Archiwa tagu: blurb

Jak pisać o książce? – poziom mistrzowski

jak pisac o książkachRedaktorzy z działów poświęconych kulturze oraz blogerzy książkowi otrzymują mnóstwo informacji o nowościach wydawniczych. Nie przypominam sobie miesiąca bez maila o tym, że kolejna pseudo-gwiazdka z YouTube`a lub aktoreczka jednego serialu wydała książkę. Do tego dochodzą noty prasowe o „czytadłach” i poradnikach. W tym zalewie newsów, każda informacja prasowa o książce wygląda tak samo – na czym tracą wartościowe publikacje, ale to temat na oddzielny wpis.

Wydawnictwa prześcigają się w kreowaniu pięknych maili, zachęcających do zamówienia egzemplarzu recenzenckiego lub wykorzystania wiadomości o premierze w dziennikarskim/blogerskim medium. Większość potrafi to zrobić skutecznie, a wśród nich są tacy marketingowcy, że…

Dobra, bez owijania w bawełnę!

Jeśli nie wiesz jak sprzedać swoją książkę, naucz się tego od Wydawnictwa Znak

Mail otwiera dwuwyrazowy tytuł.

Wydawnictwo przeprasza

Krótko i na temat. Ma na celu zainteresowanie czytelnika. Robi to skutecznie, bo chyba każdy miłośnik literatury z chęcią dowie się, co tym razem zbroili redaktorzy Znaku.

Otwieramy maila i ponownie zostajemy zaintrygowani. Kiedy inni marketingowcy mówią o swoich produktach w superlatywach, twórca wiadomości określa książki ze Znaku – czytelniczymi cegłami.

Szanowni Państwo,

ostatnio do księgarń trafiają same czytelnicze cegły, jak choćby Szczygieł, Shantaram czy Księgi Jakubowe, a jednak nie można obok nich przejść obojętnie.

Drugi akapit jest jeszcze mocniejszy – zawiera przemyślaną ironię i intryguje odbiorcę.

Z ubolewaniem informujemy, że byliśmy zmuszeni wydać kolejne opasłe tomisko, od którego nie sposób się oderwać – Pięć dni ze swastyką. Ten kryminał przyprawił o bezsenne noce Andrzeja Chyrę. Mimo to gorąco go poleca:

Książka Baniewicza jest przewrotna, zaskakująca. Łamie schematy. Nawet dobrzy Niemcy i źli Polacy to już tylko klisza. „Pięć dni ze swastyką” to prawdziwy kryminał, który musi się doczekać ekranizacji. Będzie z tego dobry film!

Druga część maila – w której pojawiają się informacja o książce, jej okładka i CTA

Ironiczny styl, wraz ze znakomitą rekomendacją płynąca z ust świetnego aktora, zmuszają do przyjrzenia się i zapamiętania okładki publikacji, która znajduje się pod nimi. Jeszcze niżej znajduje się opis książki oraz nota o autorze. W tej ostatniej znów powraca ironia:

Artur Baniewicz, rocznik 1963. Z wykształcenia budowniczy domów. Żony, samochodu, jachtu, doga, perskiego kota itp. luksusów nie posiada. Ze sfery fantastyki przeniósł się ostatnio w świat kryminałów.

Całość dopełnia wezwanie do akcji (CalL to action) ze strony redaktora opiekującego się publikacją.

Jeśli ktoś jest gotów narazić się na nieprzespane noce z egzemplarzem recenzenckim proszę o kontakt:

Jak dla mnie mistrzostwo!

Jak pisać o książkach – analiza kilku tekstów z okładek

Dziś przyjrzę się o książkowym blurbom, czyli tekstom umieszczonym na okładkach. Mają one charakter marketingowy. Najczęściej znajdujemy je na czwartej stronie okładki. Jednak należy pamiętać, że znajdujemy je też na jedynce oraz na skrzydełkach publikacji.

Dużo czytam – jest to związane z moją pracą zawodową, prowadzeniem dwóch blogów oraz odwieczną (toksyczną) miłością do słowa pisanego. Dlatego zwracam szczególną uwagę na opisy zachęcające do sięgnięcia po daną publikację. Oczekuję od nich jednego – muszą kusić!. Niestety, czasami napotykam na teksty umieszczone na tylnej okładce, które nie działają prawidłowo pod względem marketingu.

Blurby – jak pisać o książkach

Za przykład wybrałem dwie książki, o których pisałem ostatnio na Bazgrolek.pl (ich blurby charakteryzują się wysoką jakością, ale zawierają też po lekkim zgrzycie), a także tą posiadającą (moim zdaniem) idealne zachęcenie do lektury.

Pierwszą publikacją jest Kanada Richarda Forda. Odwracając książkę znajdujemy taki materiał:

Przyjrzyjmy się mu. Autor rozpoczyna opis w naprawdę ciekawy sposób, od pochlebnego cytatu. Czytając go po raz pierwszy czułem jak przeszywa mnie dreszcz.

Niezwykle sugestywna książka. Zapadającymi w pamięć zdaniami, które oddają zmienność i przypadkowość ludzkiego życia, opowiada o kruchości i samotności istnienia. Bez wątpienia najlepsza z dotychczasowych powieści Forda. Krótko mówiąc – arcydzieło.
Mail on Sunday

Później jest jeszcze lepiej. Kolejny cytat (to on pierwszy, dzięki pogrubionej czcionce, rzuca się w oczy)– słowa rozpoczynające pierwszy rozdział Kanady:

Najpierw opowiem o napadzie dokonanym przez moich rodziców, a później o zabójstwach.

Jako czytelnik rządny powieści, w której rodzice bohatera będą napadać, a później ktoś kogoś zabije, byłem zachwycony tą zapowiedzią i szykowałem się na wyśmienitą literacką przygodę. Przeświadczenie potwierdziły kolejne zdania zapowiedzi:

Rodziców Della Parsonsa do napadu na bank pchnęły błędne myślenie i życiowy pech. Choć nie byli lekkomyślnymi ludźmi, ich działania w jednej chwili na zawsze zmieniły los ich piętnastoletniego syna.

Według mnie po tych dwóch zdaniach powinien zakończyć się opis. No, można byłoby wstawić informację o autorze- biografia, publikacje i inne dokonania. Rozpoczynałbym lekturę wiedząc, że przeczytam o zbrodniach, a samo niedopowiedzenie wzmagałoby czytelniczy apetyt.

Jednak autor opisu wolał opowiedzieć co stanie się dalej. Tym samym przedstawił mi prawie połowę książki. Wolałbym odkryć to samodzielnie, niż dowiadywać się ze blurbowego spoilera.

Gdy rodzice Della trafiają do więzienia, chłopak cudem unika umieszczenia w domu opieki dla nieletnich. Wyrusza przez Montanę na spotkanie nieznanego, aby w końcu wylądować w obcej Kanadzie w hotelu na prerii, zdany na łaskę gwałtownego i zagadkowego Arthura Remlingera. Wkrótce Dell przekonuje się, że nowy świat skrywa własne mroczne tajemnice, a on sam nie jest jedynym, który pozostawił przeszłość po drugiej stronie granicy.

Okładka książki posiada również skrzydełka. Na pierwszym umieszczona została krótka informacja o autorze wraz ze zdjęciem, na drugim kilka cytatów zachęcających do przeczytania. Do nich nie mam zastrzeżeń.

Drugą publikacją jest Kim moglibyśmy być, gdybyśmy nie byli nami Alberta Espinosy. Tekst na czwórce okładki jest idealny. Składa się ze znakomicie dobranego cytatu z powieści:

Niezbyt wierzę w miłość, mocno wierzę w seks.
Jednakże ta dziewczyna miała coś tak dziwnego
w sposobie czekania, tak ustawiała stopy, tak się poruszała,
rozglądała, że obudziła we mnie nowe uczucie.
Nie dostrzegła mojej obecności, nie była świadoma tego,
że ani przez chwilę nie odrywałem od niej wzroku.

Przysłowiowy strzał w dziesiątkę, który przyciągnie i wymagającego czytelnika i miłośników iluś tam twarzy Greya.

Kolejny fragment również zachęca do lektury.

Debiut powieściowy znanego dramaturga, prozaika, reżysera i aktora, nazwanego „Almodóvarem hiszpańskiego teatru”, którego pisarstwo porównuje się do twórczości Harukiego Murakamiego.
Historia surrealistyczna, romantyczna, nasycona magią, miłością i marzeniami, napisana z dużą dozą humoru, której bohaterem mógłby być każdy z nas.

Brawo! Pierwsze zdanie na pewno trafi do miłośników Almodóvara, Murakamiego, a także miłośników teatru. Drugie powinno uderzyć w czytelników szukających określonych tematów, humoru oraz lubujących się w surrealistycznych treściach. No i to porównanie historii bohatera do tej, którą może przeżyć każdy z nas – mistrzostwo! Jako czytelnik i osoba zajmująca się storytellingiem, kupuję to.

Całość kończy zdanie, które upewniło mnie, że Espinosa to pisarz, z którym chcę mięć literacki romans.

NAJLEPIEJ SPRZEDAJĄCY SIĘ AUTOR HISZPAŃSKI 2011 ROKU!

Całość psuje jedno ze skrzydełek okładki. Znajduje się na nim zbyt obszerny opis książki. Naprawdę można było go skrócić, opisując Kim moglibyśmy być, gdybyśmy nie byli nami w sposób taki jak na tylnej części okładki. Umyślnie nie cytuję go, by nie tworzyć spoilerów. Jednocześnie zachęcam do sięgnięcia po książkę.

Najciekawszy blurb – mistrzowski copywriting

Na koniec zostawiłem najlepiej oceniany przeze mnie opis książki. Pochodzi on z publikacji Danego Laferriere Jak bez wysiłku kochać się z Murzynem? I wygląda tak:

 

Kontrowersyjny tytuł i cytat opisujący przerażająca historię są skonfrontowane z dwuzdaniowym opisem zachęcającym do czytania. Idealnie pasują do klimatu znalezionego na kartach powieści. A o czym jest owa? Zapraszam do sprawdzenia lub śledzenia wpisów na Bazgrolek.pl. Kiedyś tam o niej napiszę.