Archiwa tagu: tekst

Wybierz albo wypieprzaj – teraz tak wita się klientów

W poprzednim wpisie przedstawiłem treść maila od firmy zajmującej się niemal wszystkim z pogranicza sieci i analogowego biznesu. Przerażony niskim poziomem pracy copywritera, ale zainteresowany co kryje się na stronie www, odwiedziłem witrynę i… dostałem za swoje.

Wybierz coś albo wypieprzaj – głosił napis, podejrzewam, że jest to firmowy slogan. Pod spodem ktoś umieścił jego, napisane odręcznie, rozszerzenie: To nie my napisaliśmy.

Szczerze, czułem się jakbym odwiedzał agencję marketingową dla dresiarzy, w której za chwilę jakiś Sebix zapyta mnie jaki mam problem? Na szczęście nie znalazłem takiego punktu oferty. Zamiast niego widniały standardowe propozycje: tworzenie sklepów internetowych, sprzedaż bazy danych i szablonów Allegro, prowadzenie konta na Facebooku, a nawet rejestracja w GIODO. Wszystko w konwencji „strona zrobiona przez gimnazjalistę”. Nie znam się na grafice, i programowaniu więc nie oceniam szczegółów.

Jednak znam się na copywritingu i wiem, że poniższe fragmenty z oferty prowadzenia konta na Facebooku:

Chcesz tu być?
Chcesz dużo nowych klientów?
Zrobimy profesjonalny FanPage
Zapraszamy.

(…)

Nasza firma stworzy i zajmie się obsługą profilu Twojej firmy na Facebooku, który zapewni jej zwiększenie sprzedaży i wzmocnienie wizerunku. Dzięki skutecznej obsłudze Facebooka ożywi Twój profil, zwiększy jego zasięg, pozyska zainteresowanych i aktywnych fanów oraz stworzy dla niego wspaniałą identyfikację wizualną. Ciekawe grafiki, zaskakujące teksty i posty sprzedażowe pomogą przyciągnąć rzesze fanów i poprawić wizerunek marki. Dzięki dużej grupie osób zainteresowanych Twoimi produktami, łatwiej nawiążesz interakcje z klientami i dotrzesz do nich wraz ze swoją ofertą i usługami.

Prowadzenie Facebooka przez naszą firmę stanie się dziecinnie łatwe. My zadbamy o wszystko, a Ty będziesz mógł patrzeć jak Twoja firma osiąga sukces.

są żenujące i na pewno nie przyciągną żadnego trzeźwo myślącego przedsiębiorcy. No, chyba, że Klient przestraszy się i dostosuje do przytoczonych na początku wpisu słów sloganu reklamowego, wybierając usługę.

Takich perełek jest na omawianej stronie więcej. Świadczą one o marnej jakości warsztacie copywritera i braku znajomości podstaw pisania przekonujących tekstów. Trudno też jest mi uwierzyć w posiadanie przez ową firmę certyfikatu Rzetelna Firma. Dlaczego? Większość firm posiadających dokument prezentuje jego skan. Na omawianej stronie można nadaremnie klikać w obrazek.

Nie czekaj na podwyżkę cen energii – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Pod koniec stycznia pewien dostawca energii elektrycznej wysłał do mnie ofertę. List wygląda tak:

prąd

Na pierwszy rzut oka skomponowany jest prawidłowo – zawiera akapity, komponenty przyciągające oko, jest zwięzły, pozbawiony zbytecznych elementów graficznych, a do tego hasło wzywające do obniżenia rachunków. Aż chciało mi się czytać! Czytaj dalej

Z pianą tak gęstą, jak broda ruskiego bojara – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Kontynuując omawianie treści maili, które znajduję u siebie w skrzynce i uważam za antyprzykłady listów z ofertą, dziś przyjrzę się wiadomości otrzymanej w miniony piątek.

Na pierwszy rzut oka rzuca się niechlujstwo piszącego. Ani się ze mną nie przywitał, ani nie napisał skąd ma adres mailowy (dobrze, że choć zaoferował możliwość wypisania się z mailingu). Po prostu, napisał wiadomość, wstawił kilka linków prowadzących do stron znanych mediów, a na koniec wkleił fotografię. Na zdjęciu widać starszego mężczyznę stojącego przy Trabancie, u góry znajduje się logo lokalu.

Jednym słowem, niechlujstwo na całego. Czytaj dalej

Wycieczka w głąb oceanu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

W minionym tygodniu znalazłem w mojej skrzynce dwa maile od firmy – parku oceanicznego. Kolejny raz (choć nie zapisywałem się na listę mailingową, listy otrzymuję już od kilku miesięcy) zaproponowała mi ona odwiedzenie swojego przybytku. Zaproszenia wystosowane były w taki sposób, że postanowiłem omówić ich treść na blogu.

Maile różniły się tylko dwoma elementami: rozmieszczeniem formuły wieńczącej i podpisu oraz w jednym z listów był link do filmu umieszczonego w serwisie YouTube, a w drugim grafika (przenosząca, zamiast na stronę firmy, do miejsca, w którym mogłem zrezygnować z mailingu). Treść obu była ta sama:

Witamy
[Nazwa firmy] we [nazwa miasta] zaprasza na wyprawę w nieznany wodny świat o której na pewno nie zapomnisz.
Jest to unikatowe miejsce prezentujące ekspozycję zwierząt morskich i oceanicznych w swoich naturalnych wielkościach.
Nasz przewodnik udzieli wam ciekawych informacji.Czy na pewno wiesz wszystko o mieszkańcach podwodnego świata?
Odwiedź nas, stań oko w oko z rekinem wielorybim i sprawdź ile wiesz !

