Archiwa tagu: mowy

Wideo-podziękowania dla rodziców – jak to się robi?

Z racji, że jedną z propozycji w mojej ofercie jest tworzenie mów weselnych, życzeń, podziękowań i toastów, na bieżąco śledzę rynek usług weselnych. Od ponad roku na dobre zagościły tam wideo-podziękowania dla rodziców.

Spójrzmy na przykład:

Zwróciłem się do bohaterów tego filmu z pytaniami o kulisy powstania podziękowań wideo oraz jaka była rekcja Ich Rodziców.

Nastawiali się na kwiaty i Wspaniałych rodziców mam, a tu taka niespodzianka… wideo-podziękowania

Jakub: Bardzo fajny materiał. Skąd pomysł na taką formę podziękowań?

Joanna: Tego typu podziękowania są coraz bardziej popularne w sieci. Bardzo nam się podobały, dlatego powiedzieliśmy sobie: musimy też takie mieć na naszym weselu, przecież to będzie wspaniała pamiątka dla nas i bardzo oryginalna niespodzianka dla Rodziców.

Jakub: Na pewno byli zaskoczeni?

Joanna: Oczywiście. Nastawiali się na tradycyjne wręczenie kwiatów i wspólny taniec do piosenki Wspaniałych rodziców mam, a tu taka niespodzianka. Gdy na ekranie pojawiły się wideo-podziękowania, na twarzy Rodziców najpierw zobaczyliśmy zaskoczenie, które błyskawicznie przemieniło się we wzruszenie. Nie mieli pojęcia, że tak mogą wyglądać podziękowania.

Jakub: Jak wyglądały pierwsze kroki do stworzenia wideo-podziękowań?

Joanna: Sceny do filmu, lokalizacje, napisy, gadżety, przebrania to wszystko wymyślaliśmy sami. Inspirowaliśmy się materiałami znalezionymi w sieci, ale też i głosem serc. Chcieliśmy aby, mimo tysiąca podobnych filmów, nasz był wyjątkowy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu.

„Gdy kręciliśmy nasze wideo-podziękowania na planie było tak wesoło, że kilka scen należało powtórzyć”

Jakub: Jak długo i czy sami Państwo pracowali nad materiałem?

Joanna: Przygotowanie materiałów (kolorowych kart z napisami, strojów, kłódek, farb, kredy, lampionów itp.) zajęło nam około 2 tygodnie. Do tego czasu doliczamy dodatkowe kilka tygodni na analizę kilkudziesięciu filmów na YouTube, by zobaczyć co zrobiły inne pary. Na samo nakręcenie filmu potrzebowaliśmy 16 godzin. Udało nam się zrealizować zdjęcia w 2 dni, a to wszystko dzięki firmie zajmującej się nagrywaniem takich podziękowań.

Jakub: 16 godzin? Przecież materiał trwa tylko 4,5 minuty.

Joanna: Na planie było tak wesoło, że kilka scen należało powtórzyć. Bawiliśmy się znakomicie. Dodatkowy czas pochłaniały zmiany lokalizacji. Co więcej, w międzyczasie wprowadzaliśmy też poprawki do pierwotnego pomysłu lub wymyślaliśmy coś na bieżąco z naszym kamerzystą – by dostosować sytuację do otoczenia.

Jakub: Wspomniała Pani o firmie zajmującej się nagrywaniem takich podziękowań…

Joanna: Film został nakręcony i zmontowany przez profesjonalistów, sami nie uzyskalibyśmy takiego efektu. Nasz realizator bardzo zaangażował się w produkcję, mogliśmy liczyć na jego dobre rady. Cały czas dbał o to by na planie panowała wesoła atmosfera. Tym samym wprawił nas w dobre humory i chętniej się wygłupialiśmy.

Jakub: Przejdźmy teraz do weselnych wspomnień. Proszę powiedzieć o momencie prezentacji filmu.

Joanna: Gdy nadszedł ta chwila, po kilku słowach wstępu i krótkim oficjalnym podziękowaniu, zaprosiliśmy wszystkich gości do obejrzenia filmu. Razem z mężem i Rodzicami stanęliśmy po środku sali, objęliśmy ich i spojrzeliśmy na ekran. Wtedy z rzutnik wyświetlił pierwszą scenę podziękowań. Po filmie wręczyliśmy rodzicom kwiaty i własnoręcznie zrobione albumy ze zdjęciami.

