Miesięczne archiwum: Październik 2013

Szczucie cycem? Nie wypada

Mój znajomy żartuje: reklamy dzielą się na: cnotliwe, grzeczne i na te, które podwyższają ciśnienie. Ma w tym rację. Bowiem, jeden przedmiot można zarekomendować odbiorcom na wiele sposobów, używając różnych form przekazu – akceptowalnych przez społeczeństwo oraz naruszających ogólno przyjęte normy. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się przykładom z ostatniej grupy.

Zacznijmy od najprostszej formy jaką są hasła i slogany. Skupmy się na tworze językowym znanym każdemu kto ogląda telewizję, surfuje po sieci, słucha radia, a także kto przegląda ulotki pozostawione w skrzynce pocztowej, reklamującym sieć sklepów Media Markt.

Nie dla idiotów.

Obraża, osądza, klasyfikuje – czyli robi wszystko co nie wypada sloganom i hasłom. A jednak działa. Owo znieważenie zapada w pamięci odbiorcy.

Mało tego jest to jedno z najpopularniejszych haseł. Skąd to wiem? Od sierpnia do października prosiłem uczestników moich szkoleń o wymienienie haseł oraz sloganów, które pamiętają. Większość wskazała na MediaMarkt. Nie dla idiotów, drugie miejsce zajęło Pij mleko będziesz wielki.

Podobne działanie miało hasło z reklamy Crunchips, nawiązujące do określenia policji w ulicznym slangu. Jeszcze kilka miesięcy po zniknięciu reklamy z anten telewizyjnych, w wypowiedziach młodzieży słyszało się Ci psy przyszły.

Skoro jesteśmy przy spotach wideo, podkreślmy, kontrowersyjne podejście do tematu również sprawdza się i w tej formie reklamy. Z jednym zastrzeżeniem, historia musi być znakomicie opowiedziana. Przykładami mogą być:

Demolujący miś panda narzucający wybranie określonego sera.

Rozwrzeszczane dziecko na zakupach jako zachęcenie do stosowania antykoncepcji.

czy też moja ulubiona (ze względu na pomysłowy scenariusz– te śniegi w sierpniu, Jagiełło z kiełbasą, zachowanie poszczególnych bohaterów) reklama piwa Lech.

Powyższa trójka, w mniejszy lub większy sposób prowokuje, szokuje, zmusza do myślenia. Jednak robi to, moim zdaniem, w sposób inteligentny, z „klasą”.

Niestety brak owej „klasy” widoczny jest we wszystkich reklamach zawierających w treści „szczucie cycem”, fachowo mówiąc „sex sells”. Modelki kuszące piersiami lub pośladkami widoczne są zarówno w spotach wideo, jak też na reklamach statycznych – plakatach, ulotkach, materiałach zamieszczonych w magazynach oraz gazetach.

Niby pokazanie atrakcyjnej kobiety ma zwrócić uwagę odbiorcy, niby wstawienie półnagiej pani nawet „jest na miejscu”(reklama grzejników), jednak nie zmienia to faktu, że jest to niski sposób rekomendowania produktu lub usługi.

Przejdźmy do ostatniego przykładu, zawierającego tyle samo kontrowersyjności co wypinająca biust pani na plakacie. Wykorzystano w nim zagadnienie, które żywiołowo porusza opinię publiczną.

Ale…

sz(1)

Skoro działa w praktyce segregowanie ludzi na idiotów i nie-idiotów, nawiązywanie do zachowań nietolerowanych przez prawo oraz społeczeństwo (bicie drugiego człowieka), sugerowanie, że dzięki stosowaniu prezerwatyw uniknęłoby się sytuacji z rozwrzeszczanym dzieciakiem, nic dziwnego, że twórcy reklam sięgają po temat związany z kościołem (uwaga, nie mam na myśli wiary).

Wpadające w oko pytanie Chcesz wiedzieć więcej…? zestawione z obrazem spowiednika wykonuje swoje zadanie. Przekonałem się na sobie samym, gdy po raz pierwszy zobaczyłem plakat. Stanąłem przed nim i zapoznałem się z zapisaną mniejszą czcionką treścią. Działało. Dlatego postanowiłem porozmawiać o reklamie z właścicielem sklepu z Krakowa.

