Archiwa tagu: błędy

Jeżeli jesteś… – ogłoszenie z wulgaryzmem

Przeglądając ogłoszenia na portalach z ofertami dla freelancerów trafiłem na takie, które mnie poruszyło. Nie było to jednak miłe zaskoczenie. Wręcz przeciwnie, jego jakość od strony kultury oraz poziom komunikacji oceniam jako niedopuszczalne.

Na początku treść ogłoszenia cieszyła oko copywritera poprawnością

Osoba poszukująca agenta koncertowego zaczęła swój anons poprawnie – krótki tytuł, czytelnie wymienione oczekiwania oraz obowiązki. Jednak zniszczyła dobre wrażenie w ostatniej części. Wygląda ona tak:

Pierwsza zasada komunikacji – nie obrażaj, nie wyzywaj, nie poniżaj

Osobiście nie chciałbym współpracować z osobą, która już na pierwszym etapie rekrutacji zaczyna w taki sposób obrażać innych. No i do tego te straszenie! Przecież tak nie wypada! Jestem bardzo ciekaw, ile osób odpowie na ów anons (podczas tworzenia wpisu zainteresowanie wyraził tylko jeden internauta).

Nie czekaj na podwyżkę cen energii – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Pod koniec stycznia pewien dostawca energii elektrycznej wysłał do mnie ofertę. List wygląda tak:

prąd

Na pierwszy rzut oka skomponowany jest prawidłowo – zawiera akapity, komponenty przyciągające oko, jest zwięzły, pozbawiony zbytecznych elementów graficznych, a do tego hasło wzywające do obniżenia rachunków. Aż chciało mi się czytać! Czytaj dalej

Z pianą tak gęstą, jak broda ruskiego bojara – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Kontynuując omawianie treści maili, które znajduję u siebie w skrzynce i uważam za antyprzykłady listów z ofertą, dziś przyjrzę się wiadomości otrzymanej w miniony piątek.

Na pierwszy rzut oka rzuca się niechlujstwo piszącego. Ani się ze mną nie przywitał, ani nie napisał skąd ma adres mailowy (dobrze, że choć zaoferował możliwość wypisania się z mailingu). Po prostu, napisał wiadomość, wstawił kilka linków prowadzących do stron znanych mediów, a na koniec wkleił fotografię. Na zdjęciu widać starszego mężczyznę stojącego przy Trabancie, u góry znajduje się logo lokalu.

Jednym słowem, niechlujstwo na całego. Czytaj dalej

Wycieczka w głąb oceanu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

W minionym tygodniu znalazłem w mojej skrzynce dwa maile od firmy – parku oceanicznego. Kolejny raz (choć nie zapisywałem się na listę mailingową, listy otrzymuję już od kilku miesięcy) zaproponowała mi ona odwiedzenie swojego przybytku. Zaproszenia wystosowane były w taki sposób, że postanowiłem omówić ich treść na blogu.

Maile różniły się tylko dwoma elementami: rozmieszczeniem formuły wieńczącej i podpisu oraz w jednym z listów był link do filmu umieszczonego w serwisie YouTube, a w drugim grafika (przenosząca, zamiast na stronę firmy, do miejsca, w którym mogłem zrezygnować z mailingu). Treść obu była ta sama:

Witamy
[Nazwa firmy] we [nazwa miasta] zaprasza na wyprawę w nieznany wodny świat o której na pewno nie zapomnisz.
Jest to unikatowe miejsce prezentujące ekspozycję zwierząt morskich i oceanicznych w swoich naturalnych wielkościach.
Nasz przewodnik udzieli wam ciekawych informacji.Czy na pewno wiesz wszystko o mieszkańcach podwodnego świata?
Odwiedź nas, stań oko w oko z rekinem wielorybim i sprawdź ile wiesz !

Pozdrawiamy [nazwa firmy]

Czytaj dalej

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Szef wszystkich szefów

Było sobotnie popołudnie, a ja znajdowałem się pomiędzy połową kubka drugiej kawy a ostatnim akapitem tekstu wystąpienia. Postanowiłem na chwilę oderwać się od przemowy, aby odpocząć przy dźwiękach muzyki. Szybko zalogowałem się na YouTube, wybrałem playlistę, wstałem z fotela, by natychmiast na nim usiąść z wrażenia. Właśnie przemawiał do mnie Szef wszystkich szefów.

Powyższymi słowami wstępu chciałbym przejść do analizy reklamy, która niedawno pojawiła się w sieci.

Bezsprzecznie, mogę pogratulować twórcom spotu i przyznać, że wykonali świetną robotę – to mocna reklama. Po zapoznaniu się z komunikatem Szefa wszystkich szefów zalogowałem się na stronie internetowej Aleo (platforma handlowa prowadzona przez ING Usługi dla Biznesu S.A.). Nie jako potencjalny Klient, ale jako zainteresowany internauta, w którym reklama rozbudziła ciekawość.

