Miesięczne archiwum: Kwiecień 2014

Menadżer doskonały. Komunikacja – recenzja

Praca na stanowisku menadżerskim wiąże się z wieloma wyzwaniami. Zdaniem Grzegorza Szczerby, aby im sprostać, należy zwrócić uwagę na rozwój pięciu umiejętności. Są to komunikatywność, kreatywność, bycie liderem i przywództwo, motywowanie oraz rozwiązywanie problemów.

Każdej z wymienionych kwalifikacji Grzegorz Szczerba, trener z imponującym doświadczeniem zawodowym, poświęca odrębną książkę z serii Menadżer doskonały. Cykl rozpoczyna Komunikacja, która ukazała się rok temu w Wydawnictwie Złote Myśli.

Po publikację może sięgnąć każdy. Jednak najbardziej przyda się wymienionej w tytule grupie docelowej, czyli kadrze zarządzającej.

Przyznam się, że biorąc do ręki czytnik z Komunikacją Szczerby spodziewałem typowego poradnika. Rozczarowałem się… pozytywnie. Oczekiwałem treści objaśniających perswazję, prezentujących schematy konstrukcji zdań oraz podsuwających haki z leksyki. Nie znalazłem nic z tych rzeczy.

Autor uczy jak komunikować się z określonymi grupami – osobami zajmującymi wyższe stanowiska, jak też pracownikami zajmującymi niższe stanowiska w firmie. To książka o sposobach mówienia i słuchania, przekazywaniu informacji, kontroli, a także zachowaniu w określonych sytuacjach w firmie. Wszystko to jest opisane językiem prostym i zrozumiałym, z dużą ilością przytoczonych przykładów.

Szukasz szkolenia z Komunikacji? Dowiedz się więcej.

To właśnie one, egzemplifikacje, pełnią najważniejszą rolę w treści. Służą zobrazowaniu myśli autora oraz zamieniają nudną teorię w pasjonująca lekturę. Bardzo podobała mi się ich konstrukcja – będąca potwierdzeniem niebywałego talentu narracyjnego Grzegorza Szczerby.

Gorąco polecam lekturę wszystkim osobom pełniącym funkcję lidera lub marzącym o niej. Komunikacja Szczerby na pewno pomoże im w opanowaniu umiejętności skutecznego przekazywania informacji wewnątrz grupy.

Grzegorz Szczerba Menadżer doskonały. Komunikacja, Gliwice 2013, Złote Myśli

Darmowy fragment

Story Cubes – propozycja gry

WAŻNE! Szukasz specjalistów, którzy przeprowadzą zajęcia ze Story Cubes? Koniecznie zadzwoń (502 413 496) lub napisz (kontakt@storytelab.pl)

W poprzednim wpisie obiecałem, że opublikuję wymyśloną przeze mnie propozycję zabawy kostkami Story Cubes. Można w nią grać fizycznymi sześcianami lub wirtualnymi z aplikacji mobilnych.

Zasady gry są proste. Po wykonaniu rzutu gracz/gracze układają kostki w dowolnej kolejności. Następnie rozpoczyna się etap opowiadania. Różni się on od tradycyjnego tym, że należy używać zaprzeczeń – na przykład widząc obrazek śpiącej postaci gracz musi mówić o pobudce, rozbudzeniu, bezsenności itd.

Wprowadzenie negacji urozmaica grę, ale też podwyższa stopień trudności. Jednak po kilku turach gracz nabywa umiejętności, dzięki czemu rozgrywka przebiega sprawnie i szybko.

Story Cubes – jak grać?

Spójrzmy jak wygląda rozgrywka z zastosowaniem zaprzeczeń. Ułóżmy historię do poniższego rozkładu ikon.

Zrzut ekranu z aplikacji mobilnej StoryCubes

Każdego dnia [dzień jako zaprzeczenie nocy] tajemniczy [znak zapytania] Tadek Niejadek [chłopiec z ciastkiem] rzucał wszystko [zaprzeczenie ikony spadania] i po cichu [osoba stukająca w ścianę] otwierał [kłódka] maile [przeciwieństwo do obrazka koperty] swojego taty by wymazać [zaprzeczenie ikony rysowania] z nich prawdę [obrazek wagi].

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Story Cubes – gra rozwijająca wyobraźnię

WAŻNE! Szukasz specjalistów, którzy przeprowadzą zajęcia ze Story Cubes? Koniecznie zadzwoń (502 413 496) lub napisz (kontakt@storytelab.pl)

Tematem wpisu będzie jedna z najciekawszych gier rozwijających wyobraźnię. Nazywa się Story Cubes. Być może słyszałeś o niej, bo zdobyła już uznanie wielu osób, niekoniecznie związanych ze światem gier, oraz kilka prestiżowych nagród.

Story Cubes – 9 kostek mega możliwości.

Story Cubes składa się jedynie z dziewięciu kostek. To właśnie one służą do budowania tytułowej historii. A jest co opowiadać. Na każdym z sześcianów wytłoczono 6 unikalnych ikonek, które to stanowią 54 niepowtarzalne fragmenty naszych opowieści.

Przejdźmy teraz do zasad. Są takie proste. Należy rzucić kosatkami, spojrzeć i poukładać w odpowiedniej dla siebie kolejności wylosowane obrazki, a następnie zacząć opowiadać historię. Na przykład, z pierwszych trzech obrazków, przedstawiających: domek , księżyc, rękę, możemy ułożyć historię:

Pewnej nocy (księżyc) siedziałem w domu (domek). Z nudów sięgnąłem (ręka) po… itd.[dalszy ciąg opowieści wyniknie z kolejnych sześciu obrazków].

Opowiadać można samemu lub z przyjaciółmi. Trzy najprostsze warianty wieloosobowego trybu gry to:

1) Każdy z graczy, podczas swojej tury, rzuca kostkami i opowiada historię.

2) Gracz1 rzuca kostkami i rozpoczyna opowiadanie historii, następnie Gracz2 rzuca i kontynuuje wątek itd.

3) Gracz1 zaczyna historię posługując się obrazkami z trzech kostek, następnie Gracz2 wybiera kolejne trzy obrazki, a Gracz3 zamyka opowieść.

Kości idealnie sprawdzają się w domu, podróży, spotkaniu z przyjaciółmi oraz jako przerywnik na szkoleniach. Rozbudzają wyobraźnię, wywołują wybuchy śmiechu oraz pozwalają miło spędzić czas z przyjaciółmi. Co więcej, mogą również urozmaicić naukę w szkole. W jaki sposób? Odpowiedź znajduje się W TYM MIEJSCU.

Story Cubes – dodatki

Story Cubes to również dodatki wprowadzające do naszych opowieści elementy świata baśni, dinosaurów, podróży, akcji oraz kryminalnych zagadek. Każdy z nich dodaje do kreatywnej zabawy nowe fragmenty historii.

Istnieje również możliwość zagrania w Story Cube w wirtualnej rzeczywistości. Wystarczy tylko posiadać telefon z Androidem lub któreś z urządzeń z logotypem jabłka. Aplikacje kosztują niewiele, a dają taką samą przyjemność jak gra fizycznymi sześcianami.

Nie żegnam się z tematem kostek z obrazkami. Bowiem, w kolejnym wpisie opowiem o wymyślonej przeze mnie zasadzie gry w Story Cubes.

Opublikowane zdjęcia pochodzą z serwisu storycubes.com

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Ty tu rządzisz – recenzja

Wyobraź sobie, że po całym dniu pracy wchodzisz do domu. To był ciężki dzień, szef krzyczał, telefon dzwonił co minutę, a skrzynka mailowa zapełniła się wiadomościami o najwyższym priorytecie. Mimo to czujesz w głębi serca radość. Jeszcze tylko kilka dni i znajdziesz się w samolocie lecącym do ciepłego kraju, w którym spędzisz dwa tygodnie wakacji. Po otwarciu drzwi do mieszkania napotykasz wzrok swojej drugiej połówki, która oznajmia, że jednak nie pojedziecie na wakacje, bo… w tym miejscu pada „głupi powód”. Co robisz?

A teraz wyobraź sobie, że masz przygotować prezentację, którą zdobędziesz zaufanie nowego klienta. Musisz go namówić do współpracy, by zwiększyć o 50% sprzedaż w swojej firmie. Kłopot w tym, że twój rozmówca jest wielkim egoistą  i niechętnie dzieli się pieniędzmi. Co robisz?

Na koniec ponownie przenieśmy się do Twojego mieszkania. Musisz stworzyć i wysłać odpowiedź na bardzo ważnego maila. Zabierasz się do pisania i… słyszysz ryk kosiarki. To znowu sąsiadowi zechciało się bawić w pielęgnację trawnika. Dźwięk maszyny dekoncentruje Cię. Kłopot w tym, że sąsiad jest osobą upartą, której zwykła prośba nie przekona do zaprzestania strzyżenia trawy. Co robisz?

Ty tu rządzisz – książka, która może Ci się spodobać

Uważasz, że każdy z problemów można rozwiązać tradycyjną rozmową? Koniecznie przeczytaj Ty tu rządzisz Marka Olejniczaka. Jeżeli wykorzystasz wiedzę, którą znajdziesz na jej kartach, nauczysz się językowych schematów, gwarantuję w imieniu autora, staniesz się świetnym negocjatorem, sprzedawcą, osobą potrafiącą przekonać tłumy.

To pozycja o wszystkim co związane z podstawami komunikacji werbalnej oraz niewerbalnej. Napisana została językiem prostym, dzięki czemu czyta się ją szybko. Autor starannie tłumaczy każde zagadnienie, popierając je przykładami oraz ćwiczeniami pozwalającymi przetrenować nowo nabytą wiedzę.

Osobiście, jako copywriter i osoba prowadząca szkolenia z zakresu copywritingu, komunikacji interpersonalnej oraz negocjacji, gorąco polecam Ty tu rządzisz wszystkim osobom, które nie miały do czynienia z książkami o języku perswazji, a chciałyby poznać jego podstawy.

Marek Olejniczak Ty tu rządzisz, Gliwice 2011, Złote Myśli

Darmowy fragment

Leć po kasę! – Wielkanocny potworek

Im bliżej do Świąt Wielkanocnych, tym więcej ulotek, informujących o czekającym na mnie atrakcyjnym kredycie, znajduję w skrzynce pocztowej lub otrzymuję idąc ulicą. Większość jest zbudowana standardowo – prosta informacja w stylu „ile kasy i w jakim czasie”, wzbogacona grafiką oraz danymi teleadresowymi.

Jednak nie wszystkie są takie. Przykładem może być znaleziony wczoraj „potworek”.

Nie mam pojęcia kto wymyślił ten koncept z sympatycznym ptakiem, ale na pewno nie zastanowił się jaką reakcję wywoła on u odbiorcy.

Przeczytaj: Jak zwiększyć wiarygodność w treści ulotki

Bowiem kura jest symbolem wytrwałości oraz uporu, w przysłowiach jest kojarzona z powodzeniem materialnym, szczęściem i dobrobytem. Ale także jest widziana jako zwiastun strapienia oraz kłopotów (tak na przykład tłumaczą ją senniki). A do tego te porównania, chyba każdy zna takie:

trafiło się… jak ślepej kurze ziarno

pisze jak kura pazurem

ma rozum tam, gdzie kura jajo

głupi jak kura

Stąd połączenie wykrzyczanego nakazu z kurą może zostać źle odebrane. Osoba zapoznająca się z treścią ulotki może stwierdzić, że nadawca utożsamia ją z ptakiem. Myślę, że nie to było zamiarem twórcy pomysłu.

Zastosowanie onomatopei (KO KO KOnsolidacyjny), z jednej strony wprowadza humor i zwraca uwagę odbiorcy. Bardzo fajny zabieg. Jednak, moim zdaniem, szkodzi – potwierdzając  przekonania wywołane na pierwszej stronie ulotki.

Jeszcze jedno, wróćmy do hasła. Jak wiemy kura jest ptakiem nielotem (nie potrafi wzbić się pod niebo i szybować). Stąd zastosowanie nakazu Leć po kasę! uważam za porażkę.

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Marketing za przyzwoleniem – recenzja

Dziś o książce Marketing za przyzwoleniem

Uwaga! Po pierwsze, to nie jest książka dla wszystkich miłośników skutecznego marketingu. Po drugie, na pewno będą nią rozczarowane wszystkie osoby ceniące: pozycjonowanie stron, tworzenie treści ofert pod miliony klientów czy też masowy telemarketing. Po trzecie, publikacja powstała w 1999 roku, czyli aż 15 lat temu, a od tego czasu świat marketingu bardzo się zmienił.

Jednak warto sięgnąć po Marketing za przyzwoleniem, by przekonać się o talencie wizjonerskim Setha Godina (wiele z przedstawionych w książce założeń zagościło już we współczesnym świecie sprzedaży).

Tematem, któremu Godin poświecił 232 strony, jest marketing bezpośredni, czyli skierowany do indywidualnego Klienta. Autor udowadnia, że reklama telewizyjna, umieszczana w prasie oraz większość treści (wciąż) obecnych w sieci, muszą odejść do lamusa. Ich miejsce zajmie reklama charakteryzująca się brakiem nachalności. Przekazująca tylko te treści, które zainteresują odbiorcę.

Cały proces „obsługi Klienta” można, zdaniem Godina, porównać do randki z dziewczyną. Tak jak w matrymonialnych działaniach, tak też w nowym podejściu do biznesu obowiązują pewne reguły oraz schematy zachowań przybliżające do celu. Śmiałe porównanie? Tak, ale trafne.

Marketing za przyzwoleniem. Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność

Godin opowiadając o marketingu za przyzwoleniem przytacza wiele przykładów uzmysławiających czytelnikowi nieprawdopodobną siłę narzędzia. Wskazuje zarówno poprawne rozwiązania jego zastosowania, jak też krytykuje sposoby „na komunikację z Klientem” poszczególnych firm.

Mimo upływu czasu książka zachowała swoją aktualność. Mogę śmiało określić ją mianem doskonałego poradnika, może nieco lekko przegadanego. Jednak czytelnicy pragnący nauczyć się podstaw marketingu bezpośredniego na pewno będą usatysfakcjonowani z zakupu.

Marketing za przyzwoleniem, jak wszystkie książki Setha Godina,największego przedsiębiorcy ery informacyjnej (tytuł nadany przez BuisnessWeek), wydana została w naszym Kraju przez Onepress – imprint Wydawnictwa Helion.

Zapraszam do lektury

Seth Godin Marketing za przyzwoleniem, Gliwice 2014, Helion