Archiwa kategorii: motywacja

Myśl jak człowiek biznesu – recenzja

Piotr Surdel to autor książek dotyczących wąskiej tematyki – rynku Forex. Jeśli jesteś osobą, która chciałaby zarabiać na giełdzie walutowej, koniecznie zajrzyj na stronę Złotych Myśli (http://www.zlotemysli.pl/a/piotr-surdel.html). Znajdziesz tam pozycje pozwalające w bezpieczny sposób rozpocząć finansową przygodę.

Klikając w powyższy link odkryjesz, że Piotr Surdel jest też autorem książki, która nie wpasowuje się w tematykę handlu walutą. Opowiadającej o tym jak zmienić swoją wewnętrzną postawę, dotychczasowe przekonania i nawyki, by stać się osobą przedsiębiorczą, prowadzącą świadomie własną działalność gospodarczą.

Myśl jak człowiek biznesu, bo o niej mowa, polecam wszystkim przyszłym biznesmenom oraz obecnym przedsiębiorcom, szczególnie tym szczęściarzom płacącym wciąż niski ZUS (a więc stawiającym pierwsze kroki w biznesie). Dlaczego?

Bo jest to książka o tym czego nikt inny, w tak dosadny sposób, nie powiedział.  Założenie własnej działalności gospodarczej to sztuka i sposób myślenia. Sama rejestracja firmy oraz nadanie sobie roli przedsiębiorcy to o wiele za mało.

Biznes to stan umysłu – jak wskazuje w podtytule Surdel. Decydując się na otwarcie działalności należy przeanalizować czy jesteśmy przygotowani do takiej zmiany w naszym życiu, czy damy sobie radę. Jak to zrobić? Odpowiedź znajduje się na 224 kartach.

Myśl jak człowiek biznesu to również książka o coachingu, tym z prawdziwego zdarzenia. Bowiem Surdel jest wychowankiem samego Macieja Bennewicza. W swojej pracy wielokrotnie przytacza  ćwiczenia oraz fragmenty wiedzy, których nauczył się w firmie Norman Benett Group (dowodzi nią Bennewicz).

Powiem szczerze, uwielbiam publikacje przesycone ćwiczeniami, poradami dotyczącymi rozwoju osobistego. A taką jest właśnie omawiana. Godne polecania są fragmenty, w których Surdel przeprowadza Model Diltsa (ćwiczenie, które prowadzi nas od poziomów oczywistych do tych bardziej głębokich, skrywających nasze głębsze przekonania i motywacje), uczy jak planować zadania oraz pokazuje jak badać swój stan zaangażowania (Ćwiczenie FLOW).

Gorąco polecam!

Piotr Surdel Myśl jak człowiek biznesu, Gliwice, 2012, Złote Myśli


Halo? Sprzedaż!– recenzja

asienkiewiczhalosprzedazO tej książce usłyszałem z dwóch różnych źródeł. Pierwszym była koleżanka, która narzekała na styl uniemożliwiający pełne wciągniecie się w lekturę. Krótko mówiąc, publikacja nie przypadła do jej gustu. Drugim źródłem był jeden z uczestników mojego szkolenia, który pracował „na słuchawce”. Był odmiennego zdania, wskazując na to, że dzięki książce Aleksandra Sienkiewicza poprawił jakość sprzedaży.

Postanowiłem osobiście sprawdzić o czym jest Halo? Sprzedaż! i… doskonale rozumiem obu moich rozmówców.

Ta książka jest niesamowita! Jeżeli chcesz poprawić jakość swojej sprzedaży, nawiązywania kontaktów z drugą osobą (nieważne czy jest to cold calling, czy też już dobrze znasz swojego klienta), koniecznie kup książkę Aleksandra Sienkiewicza. Znajdziesz w niej mnóstwo informacji, które będziesz musiał tylko wprowadzić do swojej pracy. Naprawdę warto mieć ją w swoim tablecie, czytniku lub na tradycyjnej drewnianej półce.

