Archiwa kategorii: przykład

Nie wiem komu oni chcą wepchnąć ten kredyt!

Nie wiem kto wymyśla koncepcje reklam namawiających do pożyczenia pieniędzy. Jednak wiem, że autorem poniższej jest osoba, która nie lubi słowników oraz ma kłopoty z zachowaniem podstawowych zasad języka polskiego.

Analiza przykładu – od strony skutecznego copywritingu

Doskonale rozumiem, że copywriting kryje w sobie wiele tajemnic. Ale wystarczyło tylko zajrzeć do słownika, na przykład: wyrazów bliskoznacznych lub języka polskiego, by znaleźć między innymi takie informacje o słowie pies:

  • Nazwanie kogoś psem, może być potraktowane jako wyzwisko. Chyba, że określenie pada z ust członka gangu skupiającego czarnoskórych przestępców, w których slangu oznacza to zwyczajny zwrot do kolegi.
  • Pies cięty oznacza psa myśliwskiego, który dobrze atakuje zwierzynę, pies gończy opisuje psa używanego do gonienia i napędzania zwierzyny,
    pies na coś to określenie amatora czegoś (wydźwięk negatywny)
    psia pogoda/ pogoda pod psem to nic innego jak niepogoda.
  • Natomiast łącząc słowa pies i pieniądze, otrzymujemy psie pieniądze, czyli grosze, niewielką ilość środków płatniczych.

Jakby nie patrzeć odwołanie się do językowego obrazu psa, na pewno nie przyczynia się do pozytywnego odbioru komunikatu.

No i te zastosowanie wielkiej litery. A raczej jej brak po znaku zapytania. Pozostawiam to bez komentarza.

Podczas pisania niniejszego wpisu pokazałem ulotkę koleżance- matce 5-letniej Zuzi, która skwitowała: Pimpek? Pies w okularach i z walizą kasy. Nie wiem komu oni chcą wepchnąć ten kredyt– memu dziecku czy mi? Piękne podsumowanie, dające naprawdę wiele do myślenia.

Dwie kampanie reklamowe- jeden schemat. Analiza hasła reklamowego portalu

Pod koniec października ruszyła nowa kampania Onetu. Na pierwszy rzut oka materiały promocyjne wyglądają rewelacyjnie. Przyciągają oko grą kolorów, wyróżniają się prostą kompozycją, trafiają do młodszych i starszych odbiorców. Jednak po głębszej analizie, okazuje się, że pod cukierkowym lukrem reklamy nie jest bajkowo.

Chyba najwyraźniejszym, wywołującym gorycz, komponentem jest „pożyczony” szablon. Jak wskazuje w swoim artykule (http://kwiatkowska.natemat.pl/122679,kazdy-ma-swoj-onet) Agata Kwiatkowska, kampania Onetu ma wiele wspólnego z jej pomysłem na „społecznościówkę” promującą problematykę wykrywalności HIV/AIDS. Udowadnia to porównaniem dwóch kampanii.

Żródło: http://kwiatkowska.natemat.pl/122679,kazdy-ma-swoj-onet

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden element– hasło reklamowe.

Każdy ma swój Onet. Odkryj go na nowo.

Na bilbordach ustawionych w przestrzeni miejskiej pojawia się tylko pierwsza część hasła. Jej wadę, pomijam podobieństwo do hasła z kampanii autorstwa Agaty Kwiatkowskiej, dostrzegam w niefortunnym skojarzeniu do przysłowia:

Każdy kij ma dwa końce.

i popularnych wyrażeń:

Każda historia ma swój koniec.

Wszystko ma swój koniec.

Każdy początek ma swój koniec.

Na pewno dostrzegłeś, że występują w nich te same, co w haśle Onetu, słowa: każdy, ma, swój. Takie podobieństwo do znanych odbiorcy haseł i powiedzeń byłoby wielkim plusem przekazu, gdyby nie nazwa portalu, kojarząca się ze słowem koniec. Jeżeli jeszcze jej nie zauważasz, proszę, głośno i szybko przeczytaj kilka razy nazwę portalu. Czy zauważasz, jak podobna jest jego wymowa do tej słowa koniec?

