Archiwa tagu: 2016

Psychologia zmiany

Kocham pozytywne zaskoczenia. Odkrycia, że coś wygląda/działa inaczej niż przypuszczałem jest dla mnie cudownym doświadczeniem. Tak tez było z najnowszą książką Mateusza Grzesiaka, ale zacznijmy od początku…

Nigdy nie miałem pozytywnej opinii o działaniach Mateusza Grzesiaka. Kiedy moi znajomi zachwycali się jego poczynaniami, ja patrzyłem na nie dość sceptycznie. Z czasem coraz więcej słyszałem opinii, że miałem rację, ba nawet wygrałem pewien szalony zakład o piwo.

Gdy otrzymałem propozycję od Wydawnictwa Onepress, by przyjrzeć się najnowszej książce Grzesiaka, zgodziłem się. Chciałem poznać, co tym razem wymyślił nowego. Przyznaję się, chciałem zgarnąć kolejne nieprzyjazne argumenty, a tu…. TAKA NIESPODZIANKA.

Psychologia zmiany – must have dla trenerów, coachów i przedsiębiorców

Kocham pozytywne zaskoczenia. Odkrycia, że coś wygląda/działa inaczej niż przypuszczałem jest dla mnie cudownym doświadczeniem. Za każdym razem przychodzi do mej głowy myśli „o złożoności i nieprzeniknionej naturze świata” oraz „jak wiele muszę jeszcze się nauczyć”.

Takim pozytywnym odkryciem była książka Mateusza Grzesiaka Psychologia zmiany.

Jednak zachwyt nie pojawił się po pierwszych kartkach. Kiepski wstęp, wyjaśnianie kim jest people helper oraz czym jest psychologia zmiany, a także zamykająca publikację lista szkoleń, które można zakupić u Grzesiaka – odstraszają. Sposób w jaki pisze, zamiast fascynować, nuży – jakże daleko mu do języka Walkiewicza, o którego książce pisałem tutaj.

Skoro podałem tyle minusów, dlaczego zachwycam się tą książką? Wszystko przez 140 stron rozdziału Narzędzia.

Można nie lubić Mateusza Grzesiaka, krytykować jego działania i sposób myślenia lub pisania. Jednak nie można mu zaprzeczyć posiadania wiedzy. Cennej wiedzy z pogranicza komunikacji interpersonalnej i typowego coachingu, której sporo jest w pewnym rozdziale książki Psychologia zmiany.

Część Narzędzia opisuje metody pomagające zmieniać myśli, emocje i zachowania. Jako copywriter, wykładowca, prowadzący szkolenia oraz przedsiębiorca znalazłem w Psychologii zmiany zbiór stosowanych już przeze mnie narzędzi i mniej znanych informacji, które już  wprowadzam do swojej pracy i życia osobistego. Co więcej, sporo dzięki nim dowiedziałem się o sobie (więc muszę przyznać się, że Mateusz Grzesiak pomógł również i dla mnie).

Psychologia zmiany – jak to działa?

Jeżeli jesteś trenerem, przedsiębiorcą lub chcesz usprawnić komunikację z otoczeniem, czy też zrozumieć siebie, koniecznie zajrzyj do tej książki.

Mimo, że autor skupia się na narzędziach pracy people helpera, są one idealne do wszystkich działań związanych z drugim człowiekiem. Wystarczy tylko trochę je (czasami lekko, czasami mocniej) przekształcić/dostosować, by zaczęły działać na komunikację z klientem, obsługę zamawiających oraz przekazywanie wiedzy dla uczestników szkoleń.

Bardzo cieszę się, że ta publikacja trafiła w moje ręce. Oceniam ją jako bardzo przydatną.

Mateusz Grzesiak, Psychologia zmiany, Onepress, 2016

Dziękuję Wydawnictwu Onepress za podesłanie książki

Pełna moc życia

O Jacku Walkiewiczu i jego książce Pełną moc możliwości pisałem na tym blogu tak:

Bardzo mi się podobała – wiem, że na pewno sięgnę po nią po raz trzeci.[…] to również opowieść o człowieku. Takim jak Ty i ja, który nauczył się jak wykorzystywać to, co go spotyka i cieszyć się z życia.

Nie dość, że przeczytałem książkę trzeci raz, to i wykorzystywałem fragmenty publikacji oraz wideo z TedxWSB (dało początek owej książce) na zajęciach i warsztatach. Dlatego (zachęcony rekomendacją czytelniczki/ka tego bloga)z chęcią sięgnąłem po pierwszą książkę autora – Pełna moc życia. Jest świetna.

Pełna moc życia– „inspirujący kop” do działania

Pod koniec 2016 roku ukazało się wznowienie Pełnej mocy życia.  Wydanie zostało zmienione, ale zawiera w sobie tyle samo pozytywnej energii, co pierwsza edycja książki Walkiewicza.

No i daje „inspirującego kopa” do działania. Miałem przyjemność sprawdzić na samym sobie.  Lekko zmęczony nadmiarem zleceń z zakresu copywritingu, ostrym finiszem w branży szkoleniowej oraz przygotowując się do Świąt, przysłowiowo, ledwo „wyrabiałem się na zakrętach”. Jednak moc Pełnej mocy życia, dała mi siłę, którą wykorzystałem do napisania kilku tekstów do miesięcznika pewnego stowarzyszenia oraz opowiadania – które ukaże się wkrótce w jednej z literackich gazet dostanych w Empikach.

Dlatego rekomenduję publikację.

Pełna moc życia– co może Ci się nie spodobać

Jacek Walkiewicz opowiada w swojej książce o tym jak żyć. Na warsztat bierze marzenia, odwagę, przekonania, wartości, zachowanie w biznesie i w życiu prywatnym oraz zaleca podróżować i czerpać przyjemność z tego co nas spotyka. Tak w skrócie można streścić Pełną moc życia. Wszystko to oparte jest o przemyślenia i doświadczenia życiowe autora.

No dobra, ale przecież o tym pisał w Pełnej mocy możliwości, może zauwazyć czytelnik mojego bloga. Zgadzam się z nim i dodam, że w poszczególnych rozdziałach Pełnej mocy życia  jest też dużo powtórzeń informacji, co więcej autor książki wspomina o tym we wstępie.

Niby ma razić, a nie robi tego.

Bowiem, to co może nie spodobać czytelnikom książki, jest usprawiedliwione. Po pierwsze, Walkiewicz to mówca motywacyjny, a oni tak mają. Po drugie, powtarzanie podkreśla wartość informacji oraz pozwala szybciej zapamiętywać określone dane lub wzorce.

Mimo wspomnianych powtórzeń, Pełną moc życia można przeczytać jednym tchem. Jednak nie polecam tego robić. Dobrze jest poświęcić tej książce dłuższą chwilę – czytać rozdziały pojedynczo, zastanawiać się nad nimi, przetrawiać i wracać co jakiś czas do treści.

Polecam!

Jacek Walkiewicz, Pełna moc życia, Wydanie II, Onepress, 2016

Dziękuję Wydawnictwu Onepress za umożliwienie przeczytania książki

Myślenie kreatywne i krytyczne – Pomyśl, zanim pomyślisz

Na początku grudnia, w rozmowie z redaktorem osiedlowej gazety, opowiadałem o prowadzonych przeze mnie zajęciach dla dzieci Projektowanie gier planszowych i karcianych. Padły tam słowa:

W czasach, gdy w modzie są zajęcia taneczne i piłkarskie, warto zainwestować w inne formy rozgrywki. Szczególnie takie, które uczą. W innym razie wyrośnie nam pokolenie przekonane o tym, że doskonale tańczy i gra w piłkę nożną.

Rośnie nam pokolenie, które nie będzie potrafiło samodzielnie myśleć oraz  mające jeszcze większe problemy z komunikacją niż obecni maturzyści. Dlatego należałoby coś z tym zrobić. Znaczącej reformy systemu edukacji jak na razie nie widać na horyzoncie, stąd warto rozpocząć samodzielną pracę z dzieckiem, na przykład ucząc je myślenia kreatywnego i krytycznego.

Co to za sposób myślenia? Rozmawiałem o nich z Dominikiem Sołowiejem  w tym nagraniu.

Myślenie kreatywne i krytyczne – Pomyśl, zanim pomyślisz

Osobom, które szukają źródeł, z których mogą rozpocząć przygodę z myśleniem kreatywnym i krytycznym polecam Pomyśl, zanim pomyślisz Roberta DiYanniego. Dzięki niej można „upiec dwie pieczenie na jednym ogniu”. A to dlatego, że lektura zapewnia dostateczne wyjaśnienie podstaw owych sposobów myślenia i pokazuje jak korzystać z nich w praktyce, a także podaje źródła rozszerzające poszczególne tematy.

DiYanni odwołuje się do mnóstwa źródeł, nowszych i starszych, niemal czyniąc z Pomyśl, zanim pomyślisz hipertekst na miarę słownika (lekko przesadzam pisząc te słowa, ale takie miałem pierwsze wrażenie podczas lektury, gdy zobaczyłem ilość nawiązań).

Publikacja składa się trzech części. DiYanni rozpoczyna od wyjaśnienia czym są oba typy myślenia. Następnie pokazuje jak przemienić się w krytycznego oraz kreatywnego myśliciela, opisuje strategie i zachowania – imponujący fragment książki. Pomyśl, zanim pomyślisz kończą dwa rozdziały odnoszące się do myślenia decyzyjnego i etycznego.

Pomyśl, zanim pomyślisz – kto będzie rozczarowany książką?

Odpowiedź jest prosta. Każdy, kto oczekuje, że po przeczytaniu Pomyśl, zanim pomyślisz będzie momentalnie myślał niczym Sherlock Holmes. Nic z tego. Książka daje możliwość zupełnie nowego otwarcia się na świat, ale tylko osobom zdecydowanym na ciężką pracę.

Nie wystarczy przeczytać Pomyśl, zanim pomyślisz, ale wprowadzić każdą informację z książki do swojego życia, no i pożegnać się ze starym trybem myślenia oraz stylem życia.

Ocena: 9/10

Dziękuję Wydawnictwu PWN za podesłanie książki

Rekiny biznesu w mediach – sztuka tworzenia profilu publicznego

Medialne lwy dla rekinów biznesu czytałem z ogromnym zafascynowaniem. Nadal nie zmieniam opinii – opublikowanej tutaj – ta książka to obowiązkowy „must have”. A jak jest z drugą częścią pod tytułem Rekiny biznesu w mediach?

Po rozmowie z Henryką Bochniarz odłożyłem książkę na dwa tygodnie

rekiny-okladka(1)Zaczęło się niewinnie. Chwyciłem Rekiny biznesu w mediach i z przyjemnością zanurzyłem się w pierwszym rozdziale Humanistyka w wizerunku. Z przyjemnością, bo Aleksandra Ślifirska potrafi znakomicie pisać. Jednak czytelnicze niebo trwało tylko chwilę. Potem nastąpiły rozdziały, w których autorka zaczęła uzyskiwać odpowiedzi na zadane przez siebie pytania. I trafił mnie szlag.

Rozpocząłem od wywiadu z Rafałem Brzoską, by przekonać się co ma do powiedzenia osoba stojąca na czele InPost, firmy która, a to dla mnie, a to dla kogoś z rodziny lub bliskich, co jakiś czas „wytnie numer z przesyłką”. Zapewne rozmówca Aleksandry Ślifirskiej jest kreatywną postacią i potrafi zadbać o swój PR, ale kilka tez wypowiedzianych w Rekinach Biznesu nie ma pokrycia w działaniach jego  pracowników. Ogólnie rozmowę określę jako średnią, ale nie tak bardzo kiepską, jak ta z Henryką Bochniarz. Po jej lekturze odłożyłem książkę na dwa tygodnie.

Na szczęście wróciłem do niej. Opłacało się.

Rekiny biznesu w mediach – wiem, że ponownie przeczytam tę książkę

Ślifirska w swojej publikacji zamieściła rozmowy z takimi jak Piotr Voelkel, dr Irena Eris, Jacek Santorski, czy Rafał Bauer. I to są dopiero rozmowy z tytułowymi rekinami. Wiedza, którą przekazują, w sposób łatwy i przyjemny, na 100% przyda się każdemu, kto zajmuje się PR i komunikacją. Jest i humor i ostrzeżenia w jaki sposób tworzyć profil publiczny.

Bardzo się cieszę, że nie porzuciłem lektury.

Najbardziej przypadł mi do gustu rozdział Piękno. W nim to dr Irena Eris opowiada nie tylko jak tworzy własny obraz lidera biznesu, ale szczerze wypowiada się o działaniach z zakresu PR firmy i budowaniu marki. W sumie, dla tego fragmentu publikacji, warto ją zakupić… no, i dla pewnego cytatu.

Na tym blogu, gościły recenzje książek, których autorzy piszą i szkolą z tematów „jak być bogatym” oraz „jak zrobić biznes”. Lubię je czytać, bo wielu znajduję  źródło cennych informacji, które przekształcam i wprowadzam do swoich działań. Jednak podzielam pogląd dr Ireny Eris, że publikacje mogą stanowić źródło kłopotu – szczególnie dla młodych lwiątek i rekinków biznesu.

Sukces osiąga się nieustannie próbując, znaleźć różne rozwiązania, w tym te niestandardowe. Czytając książki „Jak być bogatym?”, „Jak zrobić biznes” zawężamy swoje myślenie. W każdej dziedzinie, w której się działa i która sprawia przyjemność, potrzebny jest jeszcze szósty zmysł, talent, wyczucie, czyli to, co nas prowadzi i sprawia, że chce się nam dalej działać. dr Irena Eris

Ma rację, nieprawdaż?

Rozdział zamykający publikację dotyczy projektowania profilu publicznego. Jest on esencją umiejętności autorki. Z jednej strony to podsumowanie, z drugiej materiał zmuszający do odpowiedzi na pytania, bardzo konkretne pytania. Myślę, że czytelnik, który przyłoży się do wnikliwej lektury oraz udzieli szczerych odpowiedzi, ma szansę stworzyć rewelacyjny profil publiczny.

Ocena Rekiny biznesu w mediach – sztuka tworzenia profilu publicznego

Gdyby nie wspominane pierwsze rozmowy oceniłbym tę książkę, tak samo jak Medialne lwy. W zaistniałej sytuacji, mimo, że będę korzystał z książki w przyszłości, wystawiam tylko:

Ocena: 7/10

Aleksandra Ślifirska, Ocena Rekiny biznesu w mediach – sztuka tworzenia profilu publicznego, PWN, 2016

Książkę otrzymałem od Wydawnictwa PWN. Dziękuję!