Archiwa autora: Kuba Sosnowski

Jak napisać mail zapraszający do współpracy? – case study

Jak napisać mail zapraszający do współpracy? Unikalną wiadomość, wyróżniającą się na tle konkurencji, a zarazem zachęcą do wysłania zgody na przesłanie oferty. Odpowiedź znajduje się poniżej – na początku zamieszczam trochę teorii, a w drugiej części omawiam ją na podstawie przykładu.

Jak napisać mail zapraszający do współpracy? – wyróżniki

Dobry mail powinien zawierać trzy podstawowe wyróżniki. Formułę inicjującą, treść napisaną zgodnie z zasadą AIDA oraz zwięzłość.

Jak napisać mail zapraszający do współpracyFormuła inicjująca, czyli przywitanie. Analizując różnorodne case`y zauważam, że wielu autorów jej nie stosuje lub robi to w sposób nieudolny.  A jest to jeden z najważniejszych elementów wiadomości. Bowiem prawidłowe nazwanie odbiorcy, pozwoli czytającemu zidentyfikować się z adresatem wiadomości i zachęci do dalszej lektury.

Można to zrobić na wiele sposobów: pisząc per Ty, Pan, Pani, Państwo, poprzedzając formułą Cześć!/ Szanowni. Można też kierować się grupą, do której należy odbiorca maila zachęcającego do współpracy, na przykład: Miłośniku dobrego wina/ Drogi Czytelniku! Wszystko to zależy do kogo piszemy, jaki charakter ma mail i jaki efekt chcemy osiągnąć przez wysłanie wiadomości.

Można też zastosować typowe zwroty grzecznościowe jak: Dzień dobry/ Dobry wieczór!, a nawet Witam!. Tak, ostatnia formuła inicjująca też może być używana, mimo, że odradzają ją językoznawcy i specjaliści od savoir-vivre. Uważają oni, że rozpoczęcie listu od „witania” sugeruje brak równości pomiędzy uczestnikami korespondencji. Jednak czasami naruszenie owej zasady stosowności, moim zdaniem, może przyczynić się do sukcesu – wszystko zależy od kontekstu i sytuacji.

Drugi wyróżnik, AIDA, odnosi się do budowy maila. Zgodnie z literami akronimu nasz mail ma pozyskać uwagę, a następnie zainteresować odbiorcę – dobry temat i ciekawy wstęp robią swoje. W dalszym kroku treść ma wywołać pożądanie i wezwać do podjęcia akcji. Więcej o AIDA pisze tutaj.

Trzeci wyróżnik to zwięzłość. Im krócej, tym lepiej. Co ma zrobić ktoś, kto ma dużo do powiedzenia? Ograniczyć się do maksimum 1800 znaków ze spacjami. Należy jednak mieć świadomość, że to bardzo duża, a więc grożąca niebezpieczeństwem nieprzeczytania do końca wiadomości, objętość.

A jeśli dodamy do wspomnianej trójki dodatkowy, czwarty wyróżnik – storytelling, o którym pisałem w jednym z ostatnich wpisów, otrzymamy gwarancję sukcesu.

Jak napisać mail zapraszający do współpracy? – analiza przykładu

Przyjrzyjmy się teraz wiadomości, którą otrzymałem od jednej z firm zajmującej się tłumaczeniami.

Objętość wiadomości wynosi powyżej 1000 znakach ze spacjami objętości, a więc jest ona atrakcyjna dla czytelnika. Treść zaczyna się od tradycyjnego przywitania i już od pierwszego akapitu budzi zainteresowanie u czytelnika.

Dzień dobry,

rynek pracy i zatrudnienia cechuje się obecnie dużym zapotrzebowaniem na umiejętności komunikacji wielokulturowej i wielojęzykowej. Trudno jest znaleźć wysoko wykwalifikowanych pracowników, którzy biegle znają wiele języków.

Następnie zastosowany jest element storytellingu, dzięki któremu nadawca buduje sobie pozycję eksperta oraz wzbudza wiarygodność u odbiorcy.

Swoim Klientom (tj. IKEA, Toyota czy Orange Polska) zalecamy skupienie się wyłącznie na umiejętnościach zespołu i pozostawienie kwestii nauki języków obcych specjalistom – nam. Zakres szkoleń językowych dla firm dostosowujemy do branży, stanowisk uczestników i zakresów ich obowiązków, a przede wszystkim Państwa potrzeb i wymagań rynku.

Wieloletnia działalność na rynku szkoleń językowych w sektorze B2B pozwala nam wykorzystywać wszystkie metody (specjalistyczne i techniczne słownictwo, nawet żarty biznesowe), aby skutecznie podnieść kompetencje zespołu i osiągnąć wymierne efekty widoczne w codziennym życiu firmy.

Całość zamyka krótkie wezwanie do akcji, zgodnie z ostatnim punktem AIDA.

Odpowiedź na powyższą wiadomość pozwoli nam przedstawić więcej informacji na ten temat.

Jeszcze wstawiamy formułę zamykającą oraz podpis – i mamy przygotowaną piękną wiadomość. Ponieważ jest to oferta firmy zajmującej się szkoleniami językowymi, formuła wieńcząca nawiązuje do profesji.

Warto też zwrócić uwagę na brak prezentacji nazwy firmy w treści maila.  Można dopiero poznać ją analizując adres maila nadawcy. Uważam to za bardzo ryzykowny zabieg. Lepiej jest gdy nadawca od samego początku oswaja się z nazwą.

Pozdrawiam / Best regards / Grüßen / Cordialement / التحيات

[Imię i nazwisko]
Specjalistka ds. Obsługi Klienta


e-mail: [adres]

Chcesz się nauczyć pisać oferty, które zaciekawią czytelnika? Naucz się tego z moich książek lub zapisz się na szkolenie.

odrzuć szablonPodstawy pisania przekonuyjących tekstów

Milenialsi zarządzają – jak pracować z najmłodszym pokoleniem i spółką?

książka o zarządzaniuMilenialsi zarządzają jest publikacją uzupełniającą wszystkie cienkie oraz opasłe tomy opisujące temat międzypokoleniowej komunikacji. Tym razem polem działań jest miejsce pracy. Chip Espinoza i Joel Schwarzbart przyglądają się zagadnieniu i przekonują, że najstarsi stażem mogą efektywnie współpracować z najmłodszymi, nawet będąc ich podwładnymi.

Autorzy twierdzą, że ciche pokolenie, baby boomers, pokolenie X i milenialsi to grupy niezwykle atrakcyjne zawodowo. Wystarczy tylko poznać ich cechy, genezę powstania i zachowanie, by móc dotrzeć i pokierować nimi. Największy „kierowniczy problem” przypadnie najmłodszym stażem– milenialsom. Jednak po dokładnej analizie książki Espoinozy i Schwarzbarta, młodzi otrzymają dobre rozwiązania.