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Witaj szkoło! – czyli reklamowy cios poniżej pasa

Od połowy sierpnia do połowy września, jak co roku, zasypywani byliśmy reklamami związanymi z rokiem szkolnym 2014/2015. Na ulotkach i w gazetkach reklamowych pojawiały się uśmiechnięte od ucha do ucha dzieciaki, mające za zadanie przekonać konsumenta, że tylko tornister z Angry Birds ułatwi dziecku naukę, a najnowszy tablet uchroni przed wbiciem do dziecięcej pamięci tabliczki mnożenia. Krótko mówiąc – znów zapanowała reklamowa sielanka, a w niej perełki takie jak ta:

 

Zaniemówiłem, gdy zobaczyłem po raz pierwszy tę ulotkę. Takiego reklamowego ciosu poniżej pasa dawno nie widziałem.

Przeczytaj: Jak zwiększyć wiarygodność? Ulotka poddana analizie

Nie podoba mi się w niej wykorzystanie maluchów do namówienia do wzięcia pożyczki. Jest to silna reklama, bo postać dziecka zawsze będzie wzbudzała emocje i zachęcała odbiorcę przekazu do działania – na pewno wiedzieli o tym jej twórcy.

Przecież owo zdjęcie można byłoby zastąpić „lżejszym motywem”, na przykład: rodzica odprowadzającego dziecko do szkoły, kompozycją kredek i ołówków (układających się w napis Witaj szkoło!) lub też zdjęciem plecaka, z którego wystają zeszyty i piórnik.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Masz dłużników? Zaproś ich do gry

Co zrobić, gdy Klienci Twojego internetowego serwisu zapomną zapłacić abonament za usługę? Jak zachęcić dłużnika do uregulowania należności ? W jaki sposób odzyskać pieniądze od zapominalskiego użytkownika sieci?

Przeczytaj inne wpisy o tematyce GRYWALIZACJA

Z odpowiedzą na te pytanie przychodzi serwis aukcyjny Allegro. Spójrzmy w jak zręczny sposób można odzyskać pieniądze.

Na początku dłużnik otrzymuje wiadomość. Jej temat jest inny od tych, jakie dostawał dotychczas. Wyróżnia się jednym słowem. Jakim? Zaznaczyłem je kolorem.

Nieśmiało przypominamy o należnej płatności

Później jest jeszcze lepiej. Na początku widzimy swój nick używany w serwisie Allegro. Znajduje się on w przywitaniu, po którym to możemy przeczytać tekst:

Hej [NICK],

Zapomniałeś wyjąć kluczyki ze stacyjki przed zatrzaśnięciem auta?
Telefon został w domu, a gotówka w marynarce, którą nosiłeś wczoraj?
Serio te urodziny brata Marka to dzisiaj? I te..[kwota], które
miałeś zapłacić za Allegro, ale wypadło Ci z głowy? Zdarza się :)
Ale mamy na to sposób!

Podejmij wyzwanie! Zagraj w naszą wersję popularnej gry memory
i sprawdź, czy Twoja pamięć zda egzamin!

Rewelacja! Z jednej strony, komunikat w luźny i zabawny sposób wspomina o nieuregulowanej należności. Z drugiej, przekonuje, że to nie przypomnienie jest celem maila. Jest nim gra. Perfekcyjna robota!

Pod tekstem znajduje się obrazek przedstawiający grupę osób bawiących się przy grze typu memory. Taką też znajdujemy klikając w link. [UWAGA! Klikając w obrazek przeniesiesz się na stronę z grą]

Dopiero na końcu listu widnieją dane do wpłaty, poprzedzone informacją:

Wpłaty możesz dokonać już teraz.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Reklama hotelu – analiza przykładu

Powyższą reklamę obiektu wypoczynkowego znalazłem w pewnym elektronicznym magazynie. Na pierwszy rzut oka wydaje się interesującą, ale…

Wymalowane ściany z Wisłą w tle – czy to dobra reklama hotelu?