Jednak zauważam drugą stronę medalu, która to znajduje się u podstaw budowy scenariusza. Mężczyzna w garniturze nazywa samego siebie Szefem wszystkich szefów – tytułem, który często pojawia się w języku potocznym, zarówno grup biznesowych, jak też młodzieży. Określenie to, niestety, nie jest nacechowane pozytywnym przekazem. Wręcz odwrotnie, społeczeństwo odbiera je jako ironiczne i prześmiewcze, a nawet wiąże ze środowiskiem gangsterskim.

W celu potwierdzenia tej opinii wpisałem frazę w wyszukiwarkę Google. Wyniki mówiły same za siebie – cztery kierowały mnie do informacji o doskonałej komedii Larsa von Triera, cztery wiązały się z gangsterem Krzysztofem Jarzyną ze Szczecina, postacią z komedii Poranek Kojota, jeden odsyłał do reklamy Aleo, jeden do przeglądarkowej gry o tematyce gangsterskiej.

Podkreślę, zdaję sobie sprawę, że twórcy reklamy zwrócili uwagę by wzbudzała ona uśmiech u odbiorcy – dlatego postać przedstawia się takim tytułem, gestykuluje w określony sposób, wypowiada kwestie odpowiednim tonem głosu, siedzi za ogromnym biurkiem, które znajduje się w przerażająco gigantycznym pomieszczeniu. Rewelacyjnie przemyślane!

ALE co będzie jeśli ktoś tego nie zauważy lub nie zrozumie? Mało prawdopodobne?

Odpowiedź na te dwa pytania uzyskałem pokazując spoty bliskim mi osobom. Przeważały pochlebne opinie, w stylu: „ING znów ma super spoty”, „Zajrzałam, działa!”. Pojawiły się jednak takie, które krytykowały materiał, wskazywały na antybohaterskość postaci – „przypomina Adwokata Diabła”, „Nie chciałabym mieć takiego szefa”, „Ten głos przeraża”. Co najśmieszniejsze, każda z niezadowolonych osób jest klientem Banku ING – a więc należy do grupy, której nie powinny odstraszać te spoty.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Wiadomość do przyszłego pracodawcy

O problemie poinformowała mnie Iwona, czytelniczka bloga i mojej ostatniej książki. Wskazała, że portale z ofertami pracy zawierają błędy na poziomie składania aplikacji – jej zdaniem znajdują się one w już gotowych wzorach wiadomości do przyszłego pracodawcy.

portale pracaPostanowiłem sprawdzić nadesłaną informację. W tym celu przyjrzałem się kilku czołowym stronom dedykowanym osobom szukającym zatrudnienia: Pracuj.pl, Ibroker.pl, Praca.Gratka.pl, Gazetapraca.pl oraz GoldenLine.pl.

Szkolenie z copywritingu – dowiedz się więcej

W każdym z portali znalazłem okienko z wiadomością do pracodawcy. Wszystkie zawierały „gotowca” – sugerowaną treść, którą to miała przeczytać osoba rekrutująca na dane stanowisko. Niestety, Iwona miała rację, pojawiły się tam błędy.

Ze szkoły podstawowej oraz liceum pamiętam sytuacje jakie miały miejsce na klasówkach. Gdy jeden z uczniów posiadał większe zasoby wiedzy na dany temat, dzielił się (świadomie lub nieświadomie) z grupą. Czasami jednak informacje źródłowe zawierały błędy lub nabywały ich podczas kolejnego odpisu. Stąd wielokrotnie sprawdzianom towarzyszyły dochodzenia – kto ściągał od kogo.

Podobne śledztwo można byłoby przeprowadzić w przypadku stron internetowych zawierających oferty pracy. Cztery na pięć, które przeanalizowałem, zamieściło identyczną treść, lekko ją modyfikując.

W przypadku portalu Pracuj.pl wygląda ona tak:

Szanowni Państwo

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w portalu Pracuj.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

Ibroker.pl:

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego opublikowanego przez iBroker.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.
Z poważaniem

Praca.gratka.pl:

Szanowni Państwo,

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie Praca.gratka.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

oraz GoldenLine.pl:

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie GoldenLine przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

 

Najlepiej z całej czwórki wypada ostatnia wiadomość. Formuła inicjująca (Szanowni Państwo) zamknięta jest przecinkiem, a kolejny wers otwiera mała litera. Szkoda tylko, że oba elementy rozdzielone są przerwą – gdy stawiamy przecinek warto usunąć linię przerwy.

Reszta ogłoszeń zawiera błąd– pierwsze słowo w wersie po formule powitalnej pisane jest dużą literą. Nie jest to zgodne z zasadami języka polskiego. Rozumiem, że niektórzy Czytelnicy mogą się oburzyć i wskazać jako przykład korespondencję anglojęzyczną, gdzie duża litera występuje. Proszę Ich o spokojne zastanowienie się nad tym, że skoro żyjemy w Polsce, (choć trochę) stosujmy się do zasad naszego języka. Co więcej, większość wiadomości wysyłamy w odpowiedzi na ogłoszenia zapisane w  języku polskim, a nie w angielskim, stąd wiadomo jakich norm należy przestrzegać.