Opowiedział mi o tym, że niekoniecznie musimy odbierać osobę na plakacie jako postać duchownego. Przecież może być to zazdrosny mąż, który przebrał się za spowiednika– to jest reklama sklepu szpiegowskiego, a w wywiadzie wszystkie chwyty są dozwolone. Rozmówca wyznał mi, że siła reklamy była niesamowita – nawet pojawiły się gromkie głosy protestu od zbulwersowanych mieszkańców Krakowa.

Do tematu kontrowersyjnych reklam powrócę w następnym wpisie.

 

Uznałeś ten tekst za interesujący? Proszę `zalajkuj` go! Z góry dziękuję.

Referencje od Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku

Pierwsze zlecenie od Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku otrzymałem we wrześniu 2009 roku. Od tego czasu współpracowaliśmy między innymi przy plakatach, prezentacjach, a także na płaszczyźnie szkoleniowej (w zakresie komunikacji interpersonalnej).

W zakładce z referencjami pojawił się dokument otrzymany od Zakładu Diagnostyki Chorób Neurozwyrodnieniowych.

Czego należy unikać w wypowiedzi o zmarłym

Dziś zmarł Pan Tadeusz Mazowiecki. Tuż po ukazaniu się informacji w mediach wielu polityków zabrało swój głos – wspominając ostatniego premiera PRL i pierwszego premiera III Rzeczypospolitej.Jedną z nich był Pan Prezydent Lech Wałęsa.

 – Bardzo mile go wspominam. W moim układzie zawsze był na drugim miejscu, pierwszy był Geremek. To był najlepszy premier, który nam się trafił do dziś. Szkoda, że odchodzą tacy wielcy ludzie – powiedział Lech Wałęsa w rozmowie z dziennikarzami. (źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/walesa-o-mazowieckim-to-byl-najlepszy-premier-ktory-nam-sie-trafil-do-dzis/qtbbb)

Słowa Pana Prezydenta o Panu Tadeuszu Mazowieckim są bardzo pochlebne. Jednak, moim zdaniem, w wypowiedzi nie została zachowana najważniejsza zasada – o zmarłym mówi się tylko pozytywnie. (pisałem o tym tutaj).

Które zdanie mam na myśli?

W moim układzie zawsze był na drugim miejscu, pierwszy był Geremek.

Jestem przekonany, że to zdanie nie powinno pojawić się w tej wypowiedzi. Jeżeli Pan Prezydent Lech Wałęsa cenił bardziej Pana Geremka niż Pana Tadeusza Mazowieckiego, powinien to przemilczeć.

Kolejny zadowolony Klient !!!

Pan Jakub Sosnowski pomógł nam przy konstrukcji firmowego tekstu promocyjnego. Wiedza oraz umiejętności z zakresu władania słowem pisanym, jakie posiada ów copywriter, pozwoliły nam na stworzenie bardzo interesującego tekstu. Gorąco polecamy współpracę z Jakubem.

Takie słowa rekomendacji otrzymałem od Centrum Promocji Bieszczad S.A. Skan dokumentu dostępny jest w zakładce z referencjami.

Mówca doskonały – recenzja

mowcaKsiążek o wystąpieniach publicznych jest na rynku wiele. Każda z nich próbuje nauczyć czytelnika efektywnych wystąpień oraz prezentacji. Jednak rzadko zdarza się, by podczas lektury można było poczuć się jakby uczestniczyło się w profesjonalnym szkoleniu – wypełnionym teorią, przykładami oraz ćwiczeniami.

Agata i Jerzy Rzędowscy napisali właśnie taką książkę. Jej tytuł to Mówca doskonały. Mogę ją polecić każdemu, zarówno handlowcom, osobom przygotowującym wystąpienie lub biznesową prezentację, czy też politykom. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie… prawie każdy, ale o tym za chwilę.