Zacznijmy od treści. Rozumiem, że kameralność hotelu jest pożądanym przez odwiedzających wyróżnikiem. Ale czy na pewno artystyczny jest właściwym słowem? W mojej głowie od razu powstał obraz obiektu z dziwnie wymalowanymi ścianami, po którego korytarzach biegają niespokojnie artystyczne dusze szukające natchnienia.

Drugi problem to brak widocznego powiązania treści ze zdjęciami. Jeżeli piszemy o pięciu gwiazdkach, pokażmy je. To samo tyczy się kuchni opartej na bio składnikach oraz widoku na Wisłę. Skoro zdecydowaliśmy się na opis, wizualizujmy go w umyśle czytelnika. Niech widzi to o czym czyta.

Trzecim problemem są puste przestrzenie na zdjęciach. Przecież na fotografiach w ogóle nie ma ludzi. Skoro reklamujemy obiekt pokażmy zadowolonych gości restauracji, biznesmanów chłonących wiedzę w sali konferencyjnej, czy też uśmiechnięty zespół pracowników hotelu. W obecnej formie prezentacja, zamiast zachęcać, tylko straszy.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

W pozycjonowaniu pomaga Katalog ORX

Storytelling w reklamie – analiza przykładu

Tylko dziewięć! Tyle właśnie słów potrzebował copywriter…

odpowiedzialny za treść reklamy pożyczki, aby zbudować w umyśle odbiorcy dobrą historię. Moim zdaniem to rewelacyjny przykład, udowadniający, że storytelling nie musi charakteryzować się obszerną treścią. Priorytetem jest by reklama mocno oddziaływała na emocje czytającego ogłoszenie. Czytaj dalej

Jeżeli jesteś… – ogłoszenie z wulgaryzmem

Przeglądając ogłoszenia na portalach z ofertami dla freelancerów trafiłem na takie, które mnie poruszyło. Nie było to jednak miłe zaskoczenie. Wręcz przeciwnie, jego jakość od strony kultury oraz poziom komunikacji oceniam jako niedopuszczalne.

Na początku treść ogłoszenia cieszyła oko copywritera poprawnością

Osoba poszukująca agenta koncertowego zaczęła swój anons poprawnie – krótki tytuł, czytelnie wymienione oczekiwania oraz obowiązki. Jednak zniszczyła dobre wrażenie w ostatniej części. Wygląda ona tak:

Pierwsza zasada komunikacji – nie obrażaj, nie wyzywaj, nie poniżaj

Osobiście nie chciałbym współpracować z osobą, która już na pierwszym etapie rekrutacji zaczyna w taki sposób obrażać innych. No i do tego te straszenie! Przecież tak nie wypada! Jestem bardzo ciekaw, ile osób odpowie na ów anons (podczas tworzenia wpisu zainteresowanie wyraził tylko jeden internauta).

Najwyżej w wyszukiwarce – hasło które może zaszkodzić

Jako copywriter bardzo cieszę się z momentów, gdy przeszukując sieć natrafiam na inspirujące reklamy. Jedną z nich jest ta, która promuje ofertę firmy pozycjonującej strony. Zamieszczona była w „boxie z reklamami Google”.

Przeczytaj jak stworzyć hasło reklamowe

Zaczyna się od lecącej rakiety. Pojazd mknie ku górze, mijając umieszczone na kolorowych pasach tła chmury. Towarzyszy mu doskonale skomponowane hasło.

Pojazd przyśpiesza, wyrywa się w górę i znika z pola widzenia. Zostaje hasło, rozszerzony zostaje komunikat, pojawia się wezwanie do akcji. W dolnym lewym rogu znajduje się nazwa firmy.

Krótko, szybko i do tego dużo się dzieje. Jednym słowem rewelacja!… Jednak nie do końca. Reklama ma jeden minus.