Myślę, że warto też pokusić się o wstawienie dwóch przecinków w jednozdaniowym przekazie do rekrutera, które usprawniłyby przeczytanie komunikatu. Umieściłbym je w tych miejscach:

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego, (…), przesyłam dokumenty aplikacyjne…

Przejdźmy teraz do treści wiadomości zamieszczonej w portalu, który nie ściągał od pozostałych, Gazetapraca.pl:

Szanowni Państwo,

w odpowiedzi na ogłoszenie rekrutacyjne z GazetaPraca.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne. Zapraszam do zapoznania się z nimi oraz rozpatrzenia mojej kandydatury na to stanowisko.

Pozdrawiam serdecznie

Tekst, mimo „innowacyjności” oraz zachowania małej litery, zawiera błędy. Pierwszym jest „zaproszenie do rozpatrzenia kandydatury”. Uważam, że dziwnie brzmi ów zapis. Drugim jest formuła wieńcząca. Jestem zdania, że powinniśmy wstawić w niniejsze miejsce formuły: „z poważaniem” lub „z wyrazami szacunku”. Użycie „Pozdrawiam serdecznie” może zostać potraktowane jako zbyt poufałe.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kontrowersyjna reklama. Kiepskie hasło

W poniedziałek (4 listopada) Internet zawrzał. Pani Dorota Zawadzka na swoim blogu zamieściła wpis dotyczący niezbyt trafnego hasła – Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać, poparty zrobionym z ręki zdjęciem. Z godziny na godzinę link do notki zobaczyło coraz więcej osób, a aktywna blogosfera publikowała kolejne wpisy pełne oburzenia. Krótko mówiąc, kontrowersyjna reklama działała!

W pełni zgadzam się z Panią Dorotą i oburzonymi osobami. Ta reklama obraża i pozostawia niesmak! Jednak nie to jest tematem wpisu.

Chciałbym zauważyć, że jej twórcy zapomnieli o najważniejszej zasadzie obowiązującej przy tworzeniu haseł reklamowych i sloganów. O zachowaniu zwięzłości– tworząc hasła warto skupić się na krótkim przekazie. Najlepiej nie przekroczyć 7 słów.

Hasło widoczne na zdjęciu Pani Doroty to:

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać”.

Dobrze, Zespół Downa, jest jak, na koszuli, nie można  liczymy jako pojedyncze słowa. W ten sposób otrzymamy siedem słów.  Jednak stworzonych kosztem jakich „zlepków”?!

Dalej, na innych plakatach kampanii, nie jest lepiej:

kampania

Podsumowując: twórcy reklamy nie popisali się ani od strony etyki i dobrego smaku, ani od strony poetyckości haseł, ani od strony technicznej (copywritingu). Jednym słowem, kiepsko.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Czego należy unikać w wypowiedzi o zmarłym

Dziś zmarł Pan Tadeusz Mazowiecki. Tuż po ukazaniu się informacji w mediach wielu polityków zabrało swój głos – wspominając ostatniego premiera PRL i pierwszego premiera III Rzeczypospolitej.Jedną z nich był Pan Prezydent Lech Wałęsa.

 – Bardzo mile go wspominam. W moim układzie zawsze był na drugim miejscu, pierwszy był Geremek. To był najlepszy premier, który nam się trafił do dziś. Szkoda, że odchodzą tacy wielcy ludzie – powiedział Lech Wałęsa w rozmowie z dziennikarzami. (źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/walesa-o-mazowieckim-to-byl-najlepszy-premier-ktory-nam-sie-trafil-do-dzis/qtbbb)

Słowa Pana Prezydenta o Panu Tadeuszu Mazowieckim są bardzo pochlebne. Jednak, moim zdaniem, w wypowiedzi nie została zachowana najważniejsza zasada – o zmarłym mówi się tylko pozytywnie. (pisałem o tym tutaj).

Które zdanie mam na myśli?

W moim układzie zawsze był na drugim miejscu, pierwszy był Geremek.

Jestem przekonany, że to zdanie nie powinno pojawić się w tej wypowiedzi. Jeżeli Pan Prezydent Lech Wałęsa cenił bardziej Pana Geremka niż Pana Tadeusza Mazowieckiego, powinien to przemilczeć.

Kreatywna ulotka Stacji Kontroli Pojazdów

Chyba ktoś zgubił dowód rejestracyjny pojazdu– to była pierwsza moja myśl gdy zobaczyłem dokument leżący w skrzynce pocztowej. Następnie pomyślałem, Chwila! Dlaczego ktoś wrzucił „samochodowe papiery” do mojej skrzynki, a nie przekazał właścicielowi?