Milenialsi zarządzają – książka dla małej firmy i korporacji

Pokolenie urodzone w latach 90 właśnie wkroczyło na rynek pracy. Swoim postępowaniem, roszczeniową postawą, czy też niecierpliwością wzbudza w pozostałych przedstawicielach starszych generacji uczucia takie jak: ironia, frustracja, zdenerwowanie, czy też agresywność. Starsi buntują się, bo nie rozumieją młodszych –  tak samo jak byli traktowani przez szefostwo, gdy byli w wieku obecnych milenialsów.

Chip Espinoza i Joel Schwarzbart opierając się o lata swoich badań, publikując ankiety oraz bazując na analizach przypadku, odpowiadają w książce Milenialsi zarządzają  na dwa pytania: W jaki sposób milenialsi mogą odnosić sukcesy na kierowniczych stanowiskach? oraz Jak pozostałe starsze pokolenia mogą dogadać się z młodszymi?

To co na pewno zadowoli wielu czytelników to pogłębione analizy zachowań pokoleń, wyrażone nie tylko w tekście książki, ale też tabelami zawierającymi wyniki ankiet. To one tworzą w umyśle odbiorcy określony obraz cichego pokolenia, baby boomers, pokolenia X oraz milenialsów, pozwalający zrozumieć jacy oni chcą. Dzięki tej podstawie pozostała treść Milenialsi zarządzają staje się instrukcją w skutecznej komunikacji. Dosłownie! Wystarczy tylko przerobić ją na check listę i zdobywać uwagę i zaufania młodszych i starszych pracowników, odznaczając poszczególne elementy.

Dlatego Milenialsi zarządzają polecam zarówno właścicielom, kierownikom, jak też pracownikom małych, średnich, dużych przedsiębiorstw, a  także osobom pracującym w korporacjach.

Milenialsi zarządzają – co znajdziesz w książce?

11 rozdziałów, w których omówione są takie kwestie takie jak: plusy i minusy wynikające z podlegania szefowi poniżej 35 roku życia, perspektywy bycie autentycznym oraz w zgodzie z samym ze sobą, czy też co zrobić by pracownicy słuchali młodszych od siebie? Sporo jest tez o różnicach pokoleniowych i dynamice wielopokoleniowej siły roboczej.

Mi najlepiej czytało się części Milenialsi zarządzają poświęcone kompetencjom przy zarządzaniu milenialsami oraz zarządzaniu przedstawicielami pokolenia baby boomers i cichej generacji. Autorzy, przysłowiowo, „odwalili kawał dobrej roboty”. Rozdziały planuję wykorzystać na szkoleniach i zajęciach ze studentami poświęconych komunikacji.

Chip Espinoza, Joel Schwarzbart, Milenialsi zarządzają, PWN, 2018

Książkę Milenialsi zarządzają otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję!

6 opowieści o Tobie i Twojej firmie– storytelling

Chcesz budować mocną markę swojej firmy lub szukasz sposobów jak zainteresować swoją osobą klienta/przyszłego szefa/komisję egzaminacyjną? Wykorzystaj siłę storytellingu, dokładnie takiego, jaki stosują w swoich działaniach najlepsi sprzedawcy i eksperci od PR-u.

Storytelling czyli umiejętność opowiadania, snucia historii, to rewelacyjne narzędzie, które otworzy Ci drzwi do umysłu odbiorcy. Jedna dobra opowieść jest warta więcej niż miesiące działań nastawionych na promocję, wspartych ogromnymi sumami pieniędzy. Wystarczy tylko w odpowiedni sposób zbudować historię.

Naucz się storytellingu – zapisz się na szkolenie i poznaj historie otwierające drzwi do umysłu Twoich Klientów.

Podstawą dobrej opowieści jest zastosowanie odpowiedniego schematu. Masz do wyboru sześć opcji:

  1. Możesz opowiedzieć historię o tym kim jesteś. Są to opowieści, w których „przybliżasz temat” – opowiadasz o sobie, swoich porażkach, sukcesach lub opisujesz historię powstania swojej firmy oraz produktu.
  2. Możesz opowiadać historie o tym dlaczego jesteś. Są to opowieści wyjaśniające. Opisujesz w nich ideę, koncept, związki przyczynowo skutkowe oraz rozwiązania. Te opowieści pełnią atrakcyjną rolę w budowaniu zaufania u odbiorcy.
  3. Możesz opowiadać historie rozpowszechniające wizję. Brzmi dziwnie? Możliwe, ale gdy odbiorca usłyszy dobrą opowieść inspirującą do działania, rzuci wszystko i rozpocznie akcję, do której go namówiłeś swoją gawędą.
  4. Możesz opowiadać historie, które nauczą odbiorcę czegoś. Pomagają one w zapamiętaniu konkretnego elementu.
  5. Możesz opowiadać historie, w których wyjaśnisz abstrakcyjne idee, czyli takie jak miłość, patriotyzm, Bóg – które każdy z nas pojmuje inaczej.
  6. Możesz tez opowiadać historie typu „wiem o czym myślisz”. Najczęściej ich budowa polega na zidentyfikowaniu obiekcji , a następnie ich usuwaniu. Jednak występują też takie, w których identyfikujemy pozytywne oczekiwania odbiorcy, a następnie potwierdzamy je w dalszej części opowieści.

Którą z nich wybierzesz, to zależy tylko od Ciebie, Twoich potrzeb i oczekiwań. Jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej o storytellingu zapraszam Cię do lektury artykułów na blogu (wszystkie teksty oznaczone z słowem kluczem storytelling znajdziesz tutaj) oraz na szkolenia.

Aktualności, czyli co nowego na NapiszTekst.pl

Szewc bez butów chodzi – coraz częściej mogę się o tym przekonać. Pomagając moim Klientom poprzez pisanie tekstów, wykonywanie prac z zakresu PR, prowadzenie szkoleń, ciut zaniedbałem NapiszTekst.pl. Moja wina, biję się w pierś, obiecując poprawę.

W zamian obiecuję, że  do końca roku pojawi się na tej stronie kilka wpisów. Na pewno opowiem trochę o storytellingu w biznesie, omówię również studium przypadku odpowiadające na pytanie: jak pisać maile zachęcające do współpracy?, a także opublikuję kilka tekstów o książkach, które otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Czekają w stosiku widocznym na zdjęciu:

Szykuję również nowy rodzaj wpisów. Niebawem pojawi się na tej stronie więcej informacji.

Zapraszam również do zajrzenia do najnowszego numeru Twórczości. Znajduje się w nim moje opowiadanie Pareidolia. To ironiczna opowieść o tym, co stało się w domu rodziny Wiśniewskich i dlaczego warto zwracać uwagę na brudne talerze.

Ostatni news, na stronie Bazgrolek.pl od kwietnia pojawiają się wpisy z cyklu 7 ulubionych książek. Każdego 23 dnia miesiąca, publikuję listę siedmiu ulubionych tytułów znanych w Polsce osób. Dotychczas swoim spisem 7 ulubionych książek podzielili się: Paweł Tkaczyk, Mikołaj Marcela, Robert Rutkowski, Aleksandra Ślifirska, Bartosz Węglarczyk i Marek Niedźwiecki. W najbliższym miesiącu o ulubionych książkach opowie Maciej Orłoś. Zapraszam do śledzenia cyklu, który znajduje się pod adresem: https://bit.ly/2NgIAvS

Referencje od Tomaszewski Sp. z o.o.

W zakładce z referencjami pojawił się dokument od firmy Tomaszewski Sp. z o.o. Jego treść brzmi następująco:

Szanowni Państwo,
działająca już od 100 lat firma Tomaszewski Sp. z o.o. dostarcza do polskich domów, przedsiębiorstw, restauracji i miejsc publicznych najpiękniejsze kwiaty. Zgodnie z obowiązującą od trzech pokoleń zasadą, zawsze stawiamy na najwyższą jakość i dbamy o zadowolenie naszych Klientów. Jesteśmy największym dostawcą roślin doniczkowych w Polsce, a to zobowiązuje.

Dlatego też pracując nad odświeżeniem wizerunku firmy zwróciliśmy się z prośbą o pomoc do Jakuba Sosnowskiego. Potrzebowaliśmy nowych tekstów, które mają budować wizerunek firmy Tomaszewski Sp. z o.o. oraz służyć osobom odwiedzającym naszą stronę, wprowadzając ich do przepięknego i pozytywnie zaskakującego świata roślin doniczkowych.

Praca Jakuba Sosnowskiego bardzo nam pomogła i przyspieszyła powstanie strony. Jesteśmy pod wrażeniem jak szybko odnalazł się on w świecie roślin doniczkowych. Komunikacja pomiędzy stronami odbywała się szybko, z wykorzystaniem drogi cyfrowej, tradycyjnej poczty oraz telefonu. Materiały oraz ich kolejne wersje ze zmianami otrzymywaliśmy na czas, zgodnie z ustaleniami zapisanymi w umowie.

Gorąco polecamy współpracę z Jakubem Sosnowskim.

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzduryCzy można wierzyć słowom zapisanym w książce Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury? Przecież już wielokrotnie udowodniano, że motywacja czyni cuda – budzi leniuchów do działania, zwiększa efektywność pracowników, a zakompleksionym osobom pozwala uwierzyć w siebie. A tu pojawia się James Adonis i twierdzi, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Myślę, że może mieć rację.

Adonis ma duże doświadczenie w różnych branżach, gdzie ćwiczył umiejętności z zakresu przywództwa i angażowania pracowników. Do tego autor Co Cię nie zabije uzyskał tytuł doktora, badając w jaki sposób liderzy angażują pracowników w czasie kryzysu organizacyjnego. James Adonis to także mówca i autor książek Corporate Punishment, Employee Enragement, How To Be Great oraz Love Your Team.

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury jest jego najnowszą książką. Uważam, że wszystkie osoby pozytywnie i negatywnie reagujące na pojęcia „gadka motywacyjna”, „mindfulness” oraz tytuły poradników Potęga podświadomości, 4 godzinny tydzień pracy i Sekret  powinny przeczytać publikację Australijczyka. Daje do myślenia.

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury – kilka słów o książce

18 rozdziałów na 185 stronach Co Cię nie zabije można przeczytać za jednym razem. Adonis pisze krótko, zrozumiale i na temat. Jednak odradzam połykanie książki za jednym razem. A to dlatego, że rozbicie lektury na części pomaga przemyśleć, a co za tym idzie lepiej zrozumieć przekaz.

James Adonis tak pisze o Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury

To nie jest po prostu książka zwalczająca motywacyjne bzdury. Napisałem ją, by przeciwstawić się wszechobecnym , nie mającym nic wspólnego z mądrością, absolutystycznym cytatom i powiedzonkom, które są albo z gruntu nieprawdziwe, albo pełne luk.

Jakie to powiedzonka i cytaty. A na przykład te popularne, umieszczone w tytule książki, czy też: „Pieniądze nie dadzą ci szczęścia… Ale każdy chce się o tym przekonać osobiście” (Zig Ziglar), „Zmień własne myśli, a zmienisz własny świat”(Norman Vincent Peale) lub „Życie jest za krótkie, by codziennie rano budzić się z żalem” (Paulo Coelho). James Adonis udowadnia, że wcale tak nie jest, jak twierdzą autorzy sentencji.

Oczywiście niektórym udaje się osiągnąć sukces, zgodnie z motywacyjnymi przekazami, ale jest to bardzo niewielka liczba osób. Reszta społeczeństwa, bezgranicznie wierząc w prawdziwość słów, łudzi się i przegrywa wszystko, co postawili na jedną kartę.

Przegrywa, bo każdy jest inny, twierdzi autor Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury. Rodzimy się w różnych środowiskach, we właściwym czasie lub nie, niektórzy z nas mają wsparcie i przede wszystkim szczęście, a inni nie mają. I to właśnie wpływa na sukces i skuteczność działania, rozwój osobisty, posiadanie bogactw itd.

Adonis rozprawia się z motywacjami odnoszącymi się do wielu dziedzin naszego życia. Szczególną uwagę, jako prowadzący szkolenia miękkie i zajęcia na uczelniach wyższych, zwróciłem na rozdział opisujący pracę w grupach. Dziesiątki przeczytanych książek, doświadczenie wyniesione ze szkoleń, których byłem uczestnikiem, w tym te typu train the trainer , wpoiły mi zasadę, że świetną metodą jest praca zespołowa. Adonis mówi, że to bzdura. Nie ma nic gorszego. Dlaczego? O tym dowie się każdy, kto przeczyta rozdział 14 książki Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury.

Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury – a jednak motywacyjne bzdury działają!

Kolejny przekaz z książki Adonisa brzmi, że motywacyjne gadki i książki nie są złe. Pod warunkiem, że podejdziemy do nich racjonalnie. To co robią mówcy i pisarze może pobudzić do rozwoju, osiągania lepszych wyników, pod warunkiem, że będziemy myśleć, odnosić mądry przekaz do naszej sytuacji, miejsca i czasu.

Bo nie zawsze opłaca się być tylko lwem. Warto też być i owcą. A co nas nie zabije, zazwyczaj nas osłabia i tylko okazjonalnie wzmacnia.

Dlatego należy myśleć, a nie głupio brnąć za resztą, którą mamią specjaliści o 4-dniowego tygodnia pracy, bogacenia się w internecie i innych śmiesznych fantazji.

Moja ocena: 9/10

James Adonis, Co Cię nie zabije, to Cię wzmocni i inne motywacyjne bzdury, PWN, 2018

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję!

Referencje od Arpistudio

Poniżej znajduje się treść rekomendacji od firmy Arpistudio, na zlecenie której przygotowałem prace z zakresu copywritingu (scenariusze spotów audio i spotów wideo) oraz brand storytellingu. Pełna treść referencji znajduje się w zakładce Referencje. Zapraszam do zapoznania się z rekomendacjami.

Polecamy współpracę z Jakubem Sosnowskim. Sprawdził się on zarówno w pracach z zakresu copywritingu (tworzenie scenariuszy spotów audio oraz wideo) oraz storytellingu (przygotowanie materiałów z zakresu brand storytelingu).

