Archiwa tagu: copywriting

Nie wiem komu oni chcą wepchnąć ten kredyt!

Nie wiem kto wymyśla koncepcje reklam namawiających do pożyczenia pieniędzy. Jednak wiem, że autorem poniższej jest osoba, która nie lubi słowników oraz ma kłopoty z zachowaniem podstawowych zasad języka polskiego.

Analiza przykładu – od strony skutecznego copywritingu

Doskonale rozumiem, że copywriting kryje w sobie wiele tajemnic. Ale wystarczyło tylko zajrzeć do słownika, na przykład: wyrazów bliskoznacznych lub języka polskiego, by znaleźć między innymi takie informacje o słowie pies:

  • Nazwanie kogoś psem, może być potraktowane jako wyzwisko. Chyba, że określenie pada z ust członka gangu skupiającego czarnoskórych przestępców, w których slangu oznacza to zwyczajny zwrot do kolegi.
  • Pies cięty oznacza psa myśliwskiego, który dobrze atakuje zwierzynę, pies gończy opisuje psa używanego do gonienia i napędzania zwierzyny,
    pies na coś to określenie amatora czegoś (wydźwięk negatywny)
    psia pogoda/ pogoda pod psem to nic innego jak niepogoda.
  • Natomiast łącząc słowa pies i pieniądze, otrzymujemy psie pieniądze, czyli grosze, niewielką ilość środków płatniczych.

Jakby nie patrzeć odwołanie się do językowego obrazu psa, na pewno nie przyczynia się do pozytywnego odbioru komunikatu.

No i te zastosowanie wielkiej litery. A raczej jej brak po znaku zapytania. Pozostawiam to bez komentarza.

Podczas pisania niniejszego wpisu pokazałem ulotkę koleżance- matce 5-letniej Zuzi, która skwitowała: Pimpek? Pies w okularach i z walizą kasy. Nie wiem komu oni chcą wepchnąć ten kredyt– memu dziecku czy mi? Piękne podsumowanie, dające naprawdę wiele do myślenia.

Copywriting. Gra w słowa

POBIERZ PLANSZĘ DO GRY

Poniższą grę opracowałem na szkolenia z copywritingu oraz warsztaty kreatywnego pisania. Sprawdza się znakomicie jako przerywnik pomiędzy ćwiczeniami, a także jako narzędzie rozbudzające wyobraźnię, przygotowujące do pisania.

Copywriting Gra w słowa – jak grać

Gra dostosowana jest do grupy liczącej od 2 do 8 osób, w wieku ponadgimnazjalnym. W przypadku jeżeli chcesz wykorzystać ją na zajęciach z młodszymi dziećmi, skontaktuj się ze mną. Bezpłatnie otrzymasz instrukcje oraz wzór planszy przeznaczonej do zabawy dla dzieci w wieku 5-10 lub 10-15 lat.

Przed rozpoczęciem gry:

1.Wydrukuj po jednej planszy dla każdego gracza. POBIERZ PLANSZĘ DO GRY
2.Przygotuj stoper, długopisy i kratki.

 

Instrukcja do gry Copywriting-gra w słowa

 Celem gry jest ułożenie krzyżówki w taki sposób, by zdobyć jak największą ilość punktów.

Liczba rund jest równa liczbie graczy. Wyjątkiem jest rozgrywka dla dwóch oraz trzech osób. W obu przypadkach liczba rund to 6. Czas jednej rundy to 30 sekund.

KROK PIERWSZY. Na początku gry każdy z uczestników otrzymuje od prowadzącego planszę. Podzielona ona jest na 8 kolumn oznaczonych literami oraz 12 rzędów.

KROK DRUGI. Zawodnicy zapisują, na oddzielnej kartce, kategorie wyznaczające dalszy przebieg rozrywki. Nie pokazują notatek przeciwnikom. W zależności od ilości osób każdy z uczestników wymyśla:

2 osoby – 3 kategorie,
3 osoby – 2 kategorie,
4-8 osób – 1 kategorię.

Do kategorii należą: rzeczowniki, przymiotniki oraz czasowniki nazywane w czasie gry „czynnościami związanymi z zawodem”.

Przykład: W wersji dla dwóch osób, każdy z graczy będzie musiał podać trzy kategorie. 

Gracz 1 wybiera: zwierzę, kwiat i kolor

Gracz 2 wybiera: czynność związana z zawodem kucharza, przedmiot kuchenny, przymiotnik

KROK TRZECI. Prowadzący wybiera dowolne ośmioliterowe słowo, które gracze zapisują w pierwszym rzędzie, na górze planszy.

Przykład: OBIEKTYW.

KROK CZWARTY. Gracz 1 odczytuje zapisaną przez siebie kategorię. Następnie prowadzący włącza stoper, a każdy z zawodników wymyśla słowo pasujące do wyznacznika. Mają na to 30 sekund. Słowo musi rozpoczynać się na jedną z liter z pierwszego, 8-literowego słowa. Zapisuje je.

Przykład: Gracz 1 po odczytaniu kategorii zwierzę wpisuje w swoją krzyżówkę słowo: „orzeł”, a Gracz 2 w swojej zapisuje „kotek”.

KROK PIĄTY. Gracz 2 odczytuje zapisaną przez siebie kategorię, po czym prowadzący włącza stoper, a każdy z zawodników wymyśla słowo pasujące do wyznacznika i zapisuje je w krzyżówce. Słowa muszą mieć część wspólną z jednym z zapisanych wcześniej wyrazów – 8-literowcem lub słowem z kategorii Gracza 1.

Przykład: Gracz 1 po odczytaniu kategorii czynność związana z zawodem kucharza wpisuje w swoją krzyżówkę słowo: „solniczka”, a Gracz 2 zapisuje „siekać”.

KROK SZÓSTY. Gracze na przemian zapisują w krzyżówce słowa, aż do wyczerpania się kategorii. Na koniec gracze podliczają punkty. Robią to korzystając z zaznaczonej na planszy punktacji. Litery zapisane w polach oznaczonych kropką mają wartość 2 punktów. Natomiast każda z liter zapisana w rzędach oznaczonych cyframi równa się wartości danej cyfry.

Przykład: Gracz 1 z ułożonych haseł zdobył:

za pola z kropką: 6 punktów, z pozostałych pól: 3 x 2 punkty + 2 x 4 punkty + 1 x 6 punktów. W sumie: 26 punktów

POBIERZ PLANSZĘ DO GRY

Strona do mnie mówi – magia reklamy audio

Kontynuując rozpoczęty w poprzednim wpisie temat, chciałbym opisać magię działania reklamy dźwiękowej.

Jak już wiesz, od dźwięku trudno uciec. Dlatego też reklamy radiowe od lat odnoszą sukces – przyciągają klientów, zmuszają do działania i sprzedają produkt. Za ich efekty odpowiedzialna jest grupa osób – copywriter, lektor, dźwiękowiec oraz producent. Ich współpraca owocuje niesamowitymi efektami, a te dają obu stronom naprawdę dużą satysfakcję (daję Ci słowo jako copywriter).

Reklama audio – co ją wyróżnia?

O zaletach reklamy audio opowiada Krzysztof Nowak, właściciel N-STUDIO, firmy tworzącej: komercyjne spoty radiowe i DJ intra, jingle radiowe, udźwiękowienia reklam TV i gier komputerowych:

W branży reklamy dźwiękowej pracuję już od ok. 10 lat i nikt mnie nie musi przekonywać do tego, że jest ona skuteczna. Dobry scenariusz plus odpowiedni dobór lektora i zwrócenie uwagi na tło dźwiękowe nadają nagraniu niezwykłą moc. Spot momentalnie zaczyna sprzedawać!

Jak zaznacza, jest tylko jeden warunek prowadzący od sukcesu. Nagranie musi być wzbudzić w słuchaczu zainteresowanie. Jako przykład przytacza rodzinną historię:

To był upalny lipcowy dzień. Siedziałem nad produkcją spotu radiowego dla jednego z moich Klientów, gdy zadzwonił telefon. W słuchawce usłyszałem podekscytowany glos mojej Mamy, informujący mnie o tym, że znalazła gustowne elementy wieńczące pracę nad elewacją domu. Na sprzedawcę trafiła razem z Tatą surfując po sieci. Zapytałem ją na podstawie czego dokonali wyboru firmy. Usłyszałem w odpowiedzi: „Ta strona do mnie mówi!”. Znalazłem dzięki wyszukiwarce Google ową stronę www i odkryłem sekret sprzedaży. Witryna była wzbogacona głosem lektorskim, który czytał ofertę i opowiadał o profilu firmy. Wszystkie komunikaty sprzedażowe, a także elementy zawierające storytelling charakteryzowały się wysokim stopniem zaawansowania języka perswazji.

Scenariusz reklamy radiowej i wideo – dlaczego warto zlecić jego napisanie copywriterowi

spot radiowy i wideoNa konto rodzinnej firmy Kowalskich wpłynęła ogromna kwota pieniędzy – opłata za wykonanie pracy powierzonej przez przedsiębiorstwo „Mała Cukierenka”. Kowalska, szefowa i księgowa firmy, zadzwoniła do właściciela „Małej Cukierenki”, by podziękować i zaprosić do dalszej współpracy. Rozmowa zakończyła się przyjęciem do realizacji kolejnego zlecenia.

Radość w firmie była niesamowita. Syn rzucił pomysł: A może zainwestujemy te pieniądze w reklamę?, który szybko skomentował ojciec: Po co? Przecież mamy szyld zawieszony przed firmą, korzystamy z Google AdWords i prowadzimy stronę na Facebooku. Najmłodszy Kowalski odpowiedział: Mówię o spocie radiowym lub wideo. Przecież możemy nagrać krótki film reklamujący naszą firmę i umieścić go w serwisie YouTube.

Pomysł został zaakceptowany przez całą rodzinę. Kowalska zadzwoniła do kilku agencji reklamowych i znalazła najatrakcyjniejszą ofertę na realizację spotu wideo. Długo zastanawiała się nad odpowiedzią na pytanie przedstawiciela: Macie swój, czy scenariusz ma przygotować copywriter? Postanowiła jednak oszczędzić pieniądze i wybrała opcję samodzielnego przygotowania skryptu reklamowego.

Cały wieczór rodzina Kowalskich myślała nad koncepcją. Opracowanie treści spotu wideo okazało się trudnym zadaniem. W końcu udało się im coś napisać i na drugi dzień dokument trafił na skrzynkę mailową agencji.

Scenariusz reklamy, a nie opis

Po godzinie do firmy Kowalskich zadzwonił przedstawiciel z informacją, że potrzebują scenariusza, a nie suchego opisu treści spotu.

Syn Kowalskich zajrzał do sieci, znalazł kilka informacji wyjaśniających co to jest przejście, zoom, split screen, czy też superimpose, po czym naniósł poprawki. Scenariusz został przyjęty do realizacji, a w firmie Kowalskich zjawiła się ekipa z kamerą. Po dwóch tygodniach spot był już gotowy.

Był prosty, pokazujący firmę od wewnątrz, dokładnie omawiający propozycje usług i zawierający kilka wypowiedzi Kowalskiej. Ekipa z agencji reklamowej przyłożyła się do pracy, aby spot wideo był zrealizowany zgodnie ze scenariuszem i dokładnie pokazywał każdy szczegół oferty. Link do filmu reklamowego Kowalscy zamieścili na Facebooku, stronach z ogłoszeniami oraz portalu miejskim.

A mówiłem Ci, że ten spot reklamowy to strata pieniędzy? Nie zwiększył sprzedaży! – miesiąc później krzyczał Kowalski.– A do tego, Matka, co za agencję wybrałaś?! Zrobić film, pod którym pojawiają się same komentarze typu „ale nuda” to i ja potrafię. Straciliśmy tylko kasę. Na szczęście odbijemy tę produkcję kolejnymi zleceniami od „Małej Cukierenki”.

I tak promocja rodzinnej firmy Kowalskich powróciła do szyldu zawieszonego przed firmą, korzystania z Google AdWords i wpisów na Facebooku.

Dlaczego warto zwrócić się do copywritera by napisał scenariusz reklamy ?

Gdzie Kowalscy popełnili błąd? W decyzji o poczynieniu oszczędności! Zatrudnienie copywritera pozwoliłoby im na uzyskanie kilku ciekawych koncepcji w rozsądnej cenie. Wyróżniałyby się one pomysłowością, zastosowaniem języka korzyści oraz napisane byłyby poprawnie, tak by zrozumiała to osoba reżyserująca spot reklamowy oraz pozostali członkowie ekipy realizującej wideo.

Wiele osób uważa, że wynajęcie copywritera jest sporym wydatkiem. Błąd!

Zlecenie napisania scenariusza to koszt rozpoczynający się od 100 zł. Jest on uzależniony od ilości propozycji, stopnia zaawansowania zlecenia oraz formy realizacji – wideo lub audio.

Masz dłużników? Zaproś ich do gry

Co zrobić, gdy Klienci Twojego internetowego serwisu zapomną zapłacić abonament za usługę? Jak zachęcić dłużnika do uregulowania należności ? W jaki sposób odzyskać pieniądze od zapominalskiego użytkownika sieci?

Przeczytaj inne wpisy o tematyce GRYWALIZACJA

Z odpowiedzą na te pytanie przychodzi serwis aukcyjny Allegro. Spójrzmy w jak zręczny sposób można odzyskać pieniądze.

Na początku dłużnik otrzymuje wiadomość. Jej temat jest inny od tych, jakie dostawał dotychczas. Wyróżnia się jednym słowem. Jakim? Zaznaczyłem je kolorem.

Nieśmiało przypominamy o należnej płatności

Później jest jeszcze lepiej. Na początku widzimy swój nick używany w serwisie Allegro. Znajduje się on w przywitaniu, po którym to możemy przeczytać tekst:

Hej [NICK],

Zapomniałeś wyjąć kluczyki ze stacyjki przed zatrzaśnięciem auta?
Telefon został w domu, a gotówka w marynarce, którą nosiłeś wczoraj?
Serio te urodziny brata Marka to dzisiaj? I te..[kwota], które
miałeś zapłacić za Allegro, ale wypadło Ci z głowy? Zdarza się :)
Ale mamy na to sposób!

Podejmij wyzwanie! Zagraj w naszą wersję popularnej gry memory
i sprawdź, czy Twoja pamięć zda egzamin!

Rewelacja! Z jednej strony, komunikat w luźny i zabawny sposób wspomina o nieuregulowanej należności. Z drugiej, przekonuje, że to nie przypomnienie jest celem maila. Jest nim gra. Perfekcyjna robota!

Pod tekstem znajduje się obrazek przedstawiający grupę osób bawiących się przy grze typu memory. Taką też znajdujemy klikając w link. [UWAGA! Klikając w obrazek przeniesiesz się na stronę z grą]

Dopiero na końcu listu widnieją dane do wpłaty, poprzedzone informacją:

Wpłaty możesz dokonać już teraz.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Jak zachęcić do zapisania się na listę mailingową? – analiza przykładu

Lista mailingowa to narzędzie bardzo pomocne w biznesie – chyba każdy wie o tym. Jednak wiele osób wciąż szuka skutecznego rozwiązania na zwiększenie bazy subskrybentów.

Różne są sposoby na zdobycie adresów kontaktowych. Na przykład: ja umieściłem na niniejszym blogu ( po prawej stronie) widget pozwalający zapisać się na darmowy newsletter, wielu internautów organizuje konkursy, stosuje okienka pop up, strony przechwytujące lub mailing.

Stworzenie ostatniego jest niezwykle trudnym zadaniem. Dlaczego? Bo trzeba nieźle napracować się nad treścią , by odbiorca wiadomości przeczytał ją do końca i podjął się działania – czyli udostępnił swój adres mailowy. Czytaj dalej

Leć po kasę! – Wielkanocny potworek

Im bliżej do Świąt Wielkanocnych, tym więcej ulotek, informujących o czekającym na mnie atrakcyjnym kredycie, znajduję w skrzynce pocztowej lub otrzymuję idąc ulicą. Większość jest zbudowana standardowo – prosta informacja w stylu „ile kasy i w jakim czasie”, wzbogacona grafiką oraz danymi teleadresowymi.

Jednak nie wszystkie są takie. Przykładem może być znaleziony wczoraj „potworek”.

Nie mam pojęcia kto wymyślił ten koncept z sympatycznym ptakiem, ale na pewno nie zastanowił się jaką reakcję wywoła on u odbiorcy.

Przeczytaj: Jak zwiększyć wiarygodność w treści ulotki

Bowiem kura jest symbolem wytrwałości oraz uporu, w przysłowiach jest kojarzona z powodzeniem materialnym, szczęściem i dobrobytem. Ale także jest widziana jako zwiastun strapienia oraz kłopotów (tak na przykład tłumaczą ją senniki). A do tego te porównania, chyba każdy zna takie:

trafiło się… jak ślepej kurze ziarno

pisze jak kura pazurem

ma rozum tam, gdzie kura jajo

głupi jak kura

Stąd połączenie wykrzyczanego nakazu z kurą może zostać źle odebrane. Osoba zapoznająca się z treścią ulotki może stwierdzić, że nadawca utożsamia ją z ptakiem. Myślę, że nie to było zamiarem twórcy pomysłu.

Zastosowanie onomatopei (KO KO KOnsolidacyjny), z jednej strony wprowadza humor i zwraca uwagę odbiorcy. Bardzo fajny zabieg. Jednak, moim zdaniem, szkodzi – potwierdzając  przekonania wywołane na pierwszej stronie ulotki.

Jeszcze jedno, wróćmy do hasła. Jak wiemy kura jest ptakiem nielotem (nie potrafi wzbić się pod niebo i szybować). Stąd zastosowanie nakazu Leć po kasę! uważam za porażkę.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Komunikat z NIE

Powróćmy jeszcze do tematu, który pojawił się kilkakrotnie w tym blogu. Jest nim reakcja mózgu na komunikat zawierający słowo „nie”.

Podświadomy umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Na przykład w komunikacie:

Nie idź tam!

zostanie najpierw poddana analizie znaczenie idź tam, a dopiero w następnym kroku do umysł zajmie się zaprzeczeniem. Jaki jest efekt powyższego komunikatu? Przeciwny od jego pierwotnego zadania – w podświadomym umyśle odbiorcy pojawi się rozkaz idź tam.

Jak to wykorzystać? Odpowiedź znajdziesz w poniższej prezentacji.

Z pianą tak gęstą, jak broda ruskiego bojara – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Kontynuując omawianie treści maili, które znajduję u siebie w skrzynce i uważam za antyprzykłady listów z ofertą, dziś przyjrzę się wiadomości otrzymanej w miniony piątek.

Na pierwszy rzut oka rzuca się niechlujstwo piszącego. Ani się ze mną nie przywitał, ani nie napisał skąd ma adres mailowy (dobrze, że choć zaoferował możliwość wypisania się z mailingu). Po prostu, napisał wiadomość, wstawił kilka linków prowadzących do stron znanych mediów, a na koniec wkleił fotografię. Na zdjęciu widać starszego mężczyznę stojącego przy Trabancie, u góry znajduje się logo lokalu.

Jednym słowem, niechlujstwo na całego. Czytaj dalej

Wycieczka w głąb oceanu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

W minionym tygodniu znalazłem w mojej skrzynce dwa maile od firmy – parku oceanicznego. Kolejny raz (choć nie zapisywałem się na listę mailingową, listy otrzymuję już od kilku miesięcy) zaproponowała mi ona odwiedzenie swojego przybytku. Zaproszenia wystosowane były w taki sposób, że postanowiłem omówić ich treść na blogu.

Maile różniły się tylko dwoma elementami: rozmieszczeniem formuły wieńczącej i podpisu oraz w jednym z listów był link do filmu umieszczonego w serwisie YouTube, a w drugim grafika (przenosząca, zamiast na stronę firmy, do miejsca, w którym mogłem zrezygnować z mailingu). Treść obu była ta sama:

Witamy
[Nazwa firmy] we [nazwa miasta] zaprasza na wyprawę w nieznany wodny świat o której na pewno nie zapomnisz.
Jest to unikatowe miejsce prezentujące ekspozycję zwierząt morskich i oceanicznych w swoich naturalnych wielkościach.
Nasz przewodnik udzieli wam ciekawych informacji.Czy na pewno wiesz wszystko o mieszkańcach podwodnego świata?
Odwiedź nas, stań oko w oko z rekinem wielorybim i sprawdź ile wiesz !

Pozdrawiamy [nazwa firmy]

Czytaj dalej

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Robimy prąd od początku do choinki

Święta tuż tuż, więc wypadałoby napisać, o którejś z bożonarodzeniowych reklam. Miałem trudny wybór, gdyż ostatnio pojawiło się kilka bardzo ciekawych koncepcji. Wybrałem z nich kreację reklamującą Polską Grupę Energetyczną SA.

Zacznijmy od banneru, który zauroczył mnie od pierwszego spojrzenia. Wygląda on tak:

IMG_1969

Robimy prąd od początku do choinki– znakomite hasło! Jest krótkie, zawiera aliterację, opowiada historię, dzięki czemu zapada w pamięć. Doskonała robota. Moim zdaniem jest o wiele lepsza od swojego źródła (hasło reklamowe jest modyfikacją sloganu Robimy prąd od początku do końca).

Od strony graficznej też jest super. Pięknie ośnieżony las, przez który biegnie linia wysokiego napięcia, a na niej choinkowe lampki. Wszystko to umieszczone w ciekawym kadrze. Jestem zachwycony.

Gorzej jest ze spotami, które również stanowią część świątecznej kreacji. Moim zdaniem, osoba odpowiedzialna za dialogi nie zna albo zapomniała o kilku najważniejszych zasadach rządzących językiem reklamy. Szkoda, ponieważ w tych filmach na pierwszym miejscu jest, nie to co widzi odbiorca, ale to co dociera do jego uszu. A docierają takie perełki:

SPOT 1
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/SDThPAEmq84

Dwukrotnie padające słowo nie szkodzi bardziej niż pojawiające się na końcu głupie. Bowiem powtórzenie zaprzeczenia nastraja negatywnie odbiorcę. Krótko mówiąc, jeżeli słyszymy (w ciągu 5 sekund) nie to nasza podświadomość „nastraja się negatywnie”.

Słowo głupie dopełnia tylko negatywnego odbioru. Co więcej, owa ocena ma swoje drugie „destrukcyjne” dno. Najmłodsi odbiorcy, którzy chłoną każde słowo i powtarzają dostrzeżone zachowania, zaczynają wydawać osądy identyczne jak bohater reklamy.

Przykładem może być komentarz użytkownika Patys, znaleziony w portalu Wirtualne Media (http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dzieciece-lampki-na-choince-w-bozonarodzeniowej-reklamie-pge-wideo). Zachowana oryginalna pisownia:

Od kąd reklama „KABELKIEM PO DRUCIKU” krąży w telewizji moja 3 letnia córka używa brzydkiego słowa GŁUPIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Każdy się dziwi że ona używa takiego słowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale ona twierdzi że tam mała dziewczynka też tak mówi i ona też chce. W buty powinni sobie wsadzic tareklame!!!!!

SPOT 2
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/jH3wXra7y7w

Bardzo mocno zaakcentowane pytanie Nie wysłałeś? i odpowiedź O, kurcze!  stanowią analogiczną barierę w poprawnym przekazie.  Tu również chciałbym zwrócić uwagę, na przekleństwo. Wszyscy wiemy, że Mikołaj istnieje i nie lubi gdy używamy brzydkich słów.

Zatem co mógł tutaj powiedzieć bohater? Na przykład: potwierdzające Pewnie, że tak! lub No jasne!, bądź zażartować: Napisałem, ale tata, jak co roku, pewnie zapomniał wysłać.

SPOT 3
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/59Fvk1NnGdw

Wspominam o tym spocie, by pokazać, że scenarzyście wyszedł również poprawna scenka z chwytliwym dialogiem. Uważam, że jest ciekawy, mimo poruszanego przez dzieci tematu­ – groźnego dla zdrowia i życia działania prądu.  Rozmowa o zagrożeniu jest przeprowadzona w sposób zabawny, dzięki czemu przekaz jest atrakcyjny dla odbiorcy. Gratuluję pomysłu – 1: 2 to też niezły wynik.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Absolutny must have!

Dobrze skomponowana reklama, z atrakcyjnym hasłem, kupuję to . Tak zareagowałem podczas pierwszego spotkania z reklamą Albatross Towers. Jest naprawdę świetna!

Jej twórcy sięgnęli po popularny temat fashion, pokazując, że o budynkach mieszkalnych można rozmawiać jak o sukienkach, spodniach lub elementach garderoby. Łącząc zestawienie graficzne obrazków (wyglądających jakby właśnie wyszły spod pióra projektanta) z naprawdę ciekawie prezentującym się budynkiem.

bb_listopad

Chwyta i przyciąga oko? Oczywiście, że tak!

Do tego dodane jest hasło, zapewniające odbiorcę o prawidłowym odczytaniu warstwy graficznej. Pojęcie „must have” już na dobre zakorzeniło się w naszej rzeczywistości, łącząc w sobie wszystko co związane ze światem projektantów (nie tylko mody) i sprzedając je jako coś co musimy koniecznie posiadać.

Moim zdaniem, wprowadzając do reklamy trzywyrazowy Absolutny must have  twórcy reklamy ograniczyli grupę docelową swojego produktu. To zarówno wada, jak i zaleta. Minusem jest to, że nie zareagują na nią osoby nie znające języka angielskiego oraz te stroniące od „polsko-angielskich połączeń”. Natomiast plusy to: zwrócenie uwagi Klientów, którzy wymagają czegoś więcej niż zwykłego mieszkania oraz  wyróżnienie produktu, jako tego skierowanego tylko do osób ceniących najnowsze trendy i doskonały design.

Muzyka pobudzająca kreatywność

Tydzień temu uczestniczyłem w spotkaniu białostockiego klubu Toastmasters (gorąco polecam uczestnictwo w cotygodniowych zebraniach – zwłaszcza osobom pragnącym pokonać strach przed wystąpieniami publicznymi). Jednym z jego elementów były przemówienia improwizowane – czyli wybrana osoba wygłaszała kilkuminutową mowę na usłyszany przed chwilą temat. Zainteresowała mnie wypowiedź jednego z uczestników, który opowiadał co by zrobił wiedząc, że nastąpi koniec świata.

Jednym z priorytetów na jego improwizowanej liście było zrozumienie muzycznego gatunku dubstep. Określił je mianem różnych dziwnych dźwięków, które tworzą jeden wielki hałas. Opowiadał o tym w tak zabawny sposób, że na ustach każdego słuchacza malował się uśmiech. Natomiast ja, śmiejąc się razem z innymi, zastanawiałem się dlaczego jeszcze nie opublikowałem postu, który miałem w tablecie, o muzyce wspomagającej kreatywność.

Po powrocie do domu zabrałem się za czytanie wpisu i nanoszenie poprawek. Jego motywem przewodnim była sytuacja, która spotkała mnie w czerwcu. Zmieniłem to–  pozostawiając najważniejsze wątki, a historię przeniosłem na koniec wpisu.

Pytanie, co ma wspólnego dubstep z muzyką wspomagającą kreatywność? To, że może również pobudzać do pracy.

Nie jestem miłośnikiem tego gatunku muzycznego, ale moi znajomi go ubóstwiają. Rozmowy z nimi oraz obserwacja szeroko rozumianej kultury pozwalają mi ocenić dubstep jako gatunek, który wspomaga dzieła artystów. W jaki sposób? Na przykład, sięgają po niego twórcy filmów.

Tak samo działają inne gatunki muzyczne- disco, dance, techno, rock itp. Wszystko zależy od upodobań słuchacza oraz jego działań. Na pewno doświadczyłeś tego, że lepiej pracujesz słuchając jednego rodzaju muzyki, a do ćwiczeń na siłowni przygotowujesz odmienny zestaw piosenek.

Osobiście wolę do pracy spokojniejsze gatunki muzyki. Gdy potrzebuję osiągnąć najwyższy poziom skupienia lub maksymalną efektywność unikam stacji radiowych, gdzie piosenki są przerywane komentarzem, serwisami reklamowymi lub informacyjnymi.

Korzystam wtedy z zawartości YouTube lub tematycznych internetowych kanałów radiowych. Jak szukam muzyki?

W przypadku pierwszego źródła, wpisuję w wyszukiwarkę serwisu frazę `creative music` i szukam utworów nie zawierających słów, tylko samą melodię. Doskonale sprawdzają się również dźwięki oznaczone jako `lounge music` oraz `chill out`, `muzyka relaksacyjna` oraz niektóre utwory spod znaku muzyki poważnej.

Miedzy innymi lubię pracować przy tych czterech utworach:

Polecam również ten zestaw (doskonale sprawdza się w pracy późnym wieczorem):

Natomiast gotowe kanały radiowe, z których korzystam to: Muzyka Klasyczna z http://www.rmfon.pl/ oraz propozycje użytkowników strony tuba.fm.

Na koniec wpisu chciałbym poruszyć jeszcze jeden problem, który  wiąże się  z muzyką pobudzającą naszą kreatywność. Otóż na prowadzonych przeze mnie szkoleniach pięć razy pojawiły się pytania o słuchanie muzyki podczas pracy, gdy jesteśmy zatrudnieni na etacie. Ostatnio z takim zapytaniem spotkałem się w czerwcu. Brzmiało ono tak:

Jakub, co zrobiłbyś gdyby szef zakazał używania radia z obawy przed ZAIKSem?

Odpowiedź jest prosta. W dobie Internetu można mieć darmową muzykę również w firmie. Wystarczy tylko zajrzeć na stronę radio.wolnemedia.net i wybrać Program 2. Tam właśnie znajduje się muzyka przeznaczona do puszczania w celach komercyjnych.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Bądź dzielny!

Uwielbiam uczucie, gdy napotykam na reklamę, która zatrzymuje mnie na dłuższą chwilę, każe przyglądać się sobie, analizować hasło, treść, zawartość  graficzną – wtedy to uśmiecham się sam do siebie, wiedząc, że trafiłem na „kreatywną perłę”. Kilka dni  temu znalazłem właśnie taką w skrzynce mailowej.

Jej twórcą jest Mateusz Rosa z gdańskiej drukarni Drukomania.pl. Wygląda ona tak:

KalendarzeDzielne

Zadaniem tej reklamy graficznej jest poinformowanie odbiorcy o usłudze druku kalendarzy trójdzielnych oraz jednodzielnych. Spójrzmy w jaki sposób zostało to zrobione.

Pierwszym elementem, który wpada w oko, jest mężczyzna w krawacie na głowie. Obok biurowego Rambo czają się dwaj inni wojownicy, z których jeden na pewno zna sztuki walki. Widząc taką scenę trudno powstrzymać uśmiech.

Dopełnieniem obrazu jest hasło: Bądź dzielny! Rewelacyjnie wykorzystana gra słów, którą rozumiemy dopiero po przeczytaniu informacji jaką usługę proponuje nadawca maila. Tu chciałbym zwrócić uwagę na siłę hasła. Gdybyśmy pozostawili je samo, razem z tekstem umieszczonym po prawej stronie, kiepsko oddziałałoby na otwierającego maila. Jednak dodanie grafiki, w której tyle się dzieje, nadaje hasłu niesamowitej mocy.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Wiadomość do przyszłego pracodawcy

O problemie poinformowała mnie Iwona, czytelniczka bloga i mojej ostatniej książki. Wskazała, że portale z ofertami pracy zawierają błędy na poziomie składania aplikacji – jej zdaniem znajdują się one w już gotowych wzorach wiadomości do przyszłego pracodawcy.

portale pracaPostanowiłem sprawdzić nadesłaną informację. W tym celu przyjrzałem się kilku czołowym stronom dedykowanym osobom szukającym zatrudnienia: Pracuj.pl, Ibroker.pl, Praca.Gratka.pl, Gazetapraca.pl oraz GoldenLine.pl.

Szkolenie z copywritingu – dowiedz się więcej

W każdym z portali znalazłem okienko z wiadomością do pracodawcy. Wszystkie zawierały „gotowca” – sugerowaną treść, którą to miała przeczytać osoba rekrutująca na dane stanowisko. Niestety, Iwona miała rację, pojawiły się tam błędy.

Ze szkoły podstawowej oraz liceum pamiętam sytuacje jakie miały miejsce na klasówkach. Gdy jeden z uczniów posiadał większe zasoby wiedzy na dany temat, dzielił się (świadomie lub nieświadomie) z grupą. Czasami jednak informacje źródłowe zawierały błędy lub nabywały ich podczas kolejnego odpisu. Stąd wielokrotnie sprawdzianom towarzyszyły dochodzenia – kto ściągał od kogo.

Podobne śledztwo można byłoby przeprowadzić w przypadku stron internetowych zawierających oferty pracy. Cztery na pięć, które przeanalizowałem, zamieściło identyczną treść, lekko ją modyfikując.

W przypadku portalu Pracuj.pl wygląda ona tak:

Szanowni Państwo

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w portalu Pracuj.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

Ibroker.pl:

Szanowni Państwo,
W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego opublikowanego przez iBroker.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.
Z poważaniem

Praca.gratka.pl:

Szanowni Państwo,

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie Praca.gratka.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

Z poważaniem

oraz GoldenLine.pl:

Szanowni Państwo,

w nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego zamieszczonego w serwisie GoldenLine przesyłam dokumenty aplikacyjne i tym samym zgłaszam chęć udziału w procesie rekrutacji.

 

Najlepiej z całej czwórki wypada ostatnia wiadomość. Formuła inicjująca (Szanowni Państwo) zamknięta jest przecinkiem, a kolejny wers otwiera mała litera. Szkoda tylko, że oba elementy rozdzielone są przerwą – gdy stawiamy przecinek warto usunąć linię przerwy.

Reszta ogłoszeń zawiera błąd– pierwsze słowo w wersie po formule powitalnej pisane jest dużą literą. Nie jest to zgodne z zasadami języka polskiego. Rozumiem, że niektórzy Czytelnicy mogą się oburzyć i wskazać jako przykład korespondencję anglojęzyczną, gdzie duża litera występuje. Proszę Ich o spokojne zastanowienie się nad tym, że skoro żyjemy w Polsce, (choć trochę) stosujmy się do zasad naszego języka. Co więcej, większość wiadomości wysyłamy w odpowiedzi na ogłoszenia zapisane w  języku polskim, a nie w angielskim, stąd wiadomo jakich norm należy przestrzegać.

Myślę, że warto też pokusić się o wstawienie dwóch przecinków w jednozdaniowym przekazie do rekrutera, które usprawniłyby przeczytanie komunikatu. Umieściłbym je w tych miejscach:

W nawiązaniu do ogłoszenia rekrutacyjnego, (…), przesyłam dokumenty aplikacyjne…

Przejdźmy teraz do treści wiadomości zamieszczonej w portalu, który nie ściągał od pozostałych, Gazetapraca.pl:

Szanowni Państwo,

w odpowiedzi na ogłoszenie rekrutacyjne z GazetaPraca.pl przesyłam dokumenty aplikacyjne. Zapraszam do zapoznania się z nimi oraz rozpatrzenia mojej kandydatury na to stanowisko.

Pozdrawiam serdecznie

Tekst, mimo „innowacyjności” oraz zachowania małej litery, zawiera błędy. Pierwszym jest „zaproszenie do rozpatrzenia kandydatury”. Uważam, że dziwnie brzmi ów zapis. Drugim jest formuła wieńcząca. Jestem zdania, że powinniśmy wstawić w niniejsze miejsce formuły: „z poważaniem” lub „z wyrazami szacunku”. Użycie „Pozdrawiam serdecznie” może zostać potraktowane jako zbyt poufałe.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kontrowersyjna reklama. Kiepskie hasło

W poniedziałek (4 listopada) Internet zawrzał. Pani Dorota Zawadzka na swoim blogu zamieściła wpis dotyczący niezbyt trafnego hasła – Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać, poparty zrobionym z ręki zdjęciem. Z godziny na godzinę link do notki zobaczyło coraz więcej osób, a aktywna blogosfera publikowała kolejne wpisy pełne oburzenia. Krótko mówiąc, kontrowersyjna reklama działała!

W pełni zgadzam się z Panią Dorotą i oburzonymi osobami. Ta reklama obraża i pozostawia niesmak! Jednak nie to jest tematem wpisu.

Chciałbym zauważyć, że jej twórcy zapomnieli o najważniejszej zasadzie obowiązującej przy tworzeniu haseł reklamowych i sloganów. O zachowaniu zwięzłości– tworząc hasła warto skupić się na krótkim przekazie. Najlepiej nie przekroczyć 7 słów.

Hasło widoczne na zdjęciu Pani Doroty to:

„Zespół Downa jest jak plama na koszuli, której nie można sprać”.

Dobrze, Zespół Downa, jest jak, na koszuli, nie można  liczymy jako pojedyncze słowa. W ten sposób otrzymamy siedem słów.  Jednak stworzonych kosztem jakich „zlepków”?!

Dalej, na innych plakatach kampanii, nie jest lepiej:

kampania

Podsumowując: twórcy reklamy nie popisali się ani od strony etyki i dobrego smaku, ani od strony poetyckości haseł, ani od strony technicznej (copywritingu). Jednym słowem, kiepsko.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Czy warto tworzyć kontrowersyjne reklamy?

Pewnie! Jeżeli zależy Ci na wyróżnieniu produktu spośród miliona podobnych, szybkim dotarciu do tysięcy klientów, doskonałym wyborem jest postawienie na kontrowersyjny przekaz. Jeśli zrobisz to poprawnie, o Twojej reklamie będzie mówił każdy.

Zanim jednak podejmiesz decyzję, warto byś zastanowił się czy na pewno potrzebujesz kontrowersyjnego spotu radiowego, ostrego wideo lub wzbudzającego emocje plakatu. Dlaczego?

Odpowiedź tkwi w zachowaniu Twoich Klientów. Zauważ, że część z nich byłaby zainteresowana zakupem twojego produktu, ale …

…zostali urażeni, bowiem reklama wzbudziła negatywne uczucia, skonfrontowała się z ich światopoglądem. W ten sposób zdobyłeś ich zainteresowanie, ale jednocześnie zdenerwowałeś lub obraziłeś. Zamiast zachęcić do wydania pieniędzy, udało Ci się tylko odesłać odbiorców do konkurencji. Należą Ci się gratulacje, właśnie wyrzuciłeś pieniądze w reklamowe błoto.

W takim razie co zrobić?

Jeżeli masz jakiekolwiek obawy co do sposobu promocji, boisz się negatywnych reakcji, koniecznie odpuść sobie.  Działając kilka lat na rynku poznałem osoby, które zdecydowały się na kontrowersyjną reklamę (w tym z zastosowaniem szczucia cycem). Część z nich żałuje tego, wskazując na niekorzystny czarny PR i stratę mnóstwa odbiorców.

Pamiętaj, by reklama zapadająca w umyśle odbiorcy nie potrzeba budować w konwencji, która może wszystko zepsuć. Wystarczy stworzyć kreatywną promocję – która zaskoczy, ale nie urazi lub zdenerwuje. Przykładów tak owej znajdziesz wiele. Wystarczy tylko w wyszukiwarkę internetową wpisać frazę `kreatywne reklamy`, a na pewno odkryjesz w wynikach coś co Cię zachwyci.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Kolejny zadowolony Klient !!!

Pan Jakub Sosnowski pomógł nam przy konstrukcji firmowego tekstu promocyjnego. Wiedza oraz umiejętności z zakresu władania słowem pisanym, jakie posiada ów copywriter, pozwoliły nam na stworzenie bardzo interesującego tekstu. Gorąco polecamy współpracę z Jakubem.

Takie słowa rekomendacji otrzymałem od Centrum Promocji Bieszczad S.A. Skan dokumentu dostępny jest w zakładce z referencjami.

Kreatywna ulotka Stacji Kontroli Pojazdów

Chyba ktoś zgubił dowód rejestracyjny pojazdu– to była pierwsza moja myśl gdy zobaczyłem dokument leżący w skrzynce pocztowej. Następnie pomyślałem, Chwila! Dlaczego ktoś wrzucił „samochodowe papiery” do mojej skrzynki, a nie przekazał właścicielowi?

Wszystko wyjaśniło się gdy wyjąłem przedmiot i otworzyłem pierwszą stronę. Okazało się, że jest to ulotka białostockiej Stacji Kontroli Pojazdów. Zaśmiałem sam się sam do siebie. Udało się Im zwrócić moją uwagę, w taki sposób jaki kocham – wykorzystując wzorowo pełny schemat AIDA (więcej informacji o nim tutaj)

Spójrzmy jak bardzo pomysłowi byli jej twórcy.

 stacjakont

Okładka stylizowana jest na dowód rejestracyjny pojazdu. Tło dokumentu, znak w lewym górnym rogu (w gwiazdy UE zamiast „PL” wpisany jest skrót „BI” – nawiązujący do miasta reklamującego się usługodawcy), poszczególne rubryki wywołują w pamięci odbiorcy wrażenie obcowania z oryginalnym dokumentem. Dopiero po przeczytaniu treści okazuje się, że jest to ulotka.

 stacjakont2

Otwierając jej pierwszą stronę napotykamy na dwa ostatnie elementy modelu AIDA:  wezwanie do działania oraz element wzbudzający pożądanie– obietnicę otrzymania prezentu. Tym ostatnim, po kolejnym rozłożeniu papieru, okazują się…

 stk

…kable rozruchowe. Z boku kreatywny projektant umieścił przejrzystą mapę objaśniającą lokalizację obiektu- element zamykający przekaz informacji.

Choć pomysł jest bardzo interesujący, ulotka ma wadę. Jedną! A jest nią niedokładne pocięcie, które trochę psuje estetykę. Jednak można to wybaczyć twórcom reklamówki.