Wszystko wyjaśniło się gdy wyjąłem przedmiot i otworzyłem pierwszą stronę. Okazało się, że jest to ulotka białostockiej Stacji Kontroli Pojazdów. Zaśmiałem sam się sam do siebie. Udało się Im zwrócić moją uwagę, w taki sposób jaki kocham – wykorzystując wzorowo pełny schemat AIDA (więcej informacji o nim tutaj)

Spójrzmy jak bardzo pomysłowi byli jej twórcy.

 stacjakont

Okładka stylizowana jest na dowód rejestracyjny pojazdu. Tło dokumentu, znak w lewym górnym rogu (w gwiazdy UE zamiast „PL” wpisany jest skrót „BI” – nawiązujący do miasta reklamującego się usługodawcy), poszczególne rubryki wywołują w pamięci odbiorcy wrażenie obcowania z oryginalnym dokumentem. Dopiero po przeczytaniu treści okazuje się, że jest to ulotka.

 stacjakont2

Otwierając jej pierwszą stronę napotykamy na dwa ostatnie elementy modelu AIDA:  wezwanie do działania oraz element wzbudzający pożądanie– obietnicę otrzymania prezentu. Tym ostatnim, po kolejnym rozłożeniu papieru, okazują się…

 stk

…kable rozruchowe. Z boku kreatywny projektant umieścił przejrzystą mapę objaśniającą lokalizację obiektu- element zamykający przekaz informacji.

Choć pomysł jest bardzo interesujący, ulotka ma wadę. Jedną! A jest nią niedokładne pocięcie, które trochę psuje estetykę. Jednak można to wybaczyć twórcom reklamówki.

Czy copywriter pisząc tekst może popełnić błąd ?

Oczywiście – tak brzmi odpowiedź na powyższe pytanie, przecież potknięcia występują w każdym działaniu człowieka. W tym zawodzie zdarzają się zarówno uchybienia stylistyczne, literówki, a nawet ortografy.

Ważne jest, by w porę wychwycić owe niedoskonałości. W jaki sposób? O tym za chwilę.

Najpierw przyjrzyjmy się kiedy najczęściej jesteśmy narażeni na potknięcia:

Przebywając w niekomfortowym miejscu/sytuacji
Niezwykle trudnym wyzwaniem jest stworzenie tekstu, gdy co pół minuty dzwoni telefon, ktoś krzyczy nad uchem, a z głośników odbiornika radiowego ryczy najnowszy kawałek sezonowego odkrycia muzycznego. Brak skupienia jest najczęstszym źródłem błędów. O tym jak z nim walczyć wspominam w mojej najnowszej książce.

Myśląc o niebieskich migdałach
Często spotykaną sytuacją jest przebywanie w komfortowym miejscu, ale w stanie „totalnego rozkojarzenia”. Myślimy o wszystkim, tylko nie o treści tekstu. A co za tym idzie umykają nam przecinki, słownik edytora tekstu sam zamienia słowa, a szyk zdania ulega przeobrażeniu w kawałki puzzli.

Mierząc zamiary na siły
…a nie siły na zamiary. Wystarczy kilka godzin intensywnej pracy, by pojawiło się zmęczenie, a tekst dosłownie zaczął się sypać. Mam na myśli efekty wspominanego rozkojarzenia, jak też pułapkę niemocy twórczej– przepracowany twórca próbuje zmusić się do pisania, jednak idzie mu to opornie i co chwila czyni uwagi pod swoim adresem, na przykład: „chyba niniejsze zdanie nie powinno być w tym miejscu?”.

 

Jednak wielokrotnie jesteśmy wystawieni na pracę w niekomfortowych warunkach, czując zmęczenie i zaprzątając głowę różnymi myślami. A trzeba pisać. Przecież tekst sam się nie ułoży w linijki. Dlatego po napisaniu tekstu należy:

  • prześledzić materiał od strony wizualnej, szukając czerwonych podkreśleń, które zaznaczył edytor tekstu.
  • przeczytać zawartość dokumentu (minimum) dwa razy.
  • przeczytać tekst od końca, czyli zaczynamy od ostatniego słowa w ostatniej linijce i kończymy na pierwszym. Czytając „łapiemy okiem” dwa-trzy słowa ze sobą sąsiadujące – sprawdzając ich logiczne ułożenie.
  • jeżeli nie goni nas termin oddania tekstu warto powrócić do ponownej analizy / korekty za jakiś czas (na przykład godzinę po drugim sprawdzeniu lub na kolejny dzień)
  • warto pokazać gotowy materiał innej osobie.

Moja druga książka

odrzuć szablonW czterdziestym drugim wpisie chciałbym umieścić krótkie podsumowanie pracy nad Odrzuć szablon. Napisz sam.

Życie w nieustannym pośpiechu, z przewagą elementów audio-wideo nad słowem pisanym, unikanie dłuższych tekstów na rzecz streszczeń i krótkich przekazów, powoduje u współczesnego Kowalskiego obniżenie kreatywności oraz kłopoty z konstrukcją prostej treści wypowiedzi. Krótko mówiąc, wybierając „pójście na łatwiznę” hamuje swój rozwój.

Jednak wiele osób uświadamia sobie stopień zagrożenia oraz to do czego owo lenistwo może doprowadzić. Zaczynają szukać ćwiczeń poprawiających rozwój własnego umysłu oraz starają się nabyć nowe umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej.

Z myślą o nich wszystkich postanowiłem napisać Odrzuć szablon. Napisz sam.