Pozdrawiamy [nazwa firmy]

Czytaj dalej

Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało? – recenzja

W dzisiejszych czasach, gdy czytanie książek nie należy do modnych zajęć… tak mógłbym rozpocząć ten tekst. Jednak tego nie zrobię. Jeszcze nie jest z nami tak źle.

Tak, wiem jak mało czyta statystyczny Polak. Jednak zbyt często napotykam się w autobusach lub pociągach na ludzi czytających ebooki, zbyt często słyszę od znajomych o nowo przeczytanej książce. Dlatego jestem przekonany, że wiele osób nadal kocha przewracać strony powieści, literatury faktu, czy też poradników.

Myślę, że wymienieni powyżej najlepiej zrozumieją Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?. Pierre Bayard, pod pozorem odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule, przedstawia swój pogląd na to czym jest literatura.

To coś więcej niż czytanie i nie-czytanie, wypowiadanie się o książkach, odbieranie pozycji „na tylko sobie właściwy sposób”. To coś więcej niż wzajemne relacje łączące autora, czytelnika oraz książkę. A więc czym właściwie jest literatura? Odpowiedź znajduje się w 157 kartkach eseju.

Po Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało? nie powinny sięgać osoby oczekujące znalezienia sposobu na nie-czytanie. Wpadną w pułapkę. Zapytanie jest bowiem pewną formą droczenia się z czytelnikiem, prowokacją mającą wywołać w odbiorcy przeciwne działanie – sięganie po książki i czytanie każdej z nich we wnikliwy, indywidualny sposób.

Pierre Bayard Jak rozmawiać o książkach, których się nie czytało?, Warszawa 2008, Państwowy Instytut Wydawniczy

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Muzyka pobudzająca kreatywność

Tydzień temu uczestniczyłem w spotkaniu białostockiego klubu Toastmasters (gorąco polecam uczestnictwo w cotygodniowych zebraniach – zwłaszcza osobom pragnącym pokonać strach przed wystąpieniami publicznymi). Jednym z jego elementów były przemówienia improwizowane – czyli wybrana osoba wygłaszała kilkuminutową mowę na usłyszany przed chwilą temat. Zainteresowała mnie wypowiedź jednego z uczestników, który opowiadał co by zrobił wiedząc, że nastąpi koniec świata.

Jednym z priorytetów na jego improwizowanej liście było zrozumienie muzycznego gatunku dubstep. Określił je mianem różnych dziwnych dźwięków, które tworzą jeden wielki hałas. Opowiadał o tym w tak zabawny sposób, że na ustach każdego słuchacza malował się uśmiech. Natomiast ja, śmiejąc się razem z innymi, zastanawiałem się dlaczego jeszcze nie opublikowałem postu, który miałem w tablecie, o muzyce wspomagającej kreatywność.

Po powrocie do domu zabrałem się za czytanie wpisu i nanoszenie poprawek. Jego motywem przewodnim była sytuacja, która spotkała mnie w czerwcu. Zmieniłem to–  pozostawiając najważniejsze wątki, a historię przeniosłem na koniec wpisu.

Pytanie, co ma wspólnego dubstep z muzyką wspomagającą kreatywność? To, że może również pobudzać do pracy.

Nie jestem miłośnikiem tego gatunku muzycznego, ale moi znajomi go ubóstwiają. Rozmowy z nimi oraz obserwacja szeroko rozumianej kultury pozwalają mi ocenić dubstep jako gatunek, który wspomaga dzieła artystów. W jaki sposób? Na przykład, sięgają po niego twórcy filmów.

Tak samo działają inne gatunki muzyczne- disco, dance, techno, rock itp. Wszystko zależy od upodobań słuchacza oraz jego działań. Na pewno doświadczyłeś tego, że lepiej pracujesz słuchając jednego rodzaju muzyki, a do ćwiczeń na siłowni przygotowujesz odmienny zestaw piosenek.

Osobiście wolę do pracy spokojniejsze gatunki muzyki. Gdy potrzebuję osiągnąć najwyższy poziom skupienia lub maksymalną efektywność unikam stacji radiowych, gdzie piosenki są przerywane komentarzem, serwisami reklamowymi lub informacyjnymi.

Korzystam wtedy z zawartości YouTube lub tematycznych internetowych kanałów radiowych. Jak szukam muzyki?

W przypadku pierwszego źródła, wpisuję w wyszukiwarkę serwisu frazę `creative music` i szukam utworów nie zawierających słów, tylko samą melodię. Doskonale sprawdzają się również dźwięki oznaczone jako `lounge music` oraz `chill out`, `muzyka relaksacyjna` oraz niektóre utwory spod znaku muzyki poważnej.

Miedzy innymi lubię pracować przy tych czterech utworach:

 

Polecam również ten zestaw (doskonale sprawdza się w pracy późnym wieczorem):

Natomiast gotowe kanały radiowe, z których korzystam to: Muzyka Klasyczna z http://www.rmfon.pl/ oraz propozycje użytkowników strony tuba.fm.

Na koniec wpisu chciałbym poruszyć jeszcze jeden problem, który  wiąże się  z muzyką pobudzającą naszą kreatywność. Otóż na prowadzonych przeze mnie szkoleniach pięć razy pojawiły się pytania o słuchanie muzyki podczas pracy, gdy jesteśmy zatrudnieni na etacie. Ostatnio z takim zapytaniem spotkałem się w czerwcu. Brzmiało ono tak:

Jakub, co zrobiłbyś gdyby szef zakazał używania radia z obawy przed ZAIKSem?

