6 słowach tworzą również amatorzy.  To bardzo popularna forma. Najpopularniejszą stroną internetową, gdzie znajdują się short short stores jest: http://www.sixwordstories.net

odrzuć szablonChcesz nauczyć się pisać teksty, które działają lub tworzyć materiały, które przyciągną oko i zainspirują czytelnika? Zajrzyj do mojej książki Odrzuć szablon – napisz sam.

Mini-historie: (czy) wszystko zaczęło się od Hemingwaya

Od lat mówią o tym literaturoznawcy, specjaliści od reklamy, osoby, które na dźwięk słowa storytelling dostają pozytywnych dreszczy, a także miłośnicy prozy Ernesta Hemingwaya. Tematem dzisiejszego wpisu będzie najkrótsza i najsmutniejsza historia.

Brzmi ona tak:

For sale: baby shoes, never worn
Na sprzedaż: dziecięce buciki, nigdy nie noszone

Jej autorstwo przypisywane jest Ernestowi Hemingwayowi, który ponoć napisał ją na skrawku barowej serwetki, tym samym wygrywając 10$.

Wymienieni w pierwszym akapicie specjaliści zachwycają się, a ja wraz z nimi, nad narracją – do opowiedzenia doskonałej historii wystarczyło tylko 6 słów. W głowie odbiorcy rodzi się obraz ogłoszenia w gazecie, a za nim pojawiają się: dziecko, nadzieja, śmierć, rodzinna tragedia, wzburzone emocje, pusty pokój i owa para dziecięcych butów. Przyznaję, że jest to majstersztyk, ale…

Hemingway nie jest autorem tekstu.

Jak wskazuje badacz cytatów (bo tak sam mówi o osobie) Garson O’Toole, w czasach gdy Ernest Hemingway pisał na barowej chusteczce owo opowiadanie, dobrze znane były ogłoszenia o podobnej treści. Wszystko to przez wysoką ilość zgonów małych dzieci.

Badacz, wskazuje, że oprócz ogłoszeń, między innymi pojawił się w prasie artykuł opisujący ową smutną historię, a także mowa o niej w pewnym komiksowym pasku– będącym reklamą gazetowego działu z ogłoszeniami. Co więcej, powstawały na jej temat osobne publikacje.

Skąd więc przypisanie jej Hemingwayowi? Z książki Petera Millera Get Published! Get Produced!: A Literary Agent’s Tips on How to Sell Your Writing. Miller oznajmił w tej publikacji, że dowiedział się o zakładzie Hemingwaya od  wiarygodnej osoby w 1974 roku. I tak to się wszystko zaczęło.

To jeszcze nie koniec „mini-historii”, więcej na ten temat znajdziesz TUTAJ.