Poradnik skierowany jest do osób, które chcą zdobyć umiejętność sprawnego posługiwania się słowem pisanym. Głównym zadaniem materiału jest pokazanie, że tworzenie tekstów „codziennego użytku”(podań, podziękowań, życzeń, wypełnianie rubryk opisowych w dokumentach) nie jest trudną sprawą. Jednak wymaga odpowiedniego przygotowania, w tym i zadbania o ćwiczenia rozwijające kreatywność.

Ważne! Choć szczegółowo omawiam konstrukcje poszczególnych tekstów (dokładny spis treści zamieszczam na końcu wpisu), nieustannie wskazuję na konieczność indywidualnego pisania, bez korzystania z szablonów. Bowiem tylko w ten sposób, zyskamy atrakcyjny tekst, który zaciekawi odbiorcę.

Materiał, który otrzymuje do rąk czytelnik rożni się trochę od tego, który zaplanowałem. W efekcie rozmów i dyskusji ze znajomymi, współpracownikami oraz Wydawcą, treść poradnika i jej rozmieszczenie cały czas ulegały ewoluowały. Jednak wprowadzone zmiany są korzystne i czynią treść bardziej zrozumiałą.

Książka pojawiła się już na księgarnianych pólkach. Dostępna jest również na stronie Wydawnictwa CeDeWu

Zapraszam do lektury.

Spis treści:

Rozdział 1
Trzy najważniejsze przekonania. Czynności przygotowujące do pisania. Najważniejsze elementy tekstu.Techniki sprzyjające koncentracji oraz rozbudzeniu wyobraźni.

Rozdział 2
Jak nauczyć się autoprezentacji? Jak pisać o sobie, swoich potrzebach i zainteresowaniach?

 

Rozdział 3
Jak napisać podanie? Jak napisać sprawozdanie i notatkę? Jak wypełniać rubryki opisowe w dokumentach?

 

Rozdział 4
Jak napisać treść ogłoszenia? Jak napisać list tradycyjny, elektroniczny oraz motywacyjny? Jak napisać CV? Jak napisać życzenia, podziękowanie i przeprosiny? Jak ułożyć napis na szarfę żałobną oraz napisać kondolencje?

Odrzuć szablon. Napisz sam

Właśnie ukazała się moja druga książka Odrzuć szablon. Napisz sam.

Publikacja zawiera porady dotyczące sztuki przekonywania za pomocą słowa pisanego, ćwiczenia pomagające w tworzeniu i rozbudzające wyobraźnię, a także szczegółowe omówienie budowy najpopularniejszych rodzajów tekstów, które piszemy każdego dnia.

Szerzej o książce w jednym z następnych wpisów.

Gorąco zapraszam do lektury!

Wystąpienie z notatką

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

We wpisie dotyczącym mowy pogrzebowej napisałem, że warto  zrezygnować z czytania przemówienia, na rzecz wygłoszenia tekstu z pamięci. Dzięki temu Twój tekst szybciej zainteresuje słuchaczy, a także uzyska naturalność oraz nabierze profesjonalizmu. Dlatego po napisaniu przemówienia naucz się go na pamięć.

Podczas uroczystości pogrzebowych nie stawiaj swojego wystąpienia na jedną kartę – stając przed słuchaczami bez nawet najkrótszej notatki. Smutna okoliczność, stres, napięcie emocjonalne po stracie bliskiej bądź dalszej osoby mogą spowodować, że nagle zapomnisz tekstu.

Dlatego staraj się wygłosić całe przemówienie z pamięci, ale miej w ręku kartkę, a w niej:

– Napisaną treść całego przemówienia

Zadbaj o odpowiednie jej przygotowanie –  tak byś szybko znalazł fragment, którego potrzebujesz. Możesz to zrobić za pomocą wyróżnienia poszczególnych zdań, najistotniejszych słów. Drugim wyjściem jest sporządzenie na marginesie krótkich opisów, za pomocą słów kluczy, określających co to znajduje się w danym fragmencie tekstu.

Wybierając jedną z powyższych propozycji zyskujesz pewność, że w razie „zacięcia się” szybko znajdziesz wybrany fragment.

– Sporządzoną notatkę z całości wystąpienia

Wypisz punkty swojej mowy, w każdym z nich  umieść podpunkty opisujące poszczególne zagadnienia. Użyj do tego słów kluczy, na przykład:

1.Wstęp

a) zwrot do słuchaczy

b) podziękowanie

c) kondolencje

 

Możesz również użyć krótkich opisów –  ułożonych w kolejności chronologicznej, określających o czym będziesz mówił, na przykład:

1. Karol był : miły, uprzejmy, rodzinny, zawsze chciał pomóc, pozostanie w naszej pamięci.
2. Anegdota o wyprawie w góry: Wyjście, zagrożenie, ratunek, skromność Karola.

 

Uwaga! Jeżeli znajdziesz się w sytuacji gdy zapomnisz tekstu, odetchnij spokojnie, po czym zajrzyj do kartki. Taka sytuacja może zdarzyć się każdemu. Słuchacze na pewno będą wyrozumiali, przede wszystkim na smutną okoliczność.