Animacja z rakietą pojawia się jeden raz. Później na ekranie widoczne jest tylko hasło. A ono, bez wzbijającego się pojazdu, nie ma takiej siły działania. Odbiorca, który przeoczył start rakiety widzi komunikat i zaczyna się zastanawiać: Umieszczą mnie na najwyższym miejscu w wyszukiwarce, czy może znajdę się tylko w wyszukiwarce i to mogą być z tym problemy ?

Dowiedz się jak tworzyć hasło reklamowe takie jak: NAJWYŻEJ W WYSZUKIWARCE<najwyżej w=”” wyszukiwarce=””>

Pozostawienie hasła bez obrazu i to z tak dwuznacznym przekazem, uważam za bardzo niebezpieczne działanie. Gdyby nie to, powyższą reklamę uznałbym za wzór godny naśladowania.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Jak zachęcić do zapisania się na listę mailingową? – analiza przykładu

Lista mailingowa to narzędzie bardzo pomocne w biznesie – chyba każdy wie o tym. Jednak wiele osób wciąż szuka skutecznego rozwiązania na zwiększenie bazy subskrybentów.

Różne są sposoby na zdobycie adresów kontaktowych. Na przykład: ja umieściłem na niniejszym blogu ( po prawej stronie) widget pozwalający zapisać się na darmowy newsletter, wielu internautów organizuje konkursy, stosuje okienka pop up, strony przechwytujące lub mailing.

Stworzenie ostatniego jest niezwykle trudnym zadaniem. Dlaczego? Bo trzeba nieźle napracować się nad treścią , by odbiorca wiadomości przeczytał ją do końca i podjął się działania – czyli udostępnił swój adres mailowy. Czytaj dalej

Leć po kasę! – Wielkanocny potworek

Im bliżej do Świąt Wielkanocnych, tym więcej ulotek, informujących o czekającym na mnie atrakcyjnym kredycie, znajduję w skrzynce pocztowej lub otrzymuję idąc ulicą. Większość jest zbudowana standardowo – prosta informacja w stylu „ile kasy i w jakim czasie”, wzbogacona grafiką oraz danymi teleadresowymi.

Jednak nie wszystkie są takie. Przykładem może być znaleziony wczoraj „potworek”.

Nie mam pojęcia kto wymyślił ten koncept z sympatycznym ptakiem, ale na pewno nie zastanowił się jaką reakcję wywoła on u odbiorcy.

Przeczytaj: Jak zwiększyć wiarygodność w treści ulotki

Bowiem kura jest symbolem wytrwałości oraz uporu, w przysłowiach jest kojarzona z powodzeniem materialnym, szczęściem i dobrobytem. Ale także jest widziana jako zwiastun strapienia oraz kłopotów (tak na przykład tłumaczą ją senniki). A do tego te porównania, chyba każdy zna takie:

trafiło się… jak ślepej kurze ziarno

pisze jak kura pazurem

ma rozum tam, gdzie kura jajo

głupi jak kura

Stąd połączenie wykrzyczanego nakazu z kurą może zostać źle odebrane. Osoba zapoznająca się z treścią ulotki może stwierdzić, że nadawca utożsamia ją z ptakiem. Myślę, że nie to było zamiarem twórcy pomysłu.

Zastosowanie onomatopei (KO KO KOnsolidacyjny), z jednej strony wprowadza humor i zwraca uwagę odbiorcy. Bardzo fajny zabieg. Jednak, moim zdaniem, szkodzi – potwierdzając  przekonania wywołane na pierwszej stronie ulotki.

Jeszcze jedno, wróćmy do hasła. Jak wiemy kura jest ptakiem nielotem (nie potrafi wzbić się pod niebo i szybować). Stąd zastosowanie nakazu Leć po kasę! uważam za porażkę.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Jak sprzedać mieszkanie?

Jak reklamuje się sprzedaż mieszkań? Deweloperzy najczęściej sięgają po sprawdzone rozwiązanie – zwracające uwagę hasło połączone z informacjami kontaktowymi oraz grafiką. Niestety, pod względem tematów graficznych ogłoszenia sprzedawców mieszkań wyglądają niemal identycznie. Wystarczy przyjrzeć się banerom reklamowym, by zauważyć powtarzalność trzech motywów: szczęśliwa kilkuosobowa rodzina, zadowolona para z kluczami, wizualizacja budynku.

