Miesięczne archiwum: Lipiec 2013

Co łączy? – ćwiczenie rozwijające kreatywność

Rozwiązanie tego ćwiczenia może przysporzyć trochę kłopotu. Dlatego oceniam je jako trudne.

Do jego wykonania będziemy potrzebowali dwóch kolorowych mazaków, kartki (format A4), długopisu oraz grubej książki.

Zaczynamy od narysowania dwóch okręgów, każdy kreślimy innym kolorem. Zwracamy uwagę by przecinały się wzajemnie, tworząc pole wystarczające do wpisania sześciu wyrazów.

Następnie sięgamy po książkę i losowo wybieramy z niej wyrazy – 2 rzeczowniki, 2 czasowniki oraz 3 przymiotniki (dla przypomnienia, przymiotnik odpowiada na pytanie jaki/a/e?, czyj/a/e? który/a/e?). Całą szóstkę wpisujemy w formie kolumny w pierwszym okręgu. Podkreślamy pierwszą literę każdego z wyrazów.

Teraz przechodzimy do uzupełnienia drugiego okręgu. Tu wpisujemy wyrazy przeciwstawne tym z poprzednio uzupełnionego pola. Na przykład, przeciwieństwem rzeczownika bajka jest autentyk, a rozbieżnością przymiotnika mały będzie duży. Utrudnienie na tym etapie polega na ograniczeniu – pierwsza litera wyrazu przeciwstawnego musi pochodzić ze zbioru wcześniej podkreślonych liter.

Na koniec pozostało najciekawsze działanie. W części wspólnej, stworzonej przez oba okręgi, wypisz wyrazy, które będą w jakikolwiek sposób pośredniczyły/ łączyły przeciwieństwa. Na przykład: bajka i autentyk połączone ze sobą stworzą legendę, a pomiędzy małym i dużym znajduje się zawsze coś średniego.

 

 

Czy copywriter pisząc tekst może popełnić błąd ?

Oczywiście – tak brzmi odpowiedź na powyższe pytanie, przecież potknięcia występują w każdym działaniu człowieka. W tym zawodzie zdarzają się zarówno uchybienia stylistyczne, literówki, a nawet ortografy.

Ważne jest, by w porę wychwycić owe niedoskonałości. W jaki sposób? O tym za chwilę.

Najpierw przyjrzyjmy się kiedy najczęściej jesteśmy narażeni na potknięcia:

Przebywając w niekomfortowym miejscu/sytuacji
Niezwykle trudnym wyzwaniem jest stworzenie tekstu, gdy co pół minuty dzwoni telefon, ktoś krzyczy nad uchem, a z głośników odbiornika radiowego ryczy najnowszy kawałek sezonowego odkrycia muzycznego. Brak skupienia jest najczęstszym źródłem błędów. O tym jak z nim walczyć wspominam w mojej najnowszej książce.

Myśląc o niebieskich migdałach
Często spotykaną sytuacją jest przebywanie w komfortowym miejscu, ale w stanie „totalnego rozkojarzenia”. Myślimy o wszystkim, tylko nie o treści tekstu. A co za tym idzie umykają nam przecinki, słownik edytora tekstu sam zamienia słowa, a szyk zdania ulega przeobrażeniu w kawałki puzzli.

Mierząc zamiary na siły
…a nie siły na zamiary. Wystarczy kilka godzin intensywnej pracy, by pojawiło się zmęczenie, a tekst dosłownie zaczął się sypać. Mam na myśli efekty wspominanego rozkojarzenia, jak też pułapkę niemocy twórczej– przepracowany twórca próbuje zmusić się do pisania, jednak idzie mu to opornie i co chwila czyni uwagi pod swoim adresem, na przykład: „chyba niniejsze zdanie nie powinno być w tym miejscu?”.

 

Jednak wielokrotnie jesteśmy wystawieni na pracę w niekomfortowych warunkach, czując zmęczenie i zaprzątając głowę różnymi myślami. A trzeba pisać. Przecież tekst sam się nie ułoży w linijki. Dlatego po napisaniu tekstu należy:

  • prześledzić materiał od strony wizualnej, szukając czerwonych podkreśleń, które zaznaczył edytor tekstu.
  • przeczytać zawartość dokumentu (minimum) dwa razy.
  • przeczytać tekst od końca, czyli zaczynamy od ostatniego słowa w ostatniej linijce i kończymy na pierwszym. Czytając „łapiemy okiem” dwa-trzy słowa ze sobą sąsiadujące – sprawdzając ich logiczne ułożenie.
  • jeżeli nie goni nas termin oddania tekstu warto powrócić do ponownej analizy / korekty za jakiś czas (na przykład godzinę po drugim sprawdzeniu lub na kolejny dzień)
  • warto pokazać gotowy materiał innej osobie.