Mowa pożegnalna

IMG_20120524_094941

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

Mowa pożegnalna nie jest tekstem trudnym do napisania. Jednak nie należy do materiałów, których treści komponuje się błyskawicznie. Poniżej przedstawiam najważniejsze informacje, które mogą pomóc Ci w napisaniu takiej przemowy.

Zacznijmy od przygotowania materiału. Zastanów się jak wspominasz zmarłego. Poświęć jak najwięcej czasu na owe chwile refleksji. Warto byś notował myśli i spostrzeżenia, które uznasz za ważne. Dodatkowo, skup się na przywołaniu miłych(!!!) historii, mniej czy bardziej ciepłych wspomnień.

Pamiętaj, w mowie pożegnalnej nie ma miejsca na „złe słowa o zmarłym”. To nie jest zgodne z etyką. Czemu o tym piszę? Bowiem, byłem uczestnikiem uroczystości gdy osoba, uznawana za wykształconego humanistę, wspomniała, że zmarły miał problemy ze skuteczną komunikacją z otoczeniem. Do tego dochodzą relacje z pogrzebów, których uczestnikami byli moi przyjaciele oraz znajomi.

Istotny jest również czas przygotowania. Jeżeli chcesz rzetelnie opracować materiał, nie zostawiaj napisania słów ostatniego pożegnania na ostatnią chwilę.

Wygłoszenie mowy pożegnalnej nie może zająć więcej niż 3 – 5 minut. W innym przypadku słuchacze mogą poczuć się znudzeni. Wymóg ograniczenia czasowego możesz również tłumaczyć tym, że pochówek zmarłego nie jest uroczystością, na której mają wyróżniać się żyjący uczestnicy.

A więc jak obszerne ma być Twoje przemówienie? Proponuję dostosować objętość do 2500 znaków ze spacjami, czyli około półtora strony A4.

Oczywistym jest przećwiczenie wygłoszenia mowy – minimum trzykrotne przeczytanie na głos tekstu. Zaniedbanie tego kroku może spowodować sytuację, gdy słuchacze uznają, że zabierający głos nie jest autorem prezentowanych myśli.

Zanim przejdę do omówienia propozycji komponowania treści, jeszcze jedna uwaga. Zalecam Ci zrezygnowanie z czytania mowy bezpośrednio z kartki. Naucz się jej zawartości na pamięć. Nada to naturalności oraz profesjonalizmu Twojemu wystąpieniu. Przystępując do wygłoszenia trzymaj wydrukowany tekst przed sobą, z zaznaczonymi poszczególnymi częściami, o których przeczytasz w tym wpisie. Tak łatwiej, gdy przez przypadek zapomnisz tekstu, znajdziesz właściwy moment.

Mowa pożegnalna najczęściej składa się z dwóch części – podziękowania uczestnikom uroczystości za pamięć oraz wspomnienia odchodzącej osoby. Kolejność części może być zmieniona, ale osobiście doradzam zachowanie powyższej – słowa o zmarłym współgrają i stanowią pewnego rodzaju wyraźne przejście do ostatniej części pochówku, złożenia trumny do grobu.

Pierwsza część charakteryzuje się zwięzłością. Wystarczy tylko byś wypowiedział kilka zdań, w których dziękujesz za pamięć i przybycie W zależności od okoliczności i stopnia Twojej bliskości z osobą odchodzącą i jej rodziną, możesz dziękować wybranym jednostkom lub bez wyszczególnień, wszystkim jednocześnie.

W przypadku gdy jesteś osobą nienależącą do bliskiej rodziny zmarłego, warto byś na tym etapie przemowy złożył też kondolencje.

By uniknąć rozpoczęcia wystąpienia od standardowego:

Szanowni Państwo,
dziękuję Wam za pamięć o …

możesz poprzedzić słowa z drugiej linii jednym z poniższych zdań:

zgromadziliśmy się tutaj by pożegnać wyjątkową osobę – męża, ojca, dziadka, żołnierza Powstania Warszawskiego. Dziękuje Wam za pamięć o…

dziś towarzyszymy Janowi Kowalskiego w jego ostatniej drodze. Dziękuję Wam za pamięć o ….

w chwili tak bolesnej jak ta, ciężko jest być samemu. Dziękuję Wam za pamięć o moim Tacie, a także za to, że wyciągnęliście do mojej rodziny pomocną dłoń.

Tekst w drugiej części charakteryzuje się indywidualną treścią – dostosowaną do relacji nadawcy (wygłaszającego mowę) z odbiorcą (osobą zmarłą). Co w nich może się znaleźć? Słowa podsumowujące życie odchodzącego, krótka anegdota (stosowna do sytuacji), ciepłe wspomnienie.

Z obserwacji wielu mów pogrzebowych wiem, że budowanie wyraźnego zakończenia, jako trzeciego elementu, nie sprawdza się za każdym razem. Lepszy efekt osiągniemy zamykając tekst już w drugiej części. Robimy to dosłownie za pomocą kilku zdań, które zgrabnie łączymy ze wspomnieniem. Najlepiej by było to zapewnienie o pamięci o zmarłym oraz pożegnanie jego osoby.