Treść została podzielona na cztery części. Trzy pierwsze znajdują się w papierowym wydaniu książki. W ich skład wchodzą: część teoretyczna, omówienie najczęściej stosowanych rodzajów wystąpień oraz porady jak jeszcze można udoskonalić prezentację. Wszystko opisane językiem zrozumiałym, przejrzystym, z zastosowaniem wypunktowań, zdjęć i mnóstwa przykładów. Jednak najlepsze, moim zdaniem, jest to co czytelnik otrzymuje na koniec.

Po zakupie książki, należy zajrzeć na stronę wydawnictwa Helion w celu odebrania dodatku (w formacie PDF) uzupełniającego treść papierowych kart. Są nim ćwiczenia. Autorzy przygotowali je w taki sposób, że nawet osoby „oporne na przyjmowanie wiedzy” z łatwością przygotują się do wystąpień publicznych. Rzędowscy zajmują się tu zarówno językiem perswazji, jak też prostotą przekazu, przygotowaniem, rozwinięciem wstąpienia oraz porywającym zakończeniem – czyli wszystkim co znajdujemy na kartach papierowej wersji książki.

Kto nie powinien sięgać po tę książkę? Osoby mające za sobą lekturę wielu książek o wystąpieniach publicznych, a także te po sporej ilości szkoleń na powyższy temat. Bowiem nie znajdą one nowych dla siebie treści.

 Agata i Jerzy Rzędowscy, Mówca doskonały, Gliwice 2009, Helion

To już… 2 lata?

Ostatnio odpowiadałem na pytania Doroty z Inspirantka.pl – gorąco polecam lekturę tego interesującego bloga. Jedno z zapytań rozpoczynało się od słów: W październiku mijają dwa lata od kiedy zacząłeś blogować…

Dwa lata? Trudno było mi w to uwierzyć.

Sprawdziłem. Dorota miała rację. Pierwszy wpis pojawił się 24 miesiące temu, dokładnie 10 października.

Z tej właśnie okazji chciałbym podziękować wszystkim, którzy zaglądają pod ten adres.  Mam nadzieję, że opublikowane i te następne wpisy uznacie za interesujące.

Dziękuję bardzo!

Kreatywna ulotka Stacji Kontroli Pojazdów

Chyba ktoś zgubił dowód rejestracyjny pojazdu– to była pierwsza moja myśl gdy zobaczyłem dokument leżący w skrzynce pocztowej. Następnie pomyślałem, Chwila! Dlaczego ktoś wrzucił „samochodowe papiery” do mojej skrzynki, a nie przekazał właścicielowi?

Wszystko wyjaśniło się gdy wyjąłem przedmiot i otworzyłem pierwszą stronę. Okazało się, że jest to ulotka białostockiej Stacji Kontroli Pojazdów. Zaśmiałem sam się sam do siebie. Udało się Im zwrócić moją uwagę, w taki sposób jaki kocham – wykorzystując wzorowo pełny schemat AIDA (więcej informacji o nim tutaj)

Spójrzmy jak bardzo pomysłowi byli jej twórcy.

 stacjakont

Okładka stylizowana jest na dowód rejestracyjny pojazdu. Tło dokumentu, znak w lewym górnym rogu (w gwiazdy UE zamiast „PL” wpisany jest skrót „BI” – nawiązujący do miasta reklamującego się usługodawcy), poszczególne rubryki wywołują w pamięci odbiorcy wrażenie obcowania z oryginalnym dokumentem. Dopiero po przeczytaniu treści okazuje się, że jest to ulotka.

 stacjakont2

Otwierając jej pierwszą stronę napotykamy na dwa ostatnie elementy modelu AIDA:  wezwanie do działania oraz element wzbudzający pożądanie– obietnicę otrzymania prezentu. Tym ostatnim, po kolejnym rozłożeniu papieru, okazują się…

 stk

…kable rozruchowe. Z boku kreatywny projektant umieścił przejrzystą mapę objaśniającą lokalizację obiektu- element zamykający przekaz informacji.

Choć pomysł jest bardzo interesujący, ulotka ma wadę. Jedną! A jest nią niedokładne pocięcie, które trochę psuje estetykę. Jednak można to wybaczyć twórcom reklamówki.