Co mnie w niej urzekło? Wymienię trzy najważniejsze spostrzeżenia:

1) Podejście i przygotowanie się do pracy

To jak czujemy się wewnętrznie, w jakim stanie emocjonalnym oraz postawie fizycznej podnosimy słuchawkę, ma wpływ na jakość oraz efekt naszej rozmowy. Na klienta działają zarówno ton głosu, jak też postawa w jakiej siedzimy. Sienkiewicz poświęca temu początek książki, a także kilkukrotnie wraca w dalszych częściach.

2) Proces sprzedaży nigdy nie zaczyna się od podniesienia słuchawki, a zasada „Sprzedaj albo zgiń” jest kiepskim wyborem

Zgadzam się z opinią autora Halo? Sprzedaż!, iż w dzisiejszych czasach klient ma mnóstwo możliwości wyboru, często takich samych rozwiązań. Dlatego wynikiem naciskania na zakup może być odrzucenie. Stąd należy przygotować się do rozmowy, stając się doradcą klienta, który pomoże mu sprzedając produkt.

3) Każdy może być dobrym sprzedawcą

Pod warunkiem, że chce sprzedawać i utożsamia się z produktem. Resztę stanowią: przekonania, wiedza i praktyka.

Halo? Sprzedaż! jest książką, którą należy przeczytać spokojnie. Jeżeli rozłożysz lekturę na kilka dni, a do tego będziesz notował wskazówki otrzymane od Sienkiewicza, na pewno będziesz zadowolony z zakupu. W przypadku, czytania „za jednym podejściem”, możesz mieć obiekcje wobec treści.

Wszystko przez styl, który to nie odpowiadał mojej koleżance. Przyznam się, że też musiałem odkładać często książkę, by „ochłonąć”. Publikacja Sienkiewicza wypełniona jest zbyt dużą ilością szczegółów. Z jednej strony to dobrze, bo pozycja nabiera wartości w oczach czytelnika, ale z drugiej źle, bo trochę utrudnia odbiór.

Co więcej, czytając ją miałem wrażenie, że materiał najpierw został nagrany, a następnie wersję audio przepisano i zamieniono w treść książki. Możesz sprawdzić to sam zaglądając do fragmentu Halo? Sprzedaż! umieszczonego na końcu wpisu. Znajdziesz tam między innymi wyjaśnienie czym jest raport, rozpisane w sposób tak szczegółowy, że zajmuje sześć obszernych akapitów. Tendencję do rozciągania i szczegółowości zauważam również w przypadku podawania przykładu. Na stronie 9 fragmentu Sienkiewicz zapowiada, że za chwilę opowie historię. Niestety, aby ją przeczytać należy przebrnąć przez cztery strony – niby niewiele, ale zdążyłem zapomnieć przez ten czas czytania o obietnicy autora.

Skoro jesteśmy przy minusach, w oczy rzucił mi się jeden błąd. W Części 5 Sienkiewicz podaje przykład rozmowy klienta ze sprzedawcą. Ten drugi kończąc komunikat mówi:

(…)proszę dać mi dosłownie trzy minuty, a ja gwarantuję, że nie będzie pan żałował.

Jak pisałem w poprzednim wpisie: umysł ludzki nie rozumie zaprzeczeń – najpierw analizuje słowo poprzedzające negacje, a dopiero na końcu ją samą. Ma również problem z zapamiętaniem całego przekazu – zwraca większą uwagę na końcówkę rozbudowanego przekazu, niż na początek.

Na szczęście wie o tym również Aleksander Sienkiewicz. W ostatnim rozdziale przestrzega przed partykułą „nie” wplecioną w wypowiedź.

Mimo tych dwóch minusów, książka Sienkiewicza jest znakomitym poradnikiem. Halo? Sprzedaż!, jak już pisałem, jest pozycją obowiązkową dla każdego sprzedawcy. Gorąco polecam!

Aleksander Sienkiewicz Halo? Sprzedaż!, Gliwice 2013, Złote Myśli

Armia Cesarza – recenzja

600x848Książka Daniela Wilczka powinna być lekturą obowiązkową w gimnazjum lub liceum. Jest napisana prostym językiem, współczynnik mglistości waha się pomiędzy 7,5 – 8,5 (o Gunning Fog Index przeczytasz tutaj) i zawiera wiedzę, której wykorzystanie prowadzi do nieuniknionego Sukcesu.