Jeżeli jednak zdecydujesz się na wprowadzenie trzeciego elementu, zwróć uwagę na jego objętość. Nie może przekraczać on jednej czwartej objętości całego materiału. Komponując go nie powtarzaj informacji z dwóch pozostałych części oraz pilnuj by nie pojawiła się kolejna anegdota lub wspomnienie.

Występy nad trumną

IMG_20120524_095058

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

O powstaniu niniejszego wpisu zadecydowało kilka „życiowych” sytuacji oraz rozmów z kontaktującymi się ze mną zleceniodawcami. Chciałbym zabrać głos ustosunkowujący się do pewnego, dość delikatnego, tematu.

Wiele osób  uważa, że chwile ostatniego pożegnania to czas, w którym nie powinno się myśleć o artystycznych występach w kaplicy, kościele, nad grobem. Zaznaczają, że jest to moment refleksji, a przede wszystkim smutku i żałoby.

Nie do końca podzielam ich opinię.

Rozpatrując temat od strony uczestnika pogrzebów. Czyż nie zwracamy uwagi na wygląd wiązanki lub wieńca – upominając kwiaciarkę by kwiaty były świeże, ułożone w sposób odpowiadający naszym wymaganiom, tworząc swoiste dzieło sztuki? To samo jest z osobistym wyglądem. Wszak doniosłość chwili wymaga schludnego i przemyślanego doboru ubrania, oraz stylizacji włosów czy paznokci (pisząc ten fragment notki od razu przywołałem w pamięci sytuacje z pogrzebów, gdy wybrani uczestnicy uroczystości  zerkali po sobie oceniając, niczym na pokazie designerskim, kreacje innych osób).

Natomiast  komponenty takie jak: ustawienie świec, wystrój kaplicy lub kościoła, sposób śpiewu organisty, treść kazania wygłaszanego przez kapłana itd., są przecież niezbędnikiem, oddającym zarówno powagę i wzniosłość sytuacji, jak też pozwalającym rodzinie ukoić żal po stracie bliskiego. A to czy uznamy je za „nasycone niepotrzebnym artyzmem” jest tylko naszą subiektywną oceną.

Rozpatrując temat od strony osoby piszącej teksty na zlecenie.  Po opublikowaniu artykułu o napisach na szarfach, w każdym miesiącu wzrosła liczba zapytań w sprawie szarfy, nekrologu lub mowy pogrzebowej. Jest to dowód, że opublikowane treści były wartościowe.

Od tego czasu pojawiły się również  liczne zlecenia  dotyczące tekstów pogrzebowych – mowy, wspomnienia, kondolencje. Owe zadania były dla mnie zaskoczeniem. Podobnie jak większość społeczeństwa klasyfikowałem  je jako bardzo osobiste,  a więc pisane  indywidualnie, bez powierzania copywriterowi. Okazało się inaczej, z czego bardzo się cieszę.

Na koniec skłaniam się ku osobom unikającym artyzmu w obrządku pogrzebowym.   Chciałbym zwrócić uwagę na to, że należy we wszystkim zachować umiar. Zarówno kontrowersyjna  kreacja, zbyt nowoczesny wieniec pogrzebowy, czy też teksty stworzone w sposób niestosowny do uroczystości  mogą nie tylko wywołać u innych uczestników uczucie konsternacji, ale także niepożądanego uśmiechu.

Rozmowa

Kilka godzin temu zadzwonił telefon. Odstawiłem kubek z herbatą na biurko i sięgnąłem po słuchawkę.

Mieszkanie Państwa Sosnowskich…

Tyle zdążyłem powiedzieć, bo z drugiej strony usłyszałem delikatne zaczerpnięcie powietrza i damski głos zapraszający mnie na prezentację.

W tym miejscu zaznaczę, że kocham rozmowy z akwizytorami, telemarketerami, osobami zbierającymi środki finansowe na szczytny cel oraz innymi pukającymi do drzwi lub kontaktującymi się telefonicznie. Zawsze drążę temat, obserwując ich zachowanie oraz sposób przeprowadzania rozmowy. Badam ich przygotowanie- często nawet je komentując (pozytywnie lub udzielając wskazówek).

Wróćmy do rozmowy.

Poprosiłem o powtórzenie tematu prezentacji. W odpowiedzi usłyszałem krótkie, że co?, więc zmieniłem pytanie na: Czy mogłaby Pani powtórzyć, co zobaczę na tej prezentacji?

Już mówiłam, zestaw pościeli dla osób cierpiących na alergię…. dalej przeczytała listę potencjalnych odbiorców, którą miała na ekranie komputera lub kartce.

A  to ciekawe, powiedziałem, czy mogłaby Pani więcej opowiedzieć o tej pościeli?

To znaczy?

Z czego jest wykonana? Jak to działa? Dlaczego nie gnieżdżą się w niej wspomniane roztocza?

Po drugiej stronie słuchawki zapanowało milczenie. Po chwili nerwowy damski głos odpowiedział: Tego dowie się Pan na prezentacji!