Szczerze? Wieje nudą.

Jednak nie wszystkie reklamy firm deweloperskich są nieciekawe. Istnieją również takie kreacje, które wyróżniają się na tle pozostałych.

Czytaj dalej

Nie daj się wydoić

Jak skorzystać z możliwości zaprzeczenia, o którym pisałem w ostatnich postach? Pokażę to na przykładzie, który znalazłem w swojej skrzynce mailowej. Zapraszam do lektury! Czytaj dalej

Nie czekaj na podwyżkę cen energii – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Pod koniec stycznia pewien dostawca energii elektrycznej wysłał do mnie ofertę. List wygląda tak:

prąd

Na pierwszy rzut oka skomponowany jest prawidłowo – zawiera akapity, komponenty przyciągające oko, jest zwięzły, pozbawiony zbytecznych elementów graficznych, a do tego hasło wzywające do obniżenia rachunków. Aż chciało mi się czytać! Czytaj dalej

Z pianą tak gęstą, jak broda ruskiego bojara – czyli jak nie pisać maili z ofertą

Kontynuując omawianie treści maili, które znajduję u siebie w skrzynce i uważam za antyprzykłady listów z ofertą, dziś przyjrzę się wiadomości otrzymanej w miniony piątek.

Na pierwszy rzut oka rzuca się niechlujstwo piszącego. Ani się ze mną nie przywitał, ani nie napisał skąd ma adres mailowy (dobrze, że choć zaoferował możliwość wypisania się z mailingu). Po prostu, napisał wiadomość, wstawił kilka linków prowadzących do stron znanych mediów, a na koniec wkleił fotografię. Na zdjęciu widać starszego mężczyznę stojącego przy Trabancie, u góry znajduje się logo lokalu.

Jednym słowem, niechlujstwo na całego. Czytaj dalej

Wycieczka w głąb oceanu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

W minionym tygodniu znalazłem w mojej skrzynce dwa maile od firmy – parku oceanicznego. Kolejny raz (choć nie zapisywałem się na listę mailingową, listy otrzymuję już od kilku miesięcy) zaproponowała mi ona odwiedzenie swojego przybytku. Zaproszenia wystosowane były w taki sposób, że postanowiłem omówić ich treść na blogu.

Maile różniły się tylko dwoma elementami: rozmieszczeniem formuły wieńczącej i podpisu oraz w jednym z listów był link do filmu umieszczonego w serwisie YouTube, a w drugim grafika (przenosząca, zamiast na stronę firmy, do miejsca, w którym mogłem zrezygnować z mailingu). Treść obu była ta sama:

Witamy
[Nazwa firmy] we [nazwa miasta] zaprasza na wyprawę w nieznany wodny świat o której na pewno nie zapomnisz.
Jest to unikatowe miejsce prezentujące ekspozycję zwierząt morskich i oceanicznych w swoich naturalnych wielkościach.
Nasz przewodnik udzieli wam ciekawych informacji.Czy na pewno wiesz wszystko o mieszkańcach podwodnego świata?
Odwiedź nas, stań oko w oko z rekinem wielorybim i sprawdź ile wiesz !

Pozdrawiamy [nazwa firmy]

Czytaj dalej

Kredyt dla biznesu – czyli jak nie pisać maili z ofertą

kredyt dla biznesuNa temat wpadłem w październiku 2013 roku. Wtedy to otworzyłem maila, którego nadawca proponował mi kredyt, zawierającego w swojej treści podstawowe błędy językowe oraz interpunkcyjne. Pomyślałem, że warto omówić zawartość owej wiadomości na blogu, wskazując, w których miejscach należałoby wprowadzić zmiany.

Planując ułożenie poszczególnych fragmentów wpisu zajrzałem na skrzynkę mailową, aby upewnić się, że jest to jedyna wiadomość od tego nadawcy. Jakże zdziwiony byłem odkrywając, że nie jest to pierwszy list elektroniczny z taką ofertą, a adresatem nie jest pojedyncza osoba, ale zorganizowana grupa, korzystająca z tych samych serwerów poczty elektronicznej.

