Witaj szkoło! – czyli reklamowy cios poniżej pasa


Od połowy sierpnia do połowy września, jak co roku, zasypywani byliśmy reklamami związanymi z rokiem szkolnym 2014/2015. Na ulotkach i w gazetkach reklamowych pojawiały się uśmiechnięte od ucha do ucha dzieciaki, mające za zadanie przekonać konsumenta, że tylko tornister z Angry Birds ułatwi dziecku naukę, a najnowszy tablet uchroni przed wbiciem do dziecięcej pamięci tabliczki mnożenia. Krótko mówiąc – znów zapanowała reklamowa sielanka, a w niej perełki takie jak ta:

 

Zaniemówiłem, gdy zobaczyłem po raz pierwszy tę ulotkę. Takiego reklamowego ciosu poniżej pasa dawno nie widziałem.

Przeczytaj: Jak zwiększyć wiarygodność? Ulotka poddana analizie

Nie podoba mi się w niej wykorzystanie maluchów do namówienia do wzięcia pożyczki. Jest to silna reklama, bo postać dziecka zawsze będzie wzbudzała emocje i zachęcała odbiorcę przekazu do działania – na pewno wiedzieli o tym jej twórcy.

Przecież owo zdjęcie można byłoby zastąpić „lżejszym motywem”, na przykład: rodzica odprowadzającego dziecko do szkoły, kompozycją kredek i ołówków (układających się w napis Witaj szkoło!) lub też zdjęciem plecaka, z którego wystają zeszyty i piórnik.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

3 myśli nt. „Witaj szkoło! – czyli reklamowy cios poniżej pasa

  1. Kamil K. Łapiński

    To wszystko prawda, tylko z drugiej strony – czy nie stajemy się coraz odporniejsi na tego typu przekaz? ;-) Raz z racji wszechobecności tego typu obrazów, a z drugiej – z powodu rosnącej świadomości.

    Pozdrawiam! :-)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik: * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.