Jak nie pisać maili zachęcających do współpracy – case study


Słowa, słowa, słowa – pisał w Hamlecie Szekspir – a każde z nich kryje w sobie wielką moc. Precyzując, buduje w umyśle odbiorcy określone obrazu, wzbudza konkretne emocje i pobudza do działania. Dlatego należy uważnie pisać, by tekst działał na odbiorcę zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

Przyjrzyjmy się jak nie pisać maili zachęcających do współpracy na podstawie materiału, który dotarł do mnie jakiś czas temu.  Poniższe case study jest naprawdę hardkorowe!

Dzień doby z nieśmiałością będziemy Państwa szczepić – case study

List rozpoczyna się zakończoną przecinkiem formułą inicjującą, po której prawidłowo zachowana jest mała litera. Jednak sama treść wstępu budzi copywriterską odrazę.

Dzień dobry,

z dużą nieśmiałością pozwalam sobie Państwa niepokoić i robię to tylko dlatego ponieważ mam głęboką wiarę w to, że skorzystanie z propozycji, którą po przeanalizowaniu wczoraj Państwa strony www chciałabym przedstawić, pozwoli w istotny sposób zwiększyć skuteczność funkcjonowania Państwa firmy w internecie i nadzieję, że pomimo spodziewanej irytacji związanej z otrzymaniem tego maila, uda mi się również w Państwu takie przekonanie zaszczepić.

Jakie rezultaty osiągnął autor listu. Spójrzmy:

Z dużą nieśmiałością – już na początku zostałem poinformowany, że mam  do czynienia z osobą bardzo nieśmiałą. Różnie wyobrażam sobie tą postać, lecz na pewno nie pozytywnie. Widziałem wielu sprzedawców, z których wszyscy nieśmiali przegrywali już na starcie. Bowiem, jeśli ktoś coś sprzedaje, nie może pozwolić na strach, nieśmiałość i podobne zachowanie, gdyż wzbudzi u czytającego/słuchającego/oglądającego niepokój. Żelazna zasada: prezentując ofertę należy robić to ze 100% pozytywnym i pewnym siebie nastawieniem.

spodziewanej irytacji związanej z otrzymaniem tego maila – zapewnienie mnie, że autorka maila spodziewała się wywołania we mnie uczucia irytacji, pozostawię bez komentarza.

takie przekonanie zaszczepić – boję się szczepionek, a więc wywołany w umyśle obraz zadziałał na niekorzyść.

pozwalam sobie Państwa niepokoić – poinformowanie mnie wprost, że będę niepokojony, uruchamia wewnątrz postawę obronną. Przed moimi oczami pojawił się obraz nieśmiałego sprzedawcy, który mnie dręczy… a koszmarna wizja była rozwijana:

Zanim jednak zacznę namawiać na poświęcenie mi 2 minut i przeczytanie tej wiadomości do końca, chciałabym bardzo przeprosić za tę niezbyt grzeczną i trochę nachalną formę kontaktu. Po rozpatrzeniu kilku różnych, bardziej eleganckich możliwości, niestety nic lepszego od napisania do Państwa maila nie przyszło mi do  głowy.

Upewnienie, że mail jest niezbyt grzeczną i trochę nachalną formę kontaktu i niestety nic lepszego nie przyszło do głowy nadawcy, najpierw wywołało na mojej skórze dreszcze, a następnie zapewniło wiadomości omówienie jej treści na tym blogu. Gdy przeczytałem kolejne zdanie, napiszę to szczerze, oplułem ze śmiechu kawą monitor. Okazało się, że mam do czynienia z nagradzaną specjalistką.

Firma, w której pracuję funkcjonuje na rynku marketingu internetowego od wielu lat. Ustrzeliliśmy chyba wszystkie możliwe nagrody w tej branży. To co tworzymy to między innymi:

I tu pojawiła się lista usług. Następnie autorka zaczęła na mnie krzyczeć – wcisnęła Caps locka :

BARDZO CHCIAŁABYM OTRZYMAĆ OD PAŃSTWA SZANSĘ SZCZEGÓŁOWEGO ZAPREZENTOWANIA NASZEJ OFERTY (MAILOWO LUB TELEFONICZNIE).

JEŻELI ZGODZICIE SIĘ PAŃSTWO PRZEZNACZYĆ KILKA MINUT NA ZAPOZNANIE SIĘ Z DEDYKOWANĄ OFERTĄ, TO PROSZĘ O ODPOWIEDŹ NA TEGO MAILA.

Przerażony stwierdziłem, że nie będę odpowiadał.

Jak pisać maile, które sprzedają? – dowiedz się na szkoleniu

Smutnym jest to, że co raz więcej jest takich tekstów, których autorzy, nie znając mocy słów, budują w umysłach odbiorców koszmarne wizje. Zwiększająca się ilość źle napisanych ofert płynie z dwóch źródeł mających swój początek w skąpstwie i oszczędnościach właścicieli firm: wynajmowaniu „copywriterów za złotówkę” oraz „pisaniu samemu, bo copywriter weźmie sporą kasę”. A potem krążą po sieci takie „kwiatki”.

Jeżeli chcesz nauczyć się pisać treści, które sprzedają, zapraszam Cię na moje szkolenia. Więcej informacji znajdziesz w zakładce Szkolenia.

Możesz też sięgnąć po moje książki:

odrzuć szablon[

KUP KSIĄŻKĘ

4 myśli nt. „Jak nie pisać maili zachęcających do współpracy – case study

  1. Magda

    Dzięki za sporą dawkę śmiechu 😉 Może warto byłoby odpisać i dać autorce szanse na feedback i lekcję z pisania maili (może ona skorzystałaby z Twojego szkolenia😉)?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Podaj wynik: * Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.