Ważne! Poniższy wpis nie ma na celu oceny działań nadawców maili, wymieniania ich z imienia i nazwiska (każdy z maili zawiera imię i nazwisko adresata oraz dane kontaktowe). Publikując go chcę tylko pokazać jakie podstawowe błędy zostały popełnione, a także skrytykować chałturę jakiej dopuścili się twórcy.

Czytaj dalej

Robimy prąd od początku do choinki

Święta tuż tuż, więc wypadałoby napisać, o którejś z bożonarodzeniowych reklam. Miałem trudny wybór, gdyż ostatnio pojawiło się kilka bardzo ciekawych koncepcji. Wybrałem z nich kreację reklamującą Polską Grupę Energetyczną SA.

Zacznijmy od banneru, który zauroczył mnie od pierwszego spojrzenia. Wygląda on tak:

IMG_1969

Robimy prąd od początku do choinki– znakomite hasło! Jest krótkie, zawiera aliterację, opowiada historię, dzięki czemu zapada w pamięć. Doskonała robota. Moim zdaniem jest o wiele lepsza od swojego źródła (hasło reklamowe jest modyfikacją sloganu Robimy prąd od początku do końca).

Od strony graficznej też jest super. Pięknie ośnieżony las, przez który biegnie linia wysokiego napięcia, a na niej choinkowe lampki. Wszystko to umieszczone w ciekawym kadrze. Jestem zachwycony.

Gorzej jest ze spotami, które również stanowią część świątecznej kreacji. Moim zdaniem, osoba odpowiedzialna za dialogi nie zna albo zapomniała o kilku najważniejszych zasadach rządzących językiem reklamy. Szkoda, ponieważ w tych filmach na pierwszym miejscu jest, nie to co widzi odbiorca, ale to co dociera do jego uszu. A docierają takie perełki:

SPOT 1
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/SDThPAEmq84

Dwukrotnie padające słowo nie szkodzi bardziej niż pojawiające się na końcu głupie. Bowiem powtórzenie zaprzeczenia nastraja negatywnie odbiorcę. Krótko mówiąc, jeżeli słyszymy (w ciągu 5 sekund) nie to nasza podświadomość „nastraja się negatywnie”.

Słowo głupie dopełnia tylko negatywnego odbioru. Co więcej, owa ocena ma swoje drugie „destrukcyjne” dno. Najmłodsi odbiorcy, którzy chłoną każde słowo i powtarzają dostrzeżone zachowania, zaczynają wydawać osądy identyczne jak bohater reklamy.

Przykładem może być komentarz użytkownika Patys, znaleziony w portalu Wirtualne Media (http://www.wirtualnemedia.pl/artykul/dzieciece-lampki-na-choince-w-bozonarodzeniowej-reklamie-pge-wideo). Zachowana oryginalna pisownia:

Od kąd reklama „KABELKIEM PO DRUCIKU” krąży w telewizji moja 3 letnia córka używa brzydkiego słowa GŁUPIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Każdy się dziwi że ona używa takiego słowa!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ale ona twierdzi że tam mała dziewczynka też tak mówi i ona też chce. W buty powinni sobie wsadzic tareklame!!!!!

SPOT 2
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/jH3wXra7y7w

Bardzo mocno zaakcentowane pytanie Nie wysłałeś? i odpowiedź O, kurcze!  stanowią analogiczną barierę w poprawnym przekazie.  Tu również chciałbym zwrócić uwagę, na przekleństwo. Wszyscy wiemy, że Mikołaj istnieje i nie lubi gdy używamy brzydkich słów.

Zatem co mógł tutaj powiedzieć bohater? Na przykład: potwierdzające Pewnie, że tak! lub No jasne!, bądź zażartować: Napisałem, ale tata, jak co roku, pewnie zapomniał wysłać.