Ponownie zapanowała cisza, która bardzo mocno mnie zaskoczyła, bo liczyłem na konwersację. Poinformowałem rozmówczynię, że liczyłem na wstępne opowiedzenie o produkcie, gdyż lubię chodzić na prezentacje produktów, o których już coś wiem.

Nie mam czasu na `polemizacje` (słowo prawdopodobnie pochodzi od `polemiki` ), odburknęła i odłożyła słuchawkę.

Przez kilka minut siedziałem śmiejąc się z zaistniałej sytuacji oraz zastanawiając się nad przyczynami takiego zachowania dzwoniącej. Stwierdziłem, że będę musiał rozbudować w kilku programach autorskich szkoleń zagadnienie- jak rozmawiać z trudnym klientem. Poszerzę je o podpunkt jak rozmawiać z trudnym klientem w listopadowy poniedziałkowy poranek.

Zapowiedź: Jakub Sosnowski “Podstawy pisania przekonujących tekstów”

Wkrótce nakładem Wydawnictwa Złote Myśli ukaże się moja książka- Podstawy pisania przekonujących tekstów. Gorąco zapraszam do lektury.

(Z notki wydawniczej:)

Tematem publikacji będzie copywriting – dokładniej nauka pisania tekstów, które sprzedają. Na warsztat wezmę i dokładnie omówię: treść stron WWW, teksty folderów, list reklamowy, list zapraszający do współpracy, zawartość ulotki. Opowiem o ich konstrukcji, sposobie jak pisać, jak uniknąć błędów.

Pozycja kierowana jest do osób mających problemy z napisaniem dobrego tekstu na własne potrzeby lub firmy, tych rozpoczynających pisanie tekstów reklamowych, a także czytelników, którzy chcą pracować w przyszłości jako copywriterzy. Z niej to: – nauczą się pisać poprawne pod względem konstrukcji teksty – dowiedzą się o błędach popełnianych często przez niedoświadczonych ”pisarzy” – nauczą omijać się czyhające przed nimi tekstowe przeszkody i zasadzki

Po pozycję mogą również sięgnąć osoby pracujące już jako copywriter.

Data premiery: 29 XI 2011

U nas teksty pisze informatyk

– A po co copywriter? U nas teksty na stronę pisze informatyk- powiedział do słuchawki właściciel lokalnego przedsiębiorstwa.
– I jest Pan zadowolony z ich jakości?
– Ja tam się nie znam na jakości- odburknął.- Ważne, że są tam najważniejsze dla klientów informacje.

I już wszystko było jasne. Mój rozmówca posiadał stronę, ale nie miał zielonego pojęcia, jak ważne jest zwrócenie uwagi na zamieszczone na niej treści. Uważał, że skoro towar się sprzedaje, to jest wszystko w porządku. Dlatego potraktował machnięciem ręki informacje o znaczących błędach.

Od tej rozmowy minęły dwa miesiące. Teksty zamiast przejść korektę (wskazałem przykładowe usterki), zostały wzbogacone o kilka napisanych z błędami aktualności. Wciąż znajdujemy na stronie między innymi:

  • Zwracanie się do czytelników z małej litery, co uważam za największy brak szacunku wobec odwiedzającego.
  • Błędy językowe i ortograficzne, co jest świadectwem bycia na bakier ze słownikiem programu Office. Tu muszę wspomnieć, że byłem wielce zdumiony odkryciem słowa wziąliśmy.
  • Kłopoty z odmianą nazw miesięcy oraz zaimków.
  • Literówki i powtórzenia.
  • Liczne błędy interpunkcyjne. I nie wykłócam się tu o postawienie przecinka, ale o brak kropek wieńczących zdanie.

Treść materiałów, zamieszczonych na wspomnianej stronie, na pewno nie stanowi pozytywnej wizytówki dla firmy. A to bardzo szkodzi sprzedaży- szczególnie w czasach „niepewnych finansowo”, gdy wizerunek producenta jest równie ważny jak jakość i cena produktu.

Osoba wchodząca po raz pierwszy na stronę, nie może znaleźć na niej błędów. Szczególnie tych momentalnie rzucających się w oczy. Jeżeli to zrobi, zaczyna tracić przekonanie. Mówiąc obrazowo, w jej umyśle pojawia się napis UWAGA i zaczyna być wyczulona na kolejne usterki. A to na pewno nie służy prezentacji oferty.

Trzymajmy się dalej obrazów. Zawartość tekstów na stronie (podobnie jak jej wygląd od strony wizualnej), można porównać do garnituru sprzedawcy. Nie musi być on z najnowszej kolekcji. Ważne by nie było porwanej nogawki, na klapie nie widniała plama po soczystym schabowym z ziemniakami, a koszula odznaczała się czystością i brakiem zagnieceń. Bowiem tylko do takiego człowieka podejdzie kupujący. No chyba, że kogoś pociągają niechluje.

Istnieje również podejście- skoro wciąż sprzedaję, na co mi dbanie o wizerunek, lub głowienie się czy teksty przyciągną kolejnych klientów.
Jak wspomniałem, właściciel strony ma wciąż takowe. No cóż pewnych osób się nie zmieni.

Dlatego pozostawię je bez komentarza.