Archiwa tagu: hasło

Pij, będziesz wielki – analiza hasła

Wszyscy pamiętamy serię reklam promujących spożycie mleka. Hasło  „Pij mleko!! Będziesz wielki” na trwale zagościło w naszym języku. Linda, Kayah oraz popularni w latach 2002-2011 sportowcy, który zagrali w spotach kampanii społecznej, wykonali świetną robotę. Efekt? Do dziś można usłyszeć, w sytuacjach motywujących,  te zawołanie.

Jeżeli czytelnik tego bloga, jakimś cudem nie zna spotów, poniżej zamieszczam jeden z materiałów:

Zamiast mleka wódka – analiza hasła

O tym jak świetny pomysł może zostać zmarnowany świadczy jedno z haseł pojawiających się na podtykaczu przed białostockim klubem.

Pij wódkę będziesz wielki

Moim zdaniem, żałosne nawiązanie do hasła z doskonałej kampanii społecznej. Poziom końca podstawówki/początku liceum – bo właśnie wówczas młodzieńczego buntu przychodzą „tak genialne pomysły” jak narysowanie kumplowi penisa w zeszycie lub wykreowanie podobnego do powyższego hasła.

Jako copywriter nigdy nie stworzyłbym takiego hasła na zlecenie klienta. Uwielbiam prowokujące mniejsze i większe działania promocyjne, nawet tak bardzo kontrowersyjne  jak:

ale na promocję picia alkoholu przez takie hasło reklamowe, nigdy nie pozwoliłbym sobie.

KLIKNIJ w okładkę, by dowiedzieć się więcej o mojej książce.

Podstawy pisania przekonuyjących tekstów

Letnie rabaty – case study

Dopóki trwały wakacje, wszystkie informacje o letnich obniżkach oraz gorących rabatach traktowałem jako nieodłączny element sezonowych sprzedaży. Nadeszła jesień. Stąd oczekuję, że na banerach pojawią się spadające jak liście ceny.

Dlatego wielkim zaskoczeniem było spotkanie w chłodny jesienny dzień takiej reklamy.

jak-stworzyc-slogan

Letnie rabaty? Dobrze, można powiedzieć, ale początek jesieni może też obfitować w temperatury kojarzące się z okresem lata. Zgodzę się z tą opinią, ale nadal będę upierał się, że reklama może wywołać niezamierzone skutki.

Wszystko przez słowo letnie. Umysł odbiorcy (szczególnie kinestetyka) może zamiast o rabatach rozgrzanych  letnim upałem, umieścić je w skali różnicy temperatur. A tam letni oznacza coś pomiędzy zimnym a ciepłym. Tym samym odbiorca tworzy obraz, w którym otrzymuje rabat na produkt, ale będzie mierny.

Jak się zabezpieczyć?

Zmodyfikować informację. Na przykład:

Rabaty jak w lato

Rabaty z upalnego lata

Ceny gorące jak w lato

Jednak bezpieczniej, by nie przegadać, jest zastąpić słowo letni innym. Jakim? O tym opowiadam na prowadzonych przeze mnie szkoleniach.  Więcej TUTAJ

Jak sprzedawać kwiaty? Case study z Białegostoku

Kilka miesięcy temu pisałem o tym jak reklamować kwiaty. Jako studium przypadku posłużyło mi, umieszczone na szybie jednej z białostockich kwiaciarni, wezwanie do podjęcia akcji. Więcej o nim przeczytasz TUTAJ.

Dziś przyjrzymy się drugiej reklamie, która pojawiła się na szybie tej samej kwiaciarni. Prezentuje się tak:

copywriting

Jak sprzedawać kwiaty? – case study z Białegostoku

Kartka widoczna jest z daleka, a więc odbiorca zwróci uwagę na nośnik. Wzorowo! Treść również jest prawidłowo rozmieszczona. Na pierwszy rzut oka pada pytanie:

ZIMNO?

Na które odpowiedź brzmi: „Tak! I to bardzo” (dziś w Białymstoku jest pięć kresek poniżej zera). Pozytywny odzew prowadzi odbiorcę do wskazówki w jaki sposób poradzić sobie z mrozem. Jest zawarte w niej zaskoczenie.

KWIATY OCIEPLAJĄ
ATMOSFERĘ

Jednak na tym nie koniec, bo intrygujące rozwiązanie na mroźne dni uzupełnione jest dopowiedzeniem  ukrytym w nawiasie.

(MIĘDZY LUDŹMI)

Całość wizualnie opatrzona jest płatkami śniegu i innymi elementami graficznymi oraz kombinacją zapisu liter. Jest to dowód na to, że twórca reklamy bawił się podczas pracy. Dzięki temu osiągnął zamierzony efekt – na pewno zwrócił uwagę odbiorcy, wyjaśnił mu co ma robić gdy chce „rozgrzać atmosferę w swoim otoczeniu”, a tym samym nakłonił go do podjęcia akcji.