Odpowiedź jest prosta. W dobie Internetu można mieć darmową muzykę również w firmie. Wystarczy tylko zajrzeć na stronę radio.wolnemedia.net i wybrać Program 2. Tam właśnie znajduje się muzyka przeznaczona do puszczania w celach komercyjnych.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Szef wszystkich szefów

Było sobotnie popołudnie, a ja znajdowałem się pomiędzy połową kubka drugiej kawy a ostatnim akapitem tekstu wystąpienia. Postanowiłem na chwilę oderwać się od przemowy, aby odpocząć przy dźwiękach muzyki. Szybko zalogowałem się na YouTube, wybrałem playlistę, wstałem z fotela, by natychmiast na nim usiąść z wrażenia. Właśnie przemawiał do mnie Szef wszystkich szefów.

Powyższymi słowami wstępu chciałbym przejść do analizy reklamy, która niedawno pojawiła się w sieci.

Bezsprzecznie, mogę pogratulować twórcom spotu i przyznać, że wykonali świetną robotę – to mocna reklama. Po zapoznaniu się z komunikatem Szefa wszystkich szefów zalogowałem się na stronie internetowej Aleo (platforma handlowa prowadzona przez ING Usługi dla Biznesu S.A.). Nie jako potencjalny Klient, ale jako zainteresowany internauta, w którym reklama rozbudziła ciekawość.

Jednak zauważam drugą stronę medalu, która to znajduje się u podstaw budowy scenariusza. Mężczyzna w garniturze nazywa samego siebie Szefem wszystkich szefów – tytułem, który często pojawia się w języku potocznym, zarówno grup biznesowych, jak też młodzieży. Określenie to, niestety, nie jest nacechowane pozytywnym przekazem. Wręcz odwrotnie, społeczeństwo odbiera je jako ironiczne i prześmiewcze, a nawet wiąże ze środowiskiem gangsterskim.

W celu potwierdzenia tej opinii wpisałem frazę w wyszukiwarkę Google. Wyniki mówiły same za siebie – cztery kierowały mnie do informacji o doskonałej komedii Larsa von Triera, cztery wiązały się z gangsterem Krzysztofem Jarzyną ze Szczecina, postacią z komedii Poranek Kojota, jeden odsyłał do reklamy Aleo, jeden do przeglądarkowej gry o tematyce gangsterskiej.

Podkreślę, zdaję sobie sprawę, że twórcy reklamy zwrócili uwagę by wzbudzała ona uśmiech u odbiorcy – dlatego postać przedstawia się takim tytułem, gestykuluje w określony sposób, wypowiada kwestie odpowiednim tonem głosu, siedzi za ogromnym biurkiem, które znajduje się w przerażająco gigantycznym pomieszczeniu. Rewelacyjnie przemyślane!

ALE co będzie jeśli ktoś tego nie zauważy lub nie zrozumie? Mało prawdopodobne?

Odpowiedź na te dwa pytania uzyskałem pokazując spoty bliskim mi osobom. Przeważały pochlebne opinie, w stylu: „ING znów ma super spoty”, „Zajrzałam, działa!”. Pojawiły się jednak takie, które krytykowały materiał, wskazywały na antybohaterskość postaci – „przypomina Adwokata Diabła”, „Nie chciałabym mieć takiego szefa”, „Ten głos przeraża”. Co najśmieszniejsze, każda z niezadowolonych osób jest klientem Banku ING – a więc należy do grupy, której nie powinny odstraszać te spoty.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Wiadomość do przyszłego pracodawcy

O problemie poinformowała mnie Iwona, czytelniczka bloga i mojej ostatniej książki. Wskazała, że portale z ofertami pracy zawierają błędy na poziomie składania aplikacji – jej zdaniem znajdują się one w już gotowych wzorach wiadomości do przyszłego pracodawcy.

portale pracaPostanowiłem sprawdzić nadesłaną informację. W tym celu przyjrzałem się kilku czołowym stronom dedykowanym osobom szukającym zatrudnienia: Pracuj.pl, Ibroker.pl, Praca.Gratka.pl, Gazetapraca.pl oraz GoldenLine.pl.

Szkolenie z copywritingu – dowiedz się więcej

W każdym z portali znalazłem okienko z wiadomością do pracodawcy. Wszystkie zawierały „gotowca” – sugerowaną treść, którą to miała przeczytać osoba rekrutująca na dane stanowisko. Niestety, Iwona miała rację, pojawiły się tam błędy.

Ze szkoły podstawowej oraz liceum pamiętam sytuacje jakie miały miejsce na klasówkach. Gdy jeden z uczniów posiadał większe zasoby wiedzy na dany temat, dzielił się (świadomie lub nieświadomie) z grupą. Czasami jednak informacje źródłowe zawierały błędy lub nabywały ich podczas kolejnego odpisu. Stąd wielokrotnie sprawdzianom towarzyszyły dochodzenia – kto ściągał od kogo.

Podobne śledztwo można byłoby przeprowadzić w przypadku stron internetowych zawierających oferty pracy. Cztery na pięć, które przeanalizowałem, zamieściło identyczną treść, lekko ją modyfikując.

W przypadku portalu Pracuj.pl wygląda ona tak:

Szanowni Państwo

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w portalu Pracuj.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

Ibroker.pl:

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego opublikowanego przez iBroker.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.
Z poważaniem

Praca.gratka.pl:

Szanowni Państwo,

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie Praca.gratka.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

oraz GoldenLine.pl:

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie GoldenLine przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

 

Najlepiej z całej czwórki wypada ostatnia wiadomość. Formuła inicjująca (Szanowni Państwo) zamknięta jest przecinkiem, a kolejny wers otwiera mała litera. Szkoda tylko, że oba elementy rozdzielone są przerwą – gdy stawiamy przecinek warto usunąć linię przerwy.

