Rozmowa


Kilka godzin temu zadzwonił telefon. Odstawiłem kubek z herbatą na biurko i sięgnąłem po słuchawkę.

Mieszkanie Państwa Sosnowskich…

Tyle zdążyłem powiedzieć, bo z drugiej strony usłyszałem delikatne zaczerpnięcie powietrza i damski głos zapraszający mnie na prezentację.

W tym miejscu zaznaczę, że kocham rozmowy z akwizytorami, telemarketerami, osobami zbierającymi środki finansowe na szczytny cel oraz innymi pukającymi do drzwi lub kontaktującymi się telefonicznie. Zawsze drążę temat, obserwując ich zachowanie oraz sposób przeprowadzania rozmowy. Badam ich przygotowanie- często nawet je komentując (pozytywnie lub udzielając wskazówek).

Wróćmy do rozmowy.

Poprosiłem o powtórzenie tematu prezentacji. W odpowiedzi usłyszałem krótkie, że co?, więc zmieniłem pytanie na: Czy mogłaby Pani powtórzyć, co zobaczę na tej prezentacji?

Już mówiłam, zestaw pościeli dla osób cierpiących na alergię…. dalej przeczytała listę potencjalnych odbiorców, którą miała na ekranie komputera lub kartce.

A  to ciekawe, powiedziałem, czy mogłaby Pani więcej opowiedzieć o tej pościeli?

To znaczy?

Z czego jest wykonana? Jak to działa? Dlaczego nie gnieżdżą się w niej wspomniane roztocza?

Po drugiej stronie słuchawki zapanowało milczenie. Po chwili nerwowy damski głos odpowiedział: Tego dowie się Pan na prezentacji!

Ponownie zapanowała cisza, która bardzo mocno mnie zaskoczyła, bo liczyłem na konwersację. Poinformowałem rozmówczynię, że liczyłem na wstępne opowiedzenie o produkcie, gdyż lubię chodzić na prezentacje produktów, o których już coś wiem.

Nie mam czasu na `polemizacje` (słowo prawdopodobnie pochodzi od `polemiki` ), odburknęła i odłożyła słuchawkę.

Przez kilka minut siedziałem śmiejąc się z zaistniałej sytuacji oraz zastanawiając się nad przyczynami takiego zachowania dzwoniącej. Stwierdziłem, że będę musiał rozbudować w kilku programach autorskich szkoleń zagadnienie- jak rozmawiać z trudnym klientem. Poszerzę je o podpunkt jak rozmawiać z trudnym klientem w listopadowy poniedziałkowy poranek.

2 myśli nt. „Rozmowa

  1. never_ever

    zatytułowałabym ten wpis: “jak się dowartościować uprzykrzając życie innym”. zadaniem telemarketerki było jedynie zaprosić na prezentację, nie zaś dokonać jej. ale nic tak nie poprawia humoru w deszczowy poniedziałek listopadowy jak nadepnięcie na piętę akwizytorowi lub telemarketerce, prawda?. no i to “opowiedzenie”… słowo prawdopodobnie pochodzi od `opowiadania`… ? (a może od `opowiedzieć się`…. oj tam, oj tam, czy to ważne )… :*

    Odpowiedz
  2. Kuba Sosnowski Autor wpisu

    Nie mam w zwyczaju uprzykrzać życia innym. Uważam, że telemarketer powinien wiedzieć co reklamuje- posiadać minimum informacji o produkcie. Przecież nie wiadomo na jakie osoby trafi. A ciekawość nie musi wynikać z wrodzonej złośliwości lub chęci polepszenia sobie nastroju. Wszystkich telemarketerów i ich rozmówców serdecznie pozdrawiam. :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik: * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.