Mistrzowska robota! Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg.

Absolutny must have!

Dobrze skomponowana reklama, z atrakcyjnym hasłem, kupuję to . Tak zareagowałem podczas pierwszego spotkania z reklamą Albatross Towers. Jest naprawdę świetna!

Jej twórcy sięgnęli po popularny temat fashion, pokazując, że o budynkach mieszkalnych można rozmawiać jak o sukienkach, spodniach lub elementach garderoby. Łącząc zestawienie graficzne obrazków (wyglądających jakby właśnie wyszły spod pióra projektanta) z naprawdę ciekawie prezentującym się budynkiem.

bb_listopad

Chwyta i przyciąga oko? Oczywiście, że tak!

Do tego dodane jest hasło, zapewniające odbiorcę o prawidłowym odczytaniu warstwy graficznej. Pojęcie „must have” już na dobre zakorzeniło się w naszej rzeczywistości, łącząc w sobie wszystko co związane ze światem projektantów (nie tylko mody) i sprzedając je jako coś co musimy koniecznie posiadać.

Moim zdaniem, wprowadzając do reklamy trzywyrazowy Absolutny must have  twórcy reklamy ograniczyli grupę docelową swojego produktu. To zarówno wada, jak i zaleta. Minusem jest to, że nie zareagują na nią osoby nie znające języka angielskiego oraz te stroniące od „polsko-angielskich połączeń”. Natomiast plusy to: zwrócenie uwagi Klientów, którzy wymagają czegoś więcej niż zwykłego mieszkania oraz  wyróżnienie produktu, jako tego skierowanego tylko do osób ceniących najnowsze trendy i doskonały design.

Bądź dzielny!

Uwielbiam uczucie, gdy napotykam na reklamę, która zatrzymuje mnie na dłuższą chwilę, każe przyglądać się sobie, analizować hasło, treść, zawartość  graficzną – wtedy to uśmiecham się sam do siebie, wiedząc, że trafiłem na „kreatywną perłę”. Kilka dni  temu znalazłem właśnie taką w skrzynce mailowej.

Jej twórcą jest Mateusz Rosa z gdańskiej drukarni Drukomania.pl. Wygląda ona tak:

KalendarzeDzielne

Zadaniem tej reklamy graficznej jest poinformowanie odbiorcy o usłudze druku kalendarzy trójdzielnych oraz jednodzielnych. Spójrzmy w jaki sposób zostało to zrobione.

Pierwszym elementem, który wpada w oko, jest mężczyzna w krawacie na głowie. Obok biurowego Rambo czają się dwaj inni wojownicy, z których jeden na pewno zna sztuki walki. Widząc taką scenę trudno powstrzymać uśmiech.

Dopełnieniem obrazu jest hasło: Bądź dzielny! Rewelacyjnie wykorzystana gra słów, którą rozumiemy dopiero po przeczytaniu informacji jaką usługę proponuje nadawca maila. Tu chciałbym zwrócić uwagę na siłę hasła. Gdybyśmy pozostawili je samo, razem z tekstem umieszczonym po prawej stronie, kiepsko oddziałałoby na otwierającego maila. Jednak dodanie grafiki, w której tyle się dzieje, nadaje hasłu niesamowitej mocy.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kontrowersyjna reklama. Kiepskie hasło

W poniedziałek (4 listopada) Internet zawrzał. Pani Dorota Zawadzka na swoim blogu zamieściła wpis dotyczący niezbyt trafnego hasła – Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać, poparty zrobionym z ręki zdjęciem. Z godziny na godzinę link do notki zobaczyło coraz więcej osób, a aktywna blogosfera publikowała kolejne wpisy pełne oburzenia. Krótko mówiąc, kontrowersyjna reklama działała!

W pełni zgadzam się z Panią Dorotą i oburzonymi osobami. Ta reklama obraża i pozostawia niesmak! Jednak nie to jest tematem wpisu.

Chciałbym zauważyć, że jej twórcy zapomnieli o najważniejszej zasadzie obowiązującej przy tworzeniu haseł reklamowych i sloganów. O zachowaniu zwięzłości– tworząc hasła warto skupić się na krótkim przekazie. Najlepiej nie przekroczyć 7 słów.

Hasło widoczne na zdjęciu Pani Doroty to:

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać”.

Dobrze, Zespół Downa, jest jak, na koszuli, nie można  liczymy jako pojedyncze słowa. W ten sposób otrzymamy siedem słów.  Jednak stworzonych kosztem jakich „zlepków”?!