Reszta ogłoszeń zawiera błąd– pierwsze słowo w wersie po formule powitalnej pisane jest dużą literą. Nie jest to zgodne z zasadami języka polskiego. Rozumiem, że niektórzy Czytelnicy mogą się oburzyć i wskazać jako przykład korespondencję anglojęzyczną, gdzie duża litera występuje. Proszę Ich o spokojne zastanowienie się nad tym, że skoro żyjemy w Polsce, (choć trochę) stosujmy się do zasad naszego języka. Co więcej, większość wiadomości wysyłamy w odpowiedzi na ogłoszenia zapisane w  języku polskim, a nie w angielskim, stąd wiadomo jakich norm należy przestrzegać.

Myślę, że warto też pokusić się o wstawienie dwóch przecinków w jednozdaniowym przekazie do rekrutera, które usprawniłyby przeczytanie komunikatu. Umieściłbym je w tych miejscach:

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego, (…), przesyłam dokumenty aplikacyjne…

Przejdźmy teraz do treści wiadomości zamieszczonej w portalu, który nie ściągał od pozostałych, Gazetapraca.pl:

Szanowni Państwo,

w odpowiedzi na ogłoszenie rekrutacyjne z GazetaPraca.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne. Zapraszam do zapoznania się z nimi oraz rozpatrzenia mojej kandydatury na to stanowisko.

Pozdrawiam serdecznie

Tekst, mimo „innowacyjności” oraz zachowania małej litery, zawiera błędy. Pierwszym jest „zaproszenie do rozpatrzenia kandydatury”. Uważam, że dziwnie brzmi ów zapis. Drugim jest formuła wieńcząca. Jestem zdania, że powinniśmy wstawić w niniejsze miejsce formuły: „z poważaniem” lub „z wyrazami szacunku”. Użycie „Pozdrawiam serdecznie” może zostać potraktowane jako zbyt poufałe.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kontrowersyjna reklama. Kiepskie hasło

W poniedziałek (4 listopada) Internet zawrzał. Pani Dorota Zawadzka na swoim blogu zamieściła wpis dotyczący niezbyt trafnego hasła – Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać, poparty zrobionym z ręki zdjęciem. Z godziny na godzinę link do notki zobaczyło coraz więcej osób, a aktywna blogosfera publikowała kolejne wpisy pełne oburzenia. Krótko mówiąc, kontrowersyjna reklama działała!

W pełni zgadzam się z Panią Dorotą i oburzonymi osobami. Ta reklama obraża i pozostawia niesmak! Jednak nie to jest tematem wpisu.

Chciałbym zauważyć, że jej twórcy zapomnieli o najważniejszej zasadzie obowiązującej przy tworzeniu haseł reklamowych i sloganów. O zachowaniu zwięzłości– tworząc hasła warto skupić się na krótkim przekazie. Najlepiej nie przekroczyć 7 słów.

Hasło widoczne na zdjęciu Pani Doroty to:

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać”.

Dobrze, Zespół Downa, jest jak, na koszuli, nie można  liczymy jako pojedyncze słowa. W ten sposób otrzymamy siedem słów.  Jednak stworzonych kosztem jakich „zlepków”?!

Dalej, na innych plakatach kampanii, nie jest lepiej:

kampania

Podsumowując: twórcy reklamy nie popisali się ani od strony etyki i dobrego smaku, ani od strony poetyckości haseł, ani od strony technicznej (copywritingu). Jednym słowem, kiepsko.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Czego należy unikać w wypowiedzi o zmarłym

Dziś zmarł Pan Tadeusz Mazowiecki. Tuż po ukazaniu się informacji w mediach wielu polityków zabrało swój głos – wspominając ostatniego premiera PRL i pierwszego premiera III Rzeczypospolitej.Jedną z nich był Pan Prezydent Lech Wałęsa.

 – Bardzo mile go wspominam. W moim układzie zawsze był na drugim miejscu, pierwszy był Geremek. To był najlepszy premier, który nam się trafił do dziś. Szkoda, że odchodzą tacy wielcy ludzie – powiedział Lech Wałęsa w rozmowie z dziennikarzami. (źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/walesa-o-mazowieckim-to-byl-najlepszy-premier-ktory-nam-sie-trafil-do-dzis/qtbbb)

Słowa Pana Prezydenta o Panu Tadeuszu Mazowieckim są bardzo pochlebne. Jednak, moim zdaniem, w wypowiedzi nie została zachowana najważniejsza zasada – o zmarłym mówi się tylko pozytywnie. (pisałem o tym tutaj).

Które zdanie mam na myśli?

W moim układzie zawsze był na drugim miejscu, pierwszy był Geremek.

Jestem przekonany, że to zdanie nie powinno pojawić się w tej wypowiedzi. Jeżeli Pan Prezydent Lech Wałęsa cenił bardziej Pana Geremka niż Pana Tadeusza Mazowieckiego, powinien to przemilczeć.

Moja druga książka

odrzuć szablonW czterdziestym drugim wpisie chciałbym umieścić krótkie podsumowanie pracy nad Odrzuć szablon. Napisz sam.

Życie w nieustannym pośpiechu, z przewagą elementów audio-wideo nad słowem pisanym, unikanie dłuższych tekstów na rzecz streszczeń i krótkich przekazów, powoduje u współczesnego Kowalskiego obniżenie kreatywności oraz kłopoty z konstrukcją prostej treści wypowiedzi. Krótko mówiąc, wybierając „pójście na łatwiznę” hamuje swój rozwój.

Jednak wiele osób uświadamia sobie stopień zagrożenia oraz to do czego owo lenistwo może doprowadzić. Zaczynają szukać ćwiczeń poprawiających rozwój własnego umysłu oraz starają się nabyć nowe umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej.

Z myślą o nich wszystkich postanowiłem napisać Odrzuć szablon. Napisz sam.

Poradnik skierowany jest do osób, które chcą zdobyć umiejętność sprawnego posługiwania się słowem pisanym. Głównym zadaniem materiału jest pokazanie, że tworzenie tekstów „codziennego użytku”(podań, podziękowań, życzeń, wypełnianie rubryk opisowych w dokumentach) nie jest trudną sprawą. Jednak wymaga odpowiedniego przygotowania, w tym i zadbania o ćwiczenia rozwijające kreatywność.

Ważne! Choć szczegółowo omawiam konstrukcje poszczególnych tekstów (dokładny spis treści zamieszczam na końcu wpisu), nieustannie wskazuję na konieczność indywidualnego pisania, bez korzystania z szablonów. Bowiem tylko w ten sposób, zyskamy atrakcyjny tekst, który zaciekawi odbiorcę.

Materiał, który otrzymuje do rąk czytelnik rożni się trochę od tego, który zaplanowałem. W efekcie rozmów i dyskusji ze znajomymi, współpracownikami oraz Wydawcą, treść poradnika i jej rozmieszczenie cały czas ulegały ewoluowały. Jednak wprowadzone zmiany są korzystne i czynią treść bardziej zrozumiałą.

Książka pojawiła się już na księgarnianych pólkach. Dostępna jest również na stronie Wydawnictwa CeDeWu

Zapraszam do lektury.

Spis treści:

Rozdział 1
Trzy najważniejsze przekonania. Czynności przygotowujące do pisania. Najważniejsze elementy tekstu.Techniki sprzyjające koncentracji oraz rozbudzeniu wyobraźni.

Rozdział 2
Jak nauczyć się autoprezentacji? Jak pisać o sobie, swoich potrzebach i zainteresowaniach?

 

Rozdział 3
Jak napisać podanie? Jak napisać sprawozdanie i notatkę? Jak wypełniać rubryki opisowe w dokumentach?

 

Rozdział 4
Jak napisać treść ogłoszenia? Jak napisać list tradycyjny, elektroniczny oraz motywacyjny? Jak napisać CV? Jak napisać życzenia, podziękowanie i przeprosiny? Jak ułożyć napis na szarfę żałobną oraz napisać kondolencje?

Odrzuć szablon. Napisz sam

Właśnie ukazała się moja druga książka Odrzuć szablon. Napisz sam.

Publikacja zawiera porady dotyczące sztuki przekonywania za pomocą słowa pisanego, ćwiczenia pomagające w tworzeniu i rozbudzające wyobraźnię, a także szczegółowe omówienie budowy najpopularniejszych rodzajów tekstów, które piszemy każdego dnia.

Szerzej o książce w jednym z następnych wpisów.

Gorąco zapraszam do lektury!

Ćwiczenia rozwijające kreatywność

W tym wpisie przedstawię dwa ćwiczenia, które pobudzają kreatywność.

Pierwsze poznałem w czasie studiów polonistycznych. Jako praktykant w szkole podstawowej miałem za zadanie przygotować ćwiczenie rozbudzające kreatywność. Udałem się do biblioteki, gdzie po przejrzeniu kilku podręczników znalazłem potrzebną instrukcję. Można ją streścić w dwóch zdaniach:

Weź dwie książki, otwórz na dowolnych stronach, a następnie z każdej pozycji wybierz jedno zdanie i zapisz je na oddzielnych, małych kartkach. Weź trzecią, czystą kartkę i zapisz na niej zdanie, które połączy (z sensem) wcześniej zapisane dwa zdania.

Jak widzisz, to nie jest skomplikowane zadanie. Jednak jego poziom trudności można podwyższyć w błyskawiczny sposób. Wystarczy zwiększyć liczbę zdań lub/oraz ich możliwości połączeń. Spróbuj na przykład znaleźć dla dwóch zdań 5- 10 `łączników`, albo postaraj się w logiczny sposób połączyć zdania wybrane z trzech rożnych książek.

Do drugiego ćwiczenia potrzebny będzie cyrkiel oraz gazeta lub książka, czysta kartka A4 i długopis . Otwieramy pozycję na dowolnej stronie i zakreślamy na zadrukowanej kartce okrąg o promieniu 5 cm. Będą nas interesowały wszystkie litery znajdujące się wewnątrz okręgu. Z nich to należy ułożyć najwięcej słów w czasie 3 minut.

Zapisz je na kartce A4, a po upływie czasu oceń według następującej skali punktacji:

2-3 liter – 1 punkt
4-6 liter – 2 punkty
powyżej 6 liter – 5 punktów.

Wykonuj niniejsze ćwiczenie raz dziennie, przez cały tydzień. Efekty będziesz mógł zobaczyć już  czwartego dnia – suma punktów powinna zwiększyć się o około 40-50%.

Nie boję się mówić!- recenzja

i-nie-boje-sie-mowic-e-bookJeżeli myślisz o rozpoczęciu kariery mówcy, szukasz książki wyjaśniającej podstawy wystąpień publicznych, koniecznie sięgnij po Nie boję się mówić!.

Jej twórca, Robert Ważyński, rewelacyjnie wyjaśnia tajniki komunikacji z otoczeniem – skupia się na werbalnej, ale też zwraca uwagę na mowę ciała, kwestię oceny własnej osoby, czy też posiadanych umiejętności. Robi to w taki sposób, że śmiało nazwę jego książkę, obowiązkową lekturą każdego (początkującego) mówcy.

Autor, jako doświadczony orator, podzielił treść dzieła na sześć części. Dotyczą one w kolejności: radzenia sobie z tremą i sposobów na spędzenie czasu „przed wystąpieniem”, nawiązywania kontaktu z odbiorcami, „trudnych chwil”, technik ułatwiających odpowiedzenie na pytania, moderowania spotkań oraz języka ciała. Co ważne, każdą z partii materiału można czytać oddzielnie, jednak zalecam zapoznanie się z całością.

Najbardziej podobają mi się fragmenty poświęcone rozpoczęciu prezentacji, pacyfikacji rozmawiających uczestników oraz technik ułatwiających odpowiadanie na pytania. Robert Ważyński  opowiada o nich w taki sposób, że po przeczytaniu kilku zdań czułem się jakbym dostawał rady od osoby mi bliskiej, dobrze znanej. Autor żartuje, podaje przykłady,  zgrabnie posługuje się stylem lekkim, wprawiającym w…

No właśnie. Na szczególną uwagę zasługuje uczucie jakie wywołuje treść na odbiorcę tekstu. Rzadko kiedy spotykam się poradniki, które wraz z przekazem wiedzy potrafią wywołać odprężenie. Ta książka należy do takich. Ilekroć po nią sięgam zawsze mam to uczucie – a co za tym idzie szybciej powtarzam materiał.

Gorąco polecam!

Robert Ważyński, Nie boję się mówić!, Gliwice 2009,  Złote Myśli

Sztuka pisania perswazyjnych tekstów – recenzja

spptSkoro postanowiłem wprowadzić do mojego bloga opinie o książkach, pierwsza powinna dotyczyć pozycji wyjątkowej. Publikacji, która wywarła na mnie niezwykły wpływ  – dała do myślenia, namówiła do postawienia kilku kroków, zmotywowała do samorozwoju. Tak wartościowej, że po zagubieniu pierwszego egzemplarza (lipiec 2009, pociąg relacji Warszawa Centralna-Białystok), musiałem kupić drugi.

O jakim mówię tytule?

O Sztuce pisania perswazyjnych tekstów autorstwa Piotra Michalaka i Jakuba Woźniaka.

Licząca niecałe 200 stron pozycja jest niesamowitym kompendium wiedzy skierowanej do … no właśnie do kogo? Na pewno do copywriterów, osób szukających sprawdzonej wiedzy dotyczącej tworzenia mocnych ofert, biznesmenów, specjalistów od marketingu internetowego, a także szkoleniowców oraz wszystkich miłośników skutecznej reklamy.

Uwaga! Osobom, które już jakiś czas zajmują się marketingiem oraz promocją, książka może wydać się nudna (informacja sprawdzona na moich znajomych). Nie znajdą bowiem w niej „nowych dla siebie” wiadomości. Zachęcam również i te osoby do zakupu –Sztuka pisania jest bowiem wielką pigułką tego co najważniejsze w perswazyjnych tekstach, niezwykle pomocną do utrwalenia posiadanej już wiedzy.

Całość jest napisana prostym i zrozumiałym językiem, wzbogacona licznymi przykładami. Autorzy omawiają podstawy (od przekonań, przez elementarną wiedzę, po strategie) skutecznego copywritingu oraz uczą jak pozyskać zainteresowanie i zaufanie klientów (NOA -– najbardziej oczekiwana akcja).

Doskonale napisaną częścią książki jest ta ostatnia – Studium przypadku: nasza własna oferta copywritingu. Panowie dzieląc strony na dwie kolumny omawiają szczegółowo tekst swojej oferty. Zdanie po zdaniu, w sposób tak dokładny, że za każdym razem, gdy czytam ów rozdział, czuję się jakbym był na szkoleniu.

Gorąco polecam.

Piotr R. Michalak, Jakub Woźniak, Sztuka pisania perswazyjnych tekstów, Gliwice 2008, Złote Myśli

Wystąpienie z notatką

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

We wpisie dotyczącym mowy pogrzebowej napisałem, że warto  zrezygnować z czytania przemówienia, na rzecz wygłoszenia tekstu z pamięci. Dzięki temu Twój tekst szybciej zainteresuje słuchaczy, a także uzyska naturalność oraz nabierze profesjonalizmu. Dlatego po napisaniu przemówienia naucz się go na pamięć.

Podczas uroczystości pogrzebowych nie stawiaj swojego wystąpienia na jedną kartę – stając przed słuchaczami bez nawet najkrótszej notatki. Smutna okoliczność, stres, napięcie emocjonalne po stracie bliskiej bądź dalszej osoby mogą spowodować, że nagle zapomnisz tekstu.

Dlatego staraj się wygłosić całe przemówienie z pamięci, ale miej w ręku kartkę, a w niej:

– Napisaną treść całego przemówienia

Zadbaj o odpowiednie jej przygotowanie –  tak byś szybko znalazł fragment, którego potrzebujesz. Możesz to zrobić za pomocą wyróżnienia poszczególnych zdań, najistotniejszych słów. Drugim wyjściem jest sporządzenie na marginesie krótkich opisów, za pomocą słów kluczy, określających co to znajduje się w danym fragmencie tekstu.

Wybierając jedną z powyższych propozycji zyskujesz pewność, że w razie „zacięcia się” szybko znajdziesz wybrany fragment.

– Sporządzoną notatkę z całości wystąpienia

Wypisz punkty swojej mowy, w każdym z nich  umieść podpunkty opisujące poszczególne zagadnienia. Użyj do tego słów kluczy, na przykład:

1.Wstęp

a) zwrot do słuchaczy

b) podziękowanie

c) kondolencje

 

Możesz również użyć krótkich opisów –  ułożonych w kolejności chronologicznej, określających o czym będziesz mówił, na przykład:

1. Karol był : miły, uprzejmy, rodzinny, zawsze chciał pomóc, pozostanie w naszej pamięci.
2. Anegdota o wyprawie w góry: Wyjście, zagrożenie, ratunek, skromność Karola.

 

Uwaga! Jeżeli znajdziesz się w sytuacji gdy zapomnisz tekstu, odetchnij spokojnie, po czym zajrzyj do kartki. Taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Słuchacze na pewno będą wyrozumiali, przede wszystkim na smutną okoliczność.

Mowa pożegnalna

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

Mowa pożegnalna nie jest tekstem trudnym do napisania. Jednak nie należy do materiałów, których treści komponuje się błyskawicznie. Poniżej przedstawiam najważniejsze informacje, które mogą pomóc Ci w napisaniu takiej przemowy.

Zacznijmy od przygotowania materiału. Zastanów się jak wspominasz zmarłego. Poświęć jak najwięcej czasu na owe chwile refleksji. Warto byś notował myśli i spostrzeżenia, które uznasz za ważne. Dodatkowo, skup się na przywołaniu miłych(!!!) historii, mniej czy bardziej ciepłych wspomnień.

Pamiętaj, w mowie pożegnalnej nie ma miejsca na „złe słowa o zmarłym”. To nie jest zgodne z etyką. Czemu o tym piszę? Bowiem, byłem uczestnikiem uroczystości gdy osoba, uznawana za wykształconego humanistę, wspomniała, że zmarły miał problemy ze skuteczną komunikacją z otoczeniem. Do tego dochodzą relacje z pogrzebów, których uczestnikami byli moi przyjaciele oraz znajomi.

Istotny jest również czas przygotowania. Jeżeli chcesz rzetelnie opracować materiał, nie zostawiaj napisania słów ostatniego pożegnania na ostatnią chwilę.

Wygłoszenie mowy pożegnalnej nie może zająć więcej niż 3 – 5 minut. W innym przypadku słuchacze mogą poczuć się znudzeni. Wymóg ograniczenia czasowego możesz również tłumaczyć tym, że pochówek zmarłego nie jest uroczystością, na której mają wyróżniać się żyjący uczestnicy.

A więc jak obszerne ma być Twoje przemówienie? Proponuję dostosować objętość do 2500 znaków ze spacjami, czyli około półtora strony A4.

Oczywistym jest przećwiczenie wygłoszenia mowy – minimum trzykrotne przeczytanie na głos tekstu. Zaniedbanie tego kroku może spowodować sytuację, gdy słuchacze uznają, że zabierający głos nie jest autorem prezentowanych myśli.

Zanim przejdę do omówienia propozycji komponowania treści, jeszcze jedna uwaga. Zalecam Ci zrezygnowanie z czytania mowy bezpośrednio z kartki. Naucz się jej zawartości na pamięć. Nada to naturalności oraz profesjonalizmu Twojemu wystąpieniu. Przystępując do wygłoszenia trzymaj wydrukowany tekst przed sobą, z zaznaczonymi poszczególnymi częściami, o których przeczytasz w tym wpisie. Tak łatwiej, gdy przez przypadek zapomnisz tekstu, znajdziesz właściwy moment.

Mowa pożegnalna najczęściej składa się z dwóch części – podziękowania uczestnikom uroczystości za pamięć oraz wspomnienia odchodzącej osoby. Kolejność części może być zmieniona, ale osobiście doradzam zachowanie powyższej – słowa o zmarłym współgrają i stanowią pewnego rodzaju wyraźne przejście do ostatniej części pochówku, złożenia trumny do grobu.

Pierwsza część charakteryzuje się zwięzłością. Wystarczy tylko byś wypowiedział kilka zdań, w których dziękujesz za pamięć i przybycie W zależności od okoliczności i stopnia Twojej bliskości z osobą odchodzącą i jej rodziną, możesz dziękować wybranym jednostkom lub bez wyszczególnień, wszystkim jednocześnie.

W przypadku gdy jesteś osobą nienależącą do bliskiej rodziny zmarłego, warto byś na tym etapie przemowy złożył też kondolencje.

By uniknąć rozpoczęcia wystąpienia od standardowego:

Szanowni Państwo,
dziękuję Wam za pamięć o …

możesz poprzedzić słowa z drugiej linii jednym z poniższych zdań:

zgromadziliśmy się tutaj by pożegnać wyjątkową osobę – męża, ojca, dziadka, żołnierza Powstania Warszawskiego. Dziękuje Wam za pamięć o…

dziś towarzyszymy Janowi Kowalskiego w jego ostatniej drodze. Dziękuję Wam za pamięć o ….

w chwili tak bolesnej jak ta, ciężko jest być samemu. Dziękuję Wam za pamięć o moim Tacie, a także za to, że wyciągnęliście do mojej rodziny pomocną dłoń.

Tekst w drugiej części charakteryzuje się indywidualną treścią – dostosowaną do relacji nadawcy (wygłaszającego mowę) z odbiorcą (osobą zmarłą). Co w nich może się znaleźć? Słowa podsumowujące życie odchodzącego, krótka anegdota (stosowna do sytuacji), ciepłe wspomnienie.

Z obserwacji wielu mów pogrzebowych wiem, że budowanie wyraźnego zakończenia, jako trzeciego elementu, nie sprawdza się za każdym razem. Lepszy efekt osiągniemy zamykając tekst już w drugiej części. Robimy to dosłownie za pomocą kilku zdań, które zgrabnie łączymy ze wspomnieniem. Najlepiej by było to zapewnienie o pamięci o zmarłym oraz pożegnanie jego osoby.

Jeżeli jednak zdecydujesz się na wprowadzenie trzeciego elementu, zwróć uwagę na jego objętość. Nie może przekraczać on jednej czwartej objętości całego materiału. Komponując go nie powtarzaj informacji z dwóch pozostałych części oraz pilnuj by nie pojawiła się kolejna anegdota lub wspomnienie.

Z ostatnim pożegnaniem

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

IMG_20120524_095058

W ostatnich miesiącach brałem udział w kilku uroczystościach pogrzebowych. Obserwując ich przebieg, niezależnie od  regionu Polski, w którym się odbywały,  doszedłem do wniosku, że warto poświęcić uwagę kilku rodzajom tekstów- omawiając je na niniejszym blogu.

W dzisiejszym wpisie poruszę temat zawartości szarf, nieodłącznego elementu wieńców pogrzebowych. Natomiast w kolejnych przyjrzę się budowie nekrologu oraz mowy pożegnalnej.

Jaki więc napis umieścić na szarfie pogrzebowej?- z takim pytaniem zwróciłem się do białostockiej kwiaciarni Viktoria.

Każda szarfa dzieli się na dwie części, usłyszałem, to właśnie na nich umieszczamy tekst. Obowiązuje prosty schemat- w pierwszej wstawiamy informację skierowaną do zmarłego, w drugiej znajduje się „adnotacja” o nadawcy. Na przykład:

 

(1)Kochanemu mężowi – (2)Żona

(1)Kochanemu Tatusiowi- (2)Syn z żoną i dziećmi

(1)Kochanej Mamusi i Babci-(2)Córka z  Natalką

(1)Ukochanemu Dziadkowi – (2)Tomek z żoną

(1)Najukochańszemu synowi- (2)Rodzice, żona i dzieci

(1)Z ostatnim pożegnaniem-(2)Nauczyciele i Rada Rodziców

(1)Naszemu koledze- (2)Pracownicy firmy …..

(1)Tacie naszej koleżanki- (2)Pracownicy firmy ….

(1)Z ostatnim pożegnaniem- (2)Przyjaciel Marek

 

Układając tekst należy pamiętać o jego prostocie. Najlepiej napis ograniczyć do 4-5 wyrazów. Wtedy na pewno zmieści się on na jednej szarfie,  no i będzie łatwiejszy do rozczytania.

A co jeśli ktoś uprze się i postanowi zamieścić na szarfie wieńca kilka zdań?

Pracownik kwiaciarni pamięta tylko jedno takie zamówienie. Chodziło o epitafium- na tyle długie, że użyto trzech szarf. Na szczęście, wspomina, że wieniec był sporych rozmiarów i dekoracja nie zasłoniła kwiatów.

Kolorując litery

Wyobraź sobie salę, w której za chwilę rozpocznie się pisemny egzamin dojrzałości. Wszyscy uczestnicy są ubrani w jednolite ciemne stroje, no prawie wszyscy. W środkowym rzędzie, gdzieś tak w połowie, siedzi dziewczyna w jaskrawej żółtej sukience. Jak sądzisz, na kim najczęściej będzie skupiał się wzrok pilnujących nauczycieli?

Teraz przenieśmy kobietę w owej rażącej oczy sukience do pomieszczenia w urzędzie statystycznym, w którym jej podanie o pracę rozpatruje dyrektor o konserwatywnych poglądach.  Gdy tylko przekracza ona próg, mężczyzna upewnia się, że przyszła ubiegać się o etat.

A co by było, gdybyśmy zmienili lokalizację na agencję organizującą eventy, a dyrektora na młodego mężczyznę cechującego ekstrawertycznym stylem bycia?

Jak zauważyłeś jaskrawy kolor w każdej sytuacji spełnił inną rolę. W pierwszej tylko przyciągał uwagę odbiorcy, w drugiej przyciągał uwagę i mógł zaszkodzić w otrzymaniu pracy, natomiast w ostatniej przyciągał uwagę oraz świadczył na korzyść właścicielki sukienki.

Podobnie jest z tekstem.

Jeżeli w czarno-białym materiale pojawi się wyróżniający się jaskrawym kolorem akapit, na pewno zostanie zauważony przez czytelnika. Analogicznie zadziałają podkreślenia markerem.

Zwrócenie uwagi na dany fragment to nie wszystko.Z pewnością słyszałeś, że barwy wpływają na emocje. Możesz to wykorzystać w doborze ustawień czcionki oraz otaczającego ją tła. Spójrzmy na możliwości jakie dają  najważniejszych najważniejsze kolory.

zielony– uspokaja, stabilizuje wewnętrzny nastrój, pozwala się odprężyć;

niebieski– wycisza i uspokaja, ale też pobudza do pracy;

żółty– pobudza pracę mózgu- wpływa na logiczne myślenia oraz pamięć;

czerwony– energetyzuje i świetnie nadaje się do wzbudzenia emocji;

biały– harmonizuje i uspokaja;

czarny– niesie za sobą stanowczość i pewność siebie.

Rozpoczynając zabawę z kolorowaniem liter i ich otoczenia należy pamiętać o zasadzie- co za dużo to nie zdrowo. Dlatego wystrzegaj się stosowania barw pobudzających lub uspokajających na obszarze całego materiału. Chyba, że celowo chcesz zdenerwować lub uśpić czytelnika.

Ważną rolę odrywają tu walory estetyczne. Tęczowe akapity zamiast zacząć działać, zdekoncentrują odbiorcę (dlatego warto ograniczyć się do 2-3 kolorów na stronę). Podobnie zły dobór barw może spowodować  wtopienie się liter w tło- co bardzo utrudnia przeczytanie nawet krótkiego materiału. Dlatego warto tu kierować się  zmysłem artystycznym oraz zdroworozsądkowym sposobem myślenia.