Rodzice oglądali wideo-podziękowania codziennie przez kilka kolejnych tygodni

Jakub: Jak zareagowali Rodzice i goście?

Joanna: Tak jak mówiłam, Rodzice najpierw byli zaskoczeni, a później płakali ze wzruszenia i śmiechu. Od razu zażyczyli sobie kopii filmu, który oglądali codziennie, przez kilka kolejnych tygodni. Natomiast inni uczestnicy też byli pod ogromnym wrażeniem. Prawie wszyscy goście podchodzili gratulując nam pomysłu i pytając jak to wszystko zrealizowaliśmy.

Jakub: A więc warto było?

Joanna: Myślę że była to najlepsza forma podziękowań jakie mogliśmy zrealizować, no i mamy wspaniałą pamiątkę, która zostanie z nami na zawsze.

Jakub: Dziękuję za rozmowę i życzę Państwu pomyślności.

Joanna: Dziękujemy.

Występy nad trumną

IMG_20120524_095058

Szukasz tekstu mowy pogrzebowej lub kondolencji? Skontaktuj się ze mną – napisz (kontakt@kubasosnowski.pl )lub zadzwoń (502 413 496).

 

O powstaniu niniejszego wpisu zadecydowało kilka „życiowych” sytuacji oraz rozmów z kontaktującymi się ze mną zleceniodawcami. Chciałbym zabrać głos ustosunkowujący się do pewnego, dość delikatnego, tematu.

Wiele osób  uważa, że chwile ostatniego pożegnania to czas, w którym nie powinno się myśleć o artystycznych występach w kaplicy, kościele, nad grobem. Zaznaczają, że jest to moment refleksji, a przede wszystkim smutku i żałoby.

Nie do końca podzielam ich opinię.

Rozpatrując temat od strony uczestnika pogrzebów. Czyż nie zwracamy uwagi na wygląd wiązanki lub wieńca – upominając kwiaciarkę by kwiaty były świeże, ułożone w sposób odpowiadający naszym wymaganiom, tworząc swoiste dzieło sztuki? To samo jest z osobistym wyglądem. Wszak doniosłość chwili wymaga schludnego i przemyślanego doboru ubrania, oraz stylizacji włosów czy paznokci (pisząc ten fragment notki od razu przywołałem w pamięci sytuacje z pogrzebów, gdy wybrani uczestnicy uroczystości  zerkali po sobie oceniając, niczym na pokazie designerskim, kreacje innych osób).

Natomiast  komponenty takie jak: ustawienie świec, wystrój kaplicy lub kościoła, sposób śpiewu organisty, treść kazania wygłaszanego przez kapłana itd., są przecież niezbędnikiem, oddającym zarówno powagę i wzniosłość sytuacji, jak też pozwalającym rodzinie ukoić żal po stracie bliskiego. A to czy uznamy je za „nasycone niepotrzebnym artyzmem” jest tylko naszą subiektywną oceną.

Rozpatrując temat od strony osoby piszącej teksty na zlecenie.  Po opublikowaniu artykułu o napisach na szarfach, w każdym miesiącu wzrosła liczba zapytań w sprawie szarfy, nekrologu lub mowy pogrzebowej. Jest to dowód, że opublikowane treści były wartościowe.

Od tego czasu pojawiły się również  liczne zlecenia  dotyczące tekstów pogrzebowych – mowy, wspomnienia, kondolencje. Owe zadania były dla mnie zaskoczeniem. Podobnie jak większość społeczeństwa klasyfikowałem  je jako bardzo osobiste,  a więc pisane  indywidualnie, bez powierzania copywriterowi. Okazało się inaczej, z czego bardzo się cieszę.

Na koniec skłaniam się ku osobom unikającym artyzmu w obrządku pogrzebowym.   Chciałbym zwrócić uwagę na to, że należy we wszystkim zachować umiar. Zarówno kontrowersyjna  kreacja, zbyt nowoczesny wieniec pogrzebowy, czy też teksty stworzone w sposób niestosowny do uroczystości  mogą nie tylko wywołać u innych uczestników uczucie konsternacji, ale także niepożądanego uśmiechu.