Dalej, na innych plakatach kampanii, nie jest lepiej:

kampania

Podsumowując: twórcy reklamy nie popisali się ani od strony etyki i dobrego smaku, ani od strony poetyckości haseł, ani od strony technicznej (copywritingu). Jednym słowem, kiepsko.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Szczucie cycem? Nie wypada

Mój znajomy żartuje: reklamy dzielą się na: cnotliwe, grzeczne i na te, które podwyższają ciśnienie. Ma w tym rację. Bowiem, jeden przedmiot można zarekomendować odbiorcom na wiele sposobów, używając różnych form przekazu – akceptowalnych przez społeczeństwo oraz naruszających ogólno przyjęte normy. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się przykładom z ostatniej grupy.

Zacznijmy od najprostszej formy jaką są hasła i slogany. Skupmy się na tworze językowym znanym każdemu kto ogląda telewizję, surfuje po sieci, słucha radia, a także kto przegląda ulotki pozostawione w skrzynce pocztowej, reklamującym sieć sklepów Media Markt.

Nie dla idiotów.

Obraża, osądza, klasyfikuje – czyli robi wszystko co nie wypada sloganom i hasłom. A jednak działa. Owo znieważenie zapada w pamięci odbiorcy.

Mało tego jest to jedno z najpopularniejszych haseł. Skąd to wiem? Od sierpnia do października prosiłem uczestników moich szkoleń o wymienienie haseł oraz sloganów, które pamiętają. Większość wskazała na MediaMarkt. Nie dla idiotów, drugie miejsce zajęło Pij mleko będziesz wielki.

Podobne działanie miało hasło z reklamy Crunchips, nawiązujące do określenia policji w ulicznym slangu. Jeszcze kilka miesięcy po zniknięciu reklamy z anten telewizyjnych, w wypowiedziach młodzieży słyszało się Ci psy przyszły.

Skoro jesteśmy przy spotach wideo, podkreślmy, kontrowersyjne podejście do tematu również sprawdza się i w tej formie reklamy. Z jednym zastrzeżeniem, historia musi być znakomicie opowiedziana. Przykładami mogą być:

Demolujący miś panda narzucający wybranie określonego sera.

Rozwrzeszczane dziecko na zakupach jako zachęcenie do stosowania antykoncepcji.

czy też moja ulubiona (ze względu na pomysłowy scenariusz– te śniegi w sierpniu, Jagiełło z kiełbasą, zachowanie poszczególnych bohaterów) reklama piwa Lech.

Powyższa trójka, w mniejszy lub większy sposób prowokuje, szokuje, zmusza do myślenia. Jednak robi to, moim zdaniem, w sposób inteligentny, z „klasą”.

Niestety brak owej „klasy” widoczny jest we wszystkich reklamach zawierających w treści „szczucie cycem”, fachowo mówiąc „sex sells”. Modelki kuszące piersiami lub pośladkami widoczne są zarówno w spotach wideo, jak też na reklamach statycznych – plakatach, ulotkach, materiałach zamieszczonych w magazynach oraz gazetach.

Niby pokazanie atrakcyjnej kobiety ma zwrócić uwagę odbiorcy, niby wstawienie półnagiej pani nawet „jest na miejscu”(reklama grzejników), jednak nie zmienia to faktu, że jest to niski sposób rekomendowania produktu lub usługi.

Przejdźmy do ostatniego przykładu, zawierającego tyle samo kontrowersyjności co wypinająca biust pani na plakacie. Wykorzystano w nim zagadnienie, które żywiołowo porusza opinię publiczną.

Ale…

sz(1)

Skoro działa w praktyce segregowanie ludzi na idiotów i nie-idiotów, nawiązywanie do zachowań nietolerowanych przez prawo oraz społeczeństwo (bicie drugiego człowieka), sugerowanie, że dzięki stosowaniu prezerwatyw uniknęłoby się sytuacji z rozwrzeszczanym dzieciakiem, nic dziwnego, że twórcy reklam sięgają po temat związany z kościołem (uwaga, nie mam na myśli wiary).

Wpadające w oko pytanie Chcesz wiedzieć więcej…? zestawione z obrazem spowiednika wykonuje swoje zadanie. Przekonałem się na sobie samym, gdy po raz pierwszy zobaczyłem plakat. Stanąłem przed nim i zapoznałem się z zapisaną mniejszą czcionką treścią. Działało. Dlatego postanowiłem porozmawiać o reklamie z właścicielem sklepu z Krakowa.

Opowiedział mi o tym, że niekoniecznie musimy odbierać osobę na plakacie jako postać duchownego. Przecież może być to zazdrosny mąż, który przebrał się za spowiednika– to jest reklama sklepu szpiegowskiego, a w wywiadzie wszystkie chwyty są dozwolone. Rozmówca wyznał mi, że siła reklamy była niesamowita – nawet pojawiły się gromkie głosy protestu od zbulwersowanych mieszkańców Krakowa.

Do tematu kontrowersyjnych reklam powrócę w następnym wpisie.

 

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.