Skąd wiem, że informacje, które znajdziesz w Armii cesarza pozwalają osiągnąć zwycięstwo? Z własnych doświadczeń.

Autor, zajmujący się na co dzień zarządzaniem finansami oraz inwestowaniem, napisał książkę o emocjach w inwestowaniu i o sztuce ich poskramiania. Snując opowieść o bohaterze uczącym się sztuki dowództwa  pokazuje w jaki sposób inwestować i nie tracić pieniędzy. I trudno byłoby mi w to wszystko uwierzyć, gdybym nie posiadał doświadczeń oraz wiedzy, o której pisze Wilczek.

Bowiem takie same reguły oraz zachowania przyświecają mi gdy czegoś się uczę (niezależnie czy jest to jazda na rowerze, poznanie zasad gry planszowej, czy też nauka języka obcego). Tak samo muszę planować, myśleć w określony sposób, przygotowywać się do stoczenia walki. Jeżeli wykonam to starannie, zawsze osiągnę Sukces.

To nie jest książka, z której dorosły czytelnik wyniesie nowe dla siebie informacje. Wręcz przeciwnie, przeczyta tylko o tym co już dobrze zna. Dlaczego więc warto byś ją przeczytał?  Bowiem Armia cesarza pozwoli Ci usystematyzować zdobytą już wiedzę i wskazać, krok po kroku, jak przygotować się do przetrwania porażek, osiągnięcia sukcesu finansowego, biznesowego, osobistego, a także …

…poradzi jak zachować się gdy uzyskasz pierwsze satysfakcjonujące wyniki. Pozwoli to wielu osobom uniknąć przykrych sytuacji – osiągając sukces czujemy się bezpieczni, wyłączamy naszą czujność, gdy momentalnie coś staje nam na przeszkodzie, odbiera nam nagrodę, w zamian wrzucając nas w ubraniu pod przysłowiowy zimny prysznic. Po lekturze książki Daniela Wilczka będziemy przygotowani na lodowatą wodę – ubierając się zawczasu w strój kąpielowy lub mając pod ręką parasol.

Zapraszam do lektury,  jednocześnie informując, że w styczniu wrócę jeszcze do tego autora. Poświecę uwagę książce wspomnianej w Armii Cesarza – zatytułowanej Finansowy geniusz.

Daniel Wilczek Armia Cesarza, Gliwice 2012, Złote Myśli

Darmowy fragment Armii Cesarza

Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale– recenzja

rowinskaUwaga! To nie jest książka dla każdego. Jeżeli jesteś osobą: silną, wiedzącą czego chce, przekonaną, że właśnie tkwi na samym szczycie góry Sukcesu, nie kupuj jej. Zmarnujesz tylko pieniądze!

Jeżeli jednak zdajesz sobie sprawę, że jeszcze musisz poświęcić wiele czasu i sił na pracę nad sobą, warto byś kupił książkę Kamili Rowińskiej. Zanim to zrobisz, przeczytaj jej fragment, który zamieszczam na końcu wpisu – jeżeli spodoba Ci się to, co autorka pisze o budowie wymarzonego życia, możesz śmiało zamawiać Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale.

Tyle słowem wstępu, przejdźmy teraz do tego co znajdziesz w książce.

Tematem publikacji jest życie każdego z nas. Wszyscy mamy tendencję do zapadania się w coraz większą zaspę stereotypów, błędnych przekonań i nieuzasadnionych działań, każdego dnia stajemy się niewolnikami innych. Jednak w pewnym momencie zaczynamy odczuwać dyskomfort i zastanawiamy się nad sposobami ucieczki od dotychczasowego stylu życia. I tu przychodzi na pomoc książka Kamili Rowińskiej, coacha i osoby, której udało się wyjść obronną ręką z naprawdę groźnych życiowych sytuacji.

Publikację przeczytałem dwa razy. Wiem, że jeszcze do niej zajrzę. Dlaczego? Bo czytając ją można poczuć klimat prawdziwego spotkania z coachem. Co więcej, za każdym razem, gdy przechodziłem z rozdziału do rozdziału lub wykonywałem ćwiczenia, czułem jak autorka kiwa głową ze zrozumieniem. Naprawdę dziwne uczucie.

Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale to coś więcej niż poradnik. Kamila Rowińska przekazuje wiedzę, którą nabyła dzięki traumatycznym przejściom w życiu osobistym, ciężkiej pracy, uczestnictwu w szkoleniach. Robi to w taki sposób, że nie sposób oderwać oczu od kartki/ czytnika.

A do tego te ćwiczenia! To co znajdziesz w bezpłatnym fragmencie, jest tylko maleńką próbką tego co odkryjesz w książce. Krótko mówiąc, kupując publikację musisz być przygotowany na aktywizację i nieustanne działania, które wykonasz podczas lektury. Nie będziesz jednak sam! W jednym z najważniejszych ćwiczeń Kamila Rowińska prosi czytelników o raport zwrotny – złożenie meldunku, mówiąc żartobliwie, dosłownie jak w wojsku.

Na uwagę zasługuje również jeszcze jeden element zawartości książki. Wraz z „teorią” i ćwiczeniami, dostajemy również opinie innych osób korzystających z wiedzy trenerki, a także gościnne wypowiedzi Michała Kułakowskiego (coacha) oraz Anny Wilczyńskiej (psychologa). Czemu o tym piszę? Bo rzadko spotyka się książki, w których autor dopuszcza do głosu inne osoby (są to obszerne fragmenty, podpisane imieniem i nazwiskiem gościa).

Już za kilka dni do naszych domów zapuka Mikołaj. Mam nadzieję, że czytelnicy tego bloga znajdą w jego worku książkę Kamili. Naprawdę warto ją przeczytać.

Kamila Rowińska Buduj swoje życie odpowiedzialnie i zuchwale, Gliwice 2013, Złote Myśli

Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie– recenzja

indeksJeżeli dbasz o swój wewnętrzny rozwój i chcesz przygotować się na nadchodzącą przyszłość, obowiązkowo przeczytaj książkę Randyego Gagea. Tym jednym zdaniem mogę zachęcić Cię do sięgnięcia po Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, tym samym tworząc najkrótszą recenzję na tym blogu.

Jednak zanim ją przeczytasz, chciałbym byś zapoznał się z kilkoma wnioskami, które zanotowałem czytając Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie.

Zacznijmy od postaci Randyego Gagea.  Jest profesjonalnym mówcą, specjalistą od rozwoju osobistego, vlogerem tworzącym znakomitą serię Prosperity TV, trenerem biznesu. Czyni to z niego eksperta, który przekazuje posiadaną wiedzę w sposób łatwy i przyjemny. Robi to tak doskonale, że czytelnik zapomina o płynącym czasie oraz obowiązkach (przez Randego Gage`a musiałem jeść spalony obiad).

Przechodząc od rozdziału do rozdziału Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie miałem wrażenie, jakbym czytał list, skierowany tylko do mnie. Autor pisał o przyszłości, konieczności przygotowania się na drastyczne zmiany, które wpłyną na znaną nam rzeczywistość, zabezpieczeniach finansowych, ucieczce od utartych schematów , czy też egoizmie prowadzącym do Sukcesu i wewnętrznej satysfakcji. Tematów, które porusza w swojej książce Gage jest wiele. Wszystkie łączą się w całość, tworząc zarówno przestrogę przed obecnym stylem życia, jak też uświadamiają jak zabezpieczyć się materialnie i duchowo przed nadchodzącą falą zmian.

Bowiem, jak udowadnia Gage, wszystkie reguły uległy zmianie. Dziś nie trzeba posiadać wykształcenia by zarabiać ogromnie pieniądze. Aby zaistnieć na rynku trzeba zadbać o rozwój umiejętności oraz ruszyć „pod prąd”, działać mimo braku przychylności opinii publicznej i ryzykować. Podobnie jest z zachowaniem naszego spokoju duchowego i wewnętrznej satysfakcji. To co uczono nas o pieniądzach (bogactwie oraz walucie), dobrym samopoczuciu, sposobach niesienia pomocy osobom potrzebującym, na nasze szczęście, traci swoje znaczenie. Tu też trzeba zaryzykować, zmieniając sposób myślenia i postępowania. W jaki sposób? O tym, na 176 kartach książki.