SPOT 3
Umieszczanie filmu na stronach zostało wyłączone na żądanie
. Wideo znajduje się pod adresem: http://youtu.be/59Fvk1NnGdw

Wspominam o tym spocie, by pokazać, że scenarzyście wyszedł również poprawna scenka z chwytliwym dialogiem. Uważam, że jest ciekawy, mimo poruszanego przez dzieci tematu­ – groźnego dla zdrowia i życia działania prądu.  Rozmowa o zagrożeniu jest przeprowadzona w sposób zabawny, dzięki czemu przekaz jest atrakcyjny dla odbiorcy. Gratuluję pomysłu – 1: 2 to też niezły wynik.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Zagraj z barmanem o darmową kawę

W piątkowym wpisie wspomniałem o grywalizacji związanej z kremem Nutella, oceniając jej temat jako nie wyróżniający się kreatywnością. Doskonale rozumiem, że jest to konkurs o charakterze familijnym, dlatego nie ma w nim wezwań do zrobienia zdjęć z szalonego śniadania z Nutellą lub uwiecznienia najbardziej nietypowego zastosowania produktu.

Dziś przedstawię właśnie taką kreatywną zabawę, która odbiega od utartych norm i standardów w stronę … hazardu. Niniejszy post poświęcę grze, która od dziś rozpoczyna się w białostockiej kawiarni Mała Czarna, magicznemu miejscu, w którym wskazówki zegara zwalniają, a zapach i smak kawy zniewalają.

malaczarnafb

Od dzisiaj, przez dwa tygodnie, będzie można wejść do lokalu, złożyć pierwsze płatne zamówienie, a następnie stanąć przed barmanem i zadać mu pytanie wyzywające do gry: a może rzucimy cudowną monetą? Barman wyłoży przedmiot na stół i poprosi o rzut. Jeżeli wypadnie reszka– drugie zamówienie jest bezpłatne, jeżeli orzeł– gość uiszcza opłatę.

Nagrody są charakterystyczne dla lokalu, ale odznaczają się atrakcyjnością. Bowiem oprócz kaw i deserów pojawią się też alkohole.

Pomysł oceniam jako bardzo ciekawy. Na pewno przyciągnie uwagę klientów odwiedzających Małą Czarną.  Odbiorcy lubią gdy coś mogą otrzymać za darmo, szczególnie wtedy gdy od wygranej dzieli ich tylko wynik rzutu monetą. A ta, mimo dwóch stron, zawsze wypadnie reszką do góry – o tym będzie przekonany każdy kto zada barmanowi pytanie.

Absolutny must have!

Dobrze skomponowana reklama, z atrakcyjnym hasłem, kupuję to . Tak zareagowałem podczas pierwszego spotkania z reklamą Albatross Towers. Jest naprawdę świetna!

Jej twórcy sięgnęli po popularny temat fashion, pokazując, że o budynkach mieszkalnych można rozmawiać jak o sukienkach, spodniach lub elementach garderoby. Łącząc zestawienie graficzne obrazków (wyglądających jakby właśnie wyszły spod pióra projektanta) z naprawdę ciekawie prezentującym się budynkiem.

bb_listopad

Chwyta i przyciąga oko? Oczywiście, że tak!

Do tego dodane jest hasło, zapewniające odbiorcę o prawidłowym odczytaniu warstwy graficznej. Pojęcie „must have” już na dobre zakorzeniło się w naszej rzeczywistości, łącząc w sobie wszystko co związane ze światem projektantów (nie tylko mody) i sprzedając je jako coś co musimy koniecznie posiadać.

Moim zdaniem, wprowadzając do reklamy trzywyrazowy Absolutny must have  twórcy reklamy ograniczyli grupę docelową swojego produktu. To zarówno wada, jak i zaleta. Minusem jest to, że nie zareagują na nią osoby nie znające języka angielskiego oraz te stroniące od „polsko-angielskich połączeń”. Natomiast plusy to: zwrócenie uwagi Klientów, którzy wymagają czegoś więcej niż zwykłego mieszkania oraz  wyróżnienie produktu, jako tego skierowanego tylko do osób ceniących najnowsze trendy i doskonały design.