Przebieg prac odznaczał się najwyższą jakością. Jakub Sosnowski szybko odpowiadał na maile, w których ustalaliśmy szczegóły, dotrzymywał ustalonych terminów i sumiennie podchodził do powierzonych mu zleceń.

Gorąco polecamy!

Słuchaj się Klienta – jak rozmawiać o zleceniu

Redagowanie tekstów na stronę, pisanie mów pogrzebowych, prowadzenie mediów społecznościowych, czy też naming (tworzenie nazw) oraz tworzenie haseł i sloganów reklamowych – mimo bycia mistrzem w wykonywaniu tych działań, możesz szybko tracić klientów. Wystarczy tylko, że nie będziesz słuchał ich opowieści o potrzebach.

Rozmawiając z osobami (nawet z kilkuletnim doświadczeniem), które pojawiają się na moich szkoleniach lub spotkaniach ze mną, przekonałem się, że panuje wśród nich dziwne mniemanie o idealnej komunikacji z klientem. Uważają, że potrafią słuchać, ale pracują po swojemu. Przykładem mogą być ćwiczenia z wykorzystaniem case`ów. Początkujący copywriterzy, mając za zadanie napisanie tekstu reklamowego, zamiast dostosować się do opisanych wytycznych klienta, pisali „po swojemu” i pojawiły się błędy!

Oczywiście, nie w każdym przypadku racja jest po stronie zamawiającego. Czasami żąda on „gwiazdki z nieba” lub przedstawia oczekiwania, które zmniejszą skuteczność tekstu. W takich przypadkach zadaniem copywritera jest udzielenie rzetelnych wyjaśnień klientowi. Jak to robić – o tym piszę w mojej książce [dostępna pod tym linkiem].

Jak rozmawiać z klientem o zleceniu?

Przede wszystkim szczerze. To, że do Ciebie przyszedł, zadzwonił lub napisał i przedstawił swoje potrzeby, to tylko znak, że traktuję Cię jako eksperta. Nie zmarnuj tego!

Jednak na początku go posłuchaj, tak jak to robią wszyscy fachowcy.

Pozwól zleceniodawcy się wypowiedzieć. Zacznij słuchać, nie myśląc jak będziesz wykonywać zlecenie. Zadawaj pytania, które umożliwią Ci zrozumienie tematu. I pamiętaj, koniecznie, notuj! Sama pamięć nie wystarczy. Jeśli chcesz skorzystaj z szablonu do prowadzenia rozmowy, który pobierzesz i wydrukujesz z tej strony – o nim za chwilę.

Sporządzone notatki mają za zadanie nakreślić obraz oczekiwań odbiorcy. Jeżeli jest taka możliwość, podkreślaj najważniejsze z otrzymanych informacji, a jeśli nie, zrób to po zakończeniu rozmowy.

Na koniec, gdy będziesz miał wizję „czego właściwie chce klient”, oceń to i poinformuj go czy jesteś w stanie wykonać powierzoną pracę oraz czy zgadzasz się z jego wizją formy materiału. Jeśli potrzebujesz czasu na ocenę, poproś zleceniodawcę o chwilę cierpliwości, umawiając się na termin kolejnej rozmowy.

Arkusz rozmowy

Z myślą o Twoich udanych rozmowach przygotowałem arkusz rozmowy. Zapisz go na swoim dysku, wydrukuj i miej zawsze przy sobie gdy rozmawiasz z klientem. Zobaczysz jak łatwo i przyjemnie przygotujesz się z nim do rozpoczęcia pracy.

POBIERZ ARKUSZ ROZMOWY

Jak napisać ofertę „ze staropolską gościnnością”?

jak napisać ofertęNapisanie dobrej oferty reklamowej to niebywała sztuka. Dlatego, chcąc odnieść sukces, warto zainwestować pieniądze, zatrudniając profesjonalistę do napisania tekstu promującego towar lub usługę. Jednak niektórzy przedsiębiorcy, chcąc oszczędzić pieniądze, powierzają prace najtańszym freelancerom lub sami siadają do komputerowej klawiatury i wypuszczają w internetowy świat “gnioty”, które później omawiam na moich szkoleniach.

ALE! Pojawiają się też wyjątki. Czasami zdarza się tak, że napisany przez właściciela tekst  charakteryzuje się najwyższym poziomem. Przykładem może być oferta, którą otrzymałem od właścicieli jednego z gospodarstw agroturystycznych.

Po zapoznaniu się z jej treścią, wybrałem podany w mailu numer telefoniczny i zadzwoniłem do przedsiębiorców. W rozmowie z przemiłą panią, usłyszałem, że treść oferty, od początku do końca, została opracowana samodzielnie, bez zlecania prac copywriterowi. Pogratulowałem jej umiejętności i przystąpiłem do przygotowywania niniejszego wpisu na bloga.

Przyjrzyjmy się zatem wyróżnikom oferty gospodarstwa agroturystycznego.

 Ze staropolską gościnnością – jak napisać ofertę?

Zaczyna się niewinnie od prostego tytułu maila. Autorzy w temacie wpisali: Agroturystyka – Wakacje w Świętokrzyskiem. Nieprzekombinowany, prosty, ale działa – ja zajrzałem.

Otwierając list od razu dostrzegłem cieszącą oko grafikę, obok której znajdował się zapisany pogrubionym fontem komunikat:

Ach, gdyby tak móc się wyrwać z biura na kilka dni! Zapomnieć o pracy i codziennych obowiązkach! Właściwie… Dlaczego by tego nie zrobić?

Pierwsze skojarzenie, jakie pojawiło się w moich myślach, to nawiązanie do popularnego w sieci hasła, by rzucić wszystko i zamieszkać w Bieszczadach. Wciąż mam takie wrażenie, nawet przy n-tym czytaniu tekstu.

Powyższy fragment jest bardzo mocny, bo buduje w umyśle odbiorcy obrazy. Co ważne, autorzy od samego początku kontrolują przekaz. Piszą o tym, o czym marzy każdy pracujący odbiorca. W drugim zdaniu  „dokładają do pieca” wymieniając kolejne korzyści, by zamknąć pytaniem retorycznym, zachęcającym czytelnika do działania.

Przemyślane jest też użycie wykrzyknika w rozpoczęciu komunikatu. To ach działa wzmacniająco na podświadomy umysł odbiorcy, o czym opowiadam na prowadzonych przeze mnie szkoleniach.

Rewelacja!

Dopiero w drugim akapicie jest wymieniona nazwa miejsca, gdzie można zapomnieć o codzienności, plus krótki jego opis. Zaś w kolejnym scharakteryzowano, co czeka na gości. Wszystko zajęło właścicielom agroturystyki objętość 545 znaków ze spacjami. Krótko i na temat, z wyróżnikami w postaci pogrubienia i czerwonego koloru fontu. Brawo!

Gospodarstwo agroturystyczne  NAZWA położone jest bezpośrednio nad stawami, wśród lasów i lak to, co przyciąga i zapewnia mila rodzinna atmosferę, to otwarte serca gospodarzy na gości i wyśmienita kuchnia oparta na świeżych, zdrowych, ekologicznych  produktach takich jak: jaja, mleko, ser, cielęcina, miód, domowe konfitury oraz przetwory.

Na gości czekają gustowne urządzone pokoje z łazienkami, TV i WI-FI, dzień rozpoczniemy od smacznego śniadania, a zakończymy wyborną obiadokolacją wpatrując sie w zachód słońca nad jeziorkiem.

Oczywiście przyczepię się do braku kreseczek i ogonków zamieniających łąki w laki oraz miłą rodzinną w milę rodzinną, ale można to wybaczyć autorom tekstu. Komu nie zdarzylo sie popelnic takich bledow? :) Drugą rzeczą jest konieczność postawienia kropki po WI-FI. To powinny być dwa zdania.

 Jak napisać ofertę ?– zakończenie tekstu

Poniżej, połowę mniejszym fontem, zapisana jest informacja o lokalnych atrakcjach turystycznych. Bardzo dobry zabieg, gdyż wpierw czytający ma za zadanie zainteresować się miejscem, a nie okolicą. Dlatego musi poznać szczegóły, które zachęcą go do wyboru właśnie tego gospodarstwa agroturystycznego, a dopiero w kolejnym kroku przeczytać o atrakcjach turystycznych.

NAZWA jest doskonałą bazą wypadową dla każdego. Bez względu na to, czy kochasz piękno przyrody, uwielbiasz podążać śladami historii, czy może szukasz rozrywki, na Kielecczyźnie odnajdziesz to, co dla Ciebie najbardziej pociągające. Wśród szeregu okolicznych miejsc wartych odwiedzenia:

  • 1000-letni dąb Bartek

  • łysogórskie szlaki

  • piece dymarskie do wytapiania żelaza pracujące w czasach rzymskich

  • klasztor na Świętym Krzyżu z mumią Jeremiego Wiśniowieckiego

  • pielgrzym z Nowej Słupi

  • pałac Biskupów Krakowskich w Kielcach

  • skansen wsi kieleckiej w Tokarni

  • dwór Sienkiewicza w Oblęgorku

  • przejazd kolejką wąskotorową po Ponidziu

  • muzeum zegarów słonecznych w Jędrzejowie (trzecia kolekcja pod względem wielkości na świecie, po Nowym Jorku i Londynie)

  • kielecka wystawa gadów i płazów

  • XII-wieczny cysterski zespół klasztorny w Wąchocku

  • zamek królowej Bony w Chęcinach oraz jaskinia “Raj”

  • relikty prastarej Wiślicy oraz urodę zabytkowego Sandomierza

 Jak napisać ofertę ?– formuła zamykająca

Oferta kończy się formułą zamykającą prawie wybijającą z butów. Prawie, bo postawiono po niej przecinek – a tego się nie robi dobrze napisanym tekstom.

Ze staropolską gościnnością zapraszają,

Imiona i nazwisko właścicieli
dane kontaktowe

Staropolska gościnność nie tylko ładnie wygląda, ale też tworzy opowieść w głowie odbiorcy. Wie on, że zajeżdżając do tego gospodarstwa agroturystycznego, znajdzie gościnność wygodę, obfite jedzenie, mnóstwo rozrywki oraz inne atrakcje o jakich pisał Mickiewicz w Panu Tadeuszu oraz Sienkiewicz na kartach swoich książek. Bardzo interesujący zabieg storytellingowy.

Chcesz się nauczyć pisać oferty, które zaciekawią czytelnika? Naucz się tego z moich książek lub zapisz się na szkolenie.

odrzuć szablonPodstawy pisania przekonuyjących tekstów

Warunki i zasady – czyli kilka słów o zleceniach dla freelancerów

Co jakiś czas zleceniodawcy z portalów dla freelancerów poprawiają mi humor. Co jakiś czas, bo zazwyczaj komunikacja z szukającymi wykonawców przebiega w sposób idealny. Jednak zdarzają się takie perły jak to ogłoszenie:

Zlecę wymyślenie nowej nazwy dla firmy zajmującej się tworzeniem stron www oraz reklamą.

Warunki: nazwa musi być krótka chyba że dłuższa będzie fajnie brzmieć nawet 2 wyrazowa, unikałbym polskich znaków, uniwersalna łatwa do zapamiętania, można zastosować różne dopiski agencja, marketing, studio itp. Dla pobudzenia wyobraźni można zastosować slogan, wolna domena.

I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie wprowadzenie zasad, zapisanych pogrubionymi literami, by każdy je zauważył:

Zasady są takie, każdy chętny przesyła kilka propozycji na <adres mailowy> 24 marca wybierzemy jedną osobę z którą będziemy współpracować dalej oraz otrzyma zapłatę.

Jeśli pojawią się pytania również można je zadać na <adres mailowy>

Efekt? W serwisie niewielki. Pod ogłoszeniem pojawiły się głosy krytyczne, nie zabrakło też jednego, zawsze znajdzie się owy, zainteresowanego współpracą.Sam zleceniodawca szybko wycofał ogłoszenie.

Jednak nie wiadomo ile osób zgłosiło się do tego konkursu, wysyłając maila. A może być ich kilku.

Żyjemy w wolnym kraju, więc każdy robi co chce. Jednak przyglądając się działaniom konkurencji opanowuje mnie tragikomiczny nastrój. Wielu zleceniobiorców zaniża stawki, by otrzymać zlecenie, staje do idiotycznych konkursów, nie szanując swojego czasu oraz wiedzy. Psują tym samym rynek. Przykre.

Jeżeli chcesz dowiedzieć się dlaczego nie warto korzystać z copywriterów za 1 zł, przeczytaj mój tekst, który znajdziesz tutaj <link>.

Zapraszam Cię również do zajrzenia do moich książek, z których dowiesz się jak pisać ciekawe teksty, którymi zmusisz odbiorcę do działania.

ksiażki Jakub Sosnowski 

Mnemotechnika – Jak zapamiętać cyfry?

14 marca to Dzień Liczby Pi. W tym roku wyjątkowy, bo obchodzimy go po raz 30-ty. Świętuje go nawet Google, które przygotowało z tej okazji poniższą grafikę. Dlaczego π jest tak ważną liczbą? O tym dowiesz się z wiersza Wisławy Szymborskiej, który znajduje się na końcu wpisu. Zanim to jednak zrobisz dowiedz się jak zapamiętać tę liczbę.

Jak zapamiętać liczbę Pi – mnemotechnika

Skuteczną metodą na zapamiętanie Pi jest nauka wierszyka, ułożonego przez Kazimierza Cwojdzińskiego w pierwszej połowie ubiegłego wieku. Profesor wykorzystując ilość liter w wyrazach zapisał liczbę Pi w rozwinięciu dziesiętnym.

Jedynym elementem, o którym należy pamiętać stosując tę mnemotechnikę, jest dostawienie przecinka po pierwszej cyfrze. Spójrzmy, co osiągniemy rozpisując utwór:

Kuć i orać (3,14)
w dzień zawzięcie (159)
bo plonów niema bez trudu (26535)
Złocisty szczęścia okręcie (897)
Kołyszesz..(9)
Kuć.(3)
My nie czekajmy cudu. (2384)
Robota (6)
to potęga ludu. (264)

Proste? Bardzo proste! Jeżeli jednak nie chcesz pamiętać 24 cyfr liczny Pi, możesz zapamiętać 11. Wykorzystując tę samą technikę. Wystarczy tylko, że utrwalisz poniższe zdanie, no i nie zapomnisz o przecinku stojącym po pierwszej 3-ce:

Kto(3) z(1) woli(4) i(1) myśli(5) zapragnie(9) Pi(2) spisać(6) cyfry(5), ten(3) zdoła(5)

Liczba Pi w opinii Wisławy Szymborskiej

Na koniec coś, dla umysłu i ducha, czyli kolejny wiersz uczący jak wygląda i czym jest π. W 1976 roku ukazał się tomik Wielka liczba autorstwa Wisławy Szymborskiej. To w nim znajduje się wiersz objaśniający poetycką definicję liczby Pi. Spróbuj go zapamiętać, gdyż przećwiczysz szare komórki oraz już zawsze będziesz z pamięci recytować cyfry najpopularniejszej liczby niewymiernej.

Liczba Pi
Podziwu godna liczba Pi
trzy koma jeden cztery jeden.
Wszystkie jej dalsze cyfry też są początkowe
pięć dziewięć dwa, ponieważ nigdy się nie kończy.
Nie pozwala się objąć sześć pięć trzy pięć spojrzeniem,
osiem dziewięć obliczeniem,
siedem dziewięć wyobraźnią,
a nawet trzy dwa trzy osiem żartem, czyli porównaniem
cztery sześć do czegokolwiek
dwa sześć cztery trzy na świecie.
Najdłuższy ziemski wąż po kilkunastu metrach się urywa.
Podobnie, choć trochę później, czynią węże bajeczne.
Korowód cyfr składających się na liczbę Pi
nie zatrzymuje się na brzegu kartki,
potrafi ciągnąć się po stole, przez powietrze,
przez mur, liść, gniazdo ptasie, chmury, prosto w niebo,
przez całą nieba wzdętość i bezdenność.
O, jak krótki, wprost mysi, jest warkocz komety!
Jak wątły promień gwiazdy, że zakrzywia się w lada przestrzeni!
A tu dwa trzy piętnaście trzysta dziewiętnaście
mój numer telefonu twój numer koszuli
rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty trzeci szóste piętro
ilość mieszkańców sześćdziesiąt pięć groszy
obwód w biodrach dwa palce szarada i szyfr,
w którym słowiczku mój a leć, a piej
oraz uprasza się zachować spokój,
a także ziemia i niebo przeminą,
ale nie liczba Pi, co to to nie,
ona wciąż swoje niezłe jeszcze pięć,
nie byle jakie osiem,
nie ostatnie siedem,
przynaglając, ach przynaglając gnuśną wieczność
do trwania.

Chcesz poznać biografię liczby Pi? Zajrzyj do książki π. Biografia najbardziej tajemniczej liczby na świecie

Referencje od Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków

W zakładce referencje pojawił się list rekomendacyjny od Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków. Oto jego treść:

Szanowni Państwo,
współpracę z Jakubem Sosnowskim rozpoczęliśmy w lipcu 2016 roku od zamieszczenia materiałów redakcyjnych autorstwa Pana Jakuba Sosnowskiego w wydawanym przez nas piśmie Echo życia. Wciąż ją kontynuujemy – publikując Jego teksty skierowane do osób niepełnosprawnych, starszych i innych, zagrożonych wykluczeniem społecznym.

Nasza współpraca obejmuje również szkolenia i warsztaty, na których Pan Jakub Sosnowski opowiada o rozwoju osobistym, komunikacji interpersonalnej, języku perswazji, storytellingu oraz kreatywnym myśleniu. Uczestnikami spotkań są zarówno ludzie młodzi, jak też i starsi (60+).

Polecamy współpracę z Panem Jakubem Sosnowskim. Jest osobą kompetentną, dotrzymującą terminów, odznaczającą się kreatywnością oraz bogatą wiedzą z zakresu komunikacji interpersonalnej, copywritingu, storytellingu oraz rozwoju osobistego.

KLIKNIJ w ten link i przeczytaj inne referencje

W sprawie kredytu – mail reklamowy – analiza

W tym wpisie znajduje się analiza listu reklamowego. Dowiesz się jakie błędy popełniła autorka i co można zmienić w treści na lepsze. Jeżeli chcesz nauczyć się tworzyć teksty, które przyciągają uwagę, zapraszam na szkolenia z copywritingu indywidualne lub dla firm  oraz do lektury  moich książek.

Czytaj dalej

Referencje od Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podlaskiego

Research informacji, prowadzenie profili w serwisie Facebook i YouTube oraz działania w mediach społecznościowych, tworzenie treści na stronę http://prow.wrotapodlasia.pl, analiza funkcjonalności o odpowiedniego działania zakładek na tejże stronie internetowej w okresie wrzesień-listopad 2017 r. – tym właśnie zajmowałem się pod koniec minionego roku.

Zleceniodawcą był Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, od którego otrzymałem poniższe referencje. Dokument dostępny w zakładce REFERENCJE

 

Pij, będziesz wielki – analiza hasła

Wszyscy pamiętamy serię reklam promujących spożycie mleka. Hasło  „Pij mleko!! Będziesz wielki” na trwale zagościło w naszym języku. Linda, Kayah oraz popularni w latach 2002-2011 sportowcy, który zagrali w spotach kampanii społecznej, wykonali świetną robotę. Efekt? Do dziś można usłyszeć, w sytuacjach motywujących,  te zawołanie.

Jeżeli czytelnik tego bloga, jakimś cudem nie zna spotów, poniżej zamieszczam jeden z materiałów:

Zamiast mleka wódka – analiza hasła

O tym jak świetny pomysł może zostać zmarnowany świadczy jedno z haseł pojawiających się na podtykaczu przed białostockim klubem.

Pij wódkę będziesz wielki

Moim zdaniem, żałosne nawiązanie do hasła z doskonałej kampanii społecznej. Poziom końca podstawówki/początku liceum – bo właśnie wówczas młodzieńczego buntu przychodzą „tak genialne pomysły” jak narysowanie kumplowi penisa w zeszycie lub wykreowanie podobnego do powyższego hasła.

Jako copywriter nigdy nie stworzyłbym takiego hasła na zlecenie klienta. Uwielbiam prowokujące mniejsze i większe działania promocyjne, nawet tak bardzo kontrowersyjne  jak:

ale na promocję picia alkoholu przez takie hasło reklamowe, nigdy nie pozwoliłbym sobie.

KLIKNIJ w okładkę, by dowiedzieć się więcej o mojej książce.

Podstawy pisania przekonuyjących tekstów

Ślub humanistyczny – scenariusz

Ślub humanistyczny jest w Polsce wciąż nowością, jednak przekonuje się do niego coraz więcej osób. Traktują go, jako uroczystość, w której zamiast wyuczonych przez prowadzącego formułek pojawiają się słowa wywołujące łzy szczęścia spływające po policzkach zakochanych oraz ich gości.

Ślub humanistyczny nie jest dla każdego. Do tej pory scenariusze ślubów zamawiały u mnie osoby, szukające czegoś więcej niż ślub w kościele lub urzędzie, po którym wszyscy goście jadą do sali weselnej, w której będą hasać przy rytmach disco polo.

Jak napisać scenariusz ślubu humanistycznego?

Do dziś napisałem już kilka scenariuszy ślubów humanistycznych i wiem, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na powyższe pytanie. Na pewno należy podejść do tej pracy indywidualnie. Młodzi, ich rodziny oraz pozostali goście mają pewne oczekiwania. Należy je poznać. Ankieta, rozmowa telefoniczna, spotkanie przy smacznej kawie – mnóstwo jest możliwości  na wykonanie owego rozpoznania.

Następnym krokiem jest opracowanie wstępnego planu, nad którym będą trwały dalsze prace. Muszą znaleźć się w nim wszystkie informacje i zachcianki, o których opowiedzieli zamawiający ślub humanistyczny. To zarówno opisanie następujących po sobie wydarzeń, jak też analiza wypowiedzi poszczególnych uczestników ślubu humanistycznego, w tym przysięgi małżeńskiej. Copywriter tworzący scenariusz musi wykazać się na tym etapie nadzwyczajną kreatywnością, przecież tworzy opis jednej z najważniejszych w życiu każdego człowieka ceremonii.

Należy pamiętać, że scenariusz ślubu humanistycznego, to nie tylko przysięga małżeńska, ale też słowa celebrującego. Ten nie ogranicza się do przywitania gości oraz wygłoszenia słów zaprzysiężenia. W grę wchodzi mowa przedwstępna i kilka  miłych słów kończących uroczystość. To też zadanie dla copywritera.

Ślub humanistyczny nie dla każdego

Jeżeli czytasz ten wpis, bo myślisz o zorganizowaniu ślubu humanistycznego, świetnie, jesteś o jeden krok do realizacji tego przedsięwzięcia. Musisz nastawić się na mnóstwo pracy – nie tylko ustalić szczegóły, ale też załatwić mnóstwo formalności, od dekoratora po prowadzącego.

Możesz jednak ze swoją drugą połówką, zaoszczędzić wiele czasu, powierzając ułożenie scenariusza copywriterowi, a resztę firmom dbającym o pozostałe szczegóły.

Jeżeli chcesz otrzymać pełen scenariusz ślubu humanistycznego, wraz z ciekawą przysięgą małżeńską, napisz do mnie. Z chęcią porozmawiam z Tobą i Twoją drugą połówką o tym wydarzeniu i pomogę by ta uroczystość na zawsze pozostała w pamięci Waszych gości.

Ślub humanistyczny – w czym mogę pomóc

  • Przede wszystkim w ułożeniu planu wydarzenia
  • Napisanie tekstów: przysięgi małżeńskiej, mowy wprowadzającej i kończącej wygłoszonych przez celebransa, mówi innych uczestników ślubu humanistycznego
  • Organizacji ślubu humanistycznego – współpracuję z firmami i osobami organizującymi wesela.

Jak nie pisać maili zachęcających do współpracy – case study

Słowa, słowa, słowa – pisał w Hamlecie Szekspir – a każde z nich kryje w sobie wielką moc. Precyzując, buduje w umyśle odbiorcy określone obrazu, wzbudza konkretne emocje i pobudza do działania. Dlatego należy uważnie pisać, by tekst działał na odbiorcę zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Przyjrzyjmy się jak nie pisać maili zachęcających do współpracy na podstawie materiału, który dotarł do mnie jakiś czas temu.  Poniższe case study jest naprawdę hardkorowe!

Dzień doby z nieśmiałością będziemy Państwa szczepić – case study

List rozpoczyna się zakończoną przecinkiem formułą inicjującą, po której prawidłowo zachowana jest mała litera. Jednak sama treść wstępu budzi copywriterską odrazę.

Dzień dobry,

z dużą nieśmiałością pozwalam sobie Państwa niepokoić i robię to tylko dlatego ponieważ mam głęboką wiarę w to, że skorzystanie z propozycji, którą po przeanalizowaniu wczoraj Państwa strony www chciałabym przedstawić, pozwoli w istotny sposób zwiększyć skuteczność funkcjonowania Państwa firmy w internecie i nadzieję, że pomimo spodziewanej irytacji związanej z otrzymaniem tego maila, uda mi się również w Państwu takie przekonanie zaszczepić.

Jakie rezultaty osiągnął autor listu. Spójrzmy:

Z dużą nieśmiałością – już na początku zostałem poinformowany, że mam  do czynienia z osobą bardzo nieśmiałą. Różnie wyobrażam sobie tą postać, lecz na pewno nie pozytywnie. Widziałem wielu sprzedawców, z których wszyscy nieśmiali przegrywali już na starcie. Bowiem, jeśli ktoś coś sprzedaje, nie może pozwolić na strach, nieśmiałość i podobne zachowanie, gdyż wzbudzi u czytającego/słuchającego/oglądającego niepokój. Żelazna zasada: prezentując ofertę należy robić to ze 100% pozytywnym i pewnym siebie nastawieniem.

spodziewanej irytacji związanej z otrzymaniem tego maila – zapewnienie mnie, że autorka maila spodziewała się wywołania we mnie uczucia irytacji, pozostawię bez komentarza.

takie przekonanie zaszczepić – boję się szczepionek, a więc wywołany w umyśle obraz zadziałał na niekorzyść.

pozwalam sobie Państwa niepokoić – poinformowanie mnie wprost, że będę niepokojony, uruchamia wewnątrz postawę obronną. Przed moimi oczami pojawił się obraz nieśmiałego sprzedawcy, który mnie dręczy… a koszmarna wizja była rozwijana:

Zanim jednak zacznę namawiać na poświęcenie mi 2 minut i przeczytanie tej wiadomości do końca, chciałabym bardzo przeprosić za tę niezbyt grzeczną i trochę nachalną formę kontaktu. Po rozpatrzeniu kilku różnych, bardziej eleganckich możliwości, niestety nic lepszego od napisania do Państwa maila nie przyszło mi do  głowy.

Upewnienie, że mail jest niezbyt grzeczną i trochę nachalną formę kontaktu i niestety nic lepszego nie przyszło do głowy nadawcy, najpierw wywołało na mojej skórze dreszcze, a następnie zapewniło wiadomości omówienie jej treści na tym blogu. Gdy przeczytałem kolejne zdanie, napiszę to szczerze, oplułem ze śmiechu kawą monitor. Okazało się, że mam do czynienia z nagradzaną specjalistką.

Firma, w której pracuję funkcjonuje na rynku marketingu internetowego od wielu lat. Ustrzeliliśmy chyba wszystkie możliwe nagrody w tej branży. To co tworzymy to między innymi:

I tu pojawiła się lista usług. Następnie autorka zaczęła na mnie krzyczeć – wcisnęła Caps locka :

BARDZO CHCIAŁABYM OTRZYMAĆ OD PAŃSTWA SZANSĘ SZCZEGÓŁOWEGO ZAPREZENTOWANIA NASZEJ OFERTY (MAILOWO LUB TELEFONICZNIE).

JEŻELI ZGODZICIE SIĘ PAŃSTWO PRZEZNACZYĆ KILKA MINUT NA ZAPOZNANIE SIĘ Z DEDYKOWANĄ OFERTĄ, TO PROSZĘ O ODPOWIEDŹ NA TEGO MAILA.

Przerażony stwierdziłem, że nie będę odpowiadał.

Jak pisać maile, które sprzedają? – dowiedz się na szkoleniu

Smutnym jest to, że co raz więcej jest takich tekstów, których autorzy, nie znając mocy słów, budują w umysłach odbiorców koszmarne wizje. Zwiększająca się ilość źle napisanych ofert płynie z dwóch źródeł mających swój początek w skąpstwie i oszczędnościach właścicieli firm: wynajmowaniu „copywriterów za złotówkę” oraz „pisaniu samemu, bo copywriter weźmie sporą kasę”. A potem krążą po sieci takie „kwiatki”.

Jeżeli chcesz nauczyć się pisać treści, które sprzedają, zapraszam Cię na moje szkolenia. Więcej informacji znajdziesz w zakładce Szkolenia.

Możesz też sięgnąć po moje książki:

odrzuć szablon[

KUP KSIĄŻKĘ

Dzwonił do nas Twój Facet – hasło reklamowe analiza przypadku

To hasło reklamowe składa się z powyżej siedmiu słów, jednak bije na głowę komunikaty płynące od światowych marek, te nieprzekraczające przyjętej granicy długości.

Dzwonił do nas Twój facet. Powiedział, że możesz kupić co tylko chcesz.

Gdzie tkwi moc przekazu? Szybko można zauważyć, że w magii opowieści. I co ważne, nie jest to storytelling bazujący na prawdziwym zdarzeniu. Wręcz przeciwnie, „myślący” odbiorca uśmiechnie się widząc to hasło reklamowe, potraktuje je jako dobry żart.

Jednak jedna rzecz pozostanie mu w głowie, ostatni fragment komunikatu ( tę część zapamiętuje nasz nieświadomy umysł):

Możesz kupić co tylko chcesz.

I mimo, uśmiechu pod nosem, wywołanego przez zabawne hasło reklamowe, klientki zachodzą do tego sklepu z butami i kupują, co tylko chcą.

Wielkie brawa dla autora komunikatu!

Referencje od Constans Group

W dziale z rekomendacjami pojawiła się opinia od mojego Klienta, firmy Constans Group z Hajnówki:

Prace wiązały się z edycją tekstów oraz tworzeniem nowych treści. Otrzymane materiały wyróżniały się najwyższym poziomem. Jakub Sosnowski sprawdził się jako copywriter oraz osoba zajmująca się storytellingiem. Dotrzymał wszystkich terminów oraz błyskawicznie odpowiadał na wiadomości.

Dziękuje za miłe słowa!

Kliknij by przeczytać referencje

Strategia Walta Disneya

Twórca Myszki Miki pozostawił po sobie coś więcej, niż kultowych bohaterów porywających widzów animacji. Do jego spuścizny należy również podejście do realizacji pomysłów, które specjaliści od coachingu i NLP nazywają strategią Disneya.

Wspomniani spece  bardzo lubią o niej mówić. Dwoją się i troją, opowiadając o kolejności działań, nadbudowując teorię tak, że często forma przerasta treść. Niepotrzebnie, bo strategia Walta Disneya polega na prostym, lecz bardzo efektywnym postępowaniu.

Na początku twórca powinien „rozmarzyć się”, czyli puścić wodze fantazji, nie bać się myśleć odważnie o swoim pomyśle – w taki sposób, w jaki nikt dotąd nie myślał. W drugim kroku, bardzo ważny moment, podejmuje się racjonalnej analizy pomysłu. Z rozsądkiem patrzy na to, co może z owych marzeń osiągnąć i jaki poniesie koszt. Na sam koniec, staje się krytykiem, czyli szuka wszystkich dziur w koncepcji, niedoskonałości, które mogą przyczynić się do klęski. Proste? Bardzo proste, ale skuteczne.

Stratega Walta Disneya w copywritingu

Trzy kroki wystarczą, by każdy tekst reklamowy, oferta lub treść na stronę www stały się atrakcyjne dla odbiorcy. Strategię Walta Disneya można wykorzystać w copywritingu już na etapie planowania tekstu. Najpierw zbieramy informacje, wymyślamy najróżniejsze chwyty, które zadziałają na odbiorcę, następnie racjonalnie analizujemy ich działanie, układ itp., a następnie szukamy słabych punktów.

Ważnym jest by przechodząc z etapu “marzyciela”, przez “racjonalistę”, do “krytyka” nie pomylić ról. Co to oznacza? Będąc w pierwszej fazie działań nie wolno zacząć myśleć o porażkach lub w drugiej, za wszelką cenę należy pilnować by nie zacząć znów marzyć lub krytykować.

Przykład: Marcin buduje ofertę dla swojego produktu – kul zorbingowych. Na początku marzy o napływającej każdego dnia fali klientów, którą wywołał przez rozdawanie ulotek, działania w mediach społecznościowych i reklamę oraz artykuły sponsorowane w ogólnopolskiej prasie. Widzi też w swoich marzeniach bilbord zawieszony w centrum miasta.

W drugim kroku Marcin przyjmuje rolę realisty i dostrzega, że nie stać go na ogólnopolską promocję, ale uświadamia sobie, że środków starczy lokalne działania reklamowe. Bilbord przenosi na obrzeża miasta, tym samym zyskując więcej oszczędności. Wie, że resztę – ulotki i social media – uda mu się zrealizować zgodnie z planem.

W trzecim kroku, zamieniając się w krytyka, Marcin stwierdza, że ulotki nie zadziałają i straci tylko pieniądze. Podobnie jest z reklamą w lokalnych mediach. Dlatego decyduje się postawić tylko na promocję w mediach społecznościowych oraz baner.

Podobnie można stosować strategię Disneya w tworzeniu warstwy tekstowej. W warstwie “marzyciela” zapisujemy wszystko, co nam przyjdzie do głowy. Zamieniając się w “realistę”, sprawdzamy, które fragmenty są zbyteczne, a w “krytyka” usuwamy wszelkie niebezpieczeństwa językowe i stylistyczne. Takie postępowanie z tekstem polecam wszystkim początkującym copywriterom.