Ostatnią myślą, którą zanotowałem po przeczytaniu Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, jest sposób w jaki Randy Gage przekazuje informacje. Po pierwsze, język w książce jest prosty, zrozumiały dla młodego oraz starszego czytelnika. Po drugie, pozycja kipi od ogromnej ilości przykładów, obrazujących każde opisywane założenie, czy też dowód. Po trzecie, autor daje odbiorcy wolną rękę – kilkukrotnie zaznacza w książce, że to czy zgadzamy się z jego opinią oraz przypuszczeniami zależy tylko od nas, jednocześnie prosi o wnikliwe analizowanie treści i „włączenie własnego myślenia”.

Uważam, że pełną satysfakcję z zakupu książki będą czerpać zarówno osoby, które uświadomiły sobie, że już czas zadbać o własny rozwój, pracę dającą spelnienie oraz wewnętrzne szczęście. Drugą grupą odbiorców na pewno stanowią czytelnicy, którzy przeczytali już wiele książek o rozwoju osobistym. Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie potraktują oni jako podsumowanie najważniejszych zasad oraz źródło kilku nowych spostrzeżeń. Trzecią grupę stanowią wszyscy, którzy chcą poczuć jak bardzo groźny może okazać się jutrzejszy dzień.

Randy Gage, Ryzykownie znaczy dziś bezpiecznie, Gliwice 2013, Złote Myśli

Darmowy fragment:

Moja druga książka

W czterdziestym drugim wpisie chciałbym umieścić krótkie podsumowanie pracy nad Odrzuć szablon. Napisz sam.

Życie w nieustannym pośpiechu, z przewagą elementów audio-wideo nad słowem pisanym, unikanie dłuższych tekstów na rzecz streszczeń i krótkich przekazów, powoduje u współczesnego Kowalskiego obniżenie kreatywności oraz kłopoty z konstrukcją prostej treści wypowiedzi. Krótko mówiąc, wybierając „pójście na łatwiznę” hamuje swój rozwój.

Jednak wiele osób uświadamia sobie stopień zagrożenia oraz to do czego owo lenistwo może doprowadzić. Zaczynają szukać ćwiczeń poprawiających rozwój własnego umysłu oraz starają się nabyć nowe umiejętności z zakresu komunikacji interpersonalnej.

Z myślą o nich wszystkich postanowiłem napisać Odrzuć szablon. Napisz sam.

Poradnik skierowany jest do osób, które chcą zdobyć umiejętność sprawnego posługiwania się słowem pisanym. Głównym zadaniem materiału jest pokazanie, że tworzenie tekstów „codziennego użytku”(podań, podziękowań, życzeń, wypełnianie rubryk opisowych w dokumentach) nie jest trudną sprawą. Jednak wymaga odpowiedniego przygotowania, w tym i zadbania o ćwiczenia rozwijające kreatywność.

Ważne! Choć szczegółowo omawiam konstrukcje poszczególnych tekstów (dokładny spis treści zamieszczam na końcu wpisu), nieustannie wskazuję na konieczność indywidualnego pisania, bez korzystania z szablonów. Bowiem tylko w ten sposób, zyskamy atrakcyjny tekst, który zaciekawi odbiorcę.

Materiał, który otrzymuje do rąk czytelnik rożni się trochę od tego, który zaplanowałem. W efekcie rozmów i dyskusji ze znajomymi, współpracownikami oraz Wydawcą, treść poradnika i jej rozmieszczenie cały czas ulegały ewoluowały. Jednak wprowadzone zmiany są korzystne i czynią treść bardziej zrozumiałą.

Książka pojawiła się już na księgarnianych pólkach. Dostępna jest również na stronie Wydawnictwa CeDeWu – http://www.cedewu.pl/produkty/listaProduktow/kategoria/188/ .

Zapraszam do lektury.

Spis treści:

Rozdział 1
Trzy najważniejsze przekonania. Czynności przygotowujące do pisania. Najważniejsze elementy tekstu.Techniki sprzyjające koncentracji oraz rozbudzeniu wyobraźni.

Rozdział 2
Jak nauczyć się autoprezentacji? Jak pisać o sobie, swoich potrzebach i zainteresowaniach?

 

Rozdział 3
Jak napisać podanie? Jak napisać sprawozdanie i notatkę? Jak wypełniać rubryki opisowe w dokumentach?

 

Rozdział 4
Jak napisać treść ogłoszenia? Jak napisać list tradycyjny, elektroniczny oraz motywacyjny? Jak napisać CV? Jak napisać życzenia, podziękowanie i przeprosiny? Jak ułożyć napis na szarfę żałobną oraz napisać kondolencje?

Punkt przełomowy – recenzja

punktprzelomowyJeżeli unikasz książek naukowych, stronisz od podręczników akademickich, odczuwasz ciarki na ciele wspominając przesycone wiedzą słowniki oraz encyklopedie, mam dobrą wiadomość. Od kilku lat na księgarskim rynku dostępna jest seria, która Cię wciągnie. Nazywa się Punkty przełomowe.

Wydawca mówi o serii w sposób zwięzły: uczy myśleć inaczej. Ma rację. Książki pozwalają spojrzeć na otaczający nas świat w zupełnie inny sposób. Ich autorzy zastanawiają się co stanowi większe zagrożenie: pistolet czy basen,  dlaczego podejmujemy określone decyzje, w jaki sposób ostrzeżenia na papierosach zachęcają do zaciągnięcia się kolejnym dymkiem, czy też uczą jak odnieść sukces. Robią to w sposób przyjazny dla czytelnika, czyli omawiają zagadnienia prostym językiem oraz skupiają się, zamiast na nudnej teorii, na analizie interesujących przykładów.

Od której pozycji należy zacząć? – możesz zapytać. Polecam tytuł, od którego powstała nazwa serii. Jej autorem jest Malcolm Gladwell – dziennikarz, mówca, autor kilku międzynarodowych bestsellerów.

Tematem Punktu przełomowego jest marketing wirusowy. Dokładniej mówiąc analiza powstawania trendów, cykl ich życia oraz istotę. Książka Gladwella podzielona jest na osiem rozdziałów, z których większość to wnikliwa analiza konkretnych przypadków. Znajdujemy tam wybuch mody na buty Hush Puppies, rozwój popularności Ulicy Sezamkowej oraz Boskich sekretów siostrzanego stowarzyszenia Ya-Ya, czy też zanik zagrożenia w nowojorskim metrze. Każda analiza zaczyna się tuż przed tytułowym punktem przełomowym danego produktu/zagadnienia – czyli momentu, gdy staje się on popularny.

Urok tej książki polega na sposobie przekazywania wiedzy. Czytając Punkt przełomowy ma się wrażenie, że autor mówi tylko o tym co już dobrze znamy ( nic dziwnego, przecież wciąż jesteśmy świadkami  narodzin coraz to nowszych trendów). Jednak efekt zdobycia nowych informacji pojawia się w praktyce, kiedy obserwujemy proces zaistnienia nowej mody lub dyskutujemy o nim. Wtedy to w naszym umyśle odtwarzamy całe akapity Punktu przełomowego, doskonale rozumiejąc poszczególne etapy działań, porównując je z informacjami otrzymanymi podczas lektury. To jest niesamowite.

W tym miejscu znajdziesz fragment książki.

Malcolm Gladwell Punkt przełomowy, Kraków 2009, Wydawnictwo ZNAK

Noworoczne postanowienia? Niezły żart.

No i doczekaliśmy się!

W końcu nadszedł upragniony 2012. Przywitaliśmy go z hukiem petard, postukujących lampek szampana, najczęściej mamrocąco-wyklepanych (co nie znaczy, że nieszczerych!!!) życzeń oraz serią noworocznych postanowień.

Osobiście, jak przeczytałeś w tytule wpisu, traktuję owe sylwestrowe obietnice jako żart. Dlaczego? Pozwól, że opowiem na swoim przykładzie.

Zacznijmy od czasów liceum. Ponieważ uczyłem się tylko tego co uznałem za potrzebne, dlatego pierwsze postanowienie dotyczyło dostosowania stanu wiedzy do kretyńskiego systemu ocen (nawet z fizyki, która do dziś, wraz z przywołanym obrazem nauczycielki, wywołuje na mojej skórze ciarki). Drugim było znalezienie w końcu :) fajnej dziewczyny, a trzecim zarobienie większych pieniędzy na malowaniu graffiti- o czym wspomniałem we wstępie do Podstaw pisania przekonujących tekstów. Następnie prężyłem się z lampką szampana, wybuchające petardy dawały mi sygnał startu, rozpoczynałem sprintem, by nieco zwolnić- przecież miałem na to 365 dni.

Nadchodził kolejny Sylwester i jak co roku okazywało się, że tylko spełniła się ostatnia obietnica. Do dziś śmieję się ze swojej zdziwionej miny.

Dlaczego ponosiłem klęskę z pozostałymi postanowieniami? A jak miałem je zrealizować, jeśli spędzałem czas z puszką farby w ręku, rysując, czytając lub coś pisząc?

Nie lepiej było na studiach, choć licealne postanowienia zmieniły kolejność spełniania. Przestałem malować, wciąż poznawałem fajne dziewczyny, a do tego uczyłem się na wymarzonym kierunku- więc i stan wiedzy uległ błyskawicznemu rozszerzeniu (ba, nawet miałem przyjemność obcowania z przedmiotami ścisłymi, które okazały się niebywale pasjonujące). Co z tego, jeśli nie spełniały się nowe sylwestrowe obietnice.

Nie udawało mi się między innymi: rzucić palenia, czy też kontynuować sumiennie zgłębiania tajników języka angielskiego.

Do czasu…. Od kilku lat nie palę, codziennie mam styczność z mówionymi i pisanymi tekstami w języku angielskim. Jednak wiem, że za tym wynikiem nie kryje się, podobnie jak za uskutecznieniem licealnych obietnic, jedno sylwestrowe postanowienie.

Traktowałem, jak większość „sylwestrowych postanawiaczy”, czas pierwszych chwil Nowego Roku jako wyjątkowy moment, gdy coś się kończy a coś się zaczyna. Wiedziałem, że pora na zmianę.

Jednak było to uczucie wywołane chwilą!

2 stycznia wracałem do swoich obowiązków i zauważałem, że nic się nie zmieniło. Mam te same problemy, pieniądze w portfelu nie chcą ulec cudownemu rozmnożeniu, media wciąż zasypują złymi wiadomościami, a uzależnienie od nikotyny nie uleciało wraz z ostatnią petardą. Stąd, prędzej czy później, piękne postanowienia ulatywały z pamięci.

W celu wprowadzenia zmian potrzebowałem, postanowienia- które wypływało nie z chwili uniesienia, ale z wewnętrznej potrzeby. Musiałem zrozumieć, że tego właśnie chcę, nakazać zmotywowanie się dla umysłu, bo metamorfoza nigdy nie rozpoczyna się samoistnie, z niczego.

Dodatkowo nauczyłem się, że każdy dzień jest dobry na rozpoczęcie samodoskonalenia, nawet Sylwester, jeśli naprawdę tego się chce i potrzebuje tej zmiany (czyli rozumie jej wartość).

Nie ukrywam, że dużą rolę w odkryciu odegrało NLP oraz rozmowy ze znajomymi psychologami i osobami, które podziwiam.

Co więcej, wielokrotnie wykorzystałem tę wiedzę- między innymi do nauki jazdy na unicyklu, w czasie wypraw turystycznych, napisaniu książki, czy też w doskonaleniu zawodowym.

Czy to znaczy, że nie miałem postanowień w minionego Sylwestra?

Wręcz przeciwnie. Podnosząc wczorajszą lampkę szampana miałem ich naprawdę wiele – chyba najwięcej w całym swoim życiu. Jednak nie łudzę się i traktuję je jako marzenia, z których spełnię tylko te, na które będę miał (wewnętrzną potrzebę i ) ochotę.

Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!