Archiwa tagu: rozwój osobisty

Pełna moc możliwości – recenzja książki

Pierwszy raz o Jacku Walkiewiczu usłyszałem kilka miesięcy temu, gdy zobaczyłem film z jego udziałem. To było nagranie wykładu Pełna moc możliwości, wygłoszonego we Wrocławiu na spotkaniu TedxWSB. Pamiętam, że po pierwszym wysłuchaniu mowy wpisałem adres Facebooka i udostępniłem link znajomym, następnie skierowałem komputerową myszkę w stronę przycisku „Powtórz”.

W sierpniu bieżącego roku miałem możliwość ponownego zapoznania się z treścią wykładu oraz rozwinięciem każdej przytoczonej w nim myśli. Skorzystałem z tego dwukrotnie! W jaki sposób? Przeczytałem Pełną moc możliwości, książkę będącą pokłosiem wystąpienia we Wrocławiu.

Bardzo mi się podobała – wiem, że na pewno sięgnę po nią po raz trzeci. Czy ją polecam? To zależy tylko od Ciebie. Jeżeli widziałeś wykład Jacka Walkiewicza i uznałeś go za interesujący (spodobała Ci się treść, narracja lub sama postać mówcy), sięgnij po rozwinięcie przemówienia. Gwarantuję, że będziesz zadowolony z lektury. Jeżeli jeszcze nie widziałeś wspomnianego nagrania, obejrzyj je teraz, a następnie zdecyduj o zakupie.

Wszystko o czym Walkiewicz opowiada znajduje się w tej książce, w maksymalnym rozszerzeniu, ujęte w sposób ciekawy, zachęcający do czytania następujących po sobie rozdziałów. To czyni z Pełnej mocy możliwości wartościową pozycję dla czytelników zainteresowanych rozwojem osobistym. Klasyfikując, umieszczam ją między pozycjami Randyego Gagea a Stephena Coveya.

Pełna moc możliwości to również opowieść o człowieku. Takim jak Ty i ja, który nauczył się jak wykorzystywać to, co go spotyka i cieszyć się z życia. Tak jak w zarejestrowanym wystąpieniu, Walkiewicz opowiada o sobie – podaje przykłady ze swojego życia, a następnie miesza je z teorią i własnymi przemyśleniami. Jaki osiąga efekt? Moim zdaniem piorunujący.

Historia autora to idealny przykład dla niedowiarków, osób wątpiących w osiągnięcie sukcesu po 40-stym roku życia. Mówca opowiada w książce o tym jak odkrył w sobie moc i jak po tym zmieniło się jego życie. Pozwalam sobie zdradzić, że jednym z jego mentorów było plemię Czarnych Stóp z Kanady – Indian chlubiących się mianem jednych z najodważniejszych wojowników.

Pełna moc możliwości– ocena

Na koniec zostawiłem uwagę dotyczącą pożegnania z czytelnikiem. Precyzyjniej mówiąc jego braku. Publikacja kończy się serią odpowiedzi na najczęściej zadawane Walkiewiczowi pytania. Następnie czytelnik znajduje kilka białych stron na notatki. Bardzo mi brakuje pożegnania z czytelnikiem, takiego jak te zamykające w mistyczny sposób nagranie wideo:

Życzę Wam, abyście nigdy nie stracili radości z tego, co robicie, zaufania do samych siebie, gotowości do doświadczania strachu i wchodzenia w to, co nowe i nieznane. Idźcie i bądźcie odważni. Dziękuję bardzo.

Ocena: 10/10

Jacek Walkiewicz, Pełna moc możliwości, Pełna moc możliwości, Helion, 2014

Dziękuję Wydawnictwu Helion za możliwość zapoznania się z treścią książki

Live Your Dreams – recenzja

Sporządzając notatki z Live Your Dreams zaznaczyłem fragment, który uważam za najistotniejszy z całej książki. A to dlatego, że w 109 znakach oddaje to co zostało zapisane na 366 stronach. Brzmi on następująco:

Odniosłeś porażkę?
To nic.
Mieścisz się w normie.
Wiedz, że jutro możesz poprawić swój wynik i znaleźć się wyżej.
(s.126)

Od pierwszej strony Les Brown opowiada czytelnikom o tym jak „znalazł się wyżej”. Jest to historia z serii „od zera do bohatera”, jednak daleka od tej znanej z wyimaginowanych powieści. Bowiem, w rzeczywistości Les Brown z powieściowego kilkunastoletniego łobuziaka stał się dorosłym mężczyzną, posiadającym wiedzę i umiejętności niezbędne do pomocy innym. Niczym bohaterowie z kart Dickensa, Hugo, czy też Archera uwierzył, że jest w stanie spełnić swoje marzenia i osiągnąć sukces.

Opowieść wzbogaca o przykłady innych osób, najczęściej tych poznanych podczas swojej wędrówki do Sukcesu. One, tak samo jak autor książki, wielokrotnie potykały się, traciły nadzieję. Jednak potrafiły znaleźć rozwiązania, które pchnęły je w dalszą życiową podróż ku spełnieniu marzeń.

Snucie owych historii Brown wykorzystuje do tego, by nauczyć czytelników pozytywnego myślenia i uwierzenia w możliwość spełnienia pragnień. Stanowi to pierwszy plan książki. Jednak ważniejszy jest drugi poziom owych historii – wiele z nich to wskazówki jak krok po kroku zrealizować marzenia.

Do tego autor dorzuca własne podpowiedzi, wytyczne oraz ćwiczenia. Na ostatnich kartach Live Your Dreams sporządza „Plan działania”, zbiór poleceń do wykonania. Dzięki czemu czytanie książki przypomina wizytę w gabinecie coacha.

Treść książki Lesa Browna to nie tylko tematyka dotycząca rozwoju osobistego. To również opowieść o ubogich ludziach mieszkających w gettach w Miami, ścierających się ze sobą warstwach osób bogatych oraz biednych, a także duchach zmarłych – interweniujących w czasie niebezpieczeństw.

Lektura Live Your Dreams usatysfakcjonuje również osoby, które chcą zostać zawodowymi mówcami. Jednym z marzeń Browna było opanowanie umiejętności przemawiania. Spełnił je. Dziś jest znanym prelegentem, który przyciąga tłumy. To także jeden z najwybitniejszych członków klubu Toast Masters (pisałem o tym zrzeszeniu mówców kilka tygodni temu). W swojej książce wielokrotnie daje wskazówki, które na pewno zwiększą sprawność komunikacyjną czytelników.

Gorąco polecam, bo jest to jedna z najistotniejszych pozycji o podświadomości, rozwoju osobistym i zawodowym oraz budowie szczęśliwego życia.

Les Brown Live Your Dreams, Gliwice 2013, Złote Myśli

Zarabiaj tyle, ile jesteś wart – recenzja

Już niedługo w Polsce wystąpi Brian Tracy – moim zdaniem jedna z najciekawszych postaci, której wiedzę oraz sposób przekazania informacji bardzo cenię. Jego spostrzeżenia i porady z zakresu rozwoju osobistego uznaję za tak samo wartościowe, jak te przekazywane przez Randyego Gagea, Anthonego Robbinsa, czy Stephena Coveya.

Za co uwielbiam książki kanadyjskiego specjalisty od psychologii sukcesu?

Za to, że po przeczytaniu każdej moja motywacja do działania wzrasta kilkukrotnie. Rzadko kiedy spotykam teksty, które tak mocno rozpalają moją aktywność. Szczególnie podobały mi się: Potęga pewności siebie, Wędrówki z Gandalfem, Zjedz tę żabę oraz (od kilku tygodni, bo jest to nowość wydawnicza) Zarabiaj tyle, ile jesteś wart. I tej ostatniej poświęcam niniejszy wpis.

Adresatami publikacji Tracyego są osoby pragnące odmienić swoje życie zawodowe oraz osobiste. Autor udowadnia, że wymarzoną pracę może mieć każdy – podejrzewam, że niektórzy czytelnicy, po przeczytaniu powyższego zdania, pomyśleli: „Bzdura! W dzisiejszych czasach posiadanie wymarzonej pracy graniczy z cudem”. Gorąco zachęcam ich do przeczytania Zarabiaj tyle, ile jesteś wart.

Głównym zadaniem książki jest pokazanie, że wysokość zarobków nie zależy od wyboru zawodu lub firmy, ale od nas samych. To w naszych przekonaniach i wewnętrznym odbiorze świata tkwią „demony”, które zniechęcają nas do działania, podejmowania słusznych decyzji, a także stanowią źródło  porażek w życiu osobistym i zawodowym. O tym jak z nimi walczyć opowiada Zarabiaj tyle, ile jesteś wart.

W dwunastu rozdziałach Brian Tracy pokazuje jak rozpocząć walkę o swoje szczęście, satysfakcję z życia i pracy, a także wskazuje, na które zachowania i sposoby myślenia należy zwrócić szczególną uwagę. Robi to zwięźle, dyktując czytelnikom w jaki sposób mają stawiać małe i większe kroki na drodze do osiągnięcia pełnej satysfakcji.

To wyjątkowa pozycja o rozwoju osobistym. Z jednej strony znajdujemy w niej informacje znane z różnych książek i szkoleń dotyczących „ulepszania samego siebie”. Z drugiej, powiedzmy to sobie szczerze, mało który trener potrafi tak trafnie zebrać wiedzę, a następnie ją przekazać,  jak robi to Brian Tracy.

Komu polecam Zarabiaj tyle, ile jesteś wart? Na pewno wszystkim szukającym dobrej pracy, a także wspominanym osobom, które zaśmiały się  po przeczytaniu tytułu i oznajmiły, że to niemożliwe do wykonania. Jestem przekonany , że po zastosowaniu się do rad Tracyego szybko zmienią opinię i zaczną odnosić sukcesy zawodowe oraz osobiste.

Brian Tracy Zarabiaj tyle, ile jesteś wart, Gliwice 2014, Helion

Darmowy fragment

Halo? Sprzedaż!– recenzja

asienkiewiczhalosprzedazO tej książce usłyszałem z dwóch różnych źródeł. Pierwszym była koleżanka, która narzekała na styl uniemożliwiający pełne wciągniecie się w lekturę. Krótko mówiąc, publikacja nie przypadła do jej gustu. Drugim źródłem był jeden z uczestników mojego szkolenia, który pracował „na słuchawce”. Był odmiennego zdania, wskazując na to, że dzięki książce Aleksandra Sienkiewicza poprawił jakość sprzedaży.

Postanowiłem osobiście sprawdzić o czym jest Halo? Sprzedaż! i… doskonale rozumiem obu moich rozmówców.

Ta książka jest niesamowita! Jeżeli chcesz poprawić jakość swojej sprzedaży, nawiązywania kontaktów z drugą osobą (nieważne czy jest to cold calling, czy też już dobrze znasz swojego klienta), koniecznie kup książkę Aleksandra Sienkiewicza. Znajdziesz w niej mnóstwo informacji, które będziesz musiał tylko wprowadzić do swojej pracy. Naprawdę warto mieć ją w swoim tablecie, czytniku lub na tradycyjnej drewnianej półce.

Co mnie w niej urzekło? Wymienię trzy najważniejsze spostrzeżenia:

1) Podejście i przygotowanie się do pracy

To jak czujemy się wewnętrznie, w jakim stanie emocjonalnym oraz postawie fizycznej podnosimy słuchawkę, ma wpływ na jakość oraz efekt naszej rozmowy. Na klienta działają zarówno ton głosu, jak też postawa w jakiej siedzimy. Sienkiewicz poświęca temu początek książki, a także kilkukrotnie wraca w dalszych częściach.

2) Proces sprzedaży nigdy nie zaczyna się od podniesienia słuchawki, a zasada „Sprzedaj albo zgiń” jest kiepskim wyborem

Zgadzam się z opinią autora Halo? Sprzedaż!, iż w dzisiejszych czasach klient ma mnóstwo możliwości wyboru, często takich samych rozwiązań. Dlatego wynikiem naciskania na zakup może być odrzucenie. Stąd należy przygotować się do rozmowy, stając się doradcą klienta, który pomoże mu sprzedając produkt.

3) Każdy może być dobrym sprzedawcą

Pod warunkiem, że chce sprzedawać i utożsamia się z produktem. Resztę stanowią: przekonania, wiedza i praktyka.

Halo? Sprzedaż! jest książką, którą należy przeczytać spokojnie. Jeżeli rozłożysz lekturę na kilka dni, a do tego będziesz notował wskazówki otrzymane od Sienkiewicza, na pewno będziesz zadowolony z zakupu. W przypadku, czytania „za jednym podejściem”, możesz mieć obiekcje wobec treści.

Wszystko przez styl, który to nie odpowiadał mojej koleżance. Przyznam się, że też musiałem odkładać często książkę, by „ochłonąć”. Publikacja Sienkiewicza wypełniona jest zbyt dużą ilością szczegółów. Z jednej strony to dobrze, bo pozycja nabiera wartości w oczach czytelnika, ale z drugiej źle, bo trochę utrudnia odbiór.

Co więcej, czytając ją miałem wrażenie, że materiał najpierw został nagrany, a następnie wersję audio przepisano i zamieniono w treść książki. Możesz sprawdzić to sam zaglądając do fragmentu Halo? Sprzedaż! umieszczonego na końcu wpisu. Znajdziesz tam między innymi wyjaśnienie czym jest raport, rozpisane w sposób tak szczegółowy, że zajmuje sześć obszernych akapitów. Tendencję do rozciągania i szczegółowości zauważam również w przypadku podawania przykładu. Na stronie 9 fragmentu Sienkiewicz zapowiada, że za chwilę opowie historię. Niestety, aby ją przeczytać należy przebrnąć przez cztery strony – niby niewiele, ale zdążyłem zapomnieć przez ten czas czytania o obietnicy autora.

Skoro jesteśmy przy minusach, w oczy rzucił mi się jeden błąd. W Części 5 Sienkiewicz podaje przykład rozmowy klienta ze sprzedawcą. Ten drugi kończąc komunikat mówi:

(…)proszę dać mi dosłownie trzy minuty, a ja gwarantuję, że nie będzie pan żałował.

Jak pisałem w poprzednim wpisie: umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Ma również problem z zapamiętaniem całego przekazu – zwraca większą uwagę na końcówkę rozbudowanego przekazu, niż na początek.

Na szczęście wie o tym również Aleksander Sienkiewicz. W ostatnim rozdziale przestrzega przed partykułą „nie” wplecioną w wypowiedź.

Mimo tych dwóch minusów, książka Sienkiewicza jest znakomitym poradnikiem. Halo? Sprzedaż!, jak już pisałem, jest pozycją obowiązkową dla każdego sprzedawcy. Gorąco polecam!

Aleksander Sienkiewicz Halo? Sprzedaż!, Gliwice 2013, Złote Myśli

Finansowy geniusz – recenzja

To byłby przeciętny poradnik. Niewielka objętość, mnóstwo odwołań do amerykańskich autorów książek o rozwoju osobistym i sukcesie, a do tego tematyka, o której powiedziano już tak wiele. Jednak wyszło inaczej. Po zakończeniu lektury powiedziałem sam do siebie – nareszcie ktoś napisał książkę zwracając szczególną uwagę na Polaków, którzy odnieśli sukces. Kupuję to!

Tak oto Daniel Wilczek koło Donalda Trumpa i Roberta Kiyosakiego umieszcza Mariusza Pudzianowskiego, Zygmunta Solarza, Kazimierza Wielkiego czy też Mieszka I. Przywołując każdą z tych postaci udowadnia, że Polacy też mają „swoich ludzi sukcesu”. Do tego posiadają oni o wiele bogatszą historię zwycięstw, niż bohaterowie amerykańskich opowieści. Wilczek pisze we Wstępie:

Przedstawiam zupełnie nowe oblicze tych zasad. Przede wszystkim nie odwołuję się tutaj do Thomasa Edisona, Abrahama Lincolna i innych amerykańskich bohaterów, których życiorysy są naciągane po to, by potwierdzić każdą teorię. Znalazłem naszych polskich bohaterów, ponieważ od budowania swojej świadomości narodowej zaczyna się cała siła, która w tobie tkwi. Bądźmy dumni, że jesteśmy Polakami.

Powołując się na przykłady „z naszego polskiego podwórka” oraz snując własne opowieści Wilczek stworzył książkę o zdobywaniu bogactwa. Nie jest to jedynie poradnik o gromadzeniu pieniędzy i wartości materialnych. One są dopiero na drugim lub trzecim miejscu. Najważniejsze, zdaniem autora, są: własny rozwój, szczęście, rodzina, relacje z drugim człowiekiem. Gdy je zdobędziemy, reszta pojawi się samoistnie. Podzielam ten pogląd.

Pozyskanie bogactw materialnych i niematerialnych wymaga wiele trudu, ale jest możliwe. Szczególnie jeśli ma się takiego przewodnika. Wilczek dokładnie objaśnia jak wykonywać poszczególne kroki na drodze prowadzącej na szczyt finansowego geniuszu oraz służy indywidualną pomocą. Kilkukrotnie zaznacza w książce, że czytelnicy zawsze mają możliwość zwrócenia się do niego po osobistą poradę. Bardzo imponujące podejście.

Teraz przyszedł czas na minus tej książki. Jest za krótka!  Po jej skończeniu żałowałem, że nie potrafię wolniej czytać. Każdy rozdział był dla mnie przyjemnością, dlatego wiem, że po Finansowego geniusza sięgnę jeszcze nie raz.

Daniel Wilczek Finansowy geniusz, Gliwice 2012, Złote Myśli

Darmowy fragment

Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale– recenzja

rowinskaUwaga! To nie jest książka dla każdego. Jeżeli jesteś osobą: silną, wiedzącą czego chce, przekonaną, że właśnie tkwi na samym szczycie góry Sukcesu, nie kupuj jej. Zmarnujesz tylko pieniądze!

Jeżeli jednak zdajesz sobie sprawę, że jeszcze musisz poświęcić wiele czasu i sił na pracę nad sobą, warto byś kupił książkę Kamili Rowińskiej. Zanim to zrobisz, przeczytaj jej fragment, który zamieszczam na końcu wpisu – jeżeli spodoba Ci się to, co autorka pisze o budowie wymarzonego życia, możesz śmiało zamawiać Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale.

Tyle słowem wstępu, przejdźmy teraz do tego co znajdziesz w książce.

Tematem publikacji jest życie każdego z nas. Wszyscy mamy tendencję do zapadania się w coraz większą zaspę stereotypów, błędnych przekonań i nieuzasadnionych działań, każdego dnia stajemy się niewolnikami innych. Jednak w pewnym momencie zaczynamy odczuwać dyskomfort i zastanawiamy się nad sposobami ucieczki od dotychczasowego stylu życia. I tu przychodzi na pomoc książka Kamili Rowińskiej, coacha i osoby, której udało się wyjść obronną ręką z naprawdę groźnych życiowych sytuacji.

Publikację przeczytałem dwa razy. Wiem, że jeszcze do niej zajrzę. Dlaczego? Bo czytając ją można poczuć klimat prawdziwego spotkania z coachem. Co więcej, za każdym razem, gdy przechodziłem z rozdziału do rozdziału lub wykonywałem ćwiczenia, czułem jak autorka kiwa głową ze zrozumieniem. Naprawdę dziwne uczucie.

Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale to coś więcej niż poradnik. Kamila Rowińska przekazuje wiedzę, którą nabyła dzięki traumatycznym przejściom w życiu osobistym, ciężkiej pracy, uczestnictwu w szkoleniach. Robi to w taki sposób, że nie sposób oderwać oczu od kartki/ czytnika.

A do tego te ćwiczenia! To co znajdziesz w bezpłatnym fragmencie, jest tylko maleńką próbką tego co odkryjesz w książce. Krótko mówiąc, kupując publikację musisz być przygotowany na aktywizację i nieustanne działania, które wykonasz podczas lektury. Nie będziesz jednak sam! W jednym z najważniejszych ćwiczeń Kamila Rowińska prosi czytelników o raport zwrotny – złożenie meldunku, mówiąc żartobliwie, dosłownie jak w wojsku.

Na uwagę zasługuje również jeszcze jeden element zawartości książki. Wraz z „teorią” i ćwiczeniami, dostajemy również opinie innych osób korzystających z wiedzy trenerki, a także gościnne wypowiedzi Michała Kułakowskiego (coacha) oraz Anny Wilczyńskiej (psychologa). Czemu o tym piszę? Bo rzadko spotyka się książki, w których autor dopuszcza do głosu inne osoby (są to obszerne fragmenty, podpisane imieniem i nazwiskiem gościa).

Już za kilka dni do naszych domów zapuka Mikołaj. Mam nadzieję, że czytelnicy tego bloga znajdą w jego worku książkę Kamili. Naprawdę warto ją przeczytać.

Kamila Rowińska Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale, Gliwice 2013, Złote Myśli

Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie– recenzja

indeksJeżeli dbasz o swój wewnętrzny rozwój i chcesz przygotować się na nadchodzącą przyszłość, obowiązkowo przeczytaj książkę Randyego Gagea. Tym jednym zdaniem mogę zachęcić Cię do sięgnięcia po Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, tym samym tworząc najkrótszą recenzję na tym blogu.

Jednak zanim ją przeczytasz, chciałbym byś zapoznał się z kilkoma wnioskami, które zanotowałem czytając Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie.

Zacznijmy od postaci Randyego Gagea.  Jest profesjonalnym mówcą, specjalistą od rozwoju osobistego, vlogerem tworzącym znakomitą serię Prosperity TV, trenerem biznesu. Czyni to z niego eksperta, który przekazuje posiadaną wiedzę w sposób łatwy i przyjemny. Robi to tak doskonale, że czytelnik zapomina o płynącym czasie oraz obowiązkach (przez Randego Gage`a musiałem jeść spalony obiad).

Przechodząc od rozdziału do rozdziału Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie miałem wrażenie, jakbym czytał list, skierowany tylko do mnie. Autor pisał o przyszłości, konieczności przygotowania się na drastyczne zmiany, które wpłyną na znaną nam rzeczywistość, zabezpieczeniach finansowych, ucieczce od utartych schematów , czy też egoizmie prowadzącym do Sukcesu i wewnętrznej satysfakcji. Tematów, które porusza w swojej książce Gage jest wiele. Wszystkie łączą się w całość, tworząc zarówno przestrogę przed obecnym stylem życia, jak też uświadamiają jak zabezpieczyć się materialnie i duchowo przed nadchodzącą falą zmian.

Bowiem, jak udowadnia Gage, wszystkie reguły uległy zmianie. Dziś nie trzeba posiadać wykształcenia by zarabiać ogromnie pieniądze. Aby zaistnieć na rynku trzeba zadbać o rozwój umiejętności oraz ruszyć „pod prąd”, działać mimo braku przychylności opinii publicznej i ryzykować. Podobnie jest z zachowaniem naszego spokoju duchowego i wewnętrznej satysfakcji. To co uczono nas o pieniądzach (bogactwie oraz walucie), dobrym samopoczuciu, sposobach niesienia pomocy osobom potrzebującym, na nasze szczęście, traci swoje znaczenie. Tu też trzeba zaryzykować, zmieniając sposób myślenia i postępowania. W jaki sposób? O tym, na 176 kartach książki.

Ostatnią myślą, którą zanotowałem po przeczytaniu Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, jest sposób w jaki Randy Gage przekazuje informacje. Po pierwsze, język w książce jest prosty, zrozumiały dla młodego oraz starszego czytelnika. Po drugie, pozycja kipi od ogromnej ilości przykładów, obrazujących każde opisywane założenie, czy też dowód. Po trzecie, autor daje odbiorcy wolną rękę – kilkukrotnie zaznacza w książce, że to czy zgadzamy się z jego opinią oraz przypuszczeniami zależy tylko od nas, jednocześnie prosi o wnikliwe analizowanie treści i „włączenie własnego myślenia”.

Uważam, że pełną satysfakcję z zakupu książki będą czerpać zarówno osoby, które uświadomiły sobie, że już czas zadbać o własny rozwój, pracę dającą spelnienie oraz wewnętrzne szczęście. Drugą grupą odbiorców na pewno stanowią czytelnicy, którzy przeczytali już wiele książek o rozwoju osobistym. Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie potraktują oni jako podsumowanie najważniejszych zasad oraz źródło kilku nowych spostrzeżeń. Trzecią grupę stanowią wszyscy, którzy chcą poczuć jak bardzo groźny może okazać się jutrzejszy dzień.

Randy Gage, Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, Gliwice 2013, Złote Myśli